strefa PRAWA logo4

logo uswps nazwa 3

Ciemna liczba przestępstw związanych z przemocą w rodzinie – samotność ofiary i bezkarność sprawcy w czasach pandemii

Cykl tematyczny: Kwiecień 2020
Hasło miesiąca: Koronawirus

Ciemna liczba przestępstw związanych z przemocą w rodzinie stała się jeszcze ciemniejsza na skutek pandemii koronawirusa. Liczba ofiar przemocy wzrosła, bo izolacja na szeroką skalę spowodowała frustrację i wzrost zachowań agresywnych. Potęgowało to poczucie bezkarności sprawców przemocy. Ofiary miały z kolei utrudniony kontakt z osobami, które mogłyby pomóc – czy to z psychologiem, czy policjantem. Z perspektywy ofiary strach i obawa przed kontaktem z drugim człowiekiem były większe niż przed wybuchem pandemii. Dlaczego ofiary przemocy nie dochodzą swoich praw, a także jakie są oznaki, że ktoś jest ofiarą przemocy domowej oraz co możemy zrobić, by pomóc – między innymi o tym pisze dr Joanna Stojer-Polańska, kryminalistyk, wykładowczyni na Uniwersytecie SWPS w Katowicach.

Samotność ofiary

Ofiara przemocy często jest bardzo samotna – bez względu na to, czy doświadcza fizycznej izolacji, czy też z pozoru normalnie funkcjonuje w dużej grupie ludzi. Przemoc może dotknąć każdego niezależnie od płci, wieku czy statusu społecznego. Osoba pokrzywdzona przestępstwem przemocy w rodzinie może być zamknięta w czterech ścianach, ale równie często tworzy wewnętrzną „skorupę”, która nie pozwala mówić nikomu z zewnątrz o swojej krzywdzie. Skorupa chroni oczywiście tylko pozornie, ponieważ powoduje, że inni nie widzą tego, co przeżywa ofiara. Obecnie, w czasach pandemii, trzeba dodatkowo rozważyć, czy ofiara nie utknęła przed monitorem komputera. A może nawet nie ma do niego dostępu? Izolacja zawsze jest trudnym doświadczeniem.

Łatwość zgłoszenia?

Ofiary przemocy często nie dochodzą swoich praw. To zawsze indywidualne przypadki i różne przyczyny powodują, że przestępstwo znajduje się w ciemnej liczbie. Ciemna liczba przestępstw przemocy w rodzinie obejmuje zdarzenia spoza oficjalnych danych o przestępczości. Jeśli chodzi o rodzinę, do braku zawiadomienia może dochodzić z powodu emocjonalnej relacji pomiędzy sprawcą a ofiarą, strachu pokrzywdzonej osoby przed sprawcą, ale i obawą, jaka będzie reakcja bliskich na „ujawnienie tajemnicy”. To, że ofiara nie zgłasza przemocy, może też wynikać z braku zaufania do służb mundurowych. Ten zaś może pochodzić z negatywnych doświadczeń z przeszłości i poczucia bezradności wobec działań systemu wymiaru sprawiedliwości. Jeśli ofiara prosiła o pomoc, ale uzyskała tylko chwilowe rozwiązanie problemu (np. nietrzeźwy sprawca został zabrany z domu przez Policję albo został skazany przez Sąd, dostał wyrok na krótki czas), to często nie widzi sensu, aby zawiadamiać po raz kolejny. Bo w jej życiu nic nie zdążyło się zmienić. Czasami zmiana nastawienia i wyjście z roli ofiary zajmuje dużo czasu i wymaga pomocy z zewnątrz.

Prawa ofiary

Ofiara ma prawo złożyć zawiadomienie o popełnionym przestępstwie. Każdy z nas ma obowiązek społeczny zawiadomić Policję, jeśli wie, że doszło do naruszenia prawa. Nie każdy jednak to robi. Czasami „nie widzimy, nie słyszymy, nie reagujemy”. Kiedy ofiara nikogo nie zawiadomi, rośnie ryzyko, że przestępstwo będzie w ciemnej liczbie przez długi czas. Pokrzywdzony ma prawo domagać się reakcji Policji, a także tego, żeby nie doświadczyć wiktymizacji wtórej ze strony wymiaru sprawiedliwości. Tyle teoria, a praktyka bywa różna.

Trudno mówić o braku woli zwalczania tego rodzaju przestępczości przez Policję, bo jeśli służy mundurowe nie wiedzą o przestępstwie, nie mogą podjąć reakcji. Dotyczy to zdarzeń popełnionych wśród czterech ścian, gdzie trudno wykorzystywać narzędzia będące skuteczne w zwalczaniu innych rodzajów przestępczości.

Nie można odmówić funkcjonariuszom racji, kiedy mówią o trudnych rozmowach z ofiarami przemocy domowej, o ich niejednoznacznej postawie czy skłonnościach do zmiany decyzji dotyczącej oczekiwanej pomocy i wycofywania zeznań. Ofiara ma prawo do uczestnictwa w postępowaniu karnym, do tego, aby sprawca został ukarany. Jeśli jednak nie chce, nie musi uczestniczyć w czynnościach procesowych, o ile nie jest świadkiem. Świadek ma obowiązek zgłosić się na wezwanie oraz mówić prawdę.

Pokrzywdzony na każdym etapie postępowania karnego ma prawo do mediacji. Rzadko jednak z niego korzysta. Być może mediacja nie jest dobrym narzędziem do rozwiązywania długoletnich konfliktów w rodzinie, ale zawsze to jakaś szansa na zapoczątkowanie pomocy. Szansa na to, by mediator pokazał inne spojrzenie, doradził, pokazał możliwości prawne, przybliżył procedury.

Ofiara ma prawo dążyć do tego, by nie doszło do wiktymizacji wtórej i ponownego pokrzywdzenia. A rzeczywistość bywa różna. Nie zawsze Sąd podejmuje decyzję o tymczasowym aresztowaniu sprawcy, co powoduje, że ten może krzywdzić dalej. Nawet jeśli tego nie robi, ofiara może odczuwać strach. Z perspektywy ofiary, która niekiedy latami nie zgłasza przemocy, istnieje potrzeba zareagowania od razu, jak tylko o taką pomoc poprosi. A to nie zawsze jest proste. Istnieją zakazy zbliżania się i nakaz opuszczania wspólnie zamieszkiwanego mieszkania, ale obie strony muszą być zaangażowane w podjęcie takich decyzji. I konsekwentnie przestrzegać reguł, a także reagować, gdy zostaną złamane. Bywa, że ofiara sama zaprasza sprawcę z powrotem albo że sprawca wymusza groźbą brak zawiadomienia o tym, że wrócił.

Zapewnienie w przepisach i procedurach praw ofiar nie oznacza, że pokrzywdzony z tej możliwości skorzysta.

Dlaczego ofiara nie zgłasza przemocy?

No właśnie, dlaczego pokrzywdzony nie korzysta ze swoich praw? Ofiara boi się i nie wie, jak wyglądają procedury, obawia się reakcji innych. Tkwi w związku, który nie daje szczęścia, ale jest to sytuacja oswojona, znana. A jeśli miałaby coś zmienić, to nigdy nie wiadomo, czy na lepsze. W grę wchodzi uzależnienie psychiczne. Czy sobie poradzi? Czy podoła? Czy da radę spłacać kredyt, wychowywać dzieci, utrzymać mieszkanie? Co powiedzą inni? A może trafi z deszczu pod rynnę?

Czasami ofiara wykonuje pierwszy krok i dzwoni na Policję. A potem się wycofuje. Zaprzecza. Dużo zależy od funkcjonariuszy, ich zaangażowania, troski, pomocy, zrozumienia tej sytuacji i doświadczenia w tego typu sprawach.

Często ofiara nie chce uczestniczyć w postępowaniu karnym. Bo się boi. Bo spodziewa się trudnych kontaktów, komentarzy, pytań. Nie jest przyzwyczajona do Sądu. Czasami po drodze wybacza. Nie dlatego, że sprawca żałuje, przeprasza i się zmienia. Nic z tych rzeczy. Jest w stanie przekonać ofiarę, że to ona jest tą złą stroną.

Czy ofiara oczekuje surowej kary dla sprawcy? Jak obliczyć jej surowość? No i czy sprawcę kara rzeczywiście zresocjalizuje? Przecież kiedyś opuści zakład karny, raczej szybciej niż później...

Oby ofiara była w stanie ułożyć sobie życie na nowo. Na pewno ma szanse. Szczególnie jeśli znajdzie na swojej drodze ludzi, którzy jej pomogą. To bardzo ważne i w wielu sytuacjach kluczowa jest właśnie pomoc z zewnątrz. Można się zastanowić nawet nad przymusowym udziałem w terapii. Początkowo może to budzić opór, ale taka profesjonalna pomoc jest ważna. I daje szansę na uniknięcie kolejnego przemocowego związku.

Jak pomóc?

Trudno o jednoznaczny opis ofiary przemocy domowej i konkretną receptę na udzielenie pomocy. Bo to nie jest wypisane na czole, że ktoś doświadcza przemocy. Wiele ofiar świetnie się przystosowało do swojej roli i zamaskowało objawy pokrzywdzenia. Zmiany w zachowaniu mogą zauważyć tylko osoby blisko związane z pokrzywdzonym. Może sąsiedzi albo współpracownicy są w stanie zauważyć i zareagować? Osoby postronne czasami stają się przypadkowymi powiernikiem ofiary. Osobie obcej łatwiej się zwierzyć. Choć trzeba się liczyć z tym, że ofiara zmieni zdanie i finalnie nie zgodzi się na udzielenie jej pomocy. W skrajnych przypadkach może się to okazać niebezpieczne dla jej życia. Trzeba wysłuchać i podjąć decyzję, jaka forma pomocy będzie właściwa, jak realnie udzielić potrzebnego w danej sprawie wsparcia.

Dużo się mówi o przemocy w rodzinie, prowadzone są kampanie społeczne, temat jest oswajany w mediach, wzrasta nasza wrażliwość i wiele już zrobiono w tej sprawie, ale ciągle jeszcze są problemy konkretnych ludzi do rozwiązania.

joanna stojer polańska

O autorce

dr Joanna Stojer-Polańska – kryminalistyk. Bada ciemną liczbę przestępstw, które nie są ujęte w statystykach kryminalnych wskutek nieujawnienia ich przez organy ścigania. Zajmuje się analizą przypadków zgonów, przy których możliwe są różne wersje śledcze: zabójstwo, samobójstwo lub nieszczęśliwy wypadek. W ramach konkursu eNgage Fundacji na rzecz Nauki Polskiej realizowała projekt „Kryminalistyka, czyli rzecz o szukaniu śladów oraz zwierzętach na służbie”. Jest współautorką interdyscyplinarnej publikacji „Samobójstwa. Stare problemy. Nowe rozwiązania” (2013). Na katowickim wydziale Uniwersytetu SWPS prowadzi zajęcia poświęcone aspektom kryminologicznym i kryminalistycznym ciemnej liczby przestępstw. Autorka książek o przypadkach kryminalnych oraz zwierzętach na służbie.

Najnowsze artykuły

Kanały

Zobacz także

strefa psyche strefa designu strefa zarzadzania strefa kultur logo