Reporter na wojnie. Nowe dylematy zawodu dziennikarskiego w obliczu konfliktów zbrojnych

udostępnij artykuł
Reporter na wojnie. Nowe dylematy zawodu dziennikarskiego w obliczu konfliktów zbrojnych
float_intro: images/CENTRUM-PRASOWE/pakiety-prasowe/Naglowek_nowy_2000_1500_reporter.png

Dylematy polskich korespondentów wojennych, techniki relacjonowania wydarzeń na froncie i kształtowanie wizerunku zawodowego dziennikarza pracującego w kraju objętym konfliktem opisuje w swoim artykule prof. dr hab. Igor Borkowski, dziekan Wydziału Prawa i Komunikacji Społecznej we Wrocławiu Uniwersytetu SWPS. „Polskie dziennikarstwo wojenne kształtuje się dziś na nowo, stając przed nowymi dylematami zawodu” – pisze autor na łamach „Przeglądu Wschodnioeuropejskiego”.

pobierz pakiet 2

Prof. Igor Borkowski, medioznawca, językoznawca i antropolog komunikacji, analizuje relacjonowanie konfliktu zbrojnego po ataku Rosji na Ukrainę (24 lutego 2022 r.) na przykładzie materiałów reporterskich publikowanych w tygodnikach „Polityka” i „Tygodnik Powszechny”, magazynów o ugruntowanej pozycji na rynku medialnym.

Odwieczne pytania w pracy korespondenta

Dylematy w pracy dziennikarskiej mają długą historię. Reporter od zawsze zastanawia się, co powinien pokazać i w jaki sposób, a także z czyjej perspektywy. Tego typu rozważania nabierają szczególnego znaczenia, kiedy natężenie konfliktu wzrasta i kiedy w odczuciu reportera ma on miejsce niebezpiecznie blisko.

„Polskie dziennikarstwo po 24 lutego 2022 r. staje się dziennikarstwem próby: zrozumienia świata bliskiego, ale tak jednak odległego, odbudowania mechanizmów działania w obliczu bliskiego konfliktu zbrojnego, który z jednej strony powinien zostać poddany szczegółowej i objaśniającej analizie strategicznej, z drugiej zaś powinien być relacjonowany tak, by pokazywać człowieka w obliczu wojny: jego los, emocje, wybory” – pisze prof. Borkowski w artykule „Reporter na wojnie. Na przykładzie pracy korespondentów Polityki i Tygodnika Powszechnego z Ukrainy po 24 lutego 2022 roku”. Autor uważa, że po agresji Rosji na Ukrainę, polski system medialny nie był przygotowany na korespondencję z działań wojennych.

Jak komunikować treści z frontu

Po wybuchu wojny w Ukrainie jednym z najważniejszych wyzwań okazało się ustalenie, w jaki sposób przekazywać informacje o wydarzeniach wojennych, aby treści nie były przy okazji źródłem wiedzy operacyjnej dla przeciwnika. Stąd stosowanie w wielu miejscach w tekstach korespondentów anonimizacji i zacierania istotnych faktów. Obok anonimizowania lokalizacji korespondenci często posługują się zmienianiem imion bohaterów swoich materiałów.

Oto nie dowiadujemy się wszystkiego, nie wszystkie dane, nazwy, lokalizacje zostaną nam ujawnione, ale wiemy, że jest to jakiś rodzaj broni, jakaś strategia wojny psychologicznej, która tu i teraz toczy się, krzyżując plany i deprymując przeciwnika.

medioznawca, językoznawca i antropolog komunikacji prof. Igor Borkowski, dziekan Wydziału Prawa i Komunikacji Społecznej we Wrocławiu Uniwersytetu SWPS, autor badań

Dla uwiarygodnienia swoich relacji dziennikarze potwierdzają naoczność relacjonowanych zdarzeń oraz własne kompetencje m.in. poprzez nawiązywanie do wcześniejszych doświadczeń z pracy w Ukrainie.

Prof. Borkowski zwraca również uwagę, że badane teksty bardzo rzadko posługują się relacją pierwszoosobową. Takie zapisy pojawiają się raczej w tekstach podsumowujących, jak ten Pawła Reszki w „Polityce”, który w jednym z artykułów pisał: „Nie ma czasu się zatrzymywać. Trzeba jeszcze uporządkować notatki, zgrywać fotografie, pisać tekst – po to nas tu wysłali. Jest chwila, by zadzwonić do domu. To ważny, powtarzalny rytuał1”.

Rzadkie sięganie po relację pierwszoosobową jest – w ocenie prof. Borkowskiego – dowodem na rozstrzyganie dylematu, jaką perspektywę relacji obrać, „jednak na korzyść relacji zdystansowanej, analitycznej i problemowej (a nie relacji uczestniczącej, egotyzującej figurę reportera-świadka i nieomal uczestnika zdarzeń)”.

Autor podkreśla, że korespondenci starają się być niewidoczni i że ich teksty poddawane są „selekcji, która wydaje się skupiać na tym, by sobą, swoimi decyzjami, pytaniami, ale też samą obecnością fizycznie na polu zdarzeń reporterskich nie zakłócać, nie odkształcać widzianego i opisywanego w materiale świata”.

Reporter jako figura tragiczna

Oprócz dylematów zawodowych reporterom wojennym towarzyszą również te ludzkie. W tekstach pojawia się wiele przykładów na to, że relacjonowanie wojny może być dużym obciążeniem psychicznym i wyzwaniem dla pracowników mediów. W jednym z artykułów „Tygodnika Powszechnego” korespondent Paweł Pieniążek pisze: „Nie zapominam swoich przeżyć, ale się od nich dystansuję. (…) Znam jednak sporo osób, które z frontu wyjeżdżają, ale front w nich zostaje, ciągle mówią o swoich przeżyciach2”.

Choć wciąż istotne jest dla reporterów odwoływanie się do tradycji praktyk dziennikarskich, których podstawą jest bezstronność i zdystansowanie, stają oni nierzadko przed trudnymi decyzjami, jak choćby przekazywanie swoim bohaterom pozyskanych bolesnych informacji. „Ujawniając kulisy powstawania tekstu i weryfikowania zdarzeń, Reszka zawiesza tę decyzję, którą musiał podjąć, w pytaniu stającym się kwintesencją posłannictwa reporterskiego, jego wielkości i ryzyk, które podejmują ci, którzy jako dziennikarze patrzą na fronty konfliktów zbrojeń, także dzisiaj, w XXI w.: mówić mu o tym?” – pisze w odniesieniu do jednego z materiałów prof. Borkowski.

Nowy kształt dziennikarstwa wojennego

„Polskie dziennikarstwo wojenne kształtuje się dziś na nowo, stając przed nowymi dylematami zawodu. W większym niż tradycyjnie stopniu korespondent wojenny skupia się na pojedynczych historiach i upodmiotowionych obrazach, stara się pokazywać pojedyncze przykłady, które niekoniecznie i niejednoznacznie odsyłają do wielkiego teatru wojny” – konkluduje autor.

Prof. Borkowski zauważa, że dziennikarze wciąż zadają sobie te same pytania, które nurtowały ich poprzedników sprzed dekad. „Nowym wymiarem zjawiska jest aktualizacja debaty etycznej i warsztatowej, której przebieg można śledzić na bieżąco, a efekt rozstrzygania dylematów zawodowych i podejmowanych decyzji unaocznia się w kolejnych dokonaniach dziennikarskich” – kończy.

 1 P. Reszka, Przez chwilę można być z martwymi sam na sam, „Polityka” 30 listopada – 6 grudnia 2022, s. 26

 2P. Pieniążek, Muszę wątpić, „Tygodnik Powszechny” 1-8 stycznia 2023, s. 80

prof. dr hab.

Igor Borkowski


Te artykuły mogą
cię zainteresować

Poproś o komentarz ekspercki

Napisz nam o swoim temacie, a my znajdziemy dla Ciebie eksperta z naszej bazy ponad 400 naukowców.

Przejdż do formularza
Bądź na bieżąco

Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco z publikowanymi przez nas nowościami.

Zapisz się