logo uswps nazwa 3

Uczelnia

Śmierć Profesora Jana Strelaua wywołała smutek i pozostawiła pustkę u jego licznych uczniów, a także byłych współpracowników oraz przyjaciół. W ostatnim okresie wyraźnie tracił swoją energię, którą wcześniej imponował, przetwarzając ją, między innymi, w znakomite dokonania naukowe. Osiągnął w swoim życiu wyjątkowo dużo, co spotkało się z uznaniem potwierdzonym wieloma prestiżowymi nagrodami, wyróżnieniami i stanowiskami. W wielu tekstach pożegnalnych są one szczegółowo wymieniane. Smutek wzbudzony śmiercią Profesora wywołuje jednak też uczucia i myśli o tym, jakim był nauczycielem i mentorem, przełożonym, współpracownikiem oraz przyjacielem. Miałem to szczęście, że we wszystkich tych rolach był przez długie lata obecny w moim życiu zawodowym i rodzinnym – wspomina prof. Andrzej Eliasz, rektor Uniwersytetu SWPS w latach 1996-2016.

 

POŻEGNANIE
nauczyciela i przyjaciela

 


Jan Strelau (1931-2020)

 

 

 

 

 

 

 

 

Śmierć Profesora Jana Strelaua wywołała smutek i pozostawiła pustkę u jego licznych uczniów, a także byłych współpracowników oraz przyjaciół. W ostatnim okresie wyraźnie tracił swoją energię, którą wcześniej imponował, przetwarzając ją, między innymi, w znakomite dokonania naukowe. Osiągnął w swoim życiu wyjątkowo dużo, co spotkało się z uznaniem potwierdzonym wieloma prestiżowymi nagrodami, wyróżnieniami i stanowiskami. W wielu tekstach pożegnalnych są one szczegółowo wymieniane. Smutek wzbudzony śmiercią Profesora wywołuje jednak też uczucia i myśli o tym, jakim był nauczycielem i mentorem, przełożonym, współpracownikiem oraz przyjacielem. Miałem to szczęście, że we wszystkich tych rolach był przez długie lata obecny w moim życiu zawodowym i rodzinnym – wspomina prof. Andrzej Eliasz, rektor Uniwersytetu SWPS w latach 1996-2016.

Praca i obowiązki

Okres dzieciństwa sprowokował go do radzenia sobie z trudnościami. Był niezwykle odporny na przeciwności losu i bardzo pracowity, jakby stale pragnął dowieść swojej wartości. Byłem świadkiem Jego poważnej porażki zawodowej, która jednak go wzmocniła i była impulsem do kariery międzynarodowej.

Wymagał od siebie bardzo dużo, i trudno mu było uznać, że nie wszyscy nadążają, nie są mu równi pod tym względem. Przez wiele lat miał opinię srogiego, bardzo wymagającego i niezwykle systematycznego przełożonego. Niezależnie od okoliczności zaczynał pracę od wczesnych godzin rannych. Nie było dla niego przeszkód, które uzasadniałyby odejście od zwykłego rytmu dnia. Zespół pracowników w Uniwersytecie Warszawskim znał stały, przez dziesięciolecia niezmienny termin zebrań Katedry Psychologii Różnic Indywidualnych.

Postawa surowości wobec współpracowników zawsze była ostatecznie łagodzona życzliwością, a w miarę upływu lat w tej postawie życzliwość zaczęła wyraźnie dominować. Osoby, które zetknęły się z Profesorem seniorem, wręcz nie mogą sobie wyobrazić, że mógł On kiedyś być bardzo wymagającym przełożonym.

Rodzina i przyjaciele

Niezwykłe zaangażowanie w pracy i koncentrację na realizacji zadań trudno wielu osobom pogodzić z silnymi więziami rodzinnymi, przyjaźniami i gotowością do zabawy, a Jemu udawało się godzić te konkurujące ze sobą formy aktywności. Miał kochającą rodzinę i zawsze podkreślał jej znaczenie w swoim życiu. W ostatnich latach sprostał wyzwaniom i czule do końca opiekował się chorą żoną.

Spory naukowe

Moje związki z Profesorem, a potem z Jankiem, były nacechowane serdecznością, ale też ostrymi sporami, które – muszę przyznać – były często prowokowane przeze mnie. Dopiero po latach uświadomiłem sobie, że w tych kontaktach realizowałem sentencję Zen „chcesz być mistrzem, zabij mistrza”. Robiłem to, stawiając pod znakiem zapytania niektóre fundamenty teorii temperamentu, którą tworzył Mistrz. Jednak, choć było to ożywcze dla debat naukowych, to przecież było trudne dla Mistrza, ale też i dla mnie. Szczęśliwie nie zaszkodziło to osobistej przyjaźni naszej i naszych rodzin. Zarówno Mistrz, jak i uczeń potrafili kłócić się w sprawach zawodowych, ale oddzielać je od osobistych żywych i ciepłych kontaktów.

Wspólny cel

Po latach, gdy nasze pozycje odwróciły się, doznałem od Janka prawdziwego wsparcia i pomocy w prowadzeniu Uczelni. W okresie współpracy w SWPS ten kontakt był ożywiony przez wspólny cel, którym było tworzenie uniwersytetu. Działaliśmy w zespole zagorzałych zwolenników tej idei, choć niewielu ludzi wierzyło, że możliwe jest stworzenie uczelni niepublicznej, w której poziom dydaktyki będzie wspierany nie tylko doświadczeniami praktycznymi kadry, ale też jej dużymi osiągnięciami naukowymi. Profesor Jan Strelau od początku w to wierzył i – zwłaszcza na stanowisku rektora ds. naukowych – miał wielki wkład w zrealizowanie marzeń pracowników SWPS, by stworzyć niepubliczny uniwersytet.

Pragnę tu po raz ostatni wyrazić wdzięczność w imieniu swoim i Jego licznych uczniów za możliwość wspólnej pracy, za pomoc, jakiej Profesor nam udzielał i za serdeczną przyjaźń, której doświadczyliśmy wraz z żoną.
Żegnanie wieloletniego Przyjaciela pogrąża nas w głębokim smutku,

Andrzej i Hanna Eliaszowie