sz logo

logo uswps nazwa 3

Czego możemy się nauczyć od liderów edukacji pozaformalnej?

Hélène i Sandra spotkały się po raz pierwszy w Czechach w 2016 r. podczas projektu „Podziel się właściwą historią”, odbywającego się w ramach programu Erasmus+. Hélène pochodzi z Francji, swoją przygodę z edukacją pozaformalną zaczęła wiele lat temu, kiedy dołączyła do grupy skautów, natomiast Sandra zaangażowała się w projekty Erasmus+ jako nauczycielka języka włoskiego w swoim rodzinnym kraju – Rumunii. Dziewczyny spotkały się jako doświadczone trenerki i szybko zdały sobie sprawę z tego, że ich potencjalna współpraca mogłaby zaowocować ciekawą inicjatywą. Celem projektu „Stwórz swoje miejsce” jest pomoc osobom pracującym z młodzieżą w odkrywaniu ich własnej kreatywności – po to, aby efektywniej rozwijać potencjał i kompetencje młodzieży. Ich innowacyjna propozycja edukacyjna obejmowała warsztaty ze storytellingu, Open Floor Movement oraz rzeźbiarstwa.

Z trenerkami Sandrą HoreąHélène Bourgeois rozmawia Dominika Markowicz, studentka Zarządzania i przywództwa na Uniwersytecie SWPS w Warszawie.

Dominika Markowicz: Jesteśmy dzisiaj w Mosset, małej francuskiej miejscowości w Pirenejach, gdzie uczestniczymy w projekcie „Stwórz swoje miejsce II”. Jest to projekt promujący mobilność wychowawców pracujących z młodzieżą. Czy możecie powiedzieć coś więcej na jego temat?

Sandra Horea: Z raportu UE na temat młodzieży z 2015 r. wynika, że istnieje znaczący kontrast między potencjałem młodych ludzi a jego wykorzystaniem w rzeczywistości. 13,7 mln młodych osób pozostaje bez zatrudnienia, edukacji czy szkoleń. Komisja Europejska opracowała wiele programów edukacyjnych (kształcenie formalne, pozaformalne i nieformalne), które wspierają w rozwoju młodzież, uzupełniają proces formalnej edukacji i zachęcają młodych do mobilności. Projekt „Stwórz swoje miejsce II” mówi o potrzebie wykorzystania potencjału młodzieży w praktyce. Nadszedł czas, by wspierać młodych po to, aby mieli odwagę stawać się kreatorami i przedsiębiorcami swojego życia.

Hélène Bourgeois: „Stwórz swoje miejsce II” jest projektem organizowanym w ramach programu Erasmus+: Mobilność Pracowników Młodzieżowych. Projekt przeznaczony jest dla osób, które są zmotywowane do zawodowego i osobistego rozwoju oraz poszukują innowacyjnych metod edukacyjnych do pracy z młodzieżą. Uczestnicy projektu pochodzą z 5 organizacji z 5 krajów europejskich: Activ’Action z Francji, która jest gospodarzem i organizacją koordynującą projekt, Action for Change z Rumunii, Adventure Spirit z Łotwy, Centrum Współpracy Młodzieży z Polski i czeski Dobroti Czech Republic.

Co jest dla was w nauczaniu najważniejsze?

H.B.: Uważam, że bycie nauczycielem to bardzo duża odpowiedzialność. Myślę, że zanim zaczniemy pomagać innym ludziom, musimy być najpierw fair wobec siebie. Kluczem do bycia dobrym trenerem jest umiejętność radzenia sobie z wewnętrznymi konfliktami, które każdy z nas ma. Dla mnie, na przykład, bardzo pomocna wydaje się koncepcja superwizji, gdy trenerzy regularnie raz w miesiącu spotykają się ze swoimi kolegami z organizacji w celu wymiany informacji, omawiania praktyk zawodowych, uzyskiwania feedbacku oraz wsparcia. W moim przypadku ważne jest, aby przynajmniej raz w roku uczestniczyć w warsztatach szkoleniowych nie jako trener, ale jako uczestnik. Dzięki tej wymianie ról widzę rzeczy z perspektywy ucznia, w rezultacie lepiej reaguję na potrzeby odbiorców moich własnych szkoleń. Będąc liderem grupy można najzwyczajniej w świecie nie zdawać sobie sprawy na przykład z tego, jak trudnym zadaniem dla słuchaczy jest utrzymanie uwagi przez dłuższy czas.

S.H.: Często słyszę słowa: odważny, zdeterminowany i pełen pasji. Myślę, że wszystkie te powyższe cechy w jakiś sposób odnoszą się do daru, który każdy, kto wybrał tę ścieżkę, ma i wie, że nauczanie polega także na tym, by umieć twardo stąpać po ziemi. Nauczyciele, osoby pracujące z młodzieżą czy przywódcy korporacyjni to osoby, które ściśle współpracują z innymi ludźmi i mogą mieć znaczący wpływ na ich życie. Oznacza to, że jako lider musisz ostrożnie dobierać narzędzia do pracy, ponieważ historie, które opowiadasz ludziom naprawdę mają znaczenie.

Wierzę, że aby być dobrym nauczycielem i pedagogiem, trzeba umieć znaleźć coś, chociażby jedną cechę, którą się „kocha” w każdej osobie, z którą się pracuje. Wydaje mi się, że nawet łatwiej jest mi „kochać” grupę, ponieważ wtedy postrzegam ją jako całość, więc nawet jeśli są w niej pojedyncze osoby o niezbyt pozytywnym nastawieniu, w większości przypadków z czasem zarażają się pozytywną energią grupy. Wspaniale jest obserwować to, jak z upływem czasu członkowie treningu otwierają się, ponieważ znaleźli w niej swoje miejsce.

Podczas szkolenia używamy głównie języka angielskiego ze względu na to, że pochodzimy z różnych krajów i kultur. Bardzo ciekawi mnie, czy nauczanie po angielsku robi wam jeszcze różnicę?

S.H.: Jak dla mnie, różnica jest odczuwalna. Prowadzę międzynarodowe projekty od 3-4 lat i po ukończeniu studiów magisterskich w Rumunii dalszy proces mojej edukacji odbywał się, i w zasadzie wciąż się odbywa, za granicą. Jestem silnie ukształtowana przez dwie instytucje: Open Floor Movement i Instytut Animas Valley z siedzibami w Stanach Zjednoczonych. Wiedza, którą tam zdobywam – a którą później dzielę się z uczestnikami międzynarodowych warsztatów – jest mi przekazywana w języku angielskim. Najnowsza wiedza pochodzi z przeróżnych źródeł, wliczając rozmowy z ludźmi z całego świata. Dlatego, szczerze mówiąc, trudno byłoby mi prowadzić tego rodzaju projekty w języku rumuńskim, podczas gdy proces nabywania wiedzy, jak jej udostępnianie, odbywają się w języku angielskim. Niektóre słowa po prostu nie dają się przetłumaczyć na rumuński albo brzmią nienaturalnie i kiedy próbuję je tłumaczyć, okazuje się, że nie oddają adekwatnego znaczenia.

H.B.: Tak, dla mnie robi różnicę. Na co dzień pracuję w języku francuskim, stąd naturalnie nauczanie w tym języku wydaje mi się wygodniejsze. W ciągu roku w czasie międzynarodowych projektów mam od trzech do czterech tygodni praktyki języka angielskiego. Poza tym organizuję jeden lub dwa warsztaty rocznie po angielsku. Podczas pierwszego dnia warsztatów, który najczęściej jest ułożony tak, aby każdy uczestnik miał przestrzeń do zaadaptowania się w nowym miejscu, daję sobie czas na przestawienie się z rodzimego języka na angielski. I nawet jeśli później zdarzy mi się popełnić jakiś błąd, myślę, że uczestnicy warsztatów nie mają mi tego za złe, a nawet wręcz przeciwnie – świadomość tego, że trener nie jest ideałem pomaga niektórym otworzyć się na mówienie i popełnianie błędów. Dzięki temu mogą z takiego projektu jeszcze więcej dla siebie wyciągnąć. Na tego rodzaju szkoleniach międzynarodowych średnio jedna czwarta uczestników to osoby, które nie czują się całkowicie pewnie mówiąc po angielsku i naszą rolą jest stworzenie bezpiecznej przestrzeni dla wszystkich uczestników, aby poprzez praktykę rozwijali także swoje umiejętności językowe. Mimo wszystko wydaje mi się, że największe wyzwania nie dotyczą bynajmniej różnic językowych czy kulturowych, ale różnic osobowościowych. Dlatego my, jako liderzy, mamy za zadanie stworzyć odpowiednią dynamikę grupy i ważna jest umiejętność balansowania między rolą trenera a facylitatora, po to, aby ludzie mogli w pełni i bez zakłóceń czerpać z relacji nauczyciel – uczeń – wiedza.

Z racji tego, że edukacja nieformalna jest otwarta dla wszystkich, bez względu na wiek uczestników, z pewnością wielu z nich to osoby znacznie starsze od was. Jak wam się udaje współpraca w takich grupach?

S.H.: Przytoczę tu historię, jaka przydarzyła mi się niedługo po tym, jak zacząłem pracować w obszarze edukacji, a zaczęłam uczyć, kiedy miałam 22 lata. Oczywiście wszyscy nauczyciele byli starsi ode mnie, były to osoby w wieku 40, 50 lat, i w grupie, dla której prowadziłam szkolenie, była nauczycielka około 60-letnia. Ta pani podeszła do mnie i powiedziała: „Jestem tutaj, ponieważ mój przełożony mnie oddelegował, ale, tak szczerze, to czego ty dziecko możesz mnie nauczyć?” W tamtym momencie to jedno zdanie bardzo mnie umocniło, potrzebowałam udowodnić sobie, że to, co wybrałam w życiu robię jak najlepiej, ale i również chciałam pokazać tej pani, że się myli i młodzi ludzie mają kompetencje oraz potrafią przekazywać wiedzę. Więc – owszem, takie sytuacje są często wyzwaniami, które mimo wszystko staram się postrzegać jako otwarte drzwi, powód do tego, by jeszcze bardziej rozwijać się jako trener.

H.B.: Myślę, że to jest w znacznej mierze kwestia pewności siebie. Jeśli jesteś pewny, że dajesz ludziom autentyczną wartość, to oni to dostrzegą i docenią. Kiedy czuję, że mam wątpliwości z powodu mojego wieku, oznacza to, że muszę popracować nad pewnością siebie, ponieważ to nie brak doświadczenia czy wiedzy jej moim prawdziwym problemem, lecz brak wiary w swoje umiejętności. Dlatego też uważam, że bardzo ważne jest to, aby na początku każdego szkolenia przedstawić siebie i opowiedzieć, z czym się przychodzi. Mówienie o tym, kim jesteś i jaką nową wartość wnosisz jako trener, pozwala rozwiać wszelkie niepewności, wskazać pewne rzeczy już na początku szkolenia. Przyznam, że największym wyzwaniem dla mnie jest prowadzenie warsztatów z grupami nauczycieli o konserwatywnym sposobie myślenia, a zwłaszcza kiedy decyzja o uczestnictwie została podjęta odgórnie. Wówczas zdarza się, że my, trenerzy, jesteśmy dość intensywnie testowani, dopóki z czasem, krok po kroku, nie wypracujemy sobie zaufania w grupie. Uważam więc, że kluczowe jest w tym przypadku połączenie pracy nad pewnością siebie i zadbania o to, by przekazywana przez nas wiedza przynosiła rzeczywistą wartość. Wtedy obie strony, trenerzy i odbiorcy szkolenia są usatysfakcjonowani.

Czy pamiętacie jakąś historię, być może niecodzienny feedback od uczestnika waszego szkolenia, którym chciałybyście się podzielić?

S.H.: Jeśli chodzi o efekty tego typu projektów, to można je opisać jako tzw. efekt śnieżnej kuli. Wielu uczestników, którzy pod wpływem warsztatów zmienili swój sposób nauczania, zaczęło właśnie od przekształcenia swojego życia prywatnego. Dzięki temu zmiana mogła wydarzyć się również w ich życiu zawodowym, co sprawiło, że finalnie dokonała się transformacja życia młodzieży i dorosłych, z którymi te osoby pracują.

Teraz, kiedy o tym rozmawiamy, przypominam sobie historię uczestniczki jednego z warsztatów ze storytellingu, które prowadziłam. Usłyszała tam historię opisaną w książce Spencera Johnsona „Kto zabrał mój ser?” ze słynną frazą: „Co byś zrobił, gdybyś się nie bał?”, wypisaną na ścianie przez jednego z bohaterów opowiadania. Po powrocie z projektu podjęła ważną decyzję w swoim życiu osobistym. Gdy jakiś czas po zakończeniu szkolenia rozmawiałyśmy, wyjawiła, że jest w trakcie finalizowania rozwodu z mężczyzną, którego bała się zostawić. Powiedziała, że zaczęło się to od historii, którą usłyszała podczas warsztatów. Przypomniał mi się wtedy cytat Tao Te Chinga: „Jeśli chcesz się odrodzić, pozwól sobie umrzeć”, tak wielu chce się odrodzić, ale tylko kilkoro z nas ma odwagę umrzeć.

Rzeczywiście jest to mocny feedback, który daje wiele do myślenia. Porozmawiajmy teraz o przywództwie. Czym ono według was jest?

S.H.: Kiedy myślę o przywództwie, widzę stado ptaków lecących w kluczu – jeden z nich zajmuje pozycję lidera, pozwalając pozostałym oszczędzać energię podczas lotu. Gdy jeden z nich zdecyduje się go odciążyć, cała reszta stada za tym podąża. Jest to metafora przywództwa, gdyż którykolwiek z członków grupy może przejąć inicjatywę w momencie, kiedy czuje się kompetentny i gotowy. Tak właśnie postrzegam lidera – jako osobę zdolną do wzięcia odpowiedzialności, gdy jest taka potrzeba, która ma na uwadze każdego członka zespołu i dba o wspólne dobro.

H.B.: Sposób przywództwa różni się ze względu na kontekst i osobowość. Można być liderem w przeróżnych konfiguracjach: w swojej rodzinie, w pracy czy w gronie przyjaciół. Można być liderem będąc osobą nieśmiałą lub introwertyczną. Tak jak widzimy to podczas tego projektu, że niektóre osoby są raczej nieśmiałe, mniej charyzmatyczne niż inne, ale zauważ, że kiedy zdecydują się odezwać, mówią słusznie. Lider potrzebuje uwierzyć w siebie, by wtedy, kiedy czuje, że może to przynieść jakąś kolektywną wartość, jest w stanie się zaangażować. Ze względu na to, że kontekst i osobowość nie pozostają takie same, lider w obliczu tych zmian zawsze będzie musiał budować pewność siebie.

Czego w takim razie życzyłybyście innym liderom w waszym obszarze?

H.B.: Aby umieli doceniać wyjątkowość. Wszyscy mamy różne osobowości i przez to wnosimy do grupy zupełnie inne wartości. Idealnie byłoby wtedy, kiedy bylibyśmy w stanie dostrzec wszystkie te unikatowe cechy i nauczylibyśmy się z nich korzystać podczas szkoleń. Liderzy powinni łączyć zarówno rozwój osobisty, jak i zawodowy i nie sposób jest budować wartość używając tylko danych nam gotowych narzędzi lub po prostu każąc ludziom pracować w grupie. Jako przywódcy musimy także umieć się oczyszczać.

S.H.: Żeby dobrze znali siebie i swój produkt – prezent jaki oferują światu. Jeśli dobrze znasz siebie i swoją wartość, to sytuacje, ludzie i szanse naturalnie przychodzą do ciebie, a ty umiesz je rozpoznać i wiesz jak na nie odpowiadać. Aby ufali swojej intuicji, bo kiedy pracujemy z ludźmi, zaczynamy dostrzegać, że zwykły rachunek plusów i minusów nie zawsze prowadzi do najlepszego rozwiązania. Kiedy coś nas wzywa, a my sami wiemy, że dzieje się tak nie bez powodu, to powinniśmy reagować, ponieważ być może świat potrzebuje właśnie tego, co my akurat mamy do zaoferowania.

258 Sandra Horea

Sandra Horea – jest współtwórczynią i koordynatorką stowarzyszenia Action for Change, które tworzy przestrzeń edukacyjną dla rozwoju osobistego i zawodowego osób z różnych środowisk. Ukończyła studia magisterskie z zakresu edukacji dorosłych w Rumunii i nieustannie poszerza swoją wiedzę w ramach organizacji Findhorn Eco Scotland i Animas Valley Institute (USA). Posiada łącznie ponad 7 lat doświadczenia pracy w sektorze edukacji, w tym wspierania i budowania lokalnych i międzynarodowych projektów edukacyjnych dla wychowawców młodzieżowych. Podczas swoich treningów korzysta z metod mających służyć budowaniu zdolności edukatorów do przyczyniania się do rozwoju zrównoważonego społeczeństwa.

258 Helene Bourgeois

Hélène Bourgeois – jest niezależną trenerką i facylitatorką w sferze edukacji pozaformalnej we Francji. Lokalnie współpracuje z organizacją French EVS Pool of Trainers i stowarzyszeniem Activ’Action, wspierającym osoby bezrobotne w poszukiwaniu zatrudnienia. Współtworzy projekty międzynarodowe dla wychowawców pracujących z młodzieżą w ramach programu Erasmus+. Podczas swoich treningów wykorzystuje kreatywne metody, takie jak storytelling, nauka poprzez teatr oraz rzeźbę, które, jak mówi, praktykuje z pasją już od ponad 20 lat.

Najnowsze artykuły

Kanały

Zobacz także

strefa psyche strefa designu strefa prawa strefa kultur logo