Bliski Wschód
Hatif Janabi, Le Midi arabe. Poèmes traduits de l’arabe (Irak) par Abdelfattah Makoudi, Buchet/Chastel, Paris 2007, 137 s. (Recenzja Marek Dziekan) |
|
Hatif Janabi, Le Midi arabe. Poèmes traduits de l’arabe (Irak) par Abdelfattah Makoudi, Buchet/Chastel, Paris 2007, 137 s.
Hatif Janabi (al-Dżanabi) to znany, nie tylko w Polsce, poeta arabski, krytyk literacki i tłumacz literatury polskiej na arabski, od ponad 30 lat związany z naszym krajem. Wielokrotnie już zdarzało mi się pisać o jego twórczości, tym razem chciałbym zaprezentować jedno z podsumowań dotychczasowego dorobku poetyckiego Hatifa. Pierwszym takim podsumowaniem był wydany w 1998 r. przez bejruckie wydawnictwo Al-Mada retrospektywny zbiór w języku arabskim Faradis aja’il wa-asakir (Raje, jelenie i żołnierze). W tym samym roku ukazała się wersja polska „wierszy wybranych” pt. Babilon poszukuje Babilonu (Świat Literacki, Izabelin 1998). W ten sposób pod koniec ubiegłego wieku Autor podsumował swój dorobek w dwóch najważniejszych dla siebie językach, językach, w których żyje, choć jednak jego muza mówi po arabsku. Sytuację taką, charakterystyczną dla twórców emigracyjnych kiedyś w Niemczech określono trafnie „in zwei Sprachen leben”. Ale Hatif Janabi znany jest nie tylko w Polsce i wśród publiczności arabskojęzycznej. Znacznym wydarzeniem artystycznym był zbiór Questions and Their Retinue wydany w 1996 r. w Stanach Zjednoczonych, obejmujący kilkanaście utworów w przekładzie innego znanego poety irackiego żyjącego na uchodźstwie, Khaleda Mattawy. Zbiór ten otrzymał cenioną „The University of Arkansas Press Award for Arabic Literature in Translation”. Chciałoby się także szerzej napisać o jego niezwykle interesujących rozważaniach o współczesnej kulturze arabskiej, ogłaszanych wyłącznie po arabsku, ale to temat na odrębne studium. Teraz z twórczością Janabiego ma okazję i – nie wątpię – wielką przyjemność, będącą jednocześnie inspirującą przygodą intelektualną – zapoznać się czytelnik francuskojęzyczny. Wybór Le Midi arabe ukazał się w prestiżowej serii poetyckiej istniejącej od 2005 r., którą zapoczątkowały wiersze Jerzego Ficowskiego i Tadeusza Różewicza. Omawiany tomik ukazał się jako jedenasty w serii, a obok wspomnianych poetów cykl obejmuje także wiersze tak znanych i uznanych twórców, jak Bella Achmadulina z Rosji czy Din Mehmedi z Albanii. Seria wyraźnie ukierunkowana jest na mniej znane literatury świata – znajdujemy tu poetów tworzących w urdu czy jidysz, ale także twórców niemieckich, amerykańskich czy rosyjskich. Wydawcy podkreślają, że chodzi im o zapoznanie francuskich miłośników literatury z mniej znanymi, ale ważnymi nazwiskami literaturyświatowej. Hatif znalazł się zatem bez wątpienia w bardzo doborowym towarzystwie. Tom rozpoczynają – obok anonimowego wstępu odredakcyjnego Porte ouverte sur la poésie (s. 5-6) – dwa teksty „propedeutyczne”. Pierwszy to Introduction Jacquesa Burko (s. 7-10). Burko jest bardzo aktywnym tłumaczem literatury polskiej i rosyjskiej na język francuski, znawcą literatur słowiańskich, tłumaczył m. in. Różewicza, Herberta i Tuwima. W omawianym wstępie tłumacz dokonuje zwartej, interesującej prezentacji poetyckiego dorobku Hatifa i jego drogi życiowej znad Tygrysu i Eufratu nad Wisłę. Autorem drugiego tekstu wstępnego Traduire Hatif Janabi (s. 11-13) jest tłumacz niniejszego zbioru, Abdelfattah Makoudi, filozof i pisarz arabski mieszkający we Francji. Znajdujemy tu niezwykle trafne uwagi dotyczące tak samego procesu tłumaczenia jako takiego, jak i przekładu z języka arabskiego. Zbiór Le Midi arabe obejmuje 57 utworów pochodzących ze wspomnianego tomu wierszy wybranych Faradis, aja’il wa-asakir oraz z przygotowanego do druku w wydawnictwie Al-Mada nowego tomu Sifr al-ama (Zero ślepca). Jak zwykle u Hatifa Janabiego, większość tekstów opatrzona jest datami. Możemy więc dostrzec, że zbiór obejmuje wiersze powstałe w latach 1974-2006. A zatem z jednej strony jest to książka retrospektywna, z drugiej zaś ukazują się tu wiersze, które ani w wersji arabskiej ani w polskiej nie ukazały się jeszcze w formie książkowej, co jest bardzo ciekawym zabiegiem autorskim: oryginał zafunkcjonuje dopiero wtedy, gdy znany już będzie przekład. Podobnie jak wspomniane wybory wierszy i ten nie jest ułożony chronologicznie, a jednocześnie układ ten nie jest dokładnym odzwierciedleniem ani wyboru arabskiego ani polskiego. Zbiór otwiera znany wiersz Granice ze zbioru Aniołowie miłosierdzia (1995, tu w wersji skróconej), kończący się słowami: „Śmierć pozostanie śmiercią”. Wieńczy go zaś równie pesymistyczny aforyzm: „Życie to tylko nadzieja na śmierć”. W ten sposób tytułowe „arabskie południe” pozostaje pomiędzy śmiercią a nadzieją na śmierć. Smutna to perspektywa. Le Midi arabe stanowi rodzaj autorskiego podsumowania samego siebie, swoich przemyśleń i drogi twórczej poety wedle jemu tylko znanego klucza. Jest kolejną autokreacją, do której oczywiście każdy pisarz i poeta ma pełne prawo. Każe również zastanowić się nad tworzonym przez poetę światem przedstawionym, w którym czas jest tylko rodzajem umowy między ludźmi, nie ma zaś znaczenia porządkującego. Najlepszym dowodem na to może być fakt, że proza poetycka Invitation pour une visite à Bagdad z 2005 r. znalazł się w pierwszej części zbioru pomiędzy napisanymi w Bloomington utworami z 1994 r. Krzyżują się tu zatem dwie perspektywy, co jest, jak sądzę, zamierzone, bo inaczej poeta nie zaznaczałby dat przy tekstach – a zatem coś nam chce Hatif przez to powiedzieć. Może tyle, że niby tyle się zmieniło, ale świat pozostał tak naprawdę taki sam? Że my się nie zmieniamy aż tak bardzo, że pozostajemy sobą; że gdyby w 1994 r. wiedział, co wydarzy się 10 lat później, być może nie zmieniłoby to niczego w jego postrzeganiu rzeczywistości? Że dla sztuki chronologia nie musi mieć większego znaczenia? Nie, nie oczekuję od Autora odpowiedzi na te pytania. Tekst musi mówić sam za siebie, musi zachować artystyczną autonomię. „Żywa egzegeza” nie może być busolą krytyki literackiej. Ale moją osobistą pamięć boleśnie ukłuła pojawiająca się w tym tekście bagdadzka uliczka Al-Mutanabbiego. Zwyczaj datowania utworów pozwala z drugiej strony Czytelnikowi odtworzyć swoją historię pisarstwa Janabiego poprzez chronologiczną lekturę poszczególnych utworów. Sam nie podjąłem do tej pory próby takiego porównania, ale może warto? Nie ukrywam, że jako pilny obserwator drogi twórczej Hatifa Janabiego, a także miłośnik i jeden z tłumaczy jego poezji, ze szczególnym zainteresowaniem wyłuskiwałem z tomu teksty mi nieznane, jak choćby wspomniany wiersz o zaproszeniu do Bagdadu. Ponieważ jednak stanowią one stosunkowo niewielką część omawianej książki, z tym większą ciekawością i niecierpliwością czekam na zapowiadany nowy tomik. Ale tak czy inaczej najbardziej chyba cieszę się z tego, że teraz również czytelnicy francuskojęzyczni będą mogli przekonać się, że świetna emigracyjna literatura arabska powstaje nie tylko na Zachodzie Europy i w Stanach Zjednoczonych. Dżinny kierujące poetyckim natchnieniem na szczęście nie znają się na geografii – a może właśnie wprost przeciwnie, wszystkie części świata obdarzają swoją łaską? Bez względu na wszystko poezja Hatifa Janabiego z pewnością już teraz stanowi bardzo ważny rozdział w arabskiej literaturze emigracyjnej. |

