logo

logo uswps nazwa 3

9 września w Szwecji odbędą się wybory parlamentarne. Zapewne z tego powodu kraj znów znajdzie się w centrum zainteresowania. Z reguły w takich momentach prezentowany przez media wizerunek jest osobliwie przesadzony: Szwecja ukazywana jest bądź to jako kuszący raj bądź – przeciwnie – jako stanowiący przestrogę przykład. Co ciekawe, te wyobrażenia są starsze niż można sądzić, a przyglądając się ich historii, można dostrzec pewne prawidłowości towarzyszące tworzeniu wizerunku Szwecji. Można też lepiej zrozumieć, jaki kraj tak naprawdę kryje się za doniesieniami mediów. O wyborach w Szwecji opowie Gabriel Stille, lektor języka szwedzkiego w Katedrze Skandynawistyki Uniwersytetu SWPS. Tekst na język polski przetłumaczyła dr Małgorzata Kłos z Uniwersytetu SWPS.

No to co, że ze Szwecji

Szwecja to sąsiad Polski, wiele osób ma tam krewnych lub było tam na wakacjach. Niektórzy kiedyś tam pracowali lub znają kogoś, kto to robił. Śledząc wiadomości i komentarze z różnych źródeł, można więc dostrzec, na jak złożony obraz się składają; można też samemu zdecydować, które z elementów tego obrazu są prawdziwe. Jednak nawet w Polsce, której mieszkańcy mają możliwość, by wyrobić sobie całkiem realistyczne spojrzenie na swojego północnego sąsiada, można zauważyć, że wizerunek Szwecji jest wyjątkowo spolaryzowany.

Z jednej strony mamy „Dobrą Szwecję” – utopię, w której rządzi umiar i o której bajkowo piękną naturę dbają życzliwi, segregujący odpady obywatele. Panuje w niej dobrobyt, a innowacyjne przedsiębiorstwa współegzystują z rozbudowaną siecią opieki socjalnej. Wizerunek Dobrej Szwecji bazuje też na micie idyllicznej Skandynawii zamieszkałej przez Wikingów i elfy – mit ten przewija się nie tylko w kulturze wysokiej, ale i w literaturze dziecięcej czy podróżniczej. Z drugiej strony jawi się nam „Zła Szwecja” – kraj, w którym imigracja doprowadziła do załamania systemu, przemocy i degrengolady, na które reakcją jest szwedzka naiwność i poprawność polityczna. To, który z tych wizerunków wydaje się bardziej prawdopodobny (o ile którykolwiek), zależy oczywiście od odbiorcy, jego wiedzy o Szwecji i politycznych przekonań.

W tym kontekście nie można pominąć szwedzkich kryminałów, które zdają się kusić czytelników właśnie tym rażącym kontrastem pomiędzy idyllą a czyhającym w ukryciu niebezpieczeństwem. Ten chwyt od dawna należał do podstawowych składników sukcesu skandynawskiej literatury kryminalnej. Dobra Szwecja kusi, Zła – studzi zapał, i właśnie to jaskrawe zestawienie przyciąga. Nic dziwnego, że Północ dostarcza inspiracji pisarzom, ale i dziennikarze, komentatorzy i, rzecz jasna, politycy znajdują tam sporo dla siebie.

Dlaczego właśnie Szwecja? Dlaczego akurat ten kraj tak łatwo wykorzystuje się jako retoryczne exemplum? To pytanie zainteresowało też badaczy; zauważają oni, że walka o wizerunek Szwecji toczyła się – z przerwami – już od okresu międzywojennego. Niektóre motywy pojawiają się nieustannie, bez względu na to, czy Szwecji przyglądają się europejscy sąsiedzi czy Stany Zjednoczone. Można tu przywołać Donalda Trumpa, ale i jednego z jego republikańskich poprzedników – Dwighta D. Eisenhowera.

Wczoraj w nocy w Szwecji

18 lutego 2017 roku Donald Trump, przedstawiając na Florydzie swoją nową, surowszą politykę migracyjną, zapytał publiczność, czy wie, co wydarzyło się wczoraj w nocy w Szwecji:

You look at what's happening in Germany, you look at what's happening last night in Sweden. Sweden. Who would believe this? Sweden. They took in large numbers. They're having problems like they never thought possible. You look at what's happening in Brussels. You look at what's happening all over the world. Take a look at Nice. Take a look at Paris1.

Biorąc pod uwagę kontekst, wiele osób uznało, że chodzi o atak terrorystyczny, taki jednak nie miał wówczas miejsca. Reakcje były ostre: Szwecja złożyła do amerykańskiego Departamentu Stanu oficjalną prośbę o wyjaśnienie, zaś Carl Bildt, były premier i minister spraw zagranicznych Szwecji, zapytał wprost na Twitterze, czy „Donald Trump się ujarał”. W szwedzkich mediach społecznościowych zdziwienie mieszało się z humorem: użytkownicy dopytywali, o co właściwie chodziło. Po pewnym czasie Trump oznajmił, że odniósł się nie do konkretnego wydarzenia z poprzedniego wieczoru a do pokazanego przez Fox News nagrania, na które składał się też wywiad z Ami Horowitz dotyczący wyprodukowanego rok wcześniej dokumentu Sztokholm Syndrome. Całe to zajście oraz szereg konsekwencji, jakie wywołało, dokładnie opisał dziennikarz Paul Rapaciolis w książce: „Good Sweden, Bad Sweden: The Use and Abuse of Swedish Values in a Post-Truth World”.

Dla Donalda Trumpa i jego publiczności Szwecja była jedynie jednym z wielu przykładów wykorzystywanych w dyskusji o amerykańskiej polityce wewnętrznej. Ot, kolejne przemówienie. O dziwo jednak, jak wynika z badań Instytutu Szwedzkiego to właśnie to zdarzenie zaowocowało największą liczbą anglojęzycznych wzmianek o Szwecji w Internecie (w mediach społecznościowych, na forach i stronach z wiadomościami) w roku 20172.

Donald Trump wykorzystał pozytywne skojarzenia związane ze Szwecją („W Szwecji. Kto by w to uwierzył?”) i – o czym podobno, według Rapacioliego, wspominał wcześniej Ambasadorowi Szwecji, Björnowi Lyrwallowi – był świadomy szwedzkich „problemów z imigrantami”. W ten właśnie sposób wypracował swoją figurę retoryczną – Szwecję jako raj utracony.

Samobójstwa

Jeden z poprzedników Trumpa, wojenny bohater Dwight D. Eisenhower, republikański prezydent w latach 1953-1961, pod koniec swojej kadencji także wykorzystał Szwecję jako retoryczny, acz mało precyzyjny przykład. Sięgnął on do krążących wówczas, niezbyt przyjaznych Szwecji opinii mówiących, że w kraju tym samobójstwa są wyjątkowo powszechne:

Only in the few last weeks, I have been reading quite an article on the experiment of almost complete paternalism in a friendly European country. This country has a tremendous record for socialist operation... and the record shows that their rate of suicide has gone up almost unbelievable and I think they were almost the lowest nation in the world for that. Now, they have more than twice our rate. Drunkenness has gone up. Lack of ambition is discernible on all sides.3

Frederick Hale, historyk który opisał tło tej wypowiedzi Eisenhowera, wyjaśnia, że liczba samobójstw w Szwecji rzeczywiście rosła szybko w naznaczonym biedą dziewiętnastym wieku, później jednak ten wzrost znacząco się zmniejszył. W roku 1930, tuż przed tym, kiedy na poważnie ruszyły reformy socjaldemokratów, samobójstwo popełniało 15 na 100.000 osób rocznie. W kolejnych dekadach liczba ta raczej się nie zmieniała. Dla porównania w USA w roku 1932, za Wielkiego Kryzysu, statystyki wynosiły 17,5 na 100.000. W roku 1939, po wprowadzeniu Nowego Ładu Roosevelta – 14,1, natomiast po drugiej wojnie, w 1958 roku, a więc za czasów rosnącego dobrobytu, liczba ta osiągnęła najniższy wynik – 9,8.4 Słowa Eisenhowera miały więc, delikatnie mówiąc, słabe oparcie w faktach. Kiedy dwa lata później, po zakończonej kadencji odwiedził Szwecję, przeprosił za tę fałszywą wypowiedź.

Polityczny środek czy odstępstwo od normy?

Dlaczego jednak Eisenhower sięgnął po przykład Szwecji? Jakie miał on znaczenie? Swoim przemówieniem Eisenhower torował drogę do zwycięstwa w kolejnych wyborach prezydenckich swojemu zastępcy, Richardowi Nixonowi. Nixon miał się w nich zmierzyć z Johnem. F. Kennedym. Odnosząc się do Szwecji, Eisenhower chciał pokazać, jak niebezpieczny jest zwrot w lewo, tym samym kreując siebie oraz Nixona na zwolenników politycznego środka, tzw. „middle-of-the-road”. Dla postępowych Amerykanów Szwecja stanowiła godny naśladowania przykład już od okresu Nowego Ładu, czyli lat 30. Wtedy bowiem po raz pierwszy mówiono o niej jako o „kraju modelowym”. Powojennym republikanom zależało więc na tym, by pokazać, że amerykańska polityka bezpieczeństwa socjalnego z lat 30., pomimo popularnych reform, nie była czymś naturalnym i pożądanym, a jedynie wyjątkiem, zboczeniem z drogi, którą normalnie podążał ich kraj.

„Sweden: The Middle Way (1936)” – tak brzmiał też tytuł ważnej książki autorstwa Marquisa Childsa, zwolennika Roosevelta, który docenił szwedzki pragmatyzm, ducha dążenia do konsensusu oraz to, że Szwecja szukała własnej drogi; drogi, która wiodłaby między dysfunkcyjnym wariantem kapitalizmu naznaczonym krachami na giełdzie a totalną kontrolą państwa nad rynkiem.

Wypowiedź Eisenhowera miała miejsce w połowie pięćdziesięciolecia dzielącego początek lat 30. i koniec lat 70., w którym to okresie, według Davida Östlunda, historyka idei, „Szwedofile” robili wszystko, by rozpromować wszystkie sukcesy szwedzkiego społeczeństwa, podczas gdy „Szwedosceptycy” działali równie aktywnie, starając się obnażyć jego tragiczne błędy.5

Obie strony były jednak przekonane co do tego, że Szwecja to unikatowy przykład. Östlund sugeruje, że to niesamowity sukces gospodarczy sprawił, że ten mały, neutralny kraj prowadzący odmienną politykę znalazł się w tamtym czasie w kręgu zainteresowania. Fakt że to właśnie Szwecja, a nie żaden z pozostałych krajów skandynawskich, Östlund tłumaczy tym, że Szwecja wybijała się jako państwo silne przemysłowo, państwo, które pokonało biedę, przeszło modernizację i urbanizację. W ten sposób stało się symbolem tego, co nowoczesne. Już podczas wystawy w Sztokholmie w roku 1930 temu nowoczesnemu wizerunkowi w sukurs szło zainteresowanie szwedzkim designem i funkcjonalizmem. Zatem na długo przed kreowanym obecnie spolaryzowanym wizerunkiem pojawiały się przedstawienia Szwecji jako kraju, który zarówno kusił, jak i odstraszał wizją przyszłości jakby żywcem wyjętą z powieści Herberta Georga Wellsa.

Szwedzki grzech – kuszący i straszny

Wzór do naśladowania czy symbol upadku? – jak widać w Szwecji już od dawna doszukiwano się symbolu tego, co może przynieść przyszłość, a temat ten zdaje się regularnie powracać. Z politycznego punktu widzenia rozwój ekonomiczny i przemysłowy były bez wątpienia ciekawe, jednak dla zainteresowania Szwecją istotna była też fascynacja tzw. „szwedzkim grzechem”, innymi słowy powszechną rozwiązłością, która, jak sądzono, była następstwem rozwoju gospodarczego i modernizacji. Szwedzkie filmy fabularne ukazujące nagich, wyzwolonych seksualnie młodych ludzi pokazywano na całym świecie, a wzbudzały one zarówno moralne oburzenie, jak i zaciekawienie. Jednocześnie zapoczątkowany wówczas nurt kina szwedzkiego, którego jednym z czołowych przedstawicieli był Ingmar Bergman, sprawił, że świat zaczął patrzeć na Szwedów jako stroniących od siebie nawzajem melancholików. Zagraniczni widzowie sądzili, że tak właśnie wygląda życie na północy.

Spekulacje oparte na tej mieszance fascynacji i przerażenia widać aż nadto wyraźnie w amerykańskim trailerze filmu włoskiej produkcji zatytułowanego „Sweden: Heaven or Hell” z roku 1968.

Sweden: Heaven and Hell (1968) trailer źródło: https://www.youtube.com/watch?v=rDG_h9-oHBw

Współczesnym przykładem tego, jaką moc może mieć wykorzystywanie tego typu klisz, był przypadek pewnego radnego z niewielkiej mieściny Övertornea w północnej Szwecji. Zaproponował on, by godzinne zwolnienie przysługujące raz w tygodniu osobom zatrudnionym przez gminę na dbanie o zdrowie można było wykorzystać również na seks.6 Jego propozycja została odrzucona, zdążyła jednak sprowokować masę artykułów na całym świecie, zaś tekst „Szwecja wprowadza przerwy na seks w godzinach pracy” był jedną z trzech rosyjskojęzycznych publikacji najczęściej udostępnianych w sieci w roku 2017.7 Pomijając tego typu sensacje, trzeba zauważyć, że kwestie seksualności, gender, prokreacji i szeroko rozumianej polityki rodzinnej wciąż są mocno kojarzone ze Szwecją, która dla wielu zdaje się w nich odstawać od innych krajów. Również z tego powodu można się w Szwecji doszukiwać oznak obiecującej bądź strasznej przyszłości.

Polityka tylko wewnętrzna?

Politykom lub komentatorom z reguły łatwiej przemówić do wyobraźni słuchaczy, jeśli powołują się na przykład innego kraju. Frederick Hale, historyk opisujący wspomnianą już wypowiedź Eisenhowera, cytuje w tym kontekście pojęcie Eckarda Kehra: „prymat polityki wewnętrznej”.8 Motyw Szwecji, którą zaczęto postrzegać jako tak odmienną od reszty, to punkt odniesienia, który jest łakomym kąskiem dla polityków wszelkiej maści. Z tego powodu Szwedzi oraz inni, którzy znają Szwecję „od środka”, czują, że w tym tak ochoczo rozpowszechnianym wizerunku coś się nie zgadza. Mogą jednak zadać sobie pytanie: a co jeśli w tych przekazach jest trochę prawdy? Jak zauważa David Östund, kiedy Szwecja przechodziła kryzys ekonomiczny w latach 70., zainteresowanie świata tym krajem przygasło. Jednocześnie, podkreśla Östlund, problemy wywołały dyskusję w samej Szwecji – pojawiło się wiele głosów krytykujących słabe strony ducha modernizmu. Wtedy właśnie w szwedzkim dyskursie pojawiło się pojęcie „inżynierii społecznej”.9

Trzeba dodać, że Szwecja zależy od innych jako kraj mały, z nikim niezwiązany aliansami wojskowymi, o gospodarce bazującej na eksporcie (z którego pochodzi 44% PKB Szwecji).10 Stąd po części wynika duże – czasem podszyte lękiem – zainteresowanie Szwedów tym, co myślą o nich inni. Wbrew tym lękom okazuje się, że pozytywny wizerunek Szwecji, choć czasem podważany, ma się całkiem dobrze, co potwierdza opublikowany przez Instytut Szwedzki raport „Szwecja w nowym świetle”.

Szwedzki „eksperyment”?

Nieważne jak przekonujące są te pełne sprzeczności wizerunki, nieważne jak ciekawy i dynamiczny może się wydawać kontrast między nimi – ten, kto naprawdę chce się dowiedzieć czegoś o Szwecji, musi traktować je z dystansem. Postrzeganie Szwecji jako udanego bądź nie „eksperymentu” narzuca nam wizerunek społeczeństwa kreowanego w uproszczony sposób przez jednego tylko aktora, a taka perspektywa sprawia, że nie dostrzegamy, że historia tak naprawdę kształtuje się w natłoku przeróżnych czynników, w ramach polityki, na którą składają się tarcia między sprzecznymi potrzebami i interesami. I choć koncepcja zakrojonego na szeroką skalę eksperymentu może się wydawać kusząca, o ile tylko przedstawimy go jako udany, to sugeruje ona, że sytuacja w Szwecji podlega czyjejś ścisłej kontroli, a to już zakrawa nieco na teorię spiskową.

Nabranie dystansu do tego typu wizji wymaga wiedzy i pewnej wrażliwości. Nie wystarczy powiedzieć sobie „Nieważne, co mówią te przekazy, ale jak jest naprawdę?”. Owszem, fakty są na wyciągnięcie ręki, ten, kto chce wiedzieć więcej może je przestudiować. Kiedy jednak patrzymy z bliska na inny kraj, natykamy się na informacje, których nie da się zignorować. Łatwo więc nabrać wątpliwości. Jednak jeśli tylko uświadomimy sobie, że obrazy więcej mówią o tym, kto je kreuje, a nie o tym, co przedstawiają, będziemy mogli wraz z badaczami doszukiwać się w nich pewnych wzorców. W ten sposób będziemy mogli zobaczyć, co stoi za nimi, zrozumieć, jak na nas wpływają i w ten sposób wyrobić sobie bardziej kompleksowy wizerunek naszych sąsiadów.

someone

O autorze

Gabriel Stille – dziennikarz, lektor języka szwedzkiego w Katedrze Skandynawistyki Uniwersytetu SWPS mianowany przez Instytut Szwedzki. Na wielu ze swoich akademickich kursów omawia kwestie związane z wizerunkiem Szwecji. Zajmuje się też polsko-szwedzką współpracą kulturalną.

258 mklos

O tłumaczce

dr Małgorzata Kłos – anglistka i skandynawistka, tłumaczka. Naukowo zajmuje się przede wszystkim językoznawstwem historycznym, semantyką i leksyką oraz szeroko rozumianymi zależnościami między językiem i kulturą, w tym zwłaszcza kwestią tabuizacji i eufemizacji. Tłumaczy literaturę szwedzką, w tym m.in powieści Håkana Nessera. Na Uniwersytecie SWPS pełni funkcję p.o kierownika Katedry. Prowadzi zajęcia z gramatyki praktycznej, pisania i przekładu, tendencji rozwojowych języków skandynawskich.

Przypisy

1 Rapacioli (2018): Good Sweden, Bad Sweden: The Use and Abuse of Swedish Values in a Post-Truth World, s. 28.
2 Svenska institutet: Sverigebilden i ett nytt ljus, s 17 ( https://si.se/app/uploads/2018/06/si_sverige_i_ett_nytt_ljus_2018_1.pdf ) [på svenska].
3 Rapacioli (2018), s 33 (citatet ursprungligen från New York Times, 28 juli 1960).
4 Hale (2003): Challenging the Swedish Social Welfare State: The Case of Dwight David Eisenhower, s. 64.
5 Östlund (2014): Laissez-faire under a bell jar: Marquis Childs and the Sweden-fad of the Roosevelt Era.
6 "Swedish Town Rejects Proposal to Grant Sex Leave to Workers", New York Times, 18 maj 2017 ( https://www.nytimes.com/2017/05/18/world/europe/sweden-sex-leave-town.html )
Instytut Szwedzki, s. 21.
8 Hale (2003), s. 58.
9 Östlund (2007), Maskinmodernitet och dystopisk lycka: Den sociala ingenjörskonstens Sverige, upplaga Huntsford 1971.
10 Instytut Szwedzki, s. 4.

 

 

W filmie „Z-boczona historia kina”, zrealizowanym przez Sophie Fiennes w 2006 r., słoweński filozof Slavoj Žižek na wybranych przykładach wprowadza w problematykę wzajemnych związków filmu i psychoanalizy. O polskiej obyczajowości i seksualności w polskiej kulturze, zwłaszcza PRL-u opowie kulturoznawca oraz filmoznawca dr Karol Jachymek z Uniwersytetu SWPS.

Wystąpienie nie będzie wprawdzie odwoływać się bezpośrednio do teorii psychoanalitycznych, niemniej jego tematem staną się wszystkie te (pozornie) nieobecne już „duchy” i „demony”, które przez lata, zwłaszcza w okresie PRL-u, wpływały na współczesny kształt obyczajowości Polaków. Dlaczego V Światowy Festiwal Młodzieży i Studentów o Pokój i Przyjaźń, który odbył się w Warszawie w 1955 r., często określany jest mianem „międzynarodowego tarła”? Do czego mógł służyć (w istocie i służył) produkowany w Polsce turystyczny aparat do masażu? Jaką wywrotową siłę niosły za sobą talie kart i ścienne kalendarze? Wreszcie, jakie czynniki przez lata wpływały na podejście Polaków do sfery seksu i seksualności?

 

258 karol jachymek

O autorze

dr Karol Jachymek – doktor kulturoznawstwa, filmoznawca. Zajmuje się społeczną i kulturową historią kina (zwłaszcza polskiego) i codzienności, metodologią historii, zagadnieniem filmu i innych przekazów (audio)wizualnych jako świadectw historycznych, problematyką ciała, płci i seksualności, wpływem mediów na pamięć indywidualną i zbiorową, społeczno-kulturowymi kontekstami mediów społecznościowych oraz blogo- i vlogosfery, a także wszelkimi przejawami kultury popularnej. Współpracuje m.in. z Filmoteką Szkolną, Nowymi Horyzontami Edukacji Filmowej, Against Gravity, KinoSzkołą i Filmoteką Narodową – Instytutem Audiowizualnym. Prowadzi warsztaty i szkolenia dla młodzieży i dorosłych z zakresu edukacji filmowej, medialnej i (pop)kulturowej oraz myślenia projektowego i tworzenia innowacji społecznych. Autor książki „Film – ciało – historia. Kino polskie lat sześćdziesiątych”.

Na ulicy, w szkole, na uniwersytecie. W parlamencie, w sporcie i na scenie. Z parasolką, bez parasolki, z dzieckiem w chuście, w wózku, bez dziecka. Jest nas pełno. Nas – kobiet. Dzięki niezłomności sufrażystek dziś żyjemy w nieco innej rzeczywistości, a działania feministek dały przestrzeń dla rozmaitych aktywności kobiet, które chcą angażować się we wspólną sprawę na bardzo różne sposoby. Jak to z feminizmem w czasach popkultury jest? O tym opowie kulturoznawczyni i socjolożka dr Sandra Frydrysiak z Uniwersytetu SWPS.

Czy Beyoncé jest feministką? Czym jest popfeminizm? Co tak naprawdę oznacza dziś bycie feministką i feministą? Co podpowiadają nam kultura, sztuka i nauka? Dlaczego feminizm jest dzisiaj trendy? Na czym polega performatywność płci kulturowo-społecznej? Jaki jest związek pomiędzy płcią, rasą, klasą społeczną a seksualnością? A jaki pomiędzy gender, feminizmem a kapitalizmem? Podczas wykładu przyjrzeliśmy się działaniom, które można uznać za feministyczne, rozważyliśmy neoliberalne uwikłanie mainstreamowego aktywizmu, ale też powtórzyliśmy po krótce historię emancypacji kobiet.

 

Sandra Frydrysiak

O autorce

dr Sandra Frydrysiak – kulturoznawczyni i socjolożka pracująca naukowo w obszarach new media studies, dance studies oraz gender studies. Adiunktka w Katedrze Kulturoznawstwa SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego w Warszawie. Wykładowczyni m.in. Joint European Master’s Degree in Women’s and Gender Studies: GEMMA na Uniwersytecie Łódzkim. Autorka książki „Taniec w sprzężeniu nauk i technologii. Nowe perspektywy w badaniach tańca” (2017). Trenerka antydyskryminacyjna.

Pies towarzyszy człowiekowi kilkanaście tysięcy lat. Jak to dokładnie było z udomowieniem psa, naukowcy spierają się do dziś. Faktem jest, że psy na trwałe stały się towarzyszami ludzi. Jednak ich zadania w życiu domowym, funkcje psów na służbie i rola w kulturze zmieniała się na przestrzeni lat, podobnie jak postrzeganie psa i jego miejsca w życiu człowieka. O psach, ich roli w życiu człowieka, zmianie ich postrzegania i traktowania opowie dr Joanna Strojer-Polańska z Uniwersytetu SWPS.

Od wilka do pupilka

Pies, który kiedyś pełnił funkcję stróżującą, pilnując osady człowieka przed niebezpieczeństwami, dziś może być psem pilnowanym przez człowieka. Bo jest delikatny, wrażliwy, rzadki i drogi… Takie właśnie rasy zostały współcześnie przez człowieka wyhodowane. Niektóre psy „nowych i modnych ras” mają dużo problemów zdrowotnych, np. ze stawami albo z oddychaniem, stąd potrzeba ciągłego troszczenia się o zdrowie pupila.

Kiedyś pies pomagał w polowaniach i zjadał resztki po uczcie swego pana, a dziś bywa, że jest karmiony wegańskim jedzeniem (tak, tak, jest takie jedzenie dla psów…) ze względu na przekonania żywieniowe właściciela. Kiedyś pies był przywiązany przy budzie i jego zadaniem było pilnowanie domostwa, a do jedzenia dostawał ochłapy. A dziś są specjalne restauracje, które nie tylko pozwalają wprowadzać psy, ale i oferują specjalne menu dla czworonogów.

Kiedyś ludziom było wszystko jedno, jakiego psa posiadają – byle wyglądał jak pies. Współcześnie już nie jest takie oczywiste, jak typowy pies wygląda. Powstało bardzo dużo ras psów małych i dużych, z sierścią i bez sierści, psów z założenia łagodnych i agresywnych, a także różne mieszanki ras, czyli kundelki. Zaś w USA dostępna jest usługa sklonowania ukochanego pupila, żeby wyglądał tak samo, jak obecny, albo poprzedni, jeśli pies już odszedł. Właśnie – pies odchodzi, nie zdycha! Kiedyś psy były traktowane jako dodatek do domu czy dworu, dziś to dla psa kupuje się dodatki, psie gadżety – obroża z GPS, gustowna smycz albo ubranko… Coraz popularniejsze są place zabaw dla psów, plaże dla psów i dedykowane psom wybiegi.

I jak w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek? Na pewno powinno nas cieszyć, że następują zmiany społeczne. Wynikają one z potrzeb i oczekiwań współczesnego człowieka. Nie byłoby restauracji z menu dla psa, gdyby nie było ludzi, którzy chcą psa ze sobą do restauracji zabrać. Co więcej, powstają także restauracje dla zwierząt, gdzie nie ma jedzenia dla ludzi. Bo to miejsce dla zwierząt właśnie. Cóż, rynek odpowiada na potrzeby konsumentów.

Pies superbohater

W wielu filmach, które okazały się kinowym bądź serialowym hitem, bohaterem jest pies. Może to być serial kryminalny, gdzie zobaczymy super psa na służbie, albo film „wyciskacz łez”. Pies jako bohater dużego ekranu na pewno nie jest nam obcy, ale napisano także wiele książek o niezwykłych psach. Zwłaszcza że często filmy i książki inspirowane są prawdziwymi historiami, a główny bohater żył naprawę. Często ma także swój pomnik. Japoński Hachiko czy krakowski Dżok mogą być przykładem.

Wiek praw zwierząt

Współistnienie człowieka i psa opiera się na współpracy. Pies zyskuje wikt i opierunek, a człowiek towarzystwo, poczucie bezpieczeństwa, przyjaźń, a nawet miłość. To oferuje pies domowy. Często towarzysz naszego życia. Na przestrzeni lat zmieniło się postrzeganie psów i stosunek ludzi do zwierząt. Zmieniły się, a raczej powstały, przepisy dotyczące tego, jak traktować zwierzęta, żeby ich nie krzywdzić. Przepisy te wywołują wiele kontrowersji. Jedni twierdzą, że słabo chronią zwierzęta. Inni, że zdarzyły się już sytuacje, że za skrzywdzenie zwierzęcia kara była wyższa niż za skrzywdzenie człowieka.

Psy domowe i służbowe
okładka książki Psy domowe i służbowe, Joanna Stojer-Polańska, Joanna Pullit

Można usłyszeć, że XXI wiek to wiek praw zwierząt. Coraz częściej mówi się o tym, że zwierzęta są podmiotami prawa i nie mogą być traktowane przedmiotowo. I z tym należy się zgodzić. S. Pinker w „Zmierzchu przemocy” twierdzi, że ludzie stają się coraz lepsi. A przyznanie praw zwierzętom jest tego dowodem. Coraz więcej zachowań człowieka jest postrzeganych jako zachowania nieetyczne wobec zwierząt, a część z nich staje się czynami zabronionymi. Chyba też stajemy się coraz bardziej wrażliwi na krzywdę zwierząt, w szczególności tych domowych. Oczywiście, co chwilę media informują o wyjątkowo brutalnych zachowania wobec psów, kotów czy koni. Niestety, niektórzy ludzie nadal znęcają się nad zwierzętami. Jedni z premedytacją, inni uważają, że tak „było zawsze”. Rozważmy choćby kwestię trzymania psa na łańcuchu. Dziś to niedopuszczalne, aby pies był całe swoje życie przywiązany przy budzie. Wielu ludzi reaguje na widok psa z zrośniętą w skórę obrożą i zawiadamiają Policję. Wtedy jest szansa, że przestępstwa przeciwko zwierzętom nie pozostają w ciemnej liczbie, a sprawca poniesie karę.

Pies służbowy

Pies służbowy to taki, który został specjalnie przeszkolony do tego, żeby dbać o nasze bezpieczeństwo lub pomagać w sytuacjach kryzysowych. Pracuje wraz ze swoim przewodnikiem w służbach mundurowych, wojsku i grupach poszukiwawczych. Może być to pies tropiący albo patrolowy pracujący w Policji, pies ratowniczy ze Straży Pożarnej, pies wyspecjalizowany w wyszukiwaniu materiałów wybuchowych lub narkotyków na lotnisku w dyspozycji Straży Granicznej albo pies pracujący w laboratorium osmologicznym badający ślady zapachowe. Specjalizacji psów jest oczywiście więcej.

Pomimo rozwoju technologii i coraz powszechniejszym dostępie do nowych rozwiązań technicznych, psy są niezastąpione w wykonywaniu tych trudnych zadań! Wielokrotnie uratowały życie ludzkie. Pomogły przy rozwiązaniu spraw kryminalnych szukając przestępców albo ukrytych przedmiotów lub szczątków, a także zapewniły bezpieczeństwo podczas imprez masowych i miejsc, gdzie są duże skupiska ludzi. Zwykle są bardzo doceniane, zarówno przez funkcjonariuszy, jak i przez obywateli. 

Pieskie życie? Zakątek Weteranów

Skoro XXI wiek ma być czasem zwierząt, warto pomyśleć także o rozwiązaniach systemowych, które pomogą wspierać zwierzęta po służbie. No właśnie, co dzieje się ze zwierzętami na emeryturze? Niestety, nie dostają wtedy wsparcia finansowego ze służby mundurowej, w której działały. Zwykle przewodnik psa stara się go przygarnąć albo zapewnić mu dobre miejsce na spokojną starość. Niektóre zwierzęta po służbie mają szczęście, jak koń Don Camillo. Jego jeździec przeszedł na policyjną emeryturę i zbudował dla niego stajnię! Przepiękne miejsce!! Ale nie zawsze losy zwierząt po służbie toczą się pomyślnie.Jest takie miejsce w Polsce, gdzie ludzie o wielkim sercu stworzyli miejsce dla psich i końskich emerytów ze służb mundurowych, które nie mają się gdzie podziać. Zakątek Weteranów, bo to o nim mowa, znajduje się pod Poznaniem. W chwili obecnej znajdują się tam 3 psy i 4 konie. Miałam okazję spotkać konia o wdzięcznym imieniu Delfin parę lat temu, kiedy patrolował wraz z koniem Elbrusem plaże w okolicach Dąbek. Wspaniałe konie! Dziś Delfin potrzebuje naszego wsparcia. Warto wspierać taką inicjatywę, bo jako obywatele wszyscy korzystaliśmy z pracy zwierząt na służbie. 

O ile zwykle wzruszamy się widokiem szczeniąt, to nie zawsze stare psy trafiają do naszych serc i do naszej kieszeni. I nie zawsze znajdzie się ktoś, kto przygarnie starego psa. Także w tym obszarze liczymy na zmiany społeczne, i na to, że będzie więcej adopcji starszych psów. Ich opiekunowie chcą im zapewnić godną starość.

258 joanna stojer polanska

O autorce

dr Joanna Stojer-Polańska – kryminalistyk. Bada ciemną liczbę przestępstw – wykroczeń, które nie są objęte przez statystyki kryminalne wskutek nieujawnienia ich przez organy ścigania. Zajmuje się analizą przypadków zgonów, przy których możliwe są różne wersje śledcze: zabójstwo, samobójstwo lub nieszczęśliwy wypadek. W ramach konkursu eNgage Fundacji na rzecz Nauki Polskiej realizowała projekt „Kryminalistyka, czyli rzecz o szukaniu śladów oraz zwierzętach na służbie”. Jest współautorką interdyscyplinarnej publikacji „Samobójstwa. Stare problemy. Nowe rozwiązania” (2013). Na katowickim wydziale Uniwersytetu SWPS prowadzi zajęcia poświęcone aspektom kryminologicznym i kryminalistcznym ciemnej liczby przestępstw.

„Hannah Baker popełnia samobójstwo, a jej znajomy dostaje trzynaście nagrań magnetofonowych, na których dziewczyna nagrała powody odebrania sobie życia.” Taki zdawkowy opis serialu „Trzynaście powodów” przeczytamy na jednym z portali filmowych. Nie jest to pierwsza produkcja portretująca samobójstwo, nie najmocniej szokująca, ani też nie najbardziej wyrafinowana artystycznie. Jej wyjątkowości należy upatrywać gdzie indziej – serial ten jest bardzo popularny wśród nastolatków i szeroko komentowany przez psychologów. O PPF, czyli psychologicznej pracy z filmem opowie psycholog dr Agnieszka Skorupa.

PPF – psychologicznej pracy z filmem

Eksperci nie mogą dojść do porozumienia, czy to produkcja nader trafnie odzwierciedlająca zachowanie współczesnej młodzieży, prowokująca do myślenia i skłaniająca młodych ludzi (oraz ich rodziców) do korekty własnego zachowania, czy może niebezpieczna, przedstawiająca samobójstwo jako uzasadnione, niosąca zagrożenie powielenia portretowanego czynu? Warte podkreślenia jest jednak co innego: eksperci debatują, a młodzież w międzyczasie, czy tego chcemy, czy nie, ogląda i dokonuje własnej interpretacji. Wychodząc naprzeciw temu zjawisku, proponujemy wraz z dr. Michałem Brolem konkretną metodę wykorzystania filmu w szeroko rozumianej dydaktyce, profilaktyce i psychoedukacji – psychologiczną pracę z filmem (Brol, Skorupa, 2014).

Co do tego, czy film, w tym również seriale, stanowi powszechną rozrywkę, nie ma raczej wątpliwości. Być może sale kinowe nie przyciągają już widza tak tłumnie, jednak sposobów na odbiór obrazu jest znacznie więcej: od domowych telewizorów po zyskujące coraz większą popularność platformy internetowe. Do widza docierają różne jakościowo treści, które następnie poddaje, mniej lub bardziej świadomie, poznawczej obróbce. Uwzględniając skalę zjawiska, obecnie w publikacjach poświęconych zagadnieniom edukacji medialnej nie zadaje się pytanie „czy” używać mediów w procesie dydaktycznym, ale „jak” to zrobić najrozsądniej (Frania, 2012). Jedną z odpowiedzi na to pytanie jest właśnie psychologiczna praca z filmem (PPF).

PPF najkrócej można opisać jako: „umiejętność takiego projektowania warsztatów psychologicznych, żeby jak najefektywniej zrealizować ich cel, z uwzględnieniem specyfiki grupy odbiorców, wykorzystując jako główne narzędzie warsztatowe film (szczególnie popularny), który stanowi podstawę do zaprojektowania struktury warsztatu” (Skorupa, Brol, 2017).

Dzięki wykorzystaniu filmów popularnych, prowadzący zajęcia z jednej strony sięga po medium znane i lubiane, co zwiększa zainteresowanie uczestników warsztatu omawianym problemem. Z drugiej strony nie neguje faktu, że widz często ogląda filmy uznawane przez krytyków za mało ambitne, za to dla odbiorcy zapewniające rozrywkę i odprężenie, lub umożliwiające przeżycie emocji odległych jego codziennemu doświadczeniu. Z punktu widzenia modelowania zachowania filmy nie są złe, czy dobre, same w sobie – mogą je dopiero takimi uczynić reakcje widza, jego aktywność, jak i działania podejmowane np. przez nauczyciela czy opiekunów (por. Bałutowski, 2010). Podczas zajęć następuje swoista edukacja widza, język filmu zostaje przełożony na język psychologii, a uczestnik uczy się odróżniania zawartych w filmach faktów i mitów dotyczących zjawisk społecznych, czy lepszego rozumienia wpływu artystycznej wizji na tworzenie obrazu siebie i świata. Szczególnie cenne w PPF jest wykorzystanie filmów fabularnych, a nie, dajmy na to, dokumentów o wydźwięku edukacyjnym. Fabuła pozwala dostrzegać uwarunkowania, kontekst, otoczenie, co sprzyja uczeniu się krytycznego myślenia (Bluestone, 2000). Ponadto filmy mogą pozytywnie wpływać na zrozumienie omawianej tematyki zajęć i ułatwiać zmianę postawy, czyli stosowanie psychologicznej teorii poza klasą czy salą zajęć (Kirsh, 1998).

W myśl PPF, uczenie czy modelowanie postaw poprzez film będzie efektywne, jeśli przeżyciom emocjonalnym będą towarzyszyły procesy intelektualne (Okoń, 1968), a edukator będzie świadomy, że skuteczność oddziaływania filmu warunkuje nie tylko on sam, lecz również metodyka jego wykorzystania (Skrzypczak, 1985; Brol, Skorupa, 2017). W myśl PPF „uczestnik zajęć wykonuje „psychologiczną pracę” w rozumieniu zaangażowania nie tylko poznawczego, ale także emocjonalnego podczas warsztatów – te dwa elementy mogą wspierać proces zmiany postaw, a także uczenia się. Prowadzący warsztaty również angażuje się w „psychologiczną pracę” w rozumieniu stosowania metod właściwych projektowaniu zajęć psychologicznych oraz wykazuje postawę charakterystyczną dla psychologów pracujących z grupami” (Skorupa, Brol, 2017).

Więcej informacji, tak teoretycznych, jak aplikacyjnych, na temat PPF znajduje się w trzech książkach, do których lektury serdecznie zachęcam: „Psychologiczna Praca z Filmem” (Brol, Skorupa, 2014), „Film w edukacji i profilaktyce. Na tropach psychologii w filmie. Część 1” (Skorupa, Brol, Paczyńska-Jasińska, 2018) oraz „Film w terapii i rozwoju. Na tropach psychologii w filmie. Część 2” (Skorupa, Brol, Paczyńska-Jasińska, 2018). Natomiast dla tych z czytelników, którzy nie są do końca przekonani co do zasadności włączania filmów popularnych do dydaktyki i psychoedukacji, poniżej zostało umieszczone zestawienie przesłanek, które mogą skłonić, jeśli nie do zmiany zdania, to choć do pogłębionej refleksji na ten temat.

13 powodów do zastosowania psychologicznej pracy z filmem

1. „The Avengers” (2012), czyli masowa rozrywka

Filmy zyskujące dużą popularność u młodego widza mogą wydawać się edukatorom niedostatecznym nośnikiem wartości, tak żeby włączyć je do procesu dydaktycznego. Sięgając jednak po produkcje lubiane przez młodzież, można wykorzystać je do pracy warsztatowej na treściach „społecznie pożądanych”. Dla przykładu filmowy świat Marvela może być doskonałym punktem wyjścia do pracy nad postawą codziennego bohaterstwa.

2. „Za niebieskimi drzwiami” (2016), czyli nie film, a co z nim zrobimy

Produkcje wysoko oceniane przez krytyków i chętnie włączane do programów z edukacji filmowej same w sobie mogą nie mieć dostatecznej mocy zmiany postawy widza. Poruszanie tematów trudnych, takich jak strata, rozpad związku, konflikt w rodzinie, wymaga dużych kompetencji prowadzącego, szczególnie z zakresu psychologii, gdyż treści prezentowane na ekranie mogą bezpośrednio odwoływać się do zranień odbiorcy, przez co powodować w nim np. postawy obronne.

3. „300” (2006), czyli edukacja na skróty

Celem filmu fabularnego nie jest wierne odzwierciedlenie rzeczywistości, a raczej ukazanie pewnej wizji artystycznej. Na poziomie racjonalnym zgadzamy się z tym stwierdzeniem, jednocześnie przyjmujmy owe kreacje artystyczne jako zbiór danych na temat otaczającej nas rzeczywistości. Ta binarność ludzkiego umysłu może zostać wykorzystana jako okazja do nauki krytycznego myślenia, dzięki np. konfrontowaniu filmowych przedstawień historii z doniesieniami ze źródeł archeologicznych.

4. „Galerianki” (2009), czyli źródło norm i wartości

Widz, który dopiero kształtuje swój system wartości, sprawdza co jest zachowaniem, które chciałby powielać, a co zupełnie mu nie pasuje, może odnaleźć w filmach emocjonalny drogowskaz. Warto, żeby w swoich poszukiwaniach mógł liczyć nie tylko na sam obraz, który może być różnie interpretowany, ale również na wsparcie kompetentnego prowadzącego i przetestowanie swoich przekonań podczas bezpiecznej pracy warsztatowej.

5. „Przerwana lekcja muzyki” (1999), czyli stereotypizacja

Liczne produkcje nie są wolne od przedstawiania świata i ludzi w sposób stereotypowy. Jednym z bardziej jaskrawych przykładów są portrety osób chorych psychicznie i placówek zajmujących się leczeniem zdrowia psychicznego (a szczególnie stosowanych metod leczenia!). Brak krytycznej refleksji nad zjawiskami przedstawianymi w filmie może nie tylko prowadzić do społecznej legitymizacji stereotypu, ale wręcz do jego behawioralnego przejawu, czyli do dyskryminacji.

6. „Legalna Blondynka” (Legally Blonde, 2001), czyli tworzenie obrazu siebie

Pod wpływem filmowych obrazów wytwarzamy opinie przede wszystkim na temat innych ludzi, szczególnie reprezentujących grupy, z którymi nie mamy na co dzień styczności, ale również na temat samych siebie. O ile spektrum filmowych bohaterów jest szerokie, a w kinematografii jest miejsce na każdą fizjonomię i wszystkie przymioty oraz przywary charakteru, o tyle produkcje mainstreamowe dość jednoznacznie określają wartość człowieka przez pryzmat jego kanonicznie estetycznego wyglądu i znaczących zasobów materialnych.

7. „Jak stracić chłopaka w 10 dni” (2003), czyli edukacja w zakresie relacji interpersonalnych

Jedną z najbardziej istotnych dla młodego widza kwestii jest tworzenie związków intymnych. W przypadku niedoboru w otoczeniu wzorca poprawnej relacji oraz braku osoby znaczącej, z którą o tejże relacji można by otwarcie rozmawiać, naturalnym jest szukanie wsparcia w tym, co najbardziej dostępne, czyli w filmowych obrazach związków. Te niestety przede wszystkim koncentrują się na fazie inicjalnej relacji, nie przygotowując młodzieży do trudów, które pojawiają się w kolejnych etapach relacji. Rola psychologicznej pracy z filmem jest w tym momencie wręcz bezcenna.

PPF logo pion

8. „Dziewczyna na plusie” (2007), czyli mechanizm autoprzymusu

Nawet te z produkcji, które zostały stworzone w celu profilaktycznym i edukacyjnym pozostawione same sobie mogą wywołać u widza niepożądany społecznie efekt. Szczególnym przypadkiem jest otwarta dyskusja na temat seksualności, a zwłaszcza ukazywanie zażyłości intymnej nastolatków. Młody widz, u którego potrzeby seksualne nie zostały jeszcze rozwinięte, pod wpływem obrazu filmowego może odnieść wrażenie powszechności inicjacji seksualnej w swojej grupie wiekowej i rozważać podjęcie aktywności, która wcześniej nie była w jego polu zainteresowania.

9. „Pulp Fiction” (1994), czyli modelowanie postaw

Ryzyko powielania prezentowanych na ekranie zachowań wzrasta, gdy bohater, który dokonuje danych czynów, jest atrakcyjny dla widza. Dotyczy to np. stosowania używek takich jak alkohol czy narkotyki, ale przede wszystkim palenia wyrobów tytoniowych. Fakt ten doskonale wykorzystują koncerny tytoniowe, lokując w filmach papierosy, stanowiące atrybut głównych bohaterów. Co ciekawe, okazuje się, że nastolatkowie oglądający sceny palenia 2,5 razy częściej sięgają po papierosy niż ich rówieśnicy nie oglądający takich scen (Heydari i in., 2015).

10. „Jak wytresować smoka” (How to Train Your Dragon, 2010), czyli agresja

Kwestią prawdopodobnie najszerzej dyskutowaną w kontekście wpływu filmu na nastoletniego widza jest modelowanie agresji. Związek między scenami przemocy a przemocowym zachowaniem nie jest jednak tak prosty jak początkowo sądzono – powielanie agresywnych zachowań zależy przede wszystkim od wpływu środowiska i cech samego widza. Charakterystyki dzieła również nie pozostają bez znaczenia. Prawdopodobieństwo popełnienia aktu przemocy pod wpływem obrazu filmowego jest mniejsze, gdy sprawca czynu np. zostaje ukarany, nie jest dla widza najbardziej atrakcyjnym bohaterem, albo pokazane są konsekwencje podjętego zachowania. Należy mieć na uwadze (m.in.) te kryteria, wybierając film do psychologicznej pracy warsztatowej. Więcej na ten temat można przeczytać w rozdziale Skorupa, A., Brol, M. (2017). Idea psychologicznej pracy z filmem na przykładzie filmu animowanego „Jak wytresować smoka”. W: A. Ogonowska (red.), Kino, film, psychologia. Kraków: Wydawnictwo Edukacyjne.

11. „Dexter” (2006-2013), czyli agresja w odcinkach

Przypadek wart uwagi stanowią seriale, czyli upraszczając, filmy w odcinkach. Trud psychologicznej pracy z tą formą kinematograficzną polega na fragmentaryczności ukazywanych widzowi obrazów. Łuk przemiany serialowego bohatera rozłożony jest na kilka odcinków, a nawet sezonów, co utrudnia poznanie pełnej motywacji postaci. Na różnych etapach ekspozycja może sprzyjać lub nie modelowaniu zachowań społecznie pożądanych. Seriale stanowią szczególne wyzwanie w psychologicznej pracy z filmem.

12. „Mroczny rycerz” (The Dark Knight, 2008), czyli utożsamianie się z czarnym charakterem

Jednym z mechanizmów najsilniej wpływających na powielanie ukazanych na ekranie zachowań jest utożsamienie się widza z bohaterem. Osoba prowadząca warsztat powinna poprzez zastosowanie różnych struktur ćwiczeniowych ustalić, kto był dla młodego odbiorcy najbardziej interesującą postacią. Wbrew intencjom edukatorów, a i może samych twórców filmowych, nie zawsze tzw. pozytywny charakter staje się tym najbardziej atrakcyjnym dla widza.

13. „Trzynaście powodów” (Thirteen Reasons Why, 2017-w trakcie), czyli autoagresja

Zamykając listę powodów, dla których warto rozważyć prowadzenie warsztatów z zastosowaniem psychologicznej pracy z filmem, wróćmy na początek, czyli do „Trzynastu powodów”. Samobójstwo stanowi temat zajęć wymagający od prowadzącego szczególnej uważności i bardzo dobrego zorientowania w tematyce suicydologicznej. Unikanie poruszania tego tematu z młodzieżą może nakładać na zagadnienie dodatkowe tabu, które utrudnia radzenie sobie np. z samobójczą śmiercią najbliższych. Nieumiejętne zaś omawianie skłonności autodestrukcyjnych może spowodować niezdrową fascynację śmiercią, ukazywać śmierć jako jedyny sposób rozwiązania lub wręcz prowadzić do tzw. efektu Wertera. Kwestie te poruszone zostają w kolejnym odcinku specjalnym pt. „Nic nie dzieje się bez przyczyny” (Beyond the Reasons), który towarzyszy drugiemu sezonowi serialu. Na tym przykładzie widać chyba najlepiej, jak trudnym i zarazem jak wartościowym może być odpowiednie poprowadzenie zajęć z wykorzystaniem filmu.

 

258 Agnieszka Skorupa

O autorce

dr Agnieszka Skorupa – psycholog, pracuje w Instytucie Psychologii na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Naukowo zajmuje się szeroko rozumianymi różnicami indywidualnymi, a szczególnie zachowaniem człowieka w sytuacjach skrajnych i ekstremalnych. Jej praca doktorska dotyczyła adaptacji człowieka do warunków izolacji polarnej. Obok analizy sytuacji ekstremalnych jej wielka pasję stanowi dydaktyka psychologii poprzez film. Od ponad dziesięciu lat prowadzi różnorodne warsztaty skierowane do młodzieży i dorosłych. Wraz z Michałem Brolem opracowała autorski program psychologicznej pracy z filmem, który realizowany jest jako fakultet na kierunku psychologia. W myśli idei PPF prowadzone są również różnorodne zajęcia pozauniwersyteckie. Współredaktorka podręcznika „Psychologiczna Praca z Filmem”, książek „Film w edukacji i profilaktyce” i „Film w terapii i rozwoju” oraz publikacji „Człowiek wobec gór”. Przewodnicząca Komitetu Naukowego konferencji z cyklu „Filmowe Psycho-Tropy”, pomysłodawczyni i współautorka programu profilaktyki HIV/AIDS realizowanego na terenie województwa śląskiego. Członek Z-Teamu, wraz z którym wdraża w Polsce program Heroic Imagination Project (HIP).

Przypisy

1Bałutowski, D. (2010). Jak oglądać filmy z młodzieżą. Warszawa: Fraszka Edukacyjna.
2Bluestone, C. (2000). Feature films as a teaching tool. College Teaching, 48, 141-146.
3Brol, M., Skorupa, A. (2014). Psychologiczna praca z filmem. Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego.
4Brol, M., Skorupa, A. (2017). Psychologiczna praca z filmem "W głowie się nie mieści" (Inside Out). Studia de Cultura, nr 2.
5Frania, M. (2012), Wybrane dylematy współczesnej edukacji w kontekście „zmediatyzowanej rzeczywistości”. Colloquium Wydziału Nauk Humanistycznych i Społecznych AMW. Nr 3. Gdynia, s. 81-94.
6Kirsh, S., J. (1998), Using Animated Films to Teach Social and Personality Development, Teaching of psychology, vol. 25, No.1, s. 49-50.
7Okoń, W. (1968). Środki dydaktyczne i ich unowocześnienie. „Dydaktyka Szkoły Wyższej”, nr 1, s. 13—33.
8Skorupa, A., Brol, M. (2017). Idea psychologicznej pracy z filmem na przykładzie filmu animowanego „Jak wytresować smoka”. W: Agnieszka Ogonowska (red.), Kino, film, psychologia. Kraków: Wydawnictwo Edukacyjne.
9Skorupa, A., Brol, M., Paczyńska-Jasińska, P. (red.) (2018). Film w edukacji i profilaktyce. Na tropach psychologii w filmie. Część 1. Warszawa: Difin.
10Skorupa, A., Brol, M., Paczyńska-Jasińska, P. (red.) (2018). Film w terapii i rozwoju. Na tropach psychologii w filmie. Część 2. Warszawa: Difin.
11Skrzypczak, J. (1985), Film dydaktyczny w szkole wyższej. Zarys teorii, metodyka stosowania i technika realizacji. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

 

kanały

zobacz też

strefa psyche strefa designu strefa zarzadzania strefa prawa logo
Zapraszamy na webinar „Ikony popkultury. Jak świat wyglądałby bez nich?”