sz logo

logo uswps nazwa 3

Uczenie przez doświadczanie. Dlaczego potrzebujemy active learning?

„Co zmienił Pep Guardiola w Bayernie? U niego nauczanie jest tylko w grze. Bo tylko gra oddaje warunki meczowe i przygotowuje do nich”. Moja rozmowa z wielkim fanem i entuzjastą active learning, dr. Adamem Kowalikiem, kierownikiem kierunku Zarządzanie na Uniwersytecie SWPS, rozpoczęła się pod tablicą z cytatami w jego gabinecie. Czytamy dalej: „Musimy przyzwyczajać naszych zawodników do gry pod presją. Oni tego nie lubią, bo jak grasz pod presją, to popełniasz błędy. A oni nie chcą ich popełniać. A jak tego nie robisz, to się nie uczysz”. W uczeniu przez działanie jest jak w sporcie, a przynajmniej w piłce nożnej. Liczą się praktyczne umiejętności i współpraca z innymi. Bo trening czyni mistrza i jest niezwykle istotny w przygotowaniu studenta do zawodu, a szczególnie jeśli chodzi o karierę menedżera i lidera. Czym jest active learning i dlaczego do niego należy edukacja przyszłości?

Marta Januszkiewicz: Active learning zyskuje dziś na popularności. Metoda ta stosowana jest na uczelniach, szkoleniach, szczególnie w kształceniu liderów. Czy działanie nie jest jedną z najbardziej pierwotnych metod uczenia się, stosowaną przed czasami akademicko-encyklopedycznej edukacji stworzonej po rewolucji francuskiej?

Adam Kowalik: Active learning to najprostsza, pierwotna metoda uczenia i z jakiegoś niezrozumiałego powodu na uczelniach i w szkołach w Polsce o tym zapomnieliśmy. Kiedy studiowałem na najlepszej na tamte czasy uczelni ekonomicznej w Polsce, miałem kilkadziesiąt przedmiotów i ze wszystkich zajęć, na których byłem, pamiętam tylko dwa przedmioty – te, które prowadzone były w formie angażującej. Nie chcę w żaden sposób dyskredytować moich ówczesnych nauczycieli, ale bierne słuchanie podczas zajęć nie sprzyjało przyswajaniu wiedzy. Miałem wrażenie, że po ukończeniu studiów byłem nieprzygotowany do pracy, że brakuje mi wielu umiejętności i narzędzi. Może przeczytałem kilkadziesiąt książek, ale nie umiałem tej wiedzy zastosować. Kiedy to do mnie dotarło, zdecydowałem się ukończyć studia w 4, a nie w 5 lat. Dlatego gdy rok temu powierzono mi prowadzenie kierunku Zarządzanie na Uniwersytecie SWPS, wiedziałem, że chcę uczyć w inny sposób. Z moich osobistych doświadczeń wiem, jak bardzo aktywne kształcenie różni się od pasywnych metod nauczania. Wszystkie swoje warsztaty, zajęcia – czy na uczelni, czy w ramach szkoleń bizesowych – rozpoczynam od dyskusji i od razu angażuję uczestników.

Tradycyjna forma nauczania bardziej sprawdzi się na takich studiach, jak historia czy filozofia, a zarządzanie to zupełnie inna dziedzina akademicka – wymagająca umiejętności praktycznych, pracy w zespole, twórczego podejścia, szukania rozwiązań.

Zarządzanie rzeczywiście jest bardziej predestynowanym kierunkiem do uczenia metodami active learning. Ale nie zgodzę się z tym, że historia, filozofia czy matematyka to przedmioty, do których nie można zaaplikować active learning. Jestem w stanie wyobrazić sobie dyskusję, interakcję z wykładowcą, pytania: „co byś zrobił, gdybyś to ty był królem czy królową w roku 1420 r., jaką decyzję byś podjął/podjęła?” – żeby studenci wynieśli z zajęć coś więcej. Należy dążyć do tego, by zanurzać ich w doświadczeniu, bo tylko wtedy będą w stanie powiedzieć – „ok, wiem, o co tutaj chodzi”. To jest na pewno bardziej wymagające dla prowadzącego – trzeba być otwartym na nową metodę i na dialog ze studentem, a przecież nie wszyscy wykładowcy są na to gotowi. Zdarzają się sytuacje, że podczas zajęć recytują książkę. Czy będzie to ciekawy wykład? Nie. Świat idzie w inną stronę – w active learning.

Menedżer czy lider w ciągu dnia podejmuje tuzin decyzji – jedne mniej, drugie bardziej ważne. Staram się uczyć studentów, by podejmowali je już na zajęciach. Na przykład, kiedy prowadzę zajęcia ze strategii biznesowej, to nie zanudzam ich opowiadaniem o tym, czym jest strategia biznesowa, kto, co napisał na ten temat, tylko mówię: „Wybierzcie sobie jedną branżę, np. handel spożywczy, sieci handlowe. Podzielicie się na zespoły. Wy reprezentujecie tę firmę, wy inną. Zastanówcie się, jaka jest strategia tego podmiotu i zarekomendujcie, co zaproponowalibyście zarządowi, co zmienilibyście w strategii tych firm”. W ten sposób prowokuję studentów do myślenia i rozwiązania zadania. Takie prowadzenie zajęć fascynuje – zarówno samego prowadzącego, jak i studentów, bo mogą się zmierzyć z danym wyzwaniem. Ponadto wzmacnia poczucie sprawczości i wiarę we własne możliwości. A to jest bardzo ważne.

Active learning stawia na praktykę – ale co z wiedzą teoretyczną?

Ja staram się łączyć te obie formy, przeplatać je. Robię 10-, 15-minutowe wprowadzenie do tematu, by następnie przejść do formy aktywnej, a składają się na nią dyskusje, praca w grupach, zadania zespołowe czy głosowania internetowe. W swojej pracy zauważam, że podczas wykładów studenci nie są w stanie długo utrzymać pełnej koncentracji. Po kwadransie odpływają, bo ich nudzi to, co jest przekazywane w formie mówionej. I to nie jest ich wina – jak człowiek nic nie robi, to się nudzi. Dlatego lepiej zaangażować uczestników, zaprosić do dyskusji, zapytać: „A co pani sądzi na ten temat?”. W przypadku osób, które same z siebie nie są skore do wypowiadania się, jest to świetny sposób, aby ich włączyć do rozmowy. Ta osoba zaczyna też aktywnie słuchać, bo wie, że w każdej chwili może być zapytana o zdanie. A swoje zdanie trzeba mieć.

Active learning to nie tylko angażowanie studentów czy uczestników szkoleń do wykonania określonych zadań. To cały proces. Jak on wygląda?

Zajęcia w formie active learning, na uczelni czy w firmie, to najczęściej proces iteracyjny. Na szkoleniach nie spotykam się z uczestnikami na zwyczajowe 8 godzin, tylko na 4, by przedyskutować dane zagadnienie. Potem jest tydzień przerwy, w czasie której mają możliwość przećwiczenia omawianych kwestii w realnym życiu zawodowym. Później następuje kolejna iteracja warsztatu – i taki cykl potrafi trwać kilka tygodni. To dużo lepsze niż wiedza „w pigułce” podana studentowi jednorazowo.

Na studiach wszystko zależy od kreatywności prowadzącego. To może być zwykła dyskusja czy praca warsztatowa w zespołach 3-4-osobowych, ale można pójść krok dalej – i zaproponować interakcję pomiędzy grupami. Ja na przykład obok rozmów i pracy grupowej robię tzw. symulację strategiczną (strategy wargame), podczas której studenci uczestniczą w swego rodzaju grze rynkowej. Jedna firma zrobiła takie posunięcie, druga inne i w kolejnych rundach następują odpowiedzi na to, co zadziało się w poprzedniej. Poza tym, jak chcę być wiarygodny w uczeniu zarządzania, to moi studenci muszą mieć kontakt z biznesem, organizacjami pozarządowymi itp. Dlatego na naszym kierunku mamy partnerów – jak Shell, Unilever, PwC, Forum Odpowiedzialnego Biznesu czy Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej – którzy dają studentom zadania do realizacji w ramach tzw. projektów semestralnych. To są realne zagadnienia, rzeczywiste potrzeby firm, prawdziwi partnerzy, z którymi studenci mogą konsultować każdy etap powstawania projektu. Bardzo ważne są ostatnie fazy pracy, podczas których zajmujemy się wnioskami (tzw. lessons learned) oraz wskazówkami na przyszłość (tzw. feed-forward). W ramach lessons learned zespół studentów zastanawia się, co można było zrobić inaczej, co zrobiliby lepiej, realizując ten projekt następnym razem. W ramach feed-forward przekazywane są sugestie partnera i prowadzącego, wszelkiego rodzaju wskazówki, jak do takiego projektu należałoby podejść w przyszłości. Nie ma lepszego sposobu nauki niż na realnym projekcie. To wszystko jest active learning.

Active learning rozwija wiele umiejętności: pracy zespołowej, pracy projektowej, orientacji na klienta, zarządzania jego oczekiwaniami. Uczymy się dyskutowania, argumentowania, analizowania, kontrolowania jakością prac, krytycznego myślenia – również podawania w wątpliwość własnych pomysłów.

Warto wspomnieć też o tutoringu, który też jest narzędziem active learning i wsparciem rozwoju studenta, rzadko praktykowanym na polskich uczelniach. Od października tego roku na naszych studiach magisterskich z zarządzania po polsku i angielsku uruchamiamy spotkania z tutorami dla studentów. Polega to na tym, że student ma przypisanego opiekuna, który wspiera go przez cały okres studiów. Zobaczymy, jakie będą rezultaty tego unikatowego projektu, i na tej podstawie będziemy ulepszać i usprawnić tutoring w kolejnych latach.

Jakie istotne dla lidera cechy można zdobyć, ucząc się metodą active learning?

Active learning rozwija wiele umiejętności: pracy zespołowej, pracy projektowej, orientacji na klienta, zarządzania jego oczekiwaniami. Uczymy się dyskutowania, argumentowania, analizowania, kontrolowania jakością prac, krytycznego myślenia – również podawania w wątpliwość własnych pomysłów. Pracując metodami active learning, student/studentka widzi, jak ma się jego/jej praca i postawa do całego zespołu. Praca nad rzeczywistym projektem rozwija praktyczne kompetencje, a to jest bezcenne. Robię coś fajnego, widzę tego rezultaty i czuję, że się uczę, że czegoś ważnego doświadczam. Kiedy nasi studenci realizują projekty o charakterze społecznym, pomagają różnym organizacjom, to widzimy, jak bardzo potrafią się zaangażować. Niedawno zakończyliśmy projekt z Siecią Przedsiębiorczych Kobiet, i wierzę, że przynajmniej niektórzy studenci utrzymają kontakt z tą organizacją w różnych kontekstach.

Po blisko 20 latach doświadczenia menedżerskiego, również w dużych firmach, wiem, jak wartościowy jest absolwent, który już na studiach realizował konkretne projekty. To osoba, która dużo sprawniej poradzi sobie w pracy niż ta, która przez 5 lat studiowała w formule pasywnej.

258 Michal Kreczmar 1

dr Adam Kowalik – doradca, trener, menedżer, analityk. Specjalizuje się w strategii konkurowania firm, wywiadzie konkurencyjnym i rynkowym, symulacjach strategicznych (strategy wargame), zarządzaniu wiedzą. Pracował dla kadry zarządzającej kilkudziesięciu największych polskich firm z różnych branż. Swoją wiedzą dzieli się w trakcie praktycznych szkoleń i warsztatów. Prowadzi zajęcia na studiach MBA. Stosuje metody tzw. „active learning”, prowokuje uczestników zajęć do krytycznego myślenia. Tworzy programy rozwojowe dla menedżerów (executive education).

Szef, który uczy – mentoring, coaching i inne metody. Zapraszamy na webinar

Rozwijamy swój warsztat pracy przez szkolenia, studia, niezmiennie szukamy wiedzy i inspiracji. Jak się okazuje, jednym z najbardziej wartościowych motorów rozwoju jest nauka przez doświadczenie oraz od osób, z którymi pracujemy. Jak czerpać od swoich szefów i współpracowników?

Gościem dr. Adama Kowalika będzie Katarzyna Czayka-Chełmińska – prezeska Fundacji Szkoła Liderów

22 października
19.00
online

Najnowsze artykuły

Kanały

Zobacz także

strefa psyche strefa designu strefa prawa strefa kultur logo
Zapraszamy na webinar „Szef, który uczy – mentoring, coaching i inne metody”