Lekcje miłości od naszych przodków sprzed tysięcy lat
Już niedługo święto zakochanych. Restauracje wypełnią się parami, czerwone róże znikną z kwiaciarni, a na platformach streamingowych popularność zyskają komedie romantyczne. Skąd jednak w nas potrzeba łączenia się w pary? Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto się przyjrzeć naszej ewolucyjnej przeszłości – mówi dr hab. Aleksandra Szymków-Sudziarska, prof. USWPS, psycholożka z Wydziału Psychologii w Sopocie Uniwersytetu SWPS.
Młodzi ludzie i ich związki to temat, który często wzbudza emocje w mediach tradycyjnych i społecznościowych. Zdaniem niektórych dzisiejsi dwudziesto- i trzydziestolatkowie unikają długich relacji z jednym partnerem, a kiedy już się na to decydują, to nie są zainteresowani ich sformalizowaniem. Liczba małżeństw spada – to fakt. W pierwszych 6 miesiącach 2021 r. zawarto ich 58 tys., w analogicznym okresie 2023 r. niecałe 53 tys., a 2025 r. 48 tys.1. Jednak związki monogamiczne wciąż są zdecydowanie najpopularniejszym i pożądanym modelem bycia w związku2.
Badania pokazują, że długi związek z jednym partnerem jest dla większości z nas optymalnym rozwiązaniem. Dlaczego?
Monogamia ewolucyjnie bardzo się nam opłacała. W porównaniu do innych gatunków ludzie rodzą bardzo niedojrzałe potomstwo, które wymaga wielu inwestycji w dotarciu do samodzielności. Dlatego wykształciła się w nas strategia dbania, inwestowania w potomstwo, z jednym partnerem. Monogamia jest dominującym modelem relacji w większości kultur z całego świata. Wbrew krążącym przekonaniom, że to jedynie kobietom zależy na długoterminowych związkach, a mężczyźni są do nich przymuszani kulturowo, obie płcie czerpią z tego korzyści w postaci większego sukcesu reprodukcyjnego. Oczywiście nie jest jednoznaczne z tym, że jest to proste.
prof. Aleksandra Szymków-Sudziarska, psycholożka z Wydziału Psychologii w Sopocie Uniwersytetu SWPS
Międzykulturowy fenomen
Prof. Szymków-Sudziarska bada związki z perspektywy ewolucyjnej, a więc zakłada, że nasz umysł (tak jak ciało) jest zbiorem mechanizmów, które powstały w wyniku doboru naturalnego i seksualnego, ponieważ pomagały naszym przodkom przetrwać i skutecznie się rozmnażać. Ma to swoje odzwierciedlenie między innymi w tym, czego poszukujemy u potencjalnych partnerów.
– W związku z tym, że dla sukcesu reprodukcyjnego ważne jest to, aby kobieta mogła zajść w ciążę, to oczekujemy, że współcześni mężczyźni są potomkami tych, którzy preferowali płodne kobiety i że będą podobać im się takie cechy, które o tej płodności mogą świadczyć. Spodziewalibyśmy się też, że preferencje te będą uniwersalne kulturowo, bo nie powinny być ograniczone do żadnej konkretnej kultury. Nie dziwią więc wyniki badań dowodzące, że w gruncie rzeczy na całym świecie podobają nam się podobne cechy – u kobiet atrakcyjny jest korzystny stosunek talii do bioder, symetria ciała i twarzy, gładka skóra, jędrność. To nie oznacza, że kulturowe czynniki w ogóle nie kształtują naszych preferencji – wręcz przeciwnie. Na przykład w społeczeństwach o niskim PKB, preferowane są bardziej ‘pulchne’ panie3 – mówi prof. Szymków-Sudziarska.
Kobiety również cenią partnerów atrakcyjnych, jednak zdecydowanie bardziej zależy im na stabilności i statusie. To, że partner poświęca swój czas, wysiłek i zasoby w związek z nią i tylko w ten związek, było ewolucyjnie zawsze bardziej kluczowe dla kobiet, niż dla mężczyzn. Co interesujące, na biologiczne uwarunkowanie tych preferencji wskazuje nie tylko ich uniwersalność, ale też trwałość – nie zmieniają się one nawet w społeczeństwach, w których kobiety są wysoko samowystarczalne. W Skandynawii dla wysoko zarabiających kobiet status mężczyzny nie przestaje być ważnym kryterium. Ekspertka dodaje też, że nie można zapominać o tym, że oprócz różnic w preferencjach pomiędzy płciami, występuje też wiele podobieństw – chcemy partnerów dopasowanych do nas, o podobnym światopoglądzie i przyjaznej osobowości4. To nie dziwi, bo trzeba z kimś takim móc wytrzymać.
Jak (nie) stracić chłopaka w 10 dni?
Gdy już uda nam się stworzyć związek, to ważną kwestią jest to, jak go utrzymać. Psychologowie wyodrębnili 19 różnych strategii utrzymania partnera. Prof. Szymków-Sudziarska wskazuje, że możemy je podzielić na dwie główne grupy – takie, które są korzystne, bądź niekorzystne dla drugiej strony. Do pierwszej należy obdarowywanie drugiej połówki prezentami, zabieranie na randki, dbanie o zaspokajanie potrzeb i o swój wygląd. Strategie negatywne to na przykład obniżanie poczucia wartości drugiej strony, grożenie konsekwencjami („zrób to albo z nami koniec”) lub nawet przemocą.
Naturalnie i tu występują różnice między płciami. Kobiety są bardziej skłonne do dbania o swój wygląd, grożenia konsekwencjami czy mówienia źle o potencjalnych rywalkach – koleżankach swojego partnera. Z kolei panowie chętniej obdarowują, pokazują swój status, a z rywalami wolą mierzyć się bezpośrednio5.
Nie zasługuję na nią!
Psychologia pomaga nam zrozumieć, dlaczego niektórzy są skłonni walczyć o swoją relację, podczas gdy inni odpuszczają. Ważne w tym kontekście jest to, jak partnerzy oceniają się wzajemnie, a konkretnie, jak oceniają swoją tzw. wartość partnerską. Wartość partnerska to element naszej samooceny, to, za jak dobrych partnerów się uważamy. Jeśli ktoś był całe życie popularny, cieszył się zainteresowaniem potencjalnych partnerów czy partnerek, to jego wewnętrzne poczucie własnej wartości w relacji jest raczej wysokie. Ludzie zazwyczaj dobierają się tak, że ich wzajemna wartość partnerska jest podobna.
Jednak wraz z upływem czasu i sytuacjami życiowymi może dojść do rozbieżności – do sytuacji, w której jedna strona zaczyna uważać, że nie zasługuje na swojego partnera czy partnerkę, a druga, że zasługuje na kogoś lepszego. Konsekwencje rozbieżności widzimy w motywacji do utrzymania związku. Gdy postrzegamy, że nasz partner jest „z wyższej półki”, jesteśmy bardziej zmotywowani do walki o relację, bo boimy się, że nie znajdziemy już takiej osoby. W takiej sytuacji zauważamy nasilenie zazdrości i zachowań mających na celu zatrzymanie partnera czy partnerki. Z kolei, gdy druga strona ma wyższą wartość partnerską, może mieć mniejszą motywację, by utrzymywać związek i łatwiej zdecyduje się na rozstanie czy zdradę. Oczywiście trzeba pamiętać, że rozbieżność wartości partnerskiej to tylko jeden z wielu czynników, które kształtują nasze motywacje do trwania bądź wychodzenia ze związku.
Na koniec prof. Szymków-Sudziarska zauważa, że obecne czasy nie ułatwiają nam życia w związkach. Dlatego tak ważne jest, by je doceniać, a także pracować nad nimi każdego dnia.
„Między łóżkową przyjemnością a strategią”
Więcej na temat strategii utrzymywania związku, także od strony intymnej, profesor Szymków-Sudziarska opowie podczas NaukoweLove 2026. Wydarzenie odbędzie się 13 lutego w godzinach 19-23 w Centrum Nauki Experyment w Gdyni. Uniwersytet SWPS przygotował dla gości Strefę Psyche, w której będzie można wysłuchać także innych wykładów. Pełny program prelekcji jest dostępny na stronie.
