Postęp technologiczny niewątpliwie ma dla nas wiele korzyści. W końcu urządzenia cyfrowe i dostęp do internetu poszerza nasze możliwości, otwiera nowe horyzonty. Używane przez nas serwisy internetowe bezkrytycznie aprobujemy, przekazujemy sobie treści, które w nich się pojawiają. I nie zauważamy zagrożeń. Czy Google, Twitter i Facebook są narzędziami w rękach biznesowych gigantów do manipulowania tłumami, wpływania na nasze decyzje i zamykania nas w bańce informacyjnej? Dlaczego fałszywe informacje pojawiające się w social mediach potrafią paraliżować całe społeczności lub wpływać na wyniki wyborów? Jak jest „zaprogramowana” ta cała cyfrowa maszyneria i dlaczego jej twórcom tak dobrze wychodzi wpływanie na nas? Odpowiedzi na te pytania poszukamy razem z psychologiem nowych technologii dr. Jakubem KusiemUniwersytetu SWPS.

Władza internetu

Internet daje władzę, ale również ją odbiera. – Praktycznie każdy może wyprodukować fake newsa i przy odrobinie wiedzy na temat rozprzestrzeniania tego typu wiadomości jest w stanie reżyserować otaczającą nas rzeczywistość informacyjną. Co więcej, stworzenie popularnego fake newsa może dawać jego autorowi poczucie sprawczości i wpływu np. na sytuację polityczną – zauważa psycholog nowych technologii dr Jakub Kuś. Jamie Bartlett, autor książki „Ludzie przeciw technologii”, przestrzega, jak bardzo nieświadomi jesteśmy tego problemu: „Im bardziej świat podłącza się do sieci, tym łatwiej małym grupkom awanturników wyrządzać kolosalne szkody i dokonywać spustoszeń, często całkowicie poza zasięgiem prawa. Niewidzialne algorytmy wytwarzają nowe, nieuchwytne źródła władzy i niesprawiedliwości. Nie mamy pojęcia, jak zaradzić tym problemom”.

Fejk nie z tej ziemi

„W stanie New Jersey wprowadzono stan wyjątkowy. W pierwszych starciach z pozaziemskimi istotami zginęło kilkadziesiąt osób. Wkrótce bezwzględne potwory zaatakowały Nowy Jork” . To był rok 1938, w czołowym amerykańskim radiu miliony odbiorców usłyszało, że marsjanie atakują USA. Wielu sądziło, że nastąpił koniec świata i w popłochu uciekali z domów, do rozgłośni w dzwonili przerażeni ludzie z pytaniami, co mają robić, kilka osób zmarło na atak serca. Amerykanie nie usłyszeli wtedy serwisu informacyjnego – na co mógł wskazywać poważny ton speakera i formuła jego wypowiedzi – lecz słuchowisko science-fiction. Ten przypadek sprzed ponad 80 lat pokazuje, jak wielki wpływ na społeczeństwo mają media, a szczególnie monopoliści, którzy kształtują opinię publiczną, i szokująca, nieprawdziwa informacja.

Fake newsy stały się już częścią naszej codzienności. Rozprzestrzeniają się w social mediach z prędkością światła, powtarzają je ślepo nawet rzetelne, cieszące się dużym zaufaniem społecznym media (które, jak warto zauważyć, żywią się Breaking News). Rzekoma śmierć Tiny Turner, newsy wpływające na wyniki wyborów w USA, paraliżujące społeczności w Indiach informacje o poruszających się białą furgonetką porywaczach dzieci. Trudno nam dziś samodzielnie weryfikować, które informacje traktować jako prawdziwe. – Jest to ogromny problem. Rośnie nam pokolenie, które miewa poważne problemy z krytyczną analizą napływających zewsząd informacji. Odbieramy w sieci bardzo dużo bodźców, a to sprawia, że nie mamy odpowiednich zasobów poznawczych do refleksyjnego przemyślenia niekiedy bardzo skomplikowanych zagadnień – ocenia dr Jakub Kuś.

Emocje – pożywka dla informacji

Niestety, tak już działamy: komunikaty mocno nacechowane emocjonalne najskuteczniej skupiają naszą uwagę. Dlatego tak łatwo padamy ofiarami fake newsów i dajemy im wiarę, udostępniając je na przykład swoim koncie na Facebooku. – Fake newsy są tak skonstruowane, by wywoływać silne emocje – a nasz mózg to lubi. Wiele osób znacznie chętniej udostępni link, który prowadzi do szokującej (nieprawdziwej) informacji, niż ten, który będzie wymagał od nas głębszej refleksji. Unikamy poznawczego przeciążania się, wybieramy to, co jest najłatwiejszą, najmniej męczącą opcją – twierdzi Jakub Kuś.

Nawet jeśli budząca grozę wiadomość wydaje nam się mało prawdopodobna, to i tak ma na nas ona wpływ. – Z tyłu głowy może pojawić się myśl: a jeśli to jednak jest prawda, to lepiej uważać. Nie mamy przecież narzędzi, by w stu procentach zweryfikować informację, że np. w okolicy „jeździ biały samochód i porywa dzieci”. Może to nieprawda, ale przecież nie wybaczyłbym sobie, gdyby mojemu dziecku coś się stało. W związku z tym nie będę wypuszczać dziecka z domu i będę ostrzegał innych – zauważa Jakub Kuś. Fake news to specyficzna forma przekazu. – Jest trochę jak przesąd – dodaje psycholog. – Dla świętego spokoju splunę trzy razy przez lewe ramię, żeby nie ryzykować, że zdarzy się coś złego.

Postprawda i stres informacyjny

Żyjemy w czasach, kiedy sprawdzoną wiedzę zajmuje postprawda: powodzeniem – czyli w tym przypadku klikalnością – cieszą się przesłania emocjonalne, osobiste przekonania danych autorytetów, a nie prawda sama w sobie. Podawane w mediach i mediach społecznościowych informacje – obiektywne fakty – mają mniejszy wpływ na kształtowanie opinii publicznej niż przesłanie wyreżyserowane specjalnie pod grupę ludzi. Współczesna przestrzeń social mediów i mediów internetowych to szczególnie podatny grunt dla szerzenia się półprawdziwych lub nieprawdziwych informacji. Sytuację tę wzmacnia stres informacyjny. – Każdego dnia zalewa nas gigantyczna liczba informacji. Nie jesteśmy w stanie ich ani dobrze poznać, ani sprawdzić. W pewnym sensie zaczynamy się nawet przed nimi bronić: tak działa nasz mózg – nie może przyjąć tak wielu rozmaitej maści komunikatów – zauważa Jakub Kuś.

Bańka pełna informacji i… zysków

Wyszukiwarka Google – oraz inne usługi tej firmy, jak np. Gmail – filtrują wyniki, dostosowując je do nas. Firma z Doliny Krzemowej, na podstawie tego, w jaki link, o jakiej tematyce wcześniej kliknęliśmy, wyświetla nam treści i reklamy, które potencjalnie będą się nam podobać czy będą zgodne z naszymi zainteresowaniami. Podobnie działa np. Facebook, który personalizuje artykuły sponsorowane, propozycje stron i reklamy. – Wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że Facebook jest moderowany: to nie jest płynący, niekontrolowany strumień aktywności i informacji – mówi dr Jakub Kuś. Jednocześnie, pewne treści są przed nami ukrywane. Wszystko dla naszego dobra, a tak naprawdę oczywiście dla dobra firm i reklamodawców. – To jest dość groźne, bo te firmy kierują się zyskiem. Facebook ma tylu użytkowników, że gdyby był państwem, byłby największym państwem na świecie. To o czymś świadczy i jakiś sygnał alarmowy powinien się rozlec – twierdzi Jakub Kuś.

Monopoliści internetowi dają nam jeszcze inny powód do obaw. Czy potentaci technologiczni nie modelują zbiorowej świadomości? – Jeśli mam poglądy prawicowe, będę widzieć materiały o przesłaniu prawicowym, bo tak działa algorytm. Zamykamy się więc w ten sposób w bańce własnych poglądów. Otrzymujemy treści, które ugruntowują nas w tym, co myślimy – mówi Jakub Kuś. – Bańka informacyjna zabija więc debatę i naturalny dostęp do różnych poglądów. Nie wiemy, jak ustawione są algorytmy i jakimi zasadami się rządzą, to tajemnice biznesowe – dodaje.

Jedność w różnorodności

Twórcy spersonalizowanych wyników wyszukiwania twierdzą, że przedstawiając nam to, co potencjalnie będziemy lubić, oddają nam przysługę – bo przecież „w realu” darzymy sympatią np. ludzi podobnych do nas. Jest to jednak pułapka. – Ludzkość nie rozwijała się wyłącznie wtedy, kiedy grupy plemienne i ich członkowie zgadzali się ze sobą. Ludzkość szła do przodu wtedy, gdy dochodziło do interakcji, wymiany idei – zauważa dr Kuś. – Zamykając się we własnych grupach, będziemy się tylko utwierdzali w przeświadczeniu, że jesteśmy genialni inie będzie to na pewno budujące. Każdy rodzaj twórczości żywi się bowiem różnorodnością. Podobnie jak demokracja – dodaje. Zagrożenia dla demokracji upatruje w świecie cyfrowym autor książki „Ludzie przecie technologii” Jamie Bartlett, który pisze, że „W zamian za niewątpliwe korzyści z postępu technologicznego oraz za większą wolność osobistą pozwoliliśmy, by erozji uległo wiele kluczowych składników sprawnego systemu politycznego, takich jak: kontrola, suwerenność parlamentarna, równość ekonomiczna, społeczeństwo obywatelskie i świadoma postawa obywatelska”.

Jedyna alternatywa – ucieczka

Czy można wyjść z bańki informacyjnej? Okazuje się, że tak  wystarczy przestać używać serwisów monopolistów. A nawet wskazane jest to zrobić. – Nie widzę żadnej korzyści z przebywania w bańce informacyjnej – stwierdza Jakub Kuś. – Należy próbować walczyć z tym zjawiskiem ograniczającym naszą wolność, bo jeżeli tego nie zrobimy, będziemy mieć za 10 lat duży kłopot. Musimy zacząć działać: potem może być już za późno – dodaje.

Uczmy kompetencji cyfrowych

By walczyć z fake newsami, postprawdą i zamykaniem w więzieniu bańki informacyjnej, potrzeba dziś gruntownej edukacji. – Mamy narzędzia, by zapobiegać tym problemom, tylko ich nie wykorzystujemy. Uczniowie na lekcjach informatyki w szkole nie są dziś uczeni kompetencji cyfrowych. Nieodzowne jest też stworzenie różnego rodzaju kampanii edukacyjnych dla starszych użytkowników. Musimy zacząć działać – stwierdza Jakub Kuś.

258 Jakub Jus

dr Jakub Kuś – doktor psychologii, na Uniwersytecie SWPS prowadzi zajęcia z zakresu psychologii nowych technologii, psychometrii, metodologii badań psychologicznych oraz krytycznego myślenia. Należy do Polskiego Stowarzyszenia Psychologii Społecznej, jest przewodniczącym Rady Naukowej Polskiego Stowarzyszenia Studentów i Absolwentów Psychologii. Interesuje się m.in. wpływem nowych technologii na funkcjonowanie człowieka i relacje międzyludzkie. W ostatnim czasie prowadzi badania nad przemianami w samowiedzy człowieka pod wpływem dokonanej autoprezentacji oraz nad sposobami walki z rozproszeniem odpowiedzialności w internecie.

Obejrzyj webinar „Poznaj swój mózg”

Jak wiele wiemy o mózgu? Jak działa i dlaczego wciąż tak trudno go badać? Jakie mity o mózgu są wciąż powielane? Podczas spotkania online „Poznaj swój mózg” o tajemnicach, możliwościach i ograniczeniach naszego „komputera pokładowego” mówi psycholog i neurokognitywista dr Maksymilian Bielecki w rozmowie z psycholog i psychoterapeutką Joanną Gutral.

„Poznaj swój mózg”

Zobacz także

Group 426 Group 430 strefa zarzadznia logo 05 logo white kopia