Feminatywy wciąż nie są oczywistością. Jak Polki mówią o swoich zawodach?
Polki nadal rzadko używają żeńskich nazw zawodów – wynika z najnowszego raportu przygotowanego przez Centrum Badań nad Relacjami Społecznymi Uniwersytetu SWPS. Aktywność zawodowa kobiet okazała się znaczącym czynnikiem użycia feminatywów.
Feminatywy można dziś usłyszeć w mediach, zobaczyć w ogłoszeniach o pracę czy przeczytać w podpisach pod zdjęciami. Ale czy Polki używają ich, kiedy mówią o sobie? Sprawdziły to badaczki z Uniwersytetu SWPS – Magda Leszko z Centrum Badań nad Relacjami Społecznymi oraz dr hab., prof. USWPS Magdalena Formanowicz, psycholożka, kierowniczka Centrum Badań nad Relacjami Społecznymi.
Raport prezentuje kontynuację badań nad tym, jak często Polki (nie) używają żeńskich nazw zawodów. W drugiej fali do badania zaproszono zarówno nowe osoby, jak i uczestniczki z poprzedniej fali, co pozwoliło sprawdzić, czy (nie) posługiwanie się feminatywami jest stabilne w czasie.
Feminatywy w Polsce wciąż nie są oczywistym wyborem
W wielu krajach, jak chociażby w Niemczech1, feminatywy funkcjonują już na co dzień, a kobiety używające form męskich są wręcz oceniane jako mniej kompetentne ze względu na niepoprawne użycie języka. W Polsce sytuacja jest nieco inna – i choć poparcie dla tych form jest teoretycznie duże, stosowanie feminatywów pozostaje dość niskie2.
W dwóch falach badań (przeprowadzonych w 2023 i 2024 roku przez Centrum Badań nad Relacjami Społecznymi Uniwersytetu SWPS) ok. 1/3 pracujących kobiet używała żeńskich nazw zawodów do opisu swojej roli zawodowej (np. „psycholożka” zamiast „psycholog”).
Wyniki pokazały, że stosowanie feminatywów przez kobiety jest rzadkie w grupie pracujących, a częste w rolach społecznych niezwiązanych z aktywnością zawodową (np. „bezrobotna”, „emerytka”, „studentka”). W fali drugiej wśród kobiet aktywnych zawodowo 32,9 proc. użyło form żeńskich, reszta postawiła na formy męskie. Wśród nieaktywnych zawodowo odsetek feminatywów był dwukrotnie wyższy (63,3 proc.).
Z jednej strony pracujące kobiety mogą rzadziej sięgać po feminatywy z obawy przed utratą prestiżu. W wielu środowiskach zawodowych wciąż pokutuje przekonanie, że żeńskie nazwy stanowisk brzmią mniej poważnie, dlatego kobiety wybierają formy męskie jako te bezpieczniejsze, gwarantujące profesjonalny odbiór. Z drugiej strony, może to być po prostu kwestia tzw. dostępności poznawczej. Określenia takie jak „studentka” czy „emerytka” są w polszczyźnie świetnie oswojone, w przeciwieństwie do nazw specjalistycznych ról, jak „architektka” czy „menedżerka”. Barierą nie musi być indywidualna niechęć, a siła językowego przyzwyczajenia.
Magda Leszko z Centrum Badań nad Relacjami Społecznymi, jedna z autorek raportu
W fali pierwszej kobiety pracujące, które czuły silną więź z innymi kobietami (tzw. wysoka identyfikacja), częściej sięgały po formy żeńskie3. W drugiej fali badania nie zaobserwowano natomiast wyraźnego związku między identyfikacją z kobietami a wyborem formy językowej do samoopisu. – Oznacza to, że nawet te kobiety, które mocno utożsamiają się ze swoją płcią, w miejscu pracy rzadko używają feminatywów – wskazują autorki raportu.
Wybór formy nie zawsze jest stały
Około 77 proc. kobiet pozostało konsekwentne i użyło takich samych form w pierwszej i drugiej fali badania – jeśli w pierwszej użyły: „Jestem nauczycielem”, to rok później pozostały przy formie męskiej, podobnie użytkowniczki form żeńskich.
Jednak 23 proc. zdecydowało się na zmianę, przy czym u części z nich (13 proc.) było to związane ze zmianą statusu zatrudnienia. Zauważono, że kobiety, które podjęły pracę między falami przechodziły z form żeńskich na męskie (z „jestem studentką” na „jestem specjalistą ds. marketingu”). Natomiast te, które przestały pracować, częściej zaczynały używać feminatywów („jestem emerytką”).
Autorki badania zauważają, że formy męskie dominują w miejscu pracy. Potwierdza to wcześniejsze wyniki, że w otoczeniu zawodowym kobiety mogą obawiać się ewentualnej krytyki czy stereotypów związanych z feminatywami.
Badaczki wskazują, że formy takie jak „psycholożka” czy „menedżerka” wciąż mogą być odbierane jako mniej naturalne niż powszechnie używane „emerytka” czy „studentka” – użycie form żeńskich zależy więc być może także od stopnia oswojenia danej formy w konkretnym kontekście, nie tylko od indywidualnych przekonań użytkowniczek.
W badaniu fali pierwszej udział wzięło 916 kobiet, zaś w fali drugiej 509 kobiet, z których 408 z nich brało udział także w pierwszej.
Autorkami raportu są dr hab., prof. USWPS Magdalena Formanowicz oraz Magda Leszko. Publikacja dostępna jest na stronie.
1Formanowicz, M., Hodel, L., & Sczesny, S. (2024). Why Using Feminine Job Titles in German Is Profitable for Women: Ascribed Linguistic Competence Enhance Prospects of Being Hired. Journal of Language and Social Psychology, 0(0). https://doi.org/10.1177/0261927X231222881
2Leszko, M., Cisłak, A., Formanowicz, M. (w druku). Assessing the Use of Feminine Professional Titles Among Women in Poland: Insights from Two Representative Surveys. Journal of Language and Social Psychology. https://doi.org/10.1177/0261927X251328681
3Zatrudnienie*GI: B=0.30, SE = 0.13, p=.02 OR=1.34; GI dla pracujących: B=0.22, SE=0,08, p=.02 OR=1.22.
