A gdyby tak rzucić wszystko i… zostać freelancerem? Pożegnać się z etatem i zacząć pracować na swój rachunek? Nie mieć szefa nad głową i obowiązku prowadzenia nudnych biurowych small talków? Wielu o tym marzy, ale niewielu od myślenia przechodzi do działania.

W tej drugiej grupie jest Wojtek Kutyła, który po 18 latach pracy na etacie został wolnym strzelcem – teraz pracuje jako niezależny konsultant i trener UX oraz service design. Jakie były jego początki? Jak organizuje swój dzień pracy i pozyskuje klientów? To rozmowa nie tylko dla myślących o przejściu na freelance.

Ewa Pluta: Pamiętasz swój ostatni dzień na etacie?

Wojtek Kutyła: Spakowałem do pudełka kilka drobiazgów i wyszedłem z biura. Poczułem wolność. Pomyślałem, że wreszcie mogę sam decydować o tym, co chcę robić. Byłem spokojny, choć może odrobinę podekscytowany. Co prawda wiedziałem, że następnego dnia zaczynam nowy projekt, ale reszta była niewiadomą.

Ewa Pluta: Chciałeś być swoim szefem?

Wojtek Kutyła: To był główny powód, dla którego zdecydowałem się na pracę freelancera po prawie 18 latach pracy na etacie. Denerwowało mnie, że to nie ja odpowiadam za swoje decyzje, ale mój przełożony. Miałem poczucie, że jestem zależny od pracy innych ludzi, od tego, czy dobrze wykonają swoje zadania. Z pozycji freelancera mam większą kontrolę nad procesami projektowymi, które koordynuję. Jestem za siebie odpowiedzialny i bardzo mi to odpowiada.

Poza tym w pracy etatowej nie możesz wybierać klientów. Zlecenia przychodzą z góry i rolą pracownika jest je realizować, czy ci się to podoba, czy nie. Teraz mam komfortową sytuację, bo w pewnym sensie mogę wybierać swoich klientów.

Dowiedz się więcej o UX: Emocje i empatia w projektowaniu UX

Ewa Pluta: Od 2 lat pracujesz jako freelancer. Może jednak jest coś, czego brakuje ci z dawnego etatowego życia?

Wojtek Kutyła: Czasem tęsknię za biurowym życiem: rozmowami na korytarzu, piciem kawy z kolegami. Ludzie są ważni.

Teraz moje biuro to pokój w domu. Zaaranżowałem w nim man cave i spędzam tu sporo czasu. Staram się jednak regularnie wychodzić na zewnątrz i spotykać z ludźmi. Inaczej bym oszalał. Na szczęście w mojej okolicy znajduje się inkubator start-upów, gdzie jest też wyodrębniona przestrzeń co-workingowa. Od czasu do czasu tam pracuję i umawiam się na spotkania z potencjalnymi klientami. Staram się więc zachowywać balans i od rana do wieczora nie chodzić w piżamie i starych kapciach. To szybko zabiłoby entuzjazm.

Ewa Pluta: Zawsze byłeś taki zdyscyplinowany?

Wojtek Kutyła: Dyscypliny musiałem się nauczyć. Na początku miałem problemy z organizacją czasu pracy. Lata pracy na etacie zaprogramowały mnie do działania w określonych ramach czasowych. A tu nagle razem z wolnością przyszło poczucie, że nic nie muszę. Nie muszę pracować od 9.00 do 17.00, mogę zacząć po południu albo popracować w weekend. Na początku się zachłysnąłem tą swobodą, ale potem dotarło do mnie, że nie tędy droga. I obmyśliłem swój dzień pracy.

Teraz pracuję rano, od 9.00 do obiadu, czyli ok. 3 godziny. W tym czasie internetu używam wyłącznie do pracy, od mediów społecznościowych jestem całkowicie odcięty. Próbuję maksymalnie koncentrować się na zadaniach. Po obiedzie sprawdzam pocztę, odpisuję na mejle. Czasem wracam na chwilę do pracy, ale częściej mam już czas dla siebie.

Lata pracy na etacie zaprogramowały mnie do działania w określonych ramach czasowych. A tu nagle razem z wolnością przyszło poczucie, że nic nie muszę. Nie muszę pracować od 9.00 do 17.00, mogę zacząć po południu albo popracować w weekend. Na początku się zachłysnąłem tą swobodą, ale potem dotarło do mnie, że nie tędy droga. I obmyśliłem swój dzień pracy.

Ewa Pluta: Zaraz, zaraz. Pracujesz 3-4 godziny dziennie?

Wojtek Kutyła: Pracuję średnio 22 godziny tygodniowo. To oczywiście brzmi jak bajka, ale pamiętaj, że to jest czas maksymalnie wytężonej pracy. Nie przerywam jej na spotkania, rozmowy, mejle, telefony.

To właśnie marnotrawienia czasu najbardziej nie lubiłem w pracy na etacie. Pomiędzy projektami zazwyczaj były dni, podczas których praktycznie nie miałem żadnego zajęcia, ale mimo to tkwiłem przy biurku. Na freelance przeszedłem między innymi po to, żeby wyciąć nieefektywny czas z mojego harmonogramu.

Oczywiście w pracy freelancera trudno ustalić sztywne ramy. Dużo zależy od projektu. Czasem spędzam nad nim bardzo intensywne dwa miesiące, a przez kolejne 3 tygodnie odpoczywam i czekam na kolejne zlecenia.

Ewa Pluta: Czy to oczekiwanie na kolejne zlecenia nie jest frustrujące? To jednak duża niepewność.

Wojtek Kutyła: Nie czuję niepewności. W kalendarzu mam wpisane zlecenia na kolejne pół roku. Staram się dobrze planować swój czas, tak, by praca była podporządkowana mojej prywatności, a nie na odwrót, jak było przez wiele lat. Kiedyś koleżanka zapytała mnie, co robię w wolnym czasie, na co odpowiedziałem, że pracuję. Lubię UX, ale moim priorytetem jest życie prywatne.

Ewa Pluta: Wielu by chciało przejść z etatu na freelance, ale się boi. Na przykład ekonomicznego krachu, czyli bolesnego końca regularnych dochodów. Jak było w twoim przypadku?

Wojtek Kutyła: Miałem swoją metodę, czyli równolegle do pracy etatowej przez lata realizowałem niewielkie zlecenia. Jeden z moich klientów planował kilkumiesięczny projekt. Zaproponowano mi udział w nim. Zrobiłem wtedy prostą kalkulację: zapisałem, ile zarabiałem na etacie i wyliczyłem, jaką stawkę dzienną muszę przedstawić klientowi, by na freelansie dostać do kieszeni tyle samo.

Krótko mówiąc, chciałem zarabiać tyle samo, ale pracować mniej. Przedstawiłem klientowi swoje warunki finansowe, na które się zgodził. Wiedziałem, że mam zagwarantowaną pracę na najbliższe 3-4 miesiące.

Ewa Pluta: Miękkie lądowanie.

Wojtek Kutyła: Do rezygnacji z etatu przygotowywałem się przez kilka miesięcy. Zaoszczędziłem tyle pieniędzy, żeby na wypadek braku zleceń żyć przez 4 miesiące na tym samym poziomie co dotychczas. Tę poduszkę finansową mam do dziś. Moja rada dla przyszłych freelancerów? Miejcie oszczędności na start. Jeśli nie będzie chwilowo zleceń, nie wpadniecie w panikę, tylko spokojnie przeczekacie trudny czas. Taki bufor finansowy daje niesamowity komfort psychiczny.

Zarządzanie pieniędzmi jest na freelansie bardzo ważne. Nie ma bezpieczeństwa w postaci comiesięcznych przelewów. Wynagrodzenie dostaje się po zakończonym projekcie i trzeba tak planować wydatki, żeby starczyło na kolejne kilka miesięcy. Wielu freelancerów, zwłaszcza początkujących, ma z tym problem.

Przez lata nie decydowałem się na freelance właśnie przez brak poduszki finansowej. Uważałem też, i słusznie, że bardzo ważna jest sieć kontaktów. Przed odejściem z etatu starałem się nawiązywać jak najwięcej relacji biznesowych, co teraz procentuje. A więc moja decyzja o freelansie nie była niespodziewana. Nie obudziłem się pewnego ranka z myślą, że rzucę wszystko i będę wolnym strzelcem.

Zarządzanie pieniędzmi jest bardzo ważne na freelansie. Nie ma bezpieczeństwa w postaci comiesięcznych przelewów. Wynagrodzenie dostaje się po zakończonym projekcie i trzeba tak planować wydatki, żeby starczyło na kolejne kilka miesięcy. Wielu freelancerów, zwłaszcza początkujących, ma z tym problem.


Ewa Pluta:
Networking to nadal ważna część twojej aktywności zawodowej?

Wojtek Kutyła: Gdyby zsumować czas, jaki poświęcam na nawiązywanie i podtrzymywanie kontaktów zawodowych, to spokojnie uzbierałby się jeden dzień tygodniowo. Ale networking rozumiem szeroko. To też wolontariat, którym się zajmuję regularnie, np. doradzam lokalnym start-upom. Myślę tak: ja im dziś pomogę, oni z czasem się rozwiną i będą potrzebowali konsultanta UX, więc może do mnie wrócą. Choć nie jestem wielkim fanem mediów społecznościowych, udzielam się w nich, bo takie są realia.

Ewa Pluta: Od wielu lat pracujesz w Edynburgu. Czy tamtejszy rynek UX różni się znacząco od polskiego?

Wojtek Kutyła: Na pewno ten rynek jest bardziej dojrzały, firmy mają większy kapitał, więcej też się dzieje. System podatkowy jest przejrzyściej skonstruowany, więc jako freelancerowi jest mi tu łatwiej funkcjonować.

Nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby klient nie zapłacił mi za pracę czy spóźnił się z opłaceniem faktury choćby o dzień. Inna kwestia, że starannie wybieram firmy, z którymi mam współpracować. Sprawdzam, czy jest nam po drodze. Jeśli nie czuję się komfortowo, bo na przykład nie podoba mi się sposób finansowania organizacji, delikatnie odmawiam. Nie próbuję na siłę zapychać kalendarza, byle uniknąć przestojów. Wyszedłem z założenia, że chcę pracować mniej, ale z ludźmi, którym ufam.

Ewa Pluta: Jaka jest twoja recepta na udany freelance, nie tylko w branży UX?

Wojtek Kutyła: Miałem w życiu okresy, kiedy wykonywałem dobrze płatne, ale raczej bezwartościowe projekty. Potem byłem na siebie zły, czułem się wypalony, nie miałem żadnej frajdy z pracy. Teraz unikam takich sytuacji i z rozwagą wybieram projekty, w których mam uczestniczyć. A więc freelancerze, postaw na jakość projektów, a nie ilość. Pamiętaj, że najgorsze co można zrobić w branży UX, to sprzedać usługę, której klient nie potrzebuje.

Bądź dobry dla ludzi. Dziel się swoją wiedzą, też w ramach wolontariatu. Przekonasz otoczenie, że jesteś profesjonalistą.

Nie rzucaj pracy etatowej, jeśli nie masz zabezpieczenia finansowego na co najmniej kilka miesięcy. Naucz się zarządzać pieniędzmi.

A przede wszystkim znajdź dobrą księgową, inaczej zginiesz.

Wartości, którymi kieruje się w biznesie:

  • Staram się nie pracować dla organizacji, których działania nie chciałbym wspierać.
  • Staram się pracować dobrze i sumiennie, ale pamiętać, że najważniejsze jest dla mnie życie poza pracą. I nie przepracowywać się bez sensu.
  • Staram się być wyrozumiały w sytuacjach, w których rozczarowują mnie zachowania moich klientów.
  • Staram się być wyrozumiały dla klientów, kiedy jestem dla nich upierdliwym współpracownikiem.
  • Staram się znajdywać czas na refleksję.
  • Staram się dążyć do tego, by moje działania stały się bardziej zrównoważone – obcinać wykorzystanie energii i zasobów naturalnych. Zmniejszać carbon footprint (to bardzo trudne, bo dużo latam).
  • Staram się prowadzić dużo pracy jako wolontariat – stąd lwia część działań w Polsce i sporo pracy mentoringowej w UK.
  • Staram się promować minimalizm i oszczędne podejście do metod, narzędzi i biznesu. I trzymać się z dala od chciwości. Jak to każdemu, często mi to nie wychodzi.
    Staram się pracować w sposób, który przynosi mi satysfakcję

Źródło: wojtekkutyla.pl

 

Ekspert

helena ebert Wojtek
Kutyła

jest niezależnym konsultantem i trenerem UX i service design. Mieszka w Edynburgu. W sektorze cyfrowych produktów i usług pracuje od 1999 r. Współpracuje z wieloma międzynarodowymi organizacjami. Regularnie odbywa wizyty w Polsce, prowadząc warsztaty, występując na konferencjach i ucząc projektantów UX zaawansowanych metod pracy w zawodzie. Propaguje UX bez napinki. Prowadzi poczytnego bloga „Opowieści ze świata UX”.

Rozmawiała

plutaEwa
Pluta

Artykuły

images/StrefaDesignu19wydarzeniainto/grafika_projektowa_joostberens.jpg

Grafika projektowa i sztuka plakatu w Polsce – prof. Jacek Joostberens i Natalia Bienias (Zebza)

Dlaczego grafika użytkowa nie powinna być definiowana tylko przez pryzmat użytkowości? Jak współcześnie można zdefiniować…
images/wirtualny_wernisaz_SD.jpg

Wirtualny wernisaż: COVID vs. Ludzie

Zapraszamy do wirtualnej przestrzeni galerii Grafiki Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Podczas wernisażu online możemy zobaczyć…
images/StrefaDesignu19/artykuly/intro/projektowanie_graficzne_instrukcja.jpg

Czy projektowanie (np. graficzne) można sprowadzić do prostej instrukcji?

Projektowanie to aktywność, której celem jest rozwiązywanie problemów i dostarczanie prostych w użyciu rozwiązań. Wydawałoby…
images/StrefaDesignu19wydarzeniainto/service_design_joanna_burska.jpg

Service design: o strategicznym podejściu do projektowania usług – Joanna Burska-Kopczyk i Natalia Bienias (Zebza)

Czy projektowanie usług to niewidzialny desing? Jak łączy się ono z komunikacją wizualną/grafiką? Czy edukację…
images/StrefaDesignu19/artykuly/miniaturki/systemy_orientacji_wizualnej.jpg

System orientacji wizualnej – czy to coś więcej niż informacja?

System orientacji wizualnej to już nie tylko tabliczki, strzałki, słupki albo tablice, które nieśmiało chowają…
images/StrefaDesignu19/artykuly/intro/ilustracja_zosia_dzierzawska.jpg

Ilustracja i projektowanie dla dzieci – Zosia Dzierżawska

– Myślę o odbiorcy i wyobrażam sobie, że będzie miał 3 lata albo 35 lat.…
images/StrefaDesignu19wydarzeniainto/design_wszolek_moszczynski_2.jpg

Design: jak się zmienia i jakie wyzwania przed nim stoją? – Zebza, M. Wszołek, K.…

Czym jest design? Z pewnością to nie tylko dostarczanie ładnych obrazków, użytecznych przedmiotów czy wygodnych…
images/StrefaDesignu19/artykuly/intro/deadline_architects.jpg

Slow architecture, community, sense – Britta Jürgens & Matthew Griffin (Deadline Architects)

Matthew Griffin and Britta Jürgens are architects working together for 27 years. We talked about…
images/StrefaDesignu19/artykuly/intro/wizualnosc_reklamy_medycznej_2.jpg

Wizualność reklamy medycznej

Media bombardują nas reklamami leków czy suplementów diety. Bazując na wytwarzanych i powielanych konstrukcjach wizualnych,…
kwiecien 2020
Koronawirus
images/StrefaDesignu19wydarzeniainto/koronawirus_kryzys_a_projektowanie.jpg

Koronawirus: projektowanie a kryzys, kryzys a projektowanie – Zuzanna Skalska i Agata Bisping

Pandemia koronawirusa zmieniła nasze życie. Dla wielu z nas praca w domu nie jest niczym…

Zobacz także

Group 426 strefa zarzadznia logo 05 logo strefapsyche logo white kopia

 
Zapraszamy na webinar „Concept art: jak stworzyć świat gier od podstaw?”