Myślisz, że kreatywność to wyłącznie domena artystów, wynalazców, pisarzy? Że to „eureka!” – nagła chwila olśnienia, przebłysk geniuszu, gromkie „aha!”? Dobra wiadomość brzmi: wszyscy jesteśmy kreatywni, choć w różnym stopniu. Nad kreatywnością możesz pracować. Ale uwaga, nie tylko po to, by zwiększyć efektywność w pracy. Twórczość podniesie jakość twojego życia. Jak to możliwe? – tłumaczy psycholożka twórczości z Uniwersytetu SWPSMałgorzata Osowiecka.

Ewa Pluta: Twórczość kojarzy się z momentami olśnienia. „Mam to!” „Wiem!”. Kreatywność się tylko przydarza, i to wyłącznie nieprzeciętnym umysłom?

Małgorzata Osowiecka: Rzeczywiście kreatywność przypisywano kiedyś wybitnym artystom, filozofom, pisarzom, odkrywcom, a rzadziej zwykłym ludziom. Dziś psycholodzy definiują twórczość jako proces poznawczy, tak jak pamięć, percepcja, uwaga, myślenie, język, uczenie się. Nie wszyscy jednak uczymy się tak samo efektywnie i nie każdy potrafi skoncentrować swoją uwagę na wykonywanym zadaniu tak samo dobrze. Podobnie jest z twórczością: jednym generowanie pomysłów i różnorodnych kategorii pojęciowych przychodzi łatwiej, inni muszą się pomęczyć. Ale ci drudzy nie powinni się martwić. Dzięki systematycznej pracy kreatywność można rozwinąć. Zresztą co oznacza „nieprzeciętny umysł”? Dla każdego co innego.

W jakim stopniu kreatywność to geny, a w jakim wychowanie i wpływ środowiska?

Można mieć predyspozycje osobowościowe do bycia kreatywnym. Nie można jednak powiedzieć, że kreatywność jest przede wszystkim kształtowana genetycznie, jak na przykład temperament. Tu najwięcej „do powiedzenia” mają wychowanie (np. otwartość opiekunów na nowe pomysły dziecka), środowisko (np. przebywanie w otoczeniu osób kreatywnych, ciekawych świata, stymulujących do zadawania pytań), motywacja, czasami też przypadek. Warto wspomnieć o otwartości na doświadczenie, bo to jedyna cecha osobowości, która wiąże się z kreatywnością. Ekstrawersja, sumienność, ugodowość, neurotyczność – już nie. Otwartość na doświadczenie zachęca na przykład do poszukiwania nowych wyzwań i doznań, wyznacza większą tolerancję na różnorodność świata i innych ludzi.

Co ciekawe, z twórczością koreluje również psychotyczność, ale w rozumieniu cechy osobowości, a nie zaburzenia. Ludzie o cechach psychotycznych często generują niezwykłe skojarzenia, potrafią nieszablonowo myśleć, wychodzą poza schemat, są odporni na wpływ innych ludzi.

Dzieciom wystarczy stół, kilka koców i poduszek, żeby zbudować zamek otoczony fosą. Kreatywność w czystej postaci, która jednak z czasem się ulatnia. Dlaczego?

Dzieci mają naturalną tendencję do twórczego myślenia. Wpływa na to intensywnie kształtujący się proces myślenia i potrzebę eksplorowania otaczającego świata, testowania, smakowania. Co więcej, dzieci mają skłonności do myślenia magicznego, nie są jeszcze zahamowane społecznymi konwenansami. Na tym etapie wszystko jest możliwe. To później kreatywność może być skutecznie tępiona: w szkole, nierzadko też na studiach czy później w pracy. Trzeba wszystko robić pod dyktando, na wzór, udzielać zamkniętych odpowiedzi. Jak puścić w takich warunkach wodze fantazji? Niekorzystna sytuacja w domu, perfekcjonizm rodziców, karcenie za niestereotypowe zainteresowania też mogą sprawić, że dziecko zamknie się na świat, na nowe wydarzenia i pomysły. I tak stopniowo nasz potencjał kreatywny może być sukcesywnie i skutecznie tłumiony. Na mniejszą kreatywność, zarówno u dzieci, jak i u osób dorosłych, wpływać mogą problemy rozwojowe, przewlekłe choroby czy dolegliwości, w tym problemy psychiczne.

Z czasem pojawiają się też rozmaite blokady psychologiczne: mam pomysł, ale o nim nie powiem, bo na pewno jest kiepski i tylko mnie wyśmieją.

Brak zaufania do siebie działa jak hamulec. Rozpędzam się, ale za chwilę stopuję. Myślę, że to może jednak zły pomysł i go odrzucam. Albo inni mówią „daj sobie spokój, na co ty się porywasz”, a ja im wierzę, bo przecież na pewno mają rację.

Niepewność własnych możliwości i zaniżona samoocena potrafią zdusić kreatywność już na wstępie. Nie pomaga też zamknięcie się w sobie. Przez to nie potrafimy szukać wsparcia, nie staramy się o radę, nie współpracujemy z innymi w poszukiwaniu twórczych rozwiązań. To może mieć związek z utrwalonymi w dzieciństwie nieprawidłowymi wzorcami relacji, które przenoszą się na dorosłe życie. Głównym hamulcem kreatywności jest jednak nieznajomość siebie. W takim przypadku możemy codziennie, jak mantrę, powtarzać sobie „dzisiaj będę kreatywny/a” i wydać tysiące złotych na szkolenia czy treningi, a to i tak nie zadziała. Musimy się najpierw przyjrzeć sobie, zidentyfikować nasze ograniczenia, mocne strony, znaleźć dla siebie kreatywną niszę, w której możemy się rozwijać i cieszyć życiem na swój sposób.

Niepewność własnych możliwości i zaniżona samoocena potrafią zdusić kreatywność już na wstępie. (...) Głównym hamulcem kreatywności jest jednak nieznajomość siebie.

 


A lęk przed oceną?

Kreatywność polega na tworzeniu nowych, nietypowych, oryginalnych rozwiązań. Takich, z którymi ludzie nie mieli wcześniej styczności. Niektórzy będą ich ciekawi, ale wielu poczuje lęk, pojawi się opór, niechęć. A lęk jest doskonałą pożywką dla innych negatywnych emocji, zwłaszcza złości, wstydu czy odrazy. Potrzeba dużej siły wewnętrznej, żeby nie ulec krytyce i realizować swoje pomysły, choć inni mówią, że to nie ma sensu. Znowu, bez stabilnej samooceny może być ciężko.

Z drugiej jednak strony, często słyszy się, że kolejny literat, muzyk czy malarz miał depresję czy odebrał sobie życie za młodu. Faktycznie, dane naukowe pokazują, że twórczość artystyczna jest dość często motywowana negatywnymi emocjami. Tworzenie dla takich osób może być rodzajem rodzenia sobie z trudnymi doświadczeniami, pełnić rolę katharsis, opowiadać pewną historię, być bezpiecznym światem, w którym można się czuć swobodnie. Do tego rozpacz czy poczucie odrzucenia mogą sprzyjać życiowym refleksjom, a doświadczanie nietypowych sytuacji – nawet tych przykrych – może nauczyć przełamywać bariery. Pamiętajmy jednak, że negatywne emocje hamują twórczość „dnia codziennego”.

Ciężko też zerwać z szablonowym myśleniem. Skąd ta trudność?

Funkcjonowaniem naszych procesów poznawczych rządzi zasada tzw. „skąpca poznawczego”. Żeby dobrze funkcjonować w świecie, musimy szybko odbierać, przetwarzać informacje i przyjmować je jako pewnik. Tu potrzebne są schematy, które raz wyuczone będą praktycznym narzędziem do poruszania się w rzeczywistości. Ale schemat nie zawsze się sprawdza. Czasem trzeba wyjść „poza pudełko”.

Na przykład jest to mile widziane w pracy. W co drugim ogłoszeniu rekrutacyjnym pojawia się słowo „kreatywny”. Czy wszyscy musimy być kreatywni? Może to lekka przesada?

Rzeczywiście często słychać taki frazes: bądź twórczy, bo inaczej pracodawca cię nie zechce. Ale to nieprawda, bo w wielu zawodach ludzie funkcjonują świetnie, mimo że są kreatywni w niewielkim stopniu. W społeczeństwie potrzeba też ludzi, którzy potrafią działać według schematu, krok po kroku, a zamiast twórczego chaosu mają w głowie porządek.

Nie zmienia to faktu, że kreatywność jest wysoce wartościowana. Mimo to mamy problem, by ją docenić. Nieufność budzą też twierdzenia, że każdy jest twórczy i każdy może tę nutkę w sobie odkryć i rozwijać.

Łatwo powiedzieć, ale jak to zrobić?

Zaczęłabym od zastanowienia się, co blokuje naszą kreatywność. Może niska samoocena, nad którą warto popracować z terapeutą? A może środowisko, które nie sprzyja kreatywności? Albo praca – nużąca, nieadekwatna do możliwości? Może problemy zdrowotne? Sytuacji, które hamują twórczość, jest mnóstwo. Obserwowanie swojego ciała, szacunek dla własnych ograniczeń, a także znajomość siebie, swoich potrzeb, marzeń, celów pozwala je zidentyfikować.

Czasem odpoczynek daje lepsze rezultaty niż wytężona praca nad zadaniem. Co ciekawe, wiele osób deklaruje, że najlepsze pomysły nie przychodzą im do głowy po 10 godzinach siedzenia przed komputerem, ale na spacerze lub w trakcie nicnierobienia. Warto więc robić to, co daje przyjemność i wytchnienie: spacerować, leżeć, czytać, oglądać filmy, grać w planszówki, rysować. Ale nie ulegać modom, tylko być w zgodzie z sobą samym.

Można znaleźć sobie nowe hobby. Najlepiej niezwiązane z pracą zawodową. Dzięki temu poznaje się nowych ludzi i sprawdza swoje możliwości w odmiennych niż te codzienne sytuacjach. Nowa pasja wzbudza najczęściej pozytywne emocje, a one są doskonałym paliwem dla twórczości. Ostatnio zaczęłam zwiedzać muzea sztuki współczesnej. To świetne ćwiczenie kreatywności: oglądam obrazy, rzeźby, instalacje, a w głowie rodzą mi się przeróżne skojarzenia, próbuję interpretować to, co widzę.

Podobno Einstein obmyślił teorię względności podczas jazdy na rowerze. Wysiłek fizyczny sprzyja kreatywności?

Nie tyle wytężony wysiłek fizyczny, co ruch, kontakt z naturą i odpoczynek z dala od pracy czy problemów dnia codziennego. W czasie spacerów po lesie wyostrzają się wszystkie zmysły: słyszymy dźwięki, widzimy kolory, czujemy zapachy, reagujemy na zmiany temperatury. Aktywność fizyczna w terenie odstresowuje, dotlenia i wspiera regenerację organizmu. Dzięki temu w głowie robi się luźniej i łatwiej jest wpaść na ciekawe pomysły. Grunt, żeby ich nie oceniać i nie przyklejać etykietki „to głupie”. Pierwsze pomysły mogą być przeciętne, ale kolejne już całkiem oryginalne.

Na rynku jest też bogata oferta kursów rozwijających kreatywność. Warto z nich korzystać?

Przede wszystkim trzeba uważać na obietnice bez pokrycia. Czy faktycznie po weekendowym kursie będę bardziej twórcza? Może poznam techniki wspierające twórczość, ale bez dalszej systematycznej pracy trudno mówić o dalekosiężnych rezultatach.

Jeżeli poszukujemy treningów czy kursów rozwijających kreatywność, to jest to dla nas informacja, że czegoś nam brak. Czego? Może wcale nie chodzi o kreatywność, tylko problemy z asertywnością, samooceną, lękiem przed opinią innych? Może chcemy się zrelaksować, a może otrzymać potwierdzenie, że nasze pomysły są wartościowe (a więc i my jesteśmy)? Może jesteśmy samotni i szukamy duszy do towarzystwa? W takiej sytuacji trening twórczości nie zaszkodzi, ale niewiele pomoże i lepiej popracować z terapeutą.

Jeżeli poszukujemy treningów czy kursów rozwijających kreatywność, to jest to dla nas informacja, że czegoś nam brak. Czego? Może wcale nie chodzi o kreatywność, tylko problemy z asertywnością, samooceną, lękiem przed opinią innych? 

 


Jakie techniki rozwijania kreatywności lubi pani najbardziej?

Generowanie pomysłów połączone z burzą mózgów. Tę technikę stosuję na początku warsztatów, by wprowadzić ludzi w inny sposób odbioru rzeczywistości. Uwielbiam patrzeć, jak się otwierają nie tylko na siebie, lecz także na innych. Szybciej przechodzą ze sobą na ty, rzucają żartami, nie boją się inicjować rozmowy. Można powiedzieć, że zaczynają być sobą.

Po burzy mózgów mam często refleksję, że ludzie, choć tak różni, potrzebują tego samego: luzu, otwartości, bezpośredniości, humoru, oderwania się od codzienności. Nie znam człowieka, który podczas generowania pomysłów nie byłby twórczy.

Treningi kreatywności mają dość dużą wartość użytkową. Zacznij ćwiczyć kreatywność już dziś, a zwiększysz swoją efektywność o 200 proc. Szef cię polubi, a znajomi będą podziwiać. Ale czy nie lepiej być kreatywnym, bo to zwyczajnie podnosi jakość życia i pozytywnie wpływa na relacje z otoczeniem?

„Chcę być kreatywna, bo dzięki temu będę zarabiać więcej, szef mnie polubi, wreszcie awansuję” – to tylko powierzchnia, pod którą może się kryć frustracja, poczucie niedocenienia, brak możliwości realizacji swoich ambicji w pracy. Kiedy zaczniemy rozwijać kreatywność nie dla innych, lecz dla siebie, możemy odkryć, że tak naprawdę to ta praca nie jest dla nas odpowiednia, a opinia szefa – średnio ważna.

Przede wszystkim: kreatywność dobrze wpływa na relację z samym/samą sobą. Dzięki niej jesteśmy elastyczni, umiemy znaleźć rozwiązania wielu codziennych problemów. Mamy większy dystans do otoczenia i siebie samych. Rozumiemy innych i nie boimy się inności. A jeśli jesteśmy szczerzy ze sobą, to życie z innymi też układa się nie najgorzej.

Anna Morawska

Małgorzata Osowiecka – psycholożka, wykładowczyni na Uniwersytecie SWPS w Sopocie oraz Warszawie. Zajmuje się naukowo psychologią twórczości.

Zrealizowała projekty badawczy „Wpływ kontaktu z poezją na twórcze myślenie” w ramach grantu „Preludium” Narodowego Centrum Nauki oraz projekt „Wpływ ekspresyjnego pisania na twórcze myślenie”. Prowadzi ćwiczenia i konwersatoria z psychologii poznawczej, emocji i motywacji, diagnozy twórczości, statystyki, a także treningi twórczości i kreatywnego pisania.

Zobacz także

Group 426 Group 430 strefa zarzadznia logo 05 logo white kopia

 
Zapraszamy na webinar „Koronawirus. Jak się czujesz? Porozmawiajmy o emocjach”