logo

logo uswps nazwa 3

Ludzie

Lifestyle znaczy strategia na życie

Styl życia stał się strategią życiową i ramą dla wyborów konsumenckich. Nie wystarczy już jedynie żyć. Trzeba demonstrować jakość tego życia w postaci autowizerunków i oznak przynależności - wyjaśnia prof. dr hab. Wojciech Burszta, antropolog i kulturoznawca z Uniwersytetu SWPS.

Life-style czy lifestyle? - źródło i definiacja pojęcia

Według Oxford English Dictionary pojęcia „life-style" użył jako pierwszy Alfred Adler w 1929 r., odnosząc je do cech charakteru jednostki nabywanych we wczesnym dzieciństwie, rządzących jej reakcjami i zachowaniami. Do lat 70. XXw. styl życia miał głównie konotacje psychologiczne i w angielszczyźnie obowiązywała jego pisownia z łącznikiem. Mimo że pojecie było nieobecne w większości kompendiów z połowy minionego stulecia, to nie znaczy, że humanistyka i nauki społeczne nie interesowały się różnymi sposobami życia poszczególnych grup ludzi z punktu widzenia zarówno pionowej (hierarchicznej), jak i poziomej (w obrębie jednej grupy) stratyfikacji społeczeństw kapitalistycznych.

Prekursorzy badań, Thorstein Veblen, Maks Weber i Georg Simmel, zwracali uwagę, że wraz z bogaceniem się i dysponowaniem coraz większą ilością czasu wolnego ludzie zaczynają w nowy, świadomy sposób kształtować własne życie i nadawać mu znaczenie. Nie wystarczy już jedynie żyć, trzeba demonstrować jakość tego życia w postaci odrębnych sposobów, jakości czy - właśnie - stylów życia jako swoistych autowizerunków i oznak przynależności. W wyniku badań rynku w USA w latach 70. life-style zamienił się w dzisiejszy lifestyle, powiązany wyłącznie ze sferą praktyk konsumpcyjnych.

Life-style to połączenie pojęć wymagających krytycznego namysłu nad sposobami, w jaki można je łączyć: w jaki sposób life zależy od styles narzuconych przez grupę dominującą. Forma lifestyle naturalizuje pojęcie i pozbawia społecznego kontekstu. Na magiczno-hipnotyczne działanie podobnych zbitek zwracał uwagę Herbert Marcuse. Miał rację - pojęcie stylu życia należy dziś do repertuaru terminów, które na dobre urwały się ze smyczy nauki i funkcjonują zwykle w ścisłym związku z kulturą konsumpcyjną.

Mamy dziś nieprzebrane bogactwo definicji stylu życia, głównie w literaturze promującej go jako wartość związaną ze szczególnym pomysłem na autowizerunek. Wszystkie utożsamiają lifestyle z refleksyjnym, biograficznym projektem budowania tożsamości i autoprezentacji, opartym na konsumpcj i symbolicznych wymiarach dóbr materialnych, zwłaszcza z dziedziny kultury, usług i rozległego pola skomercjalizowanych doświadczeń (wojaże, sporty ekstremalne, zabiegi pielęgnacyjne etc.). 

Styl życia - strategią życiową

Styl życia stał się strategią życiową, ramą interpretacyjną konsumenckich wyborów, sugeruje swobodne decyzje co do symbolicznych i estetycznych przyjemności wypełniających sens udanego i zmiennego w treści lifestyle'u. Już nie dziwią ogłoszenia, że nowo budowane osiedle oferuje „najlepszy miejski styl życia", ani zachęta, abyśmy „przeżyli życie stylowo", kupując określony typ mebli. Z „National Geografic" dowiemy się, czym różni się nasz styl życia od „lifestyle of hyenas" (w naturalnym środowisku, nie w filmach Disneya). Styl życia mają też, a jakże, koty i psy, dlatego należy im kupić np. kurczaka po prowansalsku.

Główna zasada nakazuje wybierać, by nie tylko po prostu żyć, ale demonstrować styl tego życia. „Kupuję, więc jestem" oznacza, że rodzaj i jakość zakupionych przedmiotów zezwalają na kategoryzowanie ludzi według kryteriów konsumenckich preferencji, mimo iż nie muszą oni poza  tym mieć żadnych wspólnych cech: zatrudnienie, przekonania polityczne, preferencje seksualne nie wchodzą bezwarunkowo w skład listy wyznaczników stylu życia.

Brytyjski socjolog Anthony Giddens uważa, że styl życia stał się koniecznością w warunkach późnej nowoczesności, choć to pojęcie brzmi nieco trywialnie, gdyż najczęściej kojarzy się z powierzchownym konsumeryzmem. Przy bliższym oglądzie okazuje się, że „mamy jednak do czynienia ze zjawiskiem znacznie bardziej fundamentalnym, niż wynikałoby to z takich skojarzeń" - pisze Giddens w książce „Nowoczesność i tożsamość". I dodaje: „W warunkach późnej nowoczesności każdy ma jakiś styl życia i w dodatku jest do tego w istotnym sensie zmuszony: nie ma wyboru - trzeba wybierać". Giddens przyznaje, że pojęcie stylu życia wiąże się głównie ze sferą konsumpcji, jako że pozostaje ona w większym stopniu pod kontrolą jednostki, zwłaszcza jeśli porównać ją ze sferą pracy, choć ta ostatnia nie jest całkowicie oddzielona od sfery wyboru.

Trudno jednak byłoby analizować realia, w których zmuszeni są żyć bezrobotni w terminach ich (przymusowego?) stylu życia! Ma rację Zygmunt Bauman, pisząc o unemployed (bezrobotnych) jako „konsumentach z defektem", którzy wypadli z horyzontu stylu życia i znajdują się na uboczu warstwy społecznej. Im pozostaje life, a tego nie daje się wystylizować i obudować znakami identyfikacyjnymi.

 

Już nas nie dziwią ogłoszenia, że nowo budowane osiedle oferuje „najlepszy miejski styl życia”. Ani zachęta, abyśmy „przeżyli życie stylowo” kupując określony typ mebli. Dzisiaj styl życia mają nawet koty i psy.

Kultura przeróbek

Do niedawna styl życia ściśle wiązał się z poziomem konsumpcji dóbr materialnych, ale coraz częściej staje się sposobem życia zorientowanym wprawdzie głównie na siebie, ale odwołującym się do wartości niematerialnych. W takim rozumieniu mieszczą się idee związane ze zdrowiem i edukacją. „Zdrowy styl życia" i „uczenie się jako styl życia" odwołują się więc do jakości życia.

O ile przełom XX i XXI w. można określić jako erę refleksyjności, o tyle drugą dekadę XXI w. coraz powszechniej nazywa się erą reinwencji. Refleksyjność zakładała świadome kształtowanie tożsamości, zwłaszcza wydajnych i na tyle elastycznych, by sprostać wyzwaniom neoliberalnego modelu życia. Dziś kulturowym imperatywem staje się transformacja praktyk społecznych. Zabiegi liderów biznesu, polityków, trenerów osobistych, a także przedstawicieli neuronauk, kładą nacisk na elastyczną, nieustającą reinwencję jako jedyną właściwą jednostkową reakcję na życie w świecie zglobalizowanego neoliberalizmu.

Jeśli przyjąć za profesor nauk politycznych Wendy Brown, że nadążać oznacza podzielać cechy konstytutywne tej koncepcji świata, to sprowadza się to do akceptacji trzech zasad: 

  1. życie polityczne sprowadza się do ekonomii, i wszystko, włączając indywidualne działania, ocenia się zgodnie z regułami „racjonalności" i korzyści (zysku);
  2. sukces państwa ocenia się w terminach wzrostu ekonomicznego, musi więc ono „myśleć i działać jak aktor na rynku we wszystkich funkcjach, także w dziedzinie prawa;
  3. racjonalność rynku rozciąga się na jednostki, oczekuje się, że wszyscy będziemy przedsiębiorczy i gotowi do „reinwencji"; indywidualną moralność osądza się według kryterium dbania o siebie, od każdego oczekując odpowiedzialności za czyny we wszystkich sferach życia.

Państwo staje się swoistym autorytarnym narzędziem dbania o interesy neoliberalnej gospodarki, a podmioty, nazywane wolnymi obarczone są coraz większymi ograniczeniami. A także zmuszone do reinwencji permanentnej. Ci, którzy nie dają się zarządzać w taki sposób, z definicji stają się podejrzani i państwo rości sobie prawo do ich specjalnego traktowania. Jak to ujęła w książce „Millennial Capitalism" antropolożka Jean Comaroff, w czasach neoliberalnych „nie chodzi już tylko o to, że osobiste jest polityczne, ale że osobiste jest jedyną istniejącą polityką".

Każdy, kto czuje się ofiarą neoliberalnej gospodarki, musi uwzględniać własną odpowiedzialność za porażkę. Już nie tyle refleksyjność się liczy, ile, powiedzmy, refleks w strategiach reinwencji osobistej po to, aby niejako metaforycznie przylegać do świata, który coraz mniej obiecuje, a więcej wymaga. Socjolog Anthony Elliott mówi wręcz o bziku reinwencji, sprawiającym, że reinwencja staje się rodzajem „kultury stylizacji" albo „przeróbek", polegającej na demonstrowaniu jednostkowej gotowości do zmiany, elastyczności i permanentnej adaptacji. Nazwałbym to pragnieniem zmiennokształtności zewnętrznego wizerunku i pragmatyzacją ego. 

Reklama

Reklama

Przymus ruchliwości

Kilkanaście lat temu refleksyjność wiązała się z nadzieją i optymizmem oraz różnymi formami oparcia w instytucjach doceniających jednostkowe osiągnięcia. Dziś korporacyjny świat nie ocenia jednostek według kryteriów poprzednich osiągnięć, ale wedle deklarowanej woli i skłonności do podejmowania zmian. W ten sposób „lęk i niepewność swobodnie dryfują poza życiem organizacyjnym". Niepewne własnego losu są oczywiście jednostki, które nie mają już czasu na „refleksyjność", ale muszą być w ciągłej gotowości do zmiany, czemu służyć mają różne strategie reinwencji. W sytuacji, kiedy elastyczny kapitalizm ma obsesję organizacyjnych restrukturyzacji, ludzie, których biografie są coraz bardziej biografiami zawodowymi - pracodawcy, pracownicy, konsumenci, rodzice, dzieci - wszyscy poddają się presji reinwencji.

Kluczowe dla tych strategii są szybkość i bycie w nieustannym ruchu. Żyjemy w czasach globalnego słowotoku cyfrowych słowoobrazów, co wyznacza też kontekst dla reinwencji. Ale reinwencja ma także stronę mniej mroczną: powoduje wzrost postaw zorientowanych na wartości i popularność uczestniczącego stylu życia. Wpisuje się on w ogólniejszy trend ruchliwości i polityki zdrowego, wydajnego życia. Reinwencja związana z byciem w ruchu musi więc uwzględniać też tak banalne, zdawałoby się, praktyki, jak kariera jeżdżenia rowerem, mitologia biegania dla zdrowia, ale i uczestnictwo w biathlonach czy inne formy demonstrowania tężyzny jako oznaki naturalnej społecznej przydatności.

W wolnej chwili zaś, kiedy pragniemy odpocząć od przymusu ruchliwości, mamy do wyboru uspokajającą strategię reinwencji w ramach mindfulness. Coraz częściej wybierana jest ona subiektywnie po to, aby odzyskać to, co bycie w nieustającym ruchu i szybkości tracimy: skupienie, chwilę wytchnienia i odpoczynku w wyścigu, o którym tak przejmująco pisze John Maxwell Coetzee w „Zapiskach ze złego roku": „Metaforyczna wizja działalności gospodarczej jako wyścigu czy też turnieju wydaje się trochę niejasna w szczegółach, lecz jeśli istotnie jest to wyścig, najwidoczniej nie ma on mety, a więc i naturalnego zakończenia. Jedyny cel zawodnika stanowi wysforowanie się na czoło i utrzymanie tej pozycji. Nikt nie pyta, dlaczego życie koniecznie trzeba przyrównywać do wyścigu, ani czemu gospodarki różnych krajów muszą się ścigać, zamiast po przyjacielsku razem sobie potruchtać dla zdrowia.

Wyścig, rywalizacja: tak to już jest. Z natury rzeczy należymy do odrębnych narodów, narody rywalizują z innymi narodami. Jesteśmy tacy, jakimi nas stworzyła natura. Świat jest dżunglą (tak oto mnożą się metafory), gdzie każdy gatunek konkuruje z wszystkimi innymi o przestrzeń i pożywienie. Pamiętajmy jednak, że nie jest to strategia powrotu do tego typu refleksyjności, którą miał na myśli Giddens. Jak bowiem piszą znawcy tej formy praktyki, nie należy mylić uważności (mindfulness) z refleksyjnością (ang. również mindfulness). Mindfulness to „uważność" albo „uważna obecność" w sensie elastycznego stanu umysłu, w którym jesteśmy aktywnie zaangażowani w teraźniejszość, zauważając nowe rzeczy i będąc wrażliwi na kontekst. Praktycy odróżniają ten stan od bezrefleksyjności (ang. mindlesness), kiedy zachowujemy się zgodnie z wzorem naszego zachowania uformowanego w przeszłości, która zamyka nas w pojedynczej, ograniczonej perspektywie i uniemożliwia drogę ku alternatywnym sposobom myślenia.

Mindfulness widziane z antropologicznej perspektywy, daje czasowe złudzenie wyłączenia ze świata i wpisuje się w bardziej zindywidualizowaną formę reinwencji, zawieszającą to wszystko, do czego i tak trzeba będzie powrócić. W tym wypadku mamy do czynienia z ruchem kolistym, mindfulness to przystanek na niekończącej się drodze ku maksymalnej doskonałości przystosowania. Podobnie jak wszystkie style życia - historyczne i dzisiejsze, nietrwałe i ciągle ewoluujące.

 

Artykuł był publikowany w majowym wydaniu "Newsweek Psychologia Extra 2/16”. Czasopismo dostępne na stronie »

258 wojciech burszta

O autorze

Prof. dr hab. Wojciech Józef Burszta - antropolog i kulturoznawca, eseista i krytyk kultury, wykładowca i kierownik Katedry Antropologii Kultury Uniwersytetu SWPS, profesor Instytutu Slawistyki PAN. Interesuje się teorią i praktyką współczesnej kultury, w tym popkultury i popnacjonalizmu. Zajmuje się badaniami z kręgu antropologii współczesności i kulturoznawstwa, ze szczególnym uwzględnieniem problematyki mitu i symbolu, a także zjawiskami kontestacji i anarchii w społeczeństwach liberalnych.

podobne artykuły

Państwo i artyści kontra smog

in Ludzie

by Joanna Jeśman

Na przełomie lat 2016/17 Polska stała się światowym liderem w zanieczyszczeniu powietrza. Głównym powodem zdobycia…

Zero waste - jak nie marnować żywności?

in Ludzie

by Aleksandra Drzał-Sierocka

Europejczycy każdego roku wyrzucają aż 100 milionów ton żywności, wynika z danych Organizacji Narodów Zjednoczonych.…

Zmierzch bogów czyli o końcu świata autorytetów

in Kultura

by Wojciech Józef Burszta

Dzisiaj każdy może wyrazić swoje zdanie i każdy jest narażony na komentarze. Wokół dawnych autorytetów…

kanały

zobacz też