sp logo new white

logo uswps nazwa 3

W ostatnich dniach amerykańska policja zastrzeliła „przez przypadek” dwóch mężczyzn. Czy Polsce grożą takie „przypadki”? Dlaczego policjanci mogą być „niewinni”? Na te pytania odpowiada psycholog społeczny dr hab. Wojciech Kulesza, prof. Uniwersytetu SWPS.

W ciągu kilku ostatnich dni amerykańską opinię publiczną wstrząsnęły dwie informacje o tym, że policja zastrzeliła nieuzbrojonych i niegroźnych mężczyzn. W pierwszym przypadku ofiara „przyjęła” 20 kul (z czego większość w plecy). W drugim „zaledwie” 9. Co łączy te tragiczne wydarzenia? Pierwszy człowiek będąc w ogrodzie swoich dziadków miał w ręce telefon komórkowy. Drugi idąc ulicą dzielnicy którą prawie od dziecka zamieszkiwał dzierżył metalową rurkę. W obu przypadkach policjanci mylnie przyjęli, że przedmioty są bronią palną. Bieg wydarzeń przyjął tragiczny finał: obaj mężczyźni nie żyją. Dlaczego uważam, że policjanci są „niewinni” a winne jest prawo powszechnego dostępu do broni? Jakie wnioski płyną dla Polski?

Efekt broni

Uczę moich studentów pierwszego roku psychologii o tzw. efekcie broni. Jest on jednym z trzech filarów wyjaśnienia, dlaczego policjanci są niewinni oraz płynie z niego morał dla krajowych zwolenników posiadania broni. Na czym on polega?

Uczestnicy badania np. pisząc wypracowanie na dowolny temat mieli obok siebie albo broń palną albo rakietę tenisową. Nie dotykali tych przedmiotów, nie mieli do wykonania żadnego zadania. Eksperymentatorzy analizowali na przykład, ile słów związanych z agresją i przemocą znajdzie się w wypracowaniu. Analizy pokazały, że znacznie więcej w jednej z grup. Której? Zapewne dla Czytelnicy już wiedzą - w tej, w której była obecna broń. Pojawia się jednak pytanie o to, dlaczego tak się stało? 

Autorzy badań wyjaśniając ten efekt wykazali, że obecność broni ustawia nasze myślenie niczym tory prowadzące w jednym kierunku związanym z przeznaczeniem tego przedmiotu. Nie służy on przecież jako przycisk do papieru, przyrząd do wbijania gwoździ, czy jako przedmiot do grania w tenisa. Choć oczywiście wszystkimi tymi przedmiotami można skutecznie pozbawić kogoś życia, to jednak nie skutkują one takimi skojarzeniami. U badanych broń jednoznacznie łącząc się z atakiem/obroną/krzywdą torowała analogiczne myślenie.

Jakie zatem zastosowanie ma to prawo w wyjaśnianiu przytoczonych we wstępie tragicznych zdarzeń? Mianowicie takie, że interweniujący policjanci nie tylko mają broń przy sobie (również w Polsce) ale zakładają, że są w jej posiadaniu inni (odmiennie niż u nas). Przecenili więc szansę jej obecności dlatego, że jest ona w odróżnieniu od Polski niezwykle powszechna. Ona niejako leży koło każdego obywatela niczym badanego z opisanego eksperymentu.

 

Obecność broni ustawia nasze myślenie niczym tory prowadzące w jednym kierunku związanym z przeznaczeniem tego przedmiotu.

Przecenianie

Inne prawa psychologii społecznej mówią o wspomnianym przed chwilą fenomenie przeceniania. W tym przypadku mówi się, iż przeceniamy to, co sądzimy. Jeżeli jesteśmy za wprowadzeniem kary śmierci to uważać będziemy, że w odróżnieniu od rzeczywistego poparcia znacznie więcej Polaków domaga się tej właśnie zmiany legislacji, którą my popieramy. Co więcej, zauważamy znacznie więcej treści związanych z karą śmierci niż inni niezainteresowani tym zagadnieniem. Po prostu przez to, że ta sprawa jest dla nas ważna z łatwością wychwytujemy ją z zalewającego nas oceanu medialnych „newsów”.

Dlaczego ten fenomen może być pomocny w rozumieniu opisanych wyżej tragicznych zdarzeń? Dlatego, że może też być tak, że na miejscu zdarzenia policjanci mogli przeceniać prawdopodobieństwo obecności broni w rękach napotkanego mężczyzny. Po prostu z powodu wykonywanego zawodu funkcjonariusze muszą dużo myśleć o broni i ataku. Mogli więc zakładać, iż ona jest na miejscu zdarzenia. 

Obie „uniewinniające” tezy skupiają się w kolejnym prawie: fałszywego alarmu. Na czym on polega?

Fałszywy alarm

W kilku dziedzinach nauki mówi się o mechanizmie tzw. fałszywego alarmu (false positivie). Oznacza ono, że np. patrząc na wynik badania piersi stwierdzam, iż kobieta ma raka piersi w sytuacji, gdy w rzeczywistości go nie ma. Innymi słowy wszczynam alarm, gdy dane mówią coś odmiennego. Czy to prawo mogło mieć miejsce w ogrodzie i na ulicy? Z pewnością, gdyż z powodów efektów: broni i przeceniania przybyli na miejsce funkcjonariusze mogli wpaść w dokładnie te sidła - błędnie założyli, że coś ma miejsce podczas gdy tego czegoś tam nie było. Innymi słowy: założyli, iż jest obecna broń. Wszczęli fałszywy alarm.

Barowy przykład

Chcąc lepiej zrozumieć co mogło się dziać na miejscu zdarzenia skupmy trzy powyższe „uniewinniające” wyjaśnienia w jeden obraz, który - co ciekawe - rzeczywiście miał miejsce.

Pewien czas temu w amerykańskim barze pomiędzy dwoma bywalcami wywiązało się nieporozumienie. Mężczyźni w nie zaangażowani postanowili wyjść przed lokal aby przy użyciu pięści i asyście kolegów wyłożyć swe racje. Poprzez jeden fałszywy ruch jeden z nich - student prawa - po chwili nie żył. Dlaczego? Bo wykonał gest, który w naszym kraju byłby raczej kojarzony z drapaniem się po plecach lub rozmasowywaniem bolącego (np. od siedzenia) fragmentu lędźwiowego kręgosłupa. Po prostu włożył ręce za plecy. Stojący naprzeciwko mężczyzna wyciągnął broń i strzelił pozbawiając studenta życia.

Dlaczego tak zrobił? Mając broń wpadł w sidła efektu broni, przeceniał prawdopodobieństwo jej posiadania przez inne osoby i widząc niejasne zachowanie dokonał błędnej wszczynając fałszywy alarm. Tak samo, jak policjanci.

Wniosek dla Polski i USA

Jakie wnioski płyną z opisywanych przeze mnie zdarzeń oraz towarzyszących im wyjaśnień? Dla krajowego podwórka, polskich funkcjonariuszy oraz nas samych płynie kojący wniosek: w niejasnej sytuacji policjanci nie będą mieli nas na sumieniu a my przeżyjemy z nimi spotkanie. Gdzie tkwi źródło mojego spokoju? W braku powszechnego dostępu do broni. Nie ma efektu broni, przeceniania i fałszywego alarmu bo po prostu w naszym kraju nie ma broni. I oby nie było. Diagnoza dla USA jest zgoła odmienna. Nadal będzie, jak jest. Będą ginąć niewinni, a policjanci będą musieli dźwigać tego brzemię.

258 kulesza wojtek

O autorze

dr hab. Wojciech Kulesza, prof. Uniwersytetu SWPS - psycholog społeczny, koncentruje się na zagadnieniu mimikry. Na poznańskim wydziale Uniwersytetu SWPS pełni funkcję Kierownika Katedry Psychologii Społecznej i Międzykulturowej. W pracy naukowej koncentruje się na zagadnieniu mimikry, czyli naśladownictwa zachowań i mowy ludzi. Silnie angażuje się również w zagadnienia psychologii społecznej i psychologii miłości.
Jest autorem artykułów krajowych i zachodnich, przeglądów teoretycznych, rozdziałów w książkach (po polsku i po angielsku). Występuje na konferencjach krajowych i zagranicznych. W 2007 roku został stypendystą Polityki. Był nominowany do dwóch wyróżnień: nagrody Prezydenta M.St. Warszawy oraz im. Artura Rojszczaka przyznawanej przez Stypendystów Zagranicznych Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej. Realizował szereg projektów finansowanych ze źródeł krajowych i zagranicznych.
Poza badaniami angażował się w reformę szkolnictwa wyższego i nauki w Polsce. W 2010 roku był nominowany przez Panią Minister prof. Barbarę Kudrycką na członka grupy doradczej młodych naukowców. Do grudnia 2013 był członkiem ministerialnego zespołu opiniującego wnioski dotyczące finansowania popularyzacji wyników badań polskich naukowców (do 2012 jego przewodniczącym). W latach 2012 - 2013 przebywał na stypendium naukowym na Florida Atlantic University.

Społeczeństwo

Kanały

Zobacz też: