Cykl tematyczny: Czerwiec 2020
Hasło miesiąca: Samotność
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/strefa-psyche-uniwersytetu-swps/id1437994794?mt=2
  • https://open.spotify.com/episode/4DRj7BuyYemO7LNrT0PF4U
  • https://soundcloud.com/swpspl/zalewski-sp-webinar-2020
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/1f124f7b-ad8b-4e4b-a4be-c8bf4a26953d?_lst

Uczucie samotności towarzyszy wielu osobom, które są w stałych związkach. Po okresie fascynacji przychodzi codzienność, a z nią – niekiedy obojętność na potrzeby drugiej osoby. Samotnie można czuć się również wtedy, gdy pozornie robimy wiele rzeczy wspólnie. Bywa, że brakuje nam chęci, czasu bądź siły, by wsłuchać się w swojego partnera i naprawdę pobyć razem.

Dlaczego czujemy się samotni w związkach? Jak wygląda dobra komunikacja w związku? W jaki sposób rozmawiać z partnerem, żeby zostać usłyszanym? Jak zachęcić go do otwartej, autentycznej komunikacji? Czy kłótnia w związku ma jakieś dobre strony? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia w związku? Na te pytania odpowiada psychoterapeuta par i rodzin dr Bartosz Zalewski. Rozmowę prowadzi Michalina Mruczyk – psycholog, absolwentka Uniwersytetu SWPS.

Gość

258 bartosz zalewski

dr Bartosz Zalewski – psychoterapeuta par i rodzin, pracuje w podejściu systemowym w Zespole Terapii Rodzin Ośrodka Kontrakt w Warszawie. Na Uniwersytecie SWPS specjalizuje się w badaniu oraz uczeniu diagnozy klinicznej za pomocą wywiadów psychologicznych. Współautor „Standardów prowadzenia procesu diagnostycznego” Sekcji Naukowej Diagnozy Psychologicznej Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Aktualnie przygotowuje wraz z Hanną Pinkowską-Zielińską podręcznik „Diagnoza w psychoterapii par” (PWN).

Prowadząca

258 michalina Mruczyk

Michalina Mruczyk – psycholożka pracująca z młodzieżą, edukatorka seksualna. Absolwentka psychologii o specjalności klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Współpracowała z Uniwersytetem SWPS, prowadząc warsztaty dla młodzieży w szkołach oraz podczas Pol'and'Rock Festival. Obecnie pracuje w szkole podstawowej i liceum Spark Academy w Poznaniu.

Cykl tematyczny: Czerwiec 2020
Hasło miesiąca: Samotność

Kiedy w związku mija pierwszy etap – zakochania i idealizacji, czas pożegnać się z motylami w brzuchu, a przywitać z twardą rzeczywistością. Nie wszystkie związki wytrzymują tę próbę, w wielu pojawia się poczucie osamotnienia. Skąd samotność w relacji dwojga ludzi? – Poczucie osamotnienia nie tyle jest wytwarzane w związku, co ujawnia się dzięki związkowi. Samotnie będą czuć się osoby, które obawiają się bliskości i zależności emocjonalnej – mówi dr Bartosz Zalewski, psycholog klinicysta, wykładowca Uniwersytetu SWPS.

Ewa Pluta: Samotność nie spada na związek jak grom z jasnego nieba. Co poprzedza ten trudny stan?

dr Bartosz Zalewski: Nie ma szczególnych sygnałów czy stanów poprzedzających poczucie osamotnienia. Z czasem mija jednak faza idealizacji i zakochania. Na początku partnerzy doświadczają związku selektywnie, wybierając z niego głównie to, co dobre. Jednocześnie poczucie osamotnienia jeszcze się nie ujawniło lub jest ignorowane.

Poczucie osamotnienia nie tyle jest wytwarzane w związku, co ujawnia się dzięki związkowi. Samotnie będą czuć się osoby, które obawiają się bliskości i zależności emocjonalnej. Współzależność emocjonalna jest dla nich zbyt trudna, zagrażająca, czasem wręcz niemożliwa. Często wynika to z doświadczeń w bliskiej relacji w dzieciństwie: należało wtedy zniknąć, zrezygnować ze swoich potrzeb, to inni byli zawsze ważniejsi. Bliskość była nie do wytrzymania. W dorosłym życiu odzywa się silna potrzeba, by chronić swoją integralność i odrębność, ale skutkiem może być poczucie osamotnienia.

Liczne badania pokazują, że nowy związek rozpoczynamy z nadzieją, że tym razem będzie inaczej, choć zwykle jest podobnie. Często nieświadomie podejmujemy takie działanie, by powtórzyć znany sobie schemat. Mało tego, mamy poczucie, że tym razem inaczej wchodzimy w związek, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty, ale po czasie sytuacja się powtarza.

Wtedy pada nieśmiertelne pytanie: „Co znowu poszło nie tak?”.

Do nauki potrzebne są elastyczność poznawcza i otwartość na nowości, a im sprzyjają bardziej emocje pozytywne niż negatywne. Rozpadowi związku towarzyszą często te drugie: złość, smutek, gniew, rozpacz, lęk, uniemożliwiające skuteczne uczenie się.

Często nie jesteśmy w stanie sami sobie pomóc. Jeśli mamy zakodowane pierwotne matryce emocjonalne mówiące, na czym polega bliskość, to szukamy doświadczeń potwierdzających tę „wewnętrzną rzeczywistość”. Proszę sobie wyobrazić kraj, w którym panuje niewolnictwo i nie ma szans na jego zniesienie. Jeden z mieszkańców próbuje mimo wszystko zawalczyć o wolność. Moim zdaniem ma on niewielkie szanse powodzenia. Choć znamy bohaterów dokonujących heroicznych czynów i zmieniających bieg historii, ale nie każdy ma moc, by zrobić od ręki we własnym życiu.

„Pierwotna matryca emocjonalna” da o sobie znać?

Podam przykład z ostatniej sesji terapeutycznej. Para rozmawia o planach na wakacje. W pewnym momencie partnerka zaczyna się skarżyć, że on nigdy nie bierze jej zdania pod uwagę, tylko żąda, by mu się podporządkowała. Tymczasem partner zaproponował jej wspólną rozmowę o wakacjach, ale ona była zbyt wzburzona emocjonalnie, by przyjąć jego słowa. Zgodnie z psychologią bliskich związków oraz psychologią emocji i motywacji rzeczywistym powodem jej reakcji było silne przekonanie, że partner ją odrzuca. Podkreślę: źródło przekonania, że partner zawsze ją odrzuca tkwiło w niej, nie w związku czy w drugiej osobie. Ona wtórnie dobrała sobie partnera, który wpasuje się w jej wewnętrzny schemat odrzucenia.

Samotnie będą czuć się osoby, które obawiają się bliskości i zależności emocjonalnej. Współzależność emocjonalna jest dla nich zbyt trudna, zagrażająca, czasem wręcz niemożliwa. Często wynika to z doświadczeń w bliskiej relacji w dzieciństwie: należało wtedy zniknąć, zrezygnować ze swoich potrzeb, to inni byli zawsze ważniejsi.

Może tu nie chodzi o lęk przed bliskością i zależnością od drugiej osoby, ale o to, że partner/partnerka rzeczywiście ignoruje moje potrzeby, a ja o tym nie mówię, bo generalnie mam trudności z komunikacją?

Dobrze, przyjmijmy więc, że jesteśmy w związku, w którym partner ignoruje nasze potrzeby. Załóżmy, że tak musi być, bo on/ona robi to na nasze zlecenie. Inaczej umarlibyśmy z przerażenia, że można z kimś dzielić bliskość i że druga osoba odpowiada na nasze potrzeby, a nie tylko zaspokaja własne.

Znowu podkreślę: dziecięce doświadczenie bliskości mocno wpływa na funkcjonowanie w relacji w dorosłym życiu. Wyobraźmy sobie osobę, która na wczesnym etapie życia nie tylko nie dostała opieki, zrozumienia, wsparcia, ale musiała je zapewniać swoim rodzicom. W uproszczeniu można przyjąć, że jako dorosła osoba będzie realizować jeden z dwóch scenariuszy. W pierwszym jest dawcą – dla partnera zrobi wszystko, nawet kosztem swojego dobrostanu. Ten scenariusz można jednak zmodyfikować. Partner zaspokaja jej potrzeby, ale ona nadal czuje niedosyt i domaga się więcej: czułości, opieki, uważności. Może nawet nie zauważać, że to wszystko już dostała, ponieważ nie potrafi rozpoznać stanu, w którym jej potrzeby są zaspokojone.

W drugim scenariuszu ta osoba postawi na samodzielność i niezależność z obawy, że znowu zniknie, że będzie musiała zrezygnować ze swojego życia towarzyskiego czy zawodowego. Wybierze więc sobie partnera wyćwiczonego w ignorowaniu potrzeb, tak żeby przypadkiem niczego nie dostać. Jak widać, poczucie osamotnienia nie będzie tutaj wynikać z problemów z komunikacją. One są jedynie zewnętrznym symptomem. Na głębszym poziomie jest nieumiejętność bycia zależnym/zależną od drugiej osoby.

A jeśli poczucie osamotnienia przynosi jakieś korzyści?

Zależność emocjonalna wiąże się z niepewnością. Nie wiadomo, czy partner nas nie zrani. Lepiej więc zachować dystans. Temu mają służyć powtarzane przez lata przekonania: „jestem samodzielna”, „nie będę się czuł zależny”, „mogę liczyć tylko na siebie”. One dają iluzoryczne poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa.

Czasami lęk przed bliskością wynika z przekonań o tym, jak działa świat: „przetrwają tylko samodzielni i mocni”, „świat jest okrutny, należy być twardym”, „na pewno wszyscy chcą mnie wykorzystać”. Albo inne dysfunkcyjne przekonanie, tym razem o relacjach: „w związku należy być zawsze szczerym”. Szczerość w związku wydaje mi się trudna do realizacji, biorąc pod uwagę, jak często kłamiemy na co dzień, nawet o tym nie wiedząc. Kolejne: „związek ma być odpoczynkiem po pracy”. To jest fantazja o tym, że przychodzę do domu i teraz wszyscy mają mnie obsługiwać. Co prawda mężczyznom przez stulecia udawało się skutecznie wcielać tę fantazję w życie, ale wydaje się, że nadchodzi jej koniec.

To są wewnętrzne, trudne do zweryfikowania prawdy o świecie. Podczas terapii można się jednak przyjrzeć, jaki jest mechanizm powstawania tych przekonań i czemu mają one służyć. Pary sprawdzają też, jak wiele są w stanie zmienić. Zmniejszając poczucie osamotnienia, zwiększamy poczucie zależności emocjonalnej. Pracujemy tak, by każda z osób mogła czuć swobodę i komfort w byciu zależnym.

Zależność emocjonalna wiąże się z niepewnością. Nie wiadomo, czy partner nas nie zrani. Lepiej więc zachować dystans. Temu mają służyć powtarzane przez lata przekonania: „jestem samodzielna”, „nie będę się czuł zależny”, „mogę liczyć tylko na siebie”. One dają iluzoryczne poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa.

 


Istnieje ryzyko, że związek po takiej terapii się rozpadnie?

To się rzadziej dzieje na terapii par, ale po terapii indywidualnej może się pojawić decyzja o zakończeniu związku. Wyobraźmy to sobie: zmieniam się, już umiem żyć w bliskości, nie przeraża mnie zależność emocjonalna. U mojej partnerki bez zmian – nadal mnie osamotnia, co było mi potrzebne, ale na wcześniejszych etapach życia, teraz jest problemem. Można odwrócić tę sytuację: moja partnerka idzie na terapię, zaczyna zwracać uwagę na moje potrzeby, uczucia, pragnienia. Czuję przerażenie. To wystawia mnie na sytuację, której unikałem, osamotniając się. Nagle odkrywam, że jestem zależny i potrzebujący. Nie wszystkie związki wytrzymają tę próbę.

Zawsze można spróbować zmieniać świat zamiast siebie.

Wskaźnikiem znacznej części zaburzeń psychicznych jest usiłowanie zmiany świata zamiast siebie. Nieustannie przekonuję, że partnera lepiej zostawić w spokoju, a zająć się sobą. Wojciech Eichelberger napisał książkę o bardzo trafnym tytule: „Pomóż sobie, daj światu odetchnąć”. Zwykle po terapii stajemy się dużo lepszymi osobami dla naszych partnerów/partnerek. Poza tym nie sądzę, że w przypadku wieloletniego, nawracającego poczucia osamotnienia można wyleczyć samego siebie. Samotność to choroba, a chorobę leczy lekarz.

W związkach zdarzają się chwile osamotnienia. Może warto się z tym pogodzić?

Coraz silniejsza jest jednak potrzeba idealnych związków, wręcz super-związków. W literaturze można znaleźć opis związków egalitarnych, charakterystycznych zwłaszcza dla lepiej sytuowanej klasy średniej, w których dla partnerów ważna jest wysoka jakość życia we wszystkich obszarach. Dążenie do ideału ma jednak skutki uboczne. Na przykład zmęczenie. Ono najszybciej uwidacznia się w życiu seksualnym, które z czasem wysiada.

Chwile osamotnienia w związku są normalne. Można je porównać do jesiennej chandry – pojawia się raz na jakiś czas, trwa raczej krótko i nie trzeba podejmować specjalnych działań, by minęła. Ale nie można mylić jesiennej chandry z depresją. Depresja jest chorobą i należy ją leczyć. Podobnie poczucie osamotnienia, które wskazuje na głębokie cierpienie. Gdy je zostawić samemu sobie, nie wiadomo, w jakim kierunku się rozwinie.

258 loewe

dr Bartosz Zalewski – psychoterapeuta par i rodzin, pracuje w podejściu systemowym w Zespole Terapii Rodzin Ośrodka Kontrakt w Warszawie. Na Uniwersytecie SWPS specjalizuje się w badaniu oraz uczeniu diagnozy klinicznej za pomocą wywiadów psychologicznych. Współautor „Standardów prowadzenia procesu diagnostycznego” Sekcji Naukowej Diagnozy Psychologicznej Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Aktualnie przygotowuje wraz z Hanną Pinkowską-Zielińską podręcznik „Diagnoza w psychoterapii par” (PWN).

Cykl tematyczny: Czerwiec 2020
Hasło miesiąca: Samotność
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/hejt-i-odrzucenie-osamotnienie-nastolatk%C3%B3w-w%C5%9Br%C3%B3d-r%C3%B3wie%C5%9Bnik%C3%B3w/id1437994794?i=1000486239552
  • https://open.spotify.com/episode/0YUVl7X0GNA2xAVnp3HnGZ
  • https://soundcloud.com/swpspl/staron-sp-webinar-2020
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/2ea485c5-621e-436e-b5fe-d40449c37d33?_lst

Każdy z nas potrzebuje kogoś zaufanego, na kogo może liczyć, z kim będzie się dobrze i swobodnie czuł. Nie zawsze jednak znajdujemy się w gronie osób, które sami wybraliśmy. Niejednokrotnie musimy nawiązywać kontakty z ludźmi zupełnie od nas innymi. Jest to wyzwanie, które zaprocentuje w dorosłym życiu, ale bywa bardzo trudne, jeśli spotykamy się z odrzuceniem przez naszych kolegów czy koleżanki.

Jak wyglądają wartościowe relacje z rówieśnikami i jak je tworzyć? Dlaczego niektórzy z nas mają problemy z nawiązywaniem relacji i jak mogą sobie z tym poradzić? Z jakiego powodu niektórzy rówieśnicy celowo nas krzywdzą? Jak sobie radzić z bullyingiem i cyberbullyingiem? Czym może skutkować przemoc ze strony rówieśników? Do kogo zgłosić się po pomoc, gdy jesteśmy gnębieni, szykanowani i krzywdzeni przez rówieśników? Jak możemy wesprzeć koleżankę lub kolegę, kiedy widzimy, że cierpi?

Na te pytania odpowiada Przemysław Staroń – Nauczyciel Roku 2018, nominowany do Global Teacher Prize 2020, w rozmowie z Michaliną Mruczyk – psycholog pracującą w szkołach, absolwentką Uniwersytetu SWPS.

Gość

258 staron

Przemysław Staroń – psycholog i kulturoznawca, nauczyciel mianowany, wykładowca Uniwersytetu SWPS i Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Sopocie oraz współzałożyciel Centrum Rozwoju Jump, w ramach którego wspiera rozwój i stymuluje umiejętność myślenia młodzieży, dorosłych i seniorów. Nagrodzony przez Komisję Europejską twórca międzypokoleniowego Zakonu Feniksa, tutor niemal 50 olimpijczyków z filozofii, fan kreatywnego nauczania i twórca pracowni #utrzy, jako prekursor wykorzystania Snapchata w edukacji nazywany profesorem Snapem. Wyróżniony w konkursie im. Ireny Sendlerowej „Za naprawianie świata”, nagrodzony LGBT+ Diamond 2019 Polish Business Award, wybrany Człowiekiem Roku 2019 „Gazety Wyborczej” w kategorii: Wzorowe sprawowanie. Nauczyciel Roku 2018, w 2020 roku znalazł się w gronie 50 nauczycieli na świecie nominowanych do Nauczycielskiego Nobla – Global Teacher Prize.

Prowadząca

258 michalina Mruczyk

Michalina Mruczyk – psycholożka pracująca z młodzieżą, edukatorka seksualna. Absolwentka psychologii o specjalności klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Współpracowała z Uniwersytetem SWPS, prowadząc warsztaty dla młodzieży w szkołach oraz podczas Pol'and'Rock Festival. Obecnie pracuje w szkole podstawowej i liceum Spark Academy w Poznaniu.

Cykl tematyczny: Czerwiec 2020
Hasło miesiąca: Samotność

Dorastanie – wielki tożsamościowy projekt. Być może jesteś nastolatkiem i właśnie go realizujesz. Wchodzisz w pierwsze głębokie relacje, budujesz obraz samego siebie, podejmujesz trudne wybory. Być może jesteś już dorosły i pamiętasz, jak było: rówieśnicy odrzucali, hejt bolał, doskwierało poczucie osamotnienia. Może twój kolega z klasy był hejtowany, ale nie okazałaś mu wsparcia, bo nie wiedziałaś, jak to zrobić. Znamy to, prawda?

O nastoletnich relacjach, hejcie, odrzuceniu i osamotnieniu mówi wykładowca naszej uczelni Przemysław Staroń, Nauczyciel Roku 2018, nominowany do Global Teacher Prize 2020. 

Ewa Pluta: Dorośli stwierdzają z ulgą: „Dobrze, że mam to za sobą”. Zdenerwowani rodzice zaklinają rzeczywistość: „Niech to już wreszcie minie i wszystko się uspokoi”. Dlaczego etap dorastania jest tak burzliwy?

Przemysław Staroń: To specyficzny czas. Nastolatek odkrywa własną tożsamość i pragnienia, bada swoje możliwości, zastanawia się, co lubi, a czego nie. W tym czasie emocjonalność jest mocno zintensyfikowana, stany emocjonalne ulegają silnym wahaniom. Jednocześnie zachodzą przemiany w funkcjach poznawczych – nastolatek zaczyna myśleć abstrakcyjnie. Dorastanie to wielki tożsamościowy projekt. Bardzo często niełatwy. 

Co ten wielki tożsamościowy projekt ma na celu? Zbudowanie obrazu samego siebie?

Między innymi. Nastolatek zaczyna przeglądać się w innych ludziach jak w lustrze. Szuka w nich odpowiedzi na pytanie, kim jest i kim może się stać. Poszukuje potwierdzenia, że jest fajny, ważny, atrakcyjny, wystarczająco dobry, że warto go lubić. Ma silnie rozwiniętą potrzebę afiliacji, czyli przynależności. Grupa rówieśnicza staje się najważniejszym punktem odniesienia. To rówieśnicy motywują do wchodzenia w relacje i podejmowania wyborów. 

Czego nastolatki szukają w relacjach? 

A czego Pani szuka w relacjach?

Głównie akceptacji i poczucia, że jestem dla tej osoby ważna.

O właśnie! U nastolatków również jest to kluczowe. Często my, dorośli, mamy jakieś podskórne przekonanie, że nastolatki mają inne potrzeby. Pod wieloma względami natura ludzka jest taka sama, niezależnie od wieku. Zwłaszcza w sferze potrzeb. Nastolatki wchodzą w relacje, by zaspokoić potrzebę akceptacji i afiliacji. Szukają w nich bliskości i autentyczności.

Od dorosłych różni ich jednak sposób zaspokajania tych potrzeb. Młodzi ludzie są skłonni idealizować swoje relacje, obudowują je silnymi emocjami, mają one wymiar totalny. Dla nastolatka brak akceptacji grupy wiąże się z poczuciem, że jest z nim coś nie tak. Dla dorosłego to najczęściej informacja, że po prostu jest w niewłaściwej grupie. Dorosłe relacje generalnie cechuje większy pragmatyzm niż te nastoletnie – liczą się w nich zaufanie, możliwość polegania na sobie, gotowość do niesienia pomocy. Te zmiany u osób dorosłych wynikają ze specyfiki rozwojowej. Olbrzymią rolę odgrywa tutaj kumulacja doświadczeń, a także zmiana perspektywy temporalnej. 

Często my, dorośli, mamy jakieś podskórne przekonanie, że nastolatki mają inne potrzeby. Pod wieloma względami natura ludzka jest taka sama, niezależnie od wieku. Zwłaszcza w sferze potrzeb. Nastolatki wchodzą w relacje, by zaspokoić potrzebę akceptacji i afiliacji. Szukają w nich bliskości i autentyczności.

Skoro nastolatki przeglądają się w innych jak w lustrze, to teraz lustro jest zapośredniczone przez media społecznościowe. Jak to wpływa na nastoletnie relacje?

Świat mediów społecznościowych jest niezwykle iluzyjny. W social mediach nie liczy się to, kim naprawdę jesteś, ale jak się pokazujesz. Nastolatki podejmują tę grę – grają w kreację. Oczywiście dorośli też się kreują, także potrafią dziesiątki razy sprawdzać komentarze pod swoimi zdjęciami na Instagramie, ale dla nich jest to jeden z aspektów życia, a dla nastolatków znaczy to o wiele więcej. Albo jeszcze ściślej: ma to dla nich znaczenie esencjonalne.

Pamiętajmy o wspominanej wcześniej kumulatywności, którą charakteryzuje proces nabywania przez nas doświadczeń. Dorośli tych życiowych doświadczeń mają już na koncie sporo i w większości wiedzą, że media społecznościowe kreują niedościgniony, sztuczny ideał. Że prawdziwe życie tak nie wygląda: po przebudzeniu joga, potem zdrowy koktajl z jarmużu, praca na Macbooku w Starbucksie, wegański lunch, zero pracy po południu, mnóstwo wolnego czasu dla dzieci, i tak codziennie. Poczucie, że moje życie nigdy nie będzie idealne, frustruje. Dojrzałość, która, warto pamiętać, nie jest synonimem dorosłości, polega na uniezależnieniu się od tej presji. Jestem świadomy/świadoma, że być może nawet większość rzeczy i atrakcji oferowanych w galeriach handlowych, mediach i social mediach jest poza moim zasięgiem, ale nie czuję się z tym źle.

Zawsze powtarzam, że nastolatek, jak każdy człowiek, szuka w relacjach autentyczności, obecności, siły. Jeśli tego nie dostaje, bo na przykład rodzice, zmuszeni realiami socjoekonomicznymi, pracują na kilka etatów i nie mają czasu, to korzysta z tego, co jest pod ręką. Czyli mediów społecznościowych. W tej sytuacji łatwo się zatracić, pomylić potrzebę miłości, akceptacji i afiliacji z potrzebą podziwu. „Nie chcesz mnie kochać? Musisz mnie podziwiać” – to refleksja płynąca z „Neurotycznej osobowości naszych czasów” genialnej psychoanalityczki Karen Horney, trafnie oddająca to, co się dzieje zwłaszcza wśród nastolatków.  

Lajki, komentarze, followersi na dłuższą metą nie cieszą

Dają chwilowe pobudzenie. Ono szybko wygasa. Potrzebne są kolejne wirtualne głaski, by znowu poczuć się lepiej. To przypomina budowanie poczucia własnej wartości na piasku zamiast na skale. Ponadto relacje w social mediach są pozbawione kluczowego wymiaru, jakim jest fizyczna obecność. W pewnym momencie pojawia się pustka. Nastolatek doświadcza samotności, którą podsyca zapośredniczenie relacji przez social media. To nieznośny stan – druga osoba jest tak blisko, a jednocześnie tak daleko.

Wirtualne kontakty nie dorównują tym realnym. Wynika to choćby ze specyfiki technologii, która powoduje opóźnienie w komunikacji o 1,2 s. Tak niewiele, 1,2 s, wystarczy, by rozstroić komunikację. Proszę sobie wyobrazić, że mówimy drugiej osobie „kocham cię”, a ona przez chwilę nie reaguje. Od razu czujemy niepokój: „Może on/ona mnie nie chce?”. Komunikacja za pośrednictwem technologii to nie wszystko.

Oczywiście możliwe jest, że to się zmieni – w końcu nasz układ nerwowy cały czas ewoluuje. A ponadto my, millenialsi, a także starsze pokolenia, odkryliśmy świat internetu i mediów społecznościowych w pewnym momencie życia. Młodsze Tzw. pokolenie Z rzeczywistości wirtualnej doświadcza od dziecka. Nie zmienia to faktu, że nastoletni człowiek często szuka w wirtualnym świecie tego, czego mu brakuje w realu. To jest po prostu niezwykle dostępna, choć bardzo iluzyjna ścieżka. 

Nastolatek szuka akceptacji, a dostaje hejt. Skąd się on bierze? 

Psychologia wskazuje na powiązanie frustracji i agresji. Hejt informuje, że hejter czuje się sfrustrowany. Jak napisał Jerzy Pilch: „Ranią – poranieni. Upokarzają – upokorzeni. Zdradzają – zdradzeni”. Szczęśliwy człowiek nie ma potrzeby, by krzywdzić innych ludzi. Po prostu żyje swoim życiem. Poza tym internet ułatwia dehumanizację. Bo w mediach nie mamy do czynienia z człowiekiem, tylko jego reprezentacją. Reprezentację łatwiej skrzywdzić niż człowieka, z którym spotykamy się twarzą w twarz. Podczas realnego spotkania można spojrzeć drugiej osobie w oczy i całym sobą niejako poczuć niezdolność do jej skrzywdzenia. W wyniku realnego, otwartego kontaktu doświadczamy, że ta osoba niewiele się od nas różni: też się boi, też o czymś marzy, też coś straciła i też o coś lub z czymś walczy.

Dlatego psychologia społeczna hejt tłumaczy m.in. „efektem kabiny pilota”. Pilot bombowca nie widzi cierpienia swoich ofiar ani spustoszenia, jakie sieje. Przecież on tylko wciska guziki. Gdy jednak postawić przed nim dziecko, którego rodzice przed chwilą zginęli, a ono ledwo uszło z życiem, straci pewność, czy postępuje słusznie. Pilot zacznie realnie doświadczać związku przyczynowo-skutkowego między swoim działaniem i krzywdą konkretnego człowieka. Podobnie jest z hejterem, który w internecie bez zastanowienia zamieszcza nienawistny komentarz, ale w realu zaczyna odczuwać wątpliwości. O tym mówił wybitny XX-wieczny filozof Emmanuel Levinas. Podczas spotkania z Innym dochodzi do epifanii jego twarzy. Ta twarz krzyczy: „Nie rób mi krzywdy!”, czy wręcz „Nie zabijaj mnie!”. 

Hejt informuje, że hejter czuje się sfrustrowany. Jak napisał Jerzy Pilch: „Ranią – poranieni. Upokarzają – upokorzeni. Zdradzają – zdradzeni”. Szczęśliwy człowiek nie ma potrzeby, by krzywdzić innych ludzi. Po prostu żyje swoim życiem.

 

Hejt przenosi się często z internetu do realnego życia. Hejter spotyka się z hejtowaną osobą na szkolnym korytarzu. Co się wtedy dzieje?

Oczywiście, dehumanizacja zachodzi także w codziennych realiach, gdyż istnieje więcej mechanizmów, które ją wywołują. Jednym z nich, który ma ogromne przełożenie na życie, jest wpływ grupy. W grupie dochodzi do rozproszenia odpowiedzialności i stępiania wrażliwości, pojawiają się mechanizmy obronne, jak racjonalizacja, a także bardzo proste formy samousprawiedliwiania się: „Przecież wszyscy mają bekę z Kaśki, więc w czym problem?”. Zaczyna się budować nieuświadomione przekonanie, że Kasi to nie dotyka. Że tego nie odczuwa. Że to tylko żarty. Albo że sobie na to zasłużyła. Grupa stopniowo przyzwyczaja się, że wobec tej osoby można sobie pozwalać na więcej. Tak nakręca się spirala dehumanizacji, którą w skrajnym przypadku przerywa np. próba samobójcza ofiary. 

Co się dzieje z osobą, która doświadcza hejtu?

Prowadzono kiedyś ciekawe badanie nad ostracyzmem społecznym. Trzy osoby przerzucały między sobą piłkę. Tylko jedna z nich była osobą badaną. Pozostałe były badaczami, ale o tym badany nie wiedział. W pewnym momencie dwaj eksperymentatorzy zaczęli podawać piłkę tylko do siebie. Jak łatwo się domyślić, ta trzecia osoba poczuła, że jest wykluczana i dyskryminowana. Zbadano jej aktywność neuronalną i okazało się, że w momencie doświadczania ostracyzmu społecznego aktywizowały się w jej mózgu obszary odpowiedzialne za odczuwanie bólu fizycznego. Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że hejt boli fizycznie. Jeśli hejtujesz, nie tylko wykluczasz, nie tylko ranisz emocjonalnie, ale sprawiasz także drugiej osobie fizyczny ból. 

Z hejtem wiąże się też przeżywanie trudnych emocji: smutku, złości, lęku. Ale problemem nie są emocje same w sobie, tylko ich natężenie i chroniczność. Ciągły smutek może przerodzić się w trwałe przygnębienie, a ono może torować drogę zaburzeniom depresyjnym. Długotrwała złość przechodzi w gniew, który może być kierowany nie tylko na zewnątrz, ale także do środka, na samego siebie: „Muszę być do niczego, skoro oni mnie tak traktują”. Nierzadko osoba doświadczająca hejtu wręcz siebie nienawidzi. Dochodzi do tego poczucie osamotnienia, wyobcowania, braku sprawstwa. W końcu ta osoba wybucha, co może niejednokrotnie oznaczać, że zrobi krzywdę sobie. 

Jak wesprzeć hejtowaną osobę?

Problem w tym, że my, jako społeczeństwo, kompletnie nie rozumiemy, czym jest wsparcie. Nie uczy się nas, jak wspierać. Nie wiemy, co powiedzieć osobie w żałobie. Mamy kilka okolicznościowych zdań, które właściwie nic nie znaczą: „Nie martw się”, „Wszystko będzie dobrze”.

Kluczową formą wsparcia jest obecność. Nie chodzi jednak o zwykłe bycie tu i teraz, lecz o obecność aktywną, świadomą, przytomną. Siedzenie obok z nosem w komórce nie wystarczy. Gdy osoba z mojego otoczenia przeżywa trudne chwile, całym sobą daję do zrozumienia, a co jeszcze ważniejsze „do odczucia”, że jestem – i będę. 

Aktywna obecność to także uważna obecność, która nie tylko ma za zadanie dodawać otuchy, lecz także stymulować do usuwania źródła cierpienia. Kiedy mamy jednak do czynienia z hejtem, trzeba uważać, tak samo jak w przypadku przemocy. Przede wszystkim należy zadbać o własne bezpieczeństwo, w myśl zasady, że „martwy ratownik to kiepski ratownik”. Koniecznie trzeba mieć na uwadze okoliczności – czy do zdarzenia dochodzi w autobusie czy w sieci, na żywo czy w rzeczywistości wirtualnej, czy ma ono charakter nagły, jednorazowy czy może wręcz przeciwnie.  

To może być trudne, bo hejter najlepiej i najczęściej funkcjonuje w tłumie.

Hejter bez innych traci grunt pod nogami. Dlatego trzeba go rozbroić. Jak? Cały czas powtarzam: na fundamentalnym poziomie należy zadbać o samego siebie, co oczywiście może znaczyć wiele różnych rzeczy, w zależności od sytuacji. Ale trzeba pamiętać, że aby dawać wsparcie, samemu należy mieć wsparcie. Wtedy będziemy dysponować prawdziwą siłą, by stawać twardo w obronie osoby hejtowanej. Niech inni zobaczą, że ona nie jest sama.

Musimy reagować. Nazywać hejt hejtem, także ten „w białych rękawiczkach”. Musimy reagować jasno, jednoznacznie i jednocześnie mądrze. Nie możemy pozostawiać zła bez konsekwencji. Jeżeli to możliwe, hejt należy zgłaszać. Psychologia pokazuje bowiem, że to nie wielkość kary decyduje o zminimalizowaniu czy zaprzestaniu złych zachowań, tylko jej nieuchronność. 

258 staron

Przemysław Staroń – psycholog, nauczyciel, trener, nagrodzony przez Komisję Europejską twórca międzypokoleniowego Zakonu Feniksa, tutor niemal 50 olimpijczyków z filozofii, fan efektu wow, twórca #utrzy, zwany też profesorem Snapem, wyróżniony w konkursie im. Ireny Sendlerowej „Za naprawianie świata”, nagrodzony LGBT+ Diamond 2019 Polish Business Award, wybrany Człowiekiem Roku Gazety Wyborczej za „wzorowe sprawowanie”. Nauczyciel Roku 2018, w 2020 roku znalazł się w gronie 50 nauczycieli na świecie nominowanych do Nauczycielskiego Nobla – Global Teacher Prize. Ekspert ds. edukacji w sztabie Kandydata na Prezydenta RP Szymona Hołowni.

Cykl tematyczny: Czerwiec 2020
Hasło miesiąca: Samotność
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/samotno%C5%9B%C4%87-w-czterech-%C5%9Bcianach-kiedy-nie-masz-oparcia/id1437994794?i=1000479710200
  • https://open.spotify.com/episode/7tvMHYKAfc1J2fAFnqRkWb
  • https://soundcloud.com/swpspl/sniegulska-sp-webinar-2020
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/a07c3bd0-4ac6-4829-bb19-8abaf30e84b4?_lst

Samotność to nie tylko przebywanie samemu. Może być ona rozumiana również jako odczuwanie niezrozumienia, wyobcowania, tęsknoty. Wiele dorastających młodych osób doświadcza pewnego rodzaju utraty – czuje dojmujący brak mało obecnego czy wiecznie zapracowanego rodzica. Dziecko nie może wtedy liczyć na pełne zrozumienie i satysfakcjonującą, bezpieczną relację. Jak się objawia i z czego wynika brak wsparcia i zrozumienia wśród bliskich? Jak rozmawiać z rodzicami czy rodzeństwem tak, żeby zostać usłyszanym? Czy przedłużające się poczucie samotności może być zaczątkiem depresji, zachowań autodestrukcyjnych czy popadnięcia w uzależnienie? Jak nauczyć się umiejętności nawiązywania relacji z innymi? Skąd wiemy, że relacja jest zdrowa i jak o nią zadbać? Na te pytania odpowie psycholog dr Magdalena Śniegulska, z którą rozmawia Michalina Mruczyk – psycholog pracująca w szkołach, absolwentka Uniwersytetu SWPS.

Gość

258 śniegulska

dr Magdalena Śniegulska – absolwentka psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Doktor nauk humanistycznych w zakresie psychologii. Pracuje w Szkole Edukacji Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i Uniwersytetu Warszawskiego oraz w Uniwersytecie SWPS w Katedrze Psychologii Klinicznej i Zdrowia. Prowadzi zajęcia warsztatowe, seminaryjne i wykłady z zakresu psychologii rozwoju, psychologicznych podstaw edukacji, wspierania rozwoju i umiejętności rodzicielskich. Członek PTP, PTTPB. Członek-założyciel Stowarzyszenia Wspólne podwórko. Autorka tekstów popularyzujących wiedzę psychologiczną z obszaru wychowania dzieci i problemów rozwojowych. Prowadzi terapię w podejściu poznawczo-behawioralnym i TSR – indywidualną oraz grupy terapeutyczne dla dzieci i młodzieży.

Prowadząca

258 michalina Mruczyk

Michalina Mruczyk – psycholożka pracująca z młodzieżą, edukatorka seksualna. Absolwentka psychologii o specjalności klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Współpracowała z Uniwersytetem SWPS prowadząc warsztaty dla młodzieży w szkołach oraz podczas Pol'and'Rock Festival. Obecnie pracuje w szkole podstawowej i liceum Spark Academy w Poznaniu.

Cykl tematyczny: Czerwiec 2020
Hasło miesiąca: Samotność
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/osamotnienie-os%C3%B3b-lgbt-dyskryminacja-odrzucenie-l%C4%99k/id1437994794?i=1000483025390
  • https://open.spotify.com/episode/4eO00Tc39ZY6Rnz9N77Ppj
  • https://soundcloud.com/swpspl/loewe-sp-webinar-2020
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/3c8d8016-d34a-4d75-86d3-35e479f8e0e9?_lst

Osoby LGBT+ zmagają się z wieloma problemami. Ukrywanie swojej tożsamości, lęk przed odrzuceniem przez rodziców, znajomych czy współpracowników, brak akceptacji w bliskim otoczeniu lub napiętnowanie (choćby wyrażane w mediach) powodują, że osoby nieheteronormatywne są narażone na chroniczny stres. Jego stała obecność w ich życiu znacznie pogarsza kondycję psychiczną i funkcjonowanie. Rezultatem doświadczania dyskryminacji, pełnych uprzedzeń postaw czy niezrozumienia może być również większa lękowość, izolowanie się czy zamykanie na relacje, w tym nawet na miłość. Gdzie wtedy warto szukać pomocy i wsparcia? Jakimi sposobami można zadbać o swoje zdrowie psychiczne i funkcjonowanie? Jak na osoby LGBT+ wpływa problem zinternalizowanej w naszym kraju homofobii i nierównego traktowania przez prawo?

Na te pytania odpowiada dr Agata Loewe – psycholożka, seksuolożka z Instytutu Pozytywnej Seksualności, z którą rozmawia Joanna GutralUniwersytetu SWPS.

Gość

258 agata loewe

dr Agata Loewe – psycholożka kliniczna i międzykulturowa, psychoterapeutka systemowa, seksozofka, seksuolożka, założycielka Instytutu Pozytywnej Seksualności. Od 2009 r. współpracuje z instytucjami działającymi na rzecz równości w zakresie płci, genderu, seksualności oraz relacji i dostępu do praw seksualnych człowieka. Prowadzi prywatną praktykę oraz zajęcia dla osób, które chcą lepiej zrozumieć własną seksualność oraz profesjonalnie pomagać innym w tym zakresie. Wykłada na Uniwersytecie SWPS w Poznaniu. Jest związana ze Światową Organizacją Zdrowia Seksualnego (WAS), amerykańskim SCU oraz brytyjskim Pink Therapy.

Prowadząca

258 joanna gutral

Joanna Gutral – psycholożka, psychoterapeutka poznawczo-behawioralna. Naukowo zajmuje się związkiem między oczekiwaniami społecznymi, podstawowymi potrzebami psychologicznymi i zmianami w zakresie cech osobowości na przestrzeni życia. Bada percepcję zmian i ich wpływ na dobrostan wśród osób w różnych grupach wiekowych. W obszarze jej zainteresowań pozostają zagadnienia związane z porównaniami społecznymi, a także psychoedukacją i rozwojem osobistym. Zajmuje się również problemem stygmatyzacji osób chorych psychicznie, leczeniem i profilaktyką zaburzeń nastroju, zaburzeń lękowych oraz zagadnieniem dobrostanu i postrzegania zmian w czasie. Ukończyła Podyplomową Szkołę Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS, posiada certyfikat Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, pracuje pod superwizją. Laureatka nagrody im. Z. Pietrasińskiego (2016), wyróżniona stypendium i grantem badawczym finansowanym przez Narodowe Centrum Nauki (Etiuda 7 i Preludium 16). Prowadzi portal psychoedukacyjny Zdrowa Głowa i kampanię społeczną „Mam Terapeutę”.

  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/zwi%C4%85zek-bez-granic-poliamoria-i-inne-relacje-otwarte/id1437994794?i=1000479054205
  • https://open.spotify.com/episode/5xPfAlo6bN5tNtf68HdIa3
  • https://soundcloud.com/swpspl/zwiazek-bez-granic-poliamoria-i-inne-relacje-otwarte-dr-katarzyna-grunt-mejer-1
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/e89912cb-f216-4428-81ac-724e0d91b6ff?_lst

W naszej kulturze paradygmatem tworzenia związku jest wybór jednej osoby na całe życie. W wielu kulturach wielopartnerstwo jest jednak na porządku dziennym. Anarchia relacyjna, poliamoria, swingowanie, związki otwarte – to typy niekonwencjonalnych relacji w związkach. Czym się od siebie różnią? Co sprawia, że niektórzy się decydują na przeciwne do monogamicznych – tzw. niewyłączne, konsensualne – relacje? Dlaczego pragnienie wolności i bezpieczeństwa to dwie podstawowe potrzeby w związku, które ze sobą konkurują? O zaskakujących, a coraz częstszych dziś relacjach otwartych mówi podczas swojego wykładu dr Katarzyna Grunt-Mejer, psycholog z Uniwersytetu SWPS.

Między swobodą i przywiązaniem

Poliamoria: „poli” znaczy – wiele, a „amor” – miłość, czyli wiele relacji romantycznych. Pod tym pojęciem ludzie rozumieją bardzo wiele. Skąd popularnosć tego terminu i tego typu relacji? Dlaczego można obdarzyć uczuciem wiele osób na raz? 

To, jaki związek tworzymy, zależne jest od tego, jak zostaliśmy wychowani i w jaki sposób tworzyło się relacje w naszym otoczeniu. Jak się okazuje, wszyscy jesteśmy trochę monogamiczni i trochę niemonogamiczni. W naszej kulturze paradygmatem udanego związku jest wybór jednej osoby na całe życie, drugiej połówki, której się oddajemy i dla niej ograniczamy swoją wolność – oczekując tego samego w zamian. Te ograniczenie dotyczy dwóch poziomów: emocjonalnego i seksualnego. Dzięki wyłączności w relacji pokazujemy drugiej osobie, że prawdziwie i głęboko ją kochamy. Każdy człowiek ma w związku z jednej strony potrzebę pewnej wolności i swobody, a z drugiej – przynależności i bezpieczeństwa. Są to potrzeby, które w ciągu naszego życia – i naszych związków – nieuchronnie się zderzają... 

Prelegentka

grunt mejer2

dr Katarzyna Grunt-Mejer – doktor nauk społecznych w dziedzinie psychologii, wykłada na Uniwersytecie SWPS w Poznaniu. Trenerka umiejętności psychologicznych w obszarze pomocy psychologicznej, bliskich związków, seksualności i samorozwoju. Łączy pasję akademicką z ukierunkowaniem na praktykę, zajmując się projektowaniem i prowadzeniem szkoleń. Autorka publikacji naukowych z zakresu psychologii społecznej, pomocy psychologicznej i skuteczności szkoleń.

Cykl tematyczny: Czerwiec 2020
Hasło miesiąca: Samotność
  • https://podcasts.apple.com/sg/podcast/tinder-sympatia-czy-klub-fitness-jak-nie-dajemy-si%C4%99/id1437994794?i=1000421578623
  • https://open.spotify.com/episode/4EgavkAiVxENzZULEr9JFZ
  • https://soundcloud.com/swpspl/tinder-sympatia-czy-klub-fitness-jak-nie-dajemy-sie-samotnosci-bruno-zoltowski
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/5e6f2c57-1505-4ee5-bac2-9f50dd4a9c42

Być singlem – dla każdego może to oznaczać co innego. Aplikacje i portale randkowe stają się ucieczką przed poczuciem osamotnienia. Zakładając na nich konto, musimy w sposób „marketingowy” zbudować swój – bardzo atrakcyjny – wizerunek, pokazać zdjęcia, napisać o sobie. Takie odsłonięcie się w wielu osobach wywołuje lęk, szczególnie przed krzywdzącą oceną. Utrudnia to więc poznanie kogoś. Sieć jest miejscem, gdzie najczęściej nawiązywane są jednak płytkie relacje. Jakie czynniki na to wpływają? A może właśnie tego poszukuje pokolenie dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków? Jakie znaczenie ma tu poczucie własnej wartości? Jakimi sposobami osoby samotne nawiązują dziś znajomości z innymi – zarówno jeśli chodzi o relacje partnerskie, jak i przyjacielskie? Czy rzeczywiście chcemy być singlami?

Refleksją na temat samotności, budowania bliskich relacji, a także miłości i bliskości dzieli się psycholog Bruno Żółtowski z Uniwersytetu SWPS.

Prelegent

zoltowski

Bruno Żółtowski – psycholog biznesu, trener, coach, przedsiębiorca. Na co dzień wspiera menedżerów w podnoszeniu ich kompetencji kierowniczych. Specjalizuje się w rozwiązywaniu konfliktów w firmach oraz w zwiększaniu wydajności pracowników. Diagnozuje potrzeby organizacji i projektuje procesy rozwojowe dla firm i instytucji. Pasjonują go zagadnienia z zakresu optymalizacji procesów i zwiększania efektywności pracy zespołów. Ukończył studia magisterskie i doktoranckie z zakresu psychologii, szkołę coachingu, Szkołę Trenerów Biznesu Moderator, liczne szkolenia dla trenerów i z zakresu Lean Management.

  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/zwi%C4%85zek-dw%C3%B3ch-m%C5%82odych-os%C3%B3b-jak-go-budowa%C4%87-webinar-dla/id1437994794?i=1000475923017
  • https://open.spotify.com/episode/6ADBRT410a2jsRxh8YcHUd
  • https://soundcloud.com/swpspl/zylkowska-sp-webinar-2020
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/3bbee093-3149-495c-97be-c256aa34edc6?_lst

Kiedy jesteśmy nastolatkami, na miłość patrzymy przez różowe okulary. Niepokojące sygnały od ukochanego czy ukochanej z łatwością ignorujemy, bo „przecież on/ona jest moją wielką miłością”. Jednocześnie możemy mieć wiele obaw: jak komunikować drugiej połówce swoje odczucia czy rozmawiać o kontakcie seksualnym, jak dbać o własne potrzeby albo co robić, kiedy związek staje się dla nas toksyczny. Jak w młodym wieku budować związek i co sprawia, że jesteśmy w nim szczęśliwi? Jak sobie radzić z pojawiającymi się problemami i trudnymi emocjami? Jak funkcjonuje seksualność i o co w niej chodzi? Jak wyglądają związki młodych osób nieheteronormatywnych i nienormatywnych płciowo? Na te pytania odpowiada seksuolożka Aleksandra Żyłkowska, z którą rozmawia Michalina Mruczyk – psycholożka pracująca w szkołach, absolwentka Uniwersytetu SWPS. 

 

Gość

258 Aleksandra Zylkowska

Aleksandra Żyłkowska – psycholog, psychoterapeuta, seksuolog. Zajmuje się m.in. edukacją seksualną, związkami, rozwojem psychoseksualnym. Z jednej strony bada, dlaczego ludzie rozpoczynają toksyczne relacje, kto w nie wchodzi, czemu trudno z nich wyjść, z drugiej jak stworzyć szczęśliwy związek, jak kształtować relację, by była satysfakcjonująca i komfortowa. Wiceprezes i współzałożyciel Stowarzyszenia Centrum Psychoedukacji i Rozwoju. Prowadzi własną praktykę kliniczną i psychoedukacyjną. Pracuje na Uniwersytecie SWPS, gdzie prowadzi warsztaty, wykłady dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz studentów. Współpracuje z Instytutem Psychoterapii i Seksuologii w Katowicach. Ukończyła specjalizację z seksuologii klinicznej na podyplomowych studiach seksuologia kliniczna na Uniwersytecie SWPS w Katowicach. Zgodnie z wymogami Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, swoją pracę poddaje stałej superwizji u osób posiadających tytuł superwizora PTP oraz PTS.

Prowadząca

258 michalina Mruczyk

Michalina Mruczyk – psycholog w szkole podstawowej i liceum Spark Academy, absolwentka psychologii o specjalności klinicznej na Uniwersytecie SWPS. Wcześniej współpracowała z Uniwersytetem SWPS prowadząc warsztaty dla młodzieży. Angażowała się w działalność wolontaryjną w Stowarzyszeniu Psyche Soma Polis. Jej zainteresowanie psychologią zrodziło się z potrzeby lepszego poznania drugiego człowieka. Nie boi się wyzwań. W wolnym czasie podróżuje, czyta, uprawia sport, gotuje i angażuje się w działalność charytatywną.

  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/osoby-lgbt-i-ich-relacje-mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-i-seks-daniel-b%C4%85k-i/id1437994794?i=1000475304226
  • https://open.spotify.com/episode/1QhdJcbXTpDGwXyJi5LnqK?si=MZr4HM6AQBugjJSSEmvqgw
  • https://soundcloud.com/swpspl/osoby-lgbt-i-ich-relacje-milosc-i-seks-daniel-bak-i-joanna-gutral
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/f2b006ef-2df9-4f8e-a6d4-387ab908c107?_lst

Problemy osób LGBT+ w relacjach miłosnych i związkach zasadniczo nie różnią się od tych, z którymi zmagają się osoby heteroseksualne. Jednak lesbijki, geje, osoby bi-, trans-, aseksualne, interseksualne czy poliamoryczne już od najmłodszych lat doświadczają krytyki z powodu swojej nieheteronormatywnej tożsamości i czują się wykluczone. Nasiąkając krzywdzącymi przekonaniami, zaczynają budować błędny ogląd siebie. Powoduje to niską samoocenę, co później negatywnie wpływa na zbudowanie zdrowej, satysfakcjonującej relacji romantycznej.

Czym różni się pomoc psychologiczna dla osób i związków LGBT+ od pomocy osobom heteroseksualnym? Co to jest różnorodność genderowa i seksualna? Czy istnieją typowe problemy związków między mężczyznami, kobietami i osobami transseksualnymi? Jak szukać rozwiązania tych problemów? Jakie kłopoty mają rodziny LGBT+ i gdzie mogą szukać wsparcia? Na te pytania odpowie Daniel Bąk, psychoterapeuta pracujący z osobami LGBT+, z którym rozmawia Joanna Gutral z Uniwersytetu SWPS.

 

Gość

 

Daniel Bąk – psychoterapeuta z dużym doświadczeniem klinicznym. Zawód wykonuje od 2008 r., systematycznie się szkoli oraz poddaje własną praktykę pomocową regularnej superwizji. Pracuje jako relacyjny gestaltysta. Jest członkiem międzynarodowej społeczności gestaltystek i gestaltyków – Association for the Advancement of Gestalt Therapy (AAGT).

Specjalizuje się w udzielaniu psychologicznego wsparcia w trudnościach związanych z płciowością, seksualnością i seksem. W szczególności pomaga osobom reprezentującym różnorodność tożsamościową w zakresie genderu, seksualności oraz form relacji miłosnych i/lub seksualnych, czyli m.in.: lesbijkom, gejom, osobom biseksualnym, transseksualnym, aseksualnym, interseksualnym, queerowym (LGBT+) czy praktykującym konsensualną niemonogamię (np. poliamoria). Jest aktywnym uczestnikiem konferencji naukowych, autorem artykułów naukowych oraz rozdziałów w książkach. Szkoli specjalistów oraz prowadzi konsultacje superwizyjne w zakresie tematyki LGBT+. Jest także nauczycielem psychoterapii i występuje w mediach jako ekspert.

Prowadząca

258 joanna gutral

Joanna Gutral – psycholog, psychoterapeuta. Naukowo zajmuje się związkiem pomiędzy oczekiwaniami społecznymi, podstawowymi potrzebami psychologicznymi i zmianami w zakresie cech osobowości na przestrzeni życia. Bada percepcję zmian i ich wpływ na dobrostan wśród osób w różnych grupach wiekowych. W obszarze jej zainteresowań pozostają zagadnienia związane z porównaniami społecznymi, a także psychoedukacją i rozwojem osobistym. Zajmuje się również problemem stygmatyzacji osób chorych psychicznie, leczeniem i profilaktyką zaburzeń nastroju i zaburzeń lękowych oraz zagadnieniem dobrostanu i postrzegania zmian w czasie. Poza pracą badawczą i dydaktyczną jest psychoterapeutą poznawczo-behawioralnym w trakcie certyfikacji w Podyplomowej Szkole Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS. Laureatka nagrody im. Z. Pietrasińskiego (2016). Prowadzi portal psychoedukacyjny Zdrowa Głowa i kampanię społeczną „Mam Terapeutę”.

Cykl tematyczny: Kwiecień 2020
Hasło miesiąca: Koronawirus

Lęk egzystencjalny, jaki pojawia się na przykład w czasie klęsk żywiołowych czy epidemii, zwiększa potrzebę postrzegania narodu jako spójnej jednolitej grupy, z czym wiąże się z kolei odrzucanie tych, którzy nie postępują zgodnie z normami uznawanymi przez daną społeczność za najważniejsze. PrejudiceLab – zespół badaczy z Uniwersytetu SWPS pod kierownictwem prof. Agnieszki Golec de Zavala – prowadzi badania postaw społecznych i uprzedzeń w trakcie pandemii. Zapraszamy do zapoznania się z niezmiernie ciekawymi wynikami tych badań, dotyczącymi seksizmu w czasie pandemii koronawirusa.

Co było przedmiotem badań?

Przedmiotem badań były przekonania dotyczące polskiej tożsamości narodowej:

  • polski narcyzm grupowy (przekonanie, że Polska jest wyjątkowa, godna podziwu, ale niedoceniana),
  • nacjonalizm (przekonanie o międzynarodowej wyższość Polski i jej prawie do dominacji),
  • patriotyzm (przekonanie, że bycie Polakiem jest wartością i powodem do dumy).

Zespół badawczy zmierzył również autorytaryzm, czyli skłonność do słuchania silnych przywódców, przekonanie o spójności narodowej, że Polska jako grupa jest jednomyślna, ustrukturyzowana i skuteczna, a także szereg przekonań wskazujących na uprzedzenia wobec grup zewnętrznych (Ukraińców, syryjskich uchodźców) oraz grup wewnętrznych (mniejszości seksualnych i nietradycyjnych kobiet). Zbadane zostały również konkretne przekonania o tym, że mniejszości seksualne i nietradycyjne kobiety zagrażają ciągłości narodowej.

Wyniki badań

Wyniki badań pokazują istotny wzrost polskiego narcyzmu grupowego i nacjonalizmu pomiędzy pierwszym a drugim pomiarem (pierwsze dwa tygodnie pandemii, do wprowadzenia restrykcji), który ustabilizował się w trzecim pomiarze (w czwartym tygodniu pandemii). Wynik dotyczący patriotyzmu pozostał wysoki i stabilny w trakcie wszystkich jego pomiarów, natomiast autorytaryzm i przekonanie, że grupa narodowa jest jednomyślna, ustrukturyzowana i skuteczna, rosły liniowo między wszystkimi falami.

Wraz ze wzrostem autorytaryzmu i przekonania o spójności narodu wzrastały przekonania, że nietradycyjne kobiety oraz mniejszości seksualne zagrażają przetrwaniu Polski. Co interesujące, w czasie pandemii nie zmieniły się uprzedzenia wobec ukraińskich imigrantów oraz uchodźców z Syrii. Podobnie nie zmienił się (wysoki) poziom homofobii mierzonej jako przekonanie o tym, że mniejszości seksualne zbyt agresywnie walczą o przywileje oraz (również wysoki) poziom seksizmu mierzonego jako przekonanie, że kobiety zasadniczo różnią się od mężczyzn, nie należy im ufać i powinny podlegać opiece mężczyzn. Na początku pandemii homofobia i seksizm wykazywały niewielki, ale stały wzrost. Jednak zdecydowanie bardziej wzrastają przekonania, że nietradycyjne kobiety i homoseksualiści stanowią zagrożenia dla ciągłości narodowej i narodowemu przetrwaniu.

Co wynika z przedstawionych badań?

Badacze w perspektywie psychologii ewolucyjnej przekonują, że w obliczu zagrożenia zakażeniem przez patogeny ludzkość rozwinęła mechanizmy obronne także na poziomie zachowań grupowych. Odpowiedzią na oznaki zagrożenia zakażeniem jest wzrost autorytaryzmu, konformizmu i grupowego nacisku na przestrzeganie norm.

Jednak wyniki PrejudiceLab są bardziej zgodne z założeniami teorii opanowywania trwogii. W sytuacjach gdy stajemy się świadomi własnej śmiertelności – jak sytuacja nieustannego zagrożenia zakażeniem śmiertelnym wirusem – uaktywnia się wiele mechanizmów obronnych, bowiem świadomość ta jest dla nas nieprzyjemna i budzi lęk. Jednym z takich mechanizmów jest dążenie do psychologicznego i symbolicznego przedłużenia własnej egzystencji. Wobec lęku egzystencjalnego wzrasta np. potrzeba posiadania dzieci.

Możliwości symbolicznego przedłużenia egzystencji dostarcza nam także grupa narodowa rozumiana jako wspólnota również genetyczna. Im bardziej spójna (bardziej jednolita, złożona z podobnych do siebie członków) wydaje się nam nasza grupa, tym lepiej działa ten mechanizm obronny. Dlatego lęk egzystencjalny zwiększa potrzebę postrzegania narodu jako spójnej jednolitej grupy, która zapewni przetrwanie – nawet jeśli nie nam, to „naszej krwi”. Dlatego podczas pandemii wzrosła przede wszystkim tendencja do stygmatyzowania nietradycyjnych kobiet i mniejszości seksualnych jako grup zagrażających narodowej prokreacji. Można więc sądzić, że nieprzypadkowo wielu populistycznych liderów podczas pandemii atakuje właśnie kobiety (na przykład ograniczając dostęp do aborcji) lub mniejszości seksualne.

Więcej informacji na temat badania »

Monitor postaw podczas pandemii »

PrejudiceLab – zespół badaczy z Uniwersytetu SWPS

Badania w czasie postaw społecznych i politycznych podczas pandemii COVID-19 są prowadzone w ramach grantu Narodowego Centrum Nauki w programie Maestro kierowanym przez prof. Agnieszkę Golec de Zavala realizowanym w PrejudiceLab na Uniwersytecie SWPS.

PrejudiceLab to interdyscyplinarny zespół badawczy, w którym psychologowie społeczni, psychofizjolodzy oraz neuropsycholodzy współpracują nad zagadnieniami narcyzmu grupowego, uprzedzeń oraz konfliktów międzygrupowych, a także innymi zagadnieniami obejmującymi relacje międzygrupowe.

  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/seksualno%C5%9B%C4%87-m%C4%99%C5%BCczyzny-poczucie-wstydu-perspektywa-seksuologa/id1437994794?i=1000473633016
  • https://open.spotify.com/episode/7ev7wVdYSoVqv5P82qEldi
  • https://soundcloud.com/swpspl/gryzewski-sp-webinar-seks-2020
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/961d4e8a-bfdc-4833-b449-2454f9ad4f7f?_lst

Stereotyp głosi, że mężczyźni są ewolucyjnie zaprogramowani tak, by zdobywać kobiety i kochać głównie erotycznie. „Prawdziwy” mężczyzna nie może okazywać emocji czy mówić o uczuciach i zawsze ma ochotę na seks. Jednak to, że wielu mężczyzn nie okazuje swoich uczuć, nie oznacza, że ich nie ma. Krzywdzący mit „maczyzmu” niestety na dobre rozgościł się w naszej kulturze. To jeden z powodów, dlaczego coraz więcej osób korzysta z pomocy seksuologa.

Jak mężczyźni postrzegają swoją seksualność? Jak zniekształca ją pornografia przedstawiająca nieprawdziwe wizerunki mężczyzny i seksu? Jak mężczyźni rozmawiają o seksie z partnerką, jak z kumplami, a jak z seksuologiem? A może mają opory w mówieniu o tej sferze życia? Dlaczego warto spojrzeć na męską seksualność z perspektywy poczucia wstydu? Co jest jego przyczyną, o czym ona informuje i jak ją przełamać? Joanna Gutral rozmawia o tym z cenionym seksuologiem Andrzejem Gryżewskim, autorem książki „Sztuka obsługi penisa”.

 

Gość

258 gryzewski

Andrzej Gryżewski – seksuolog, psycholog i psychoterapeuta poznawczo-behawioralny. Autor bestsellerowej książki o męskiej seksualności „Sztuka obsługi penisa” i „Macho instrukcja obsługi”. Założyciel gabinetu Cbtseksuolog.pl. Miłośnik squasha i dalekich podróży.

Prowadząca

258 joanna gutral

Joanna Gutral – psycholog, psychoterapeuta. Naukowo zajmuje się związkiem pomiędzy oczekiwaniami społecznymi, podstawowymi potrzebami psychologicznymi i zmianami w zakresie cech osobowości na przestrzeni życia. Bada percepcję zmian i ich wpływ na dobrostan wśród osób w różnych grupach wiekowych. W obszarze jej zainteresowań pozostają zagadnienia związane z porównaniami społecznymi, a także psychoedukacją i rozwojem osobistym. Zajmuje się również problemem stygmatyzacji osób chorych psychicznie, leczeniem i profilaktyką zaburzeń nastroju i zaburzeń lękowych oraz zagadnieniem dobrostanu i postrzegania zmian w czasie. Poza pracą badawczą i dydaktyczną jest psychoterapeutą poznawczo-behawioralnym w trakcie certyfikacji w Podyplomowej Szkole Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS. Laureatka nagrody im. Z. Pietrasińskiego (2016). Prowadzi portal psychoedukacyjny Zdrowa Głowa i kampanię społeczną „Mam Terapeutę”.

  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/porozmawiajmy-o-seksie-webinar-dla-m%C5%82odzie%C5%BCy-dr-daniel/id1437994794?i=1000472059528
  • https://open.spotify.com/episode/1I5WQE8Xzps5Wusxd3FL4v
  • https://soundcloud.com/swpspl/cysarz-sp-webinar-2020
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/c52e12b5-d041-4a17-ab03-2627730a37bb?_lst

Wielu rodziców i nauczycieli sądzi, że tego tematu nie trzeba poruszać, że jest wstydliwy, a słowa związane z seksualnością na co dzień przecież nie przechodzą nikomu przez gardło. Każdy nastolatek powinien mieć jednak dostęp do prawdziwej i rzetelnej wiedzy na temat swojej seksualności. W tej sferze szkoła często zawodzi, a rodzice nie chcą rozmawiać z dorastającym dzieckiem o seksualności albo nie wiedzą, jak to robić. A wielu nastolatków boryka się z problemami związanymi z seksem. Jakie to problemy? Jak nieodpowiednia edukacja seksualna może wpływać na postawy młodych ludzi wobec seksu i seksualności? Skąd czerpać wartościową wiedzę na temat seksu? Na jakie zagrożenia związane z niewłaściwymi wzorcami seksualności są dziś narażone nastolatki? Jak rozmawiać o seksie z rodzicami? Na te wszystkie pytania odpowiada seksuolog dr Daniel Cysarz, z którym rozmawia psycholożka Joanna Gutral z Uniwersytetu SWPS.

 

Gość

258 cysarz

dr Daniel Cysarz – psycholog, certyfikowany seksuolog kliniczny i psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, a także superwizor Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. Posiada certyfikat Behavioural and Cognitive Psychotherapist – Certificate of European Association for Behavioural and Cognitive Therapies. Jest aktywnym członkiem wcześniej wymienionych towarzystw, autorem artykułów naukowych oraz współautorem książek, m.in. „Seksuologia” (PZWL, 2018), „Zaburzenia seksualne a psychoterapia poznawczo-behawioralna” (PZWL, 2019).

W swojej pracy klinicznej zajmuje się terapią indywidualną oraz terapią par. Korzysta z całego wachlarza narzędzi terapeutycznych wywodzących się z różnych szkół i podejść terapeutycznych. Główne kierunki jego zainteresowań naukowych i zawodowych to obszar tożsamości płciowej oraz leczenia uzależnienia od seksu i pornografii. Przez kilka lat prowadził również pilotażowy w Polsce program terapii grupowej sprawców przestępstw seksualnych. Obecnie wykłada m.in. na Uniwersytecie SWPS w Warszawie i Sopocie, gdzie swoją wiedzą dzieli się z przyszłymi psychoterapeutami oraz uczestnikami studiów podyplomowych z seksuologii.

Prowadząca

258 joanna gutral

Joanna Gutral – psycholog, psychoterapeuta. Naukowo zajmuje się związkiem pomiędzy oczekiwaniami społecznymi, podstawowymi potrzebami psychologicznymi i zmianami w zakresie cech osobowości na przestrzeni życia. Bada percepcję zmian i ich wpływ na dobrostan wśród osób w różnych grupach wiekowych. W obszarze jej zainteresowań pozostają zagadnienia związane z porównaniami społecznymi, a także psychoedukacją i rozwojem osobistym. Zajmuje się również problemem stygmatyzacji osób chorych psychicznie, leczeniem i profilaktyką zaburzeń nastroju i zaburzeń lękowych oraz zagadnieniem dobrostanu i postrzegania zmian w czasie. Poza pracą badawczą i dydaktyczną jest psychoterapeutą poznawczo-behawioralnym w trakcie certyfikacji w Podyplomowej Szkole Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS. Laureatka nagrody im. Z. Pietrasińskiego (2016). Prowadzi portal psychoedukacyjny Zdrowa Głowa i kampanię społeczną „Mam Terapeutę”.

Na początku związku zdrada wydaje się niemożliwa. To zdarza się innym, ale nie nam. My jesteśmy szczęśliwą parą aż do grobowej deski. Rzeczywistość bywa jednak mało książkowa. Zdrada to doświadczenie wielu par. Czy musi ona oznaczać definitywny koniec związku? Jak przeżyć żałobę po zdradzie i ułożyć sobie życie na nowo? Czy zdrada może mieć swoje dobre strony? – wyjaśnia Magdalena Sękowska, psycholożka i psychoterapeutka, dyrektor Kliniki Uniwersytetu SWPS Rodzina-Para-Jednostka w Poznaniu.

Ewa Pluta: Co zdrada oznacza dla związku? Czy zawsze musi wiązać się z rozpadem relacji?

Magdalena Sękowska: Dużo zależy od znaczenia, jakie para nada zdradzie. Dla jednych może ona rzeczywiście oznaczać definitywny koniec związku. Zwykle te osoby wartościują świat w sposób czarno-biały: to już jest koniec, coś się skończyło; albo wierność, albo nic.

Dla drugich zdrada będzie jak niezaleczona rana – ciągle krwawi, trudno ją zalepić plastrem, mimo to idziemy dalej.

Kolejni potraktują zdradę jako ważny komunikat o związku, sygnalizujący o wewnętrznym zagrożeniu. Dotychczas para nie odbierała sygnałów świadczących o wzajemnej frustracji i niezadowoleniu. Partnerzy mogli nie chcieć zobaczyć, że ich związek trawią problemy. Po zdradzie trudno udawać, że wszystko jest w porządku i nic się nie dzieje. Dzieje się, i to źle. Jeśli partnerzy wezmą odpowiedzialność za zdradę, może być ona początkiem transformacji związku.

Czym jest zdrada z indywidualnego punktu widzenia?

Często wołaniem: zobacz mnie, usłysz, tu jestem. Nierzadko aktem zemsty, w którym ujawniają się emocje dotychczas wobec partnera tłumione, jak złość czy gniew, a które kanalizują się w akcie seksualnym. Czasem sposobem na podniesienie poczucia własnej wartości. Zwłaszcza u tych osób, które partner ciągle strofuje i kontroluje: nie umiesz nawet odłożyć sztućców jak trzeba; zostaw, ja to zrobię lepiej. Natrętnie wraca myśl: może ze mną faktycznie coś jest nie tak? Nagle pojawia się w pobliżu osoba, która akceptuje, komplementuje, nie czepia się drobnostek. W jej towarzystwie można pozornie odzyskać dobre zdanie o sobie. Zdrada może być też rekompensatą za porażki w sferze seksualnej. Także okazją, aby zrealizować fantazje, których partner nie akceptuje.

Na zdradę trzeba patrzeć z różnych perspektyw. I pamiętać, że zdrada nie jest problemem, ale to, co pod spodem – czyli więź łącząca partnerów. Jeśli jest zagrażająca, nadszarpnięta, wręcz słaba, partnerzy będą szukać atrakcji i pseudobezpieczeństwa na zewnątrz.

Partnerzy mogą inaczej definiować zdradę. Co wtedy?

Niewątpliwie zdrada jest naruszeniem normy, kontraktu, przekroczeniem granicy. Na przykład zdrada pod wpływem alkoholu. Pewnie są pary, które uważają, że to żadna zdrada. Ale są też takie, w których jedna osoba twierdzi, że to zdrada, a druga ma inny pogląd. To jest ważny moment w życiu partnerów, w którym powinni zastanowić się, jak rozumieją wspólne życie. Może się okazać, że każde z nich ma inaczej wytyczone granice, a rozbieżności są tak duże, że nie sposób dalej żyć razem. Doświadczenie zdrady pozwala to zweryfikować.

Bycie w związku nie oznacza, że nie mogą nam się podobać inne osoby i że nie możemy o nich fantazjować. To jest normalna sprawa. Dojrzałość polega jednak na tym, że wybieram tę konkretną osobę i bycie w bezpiecznej więzi. To oznacza, że znam obszar bezpieczeństwa partnera/partnerki i nie robię niczego, co mu zagraża.

Często skupiamy się na zdradzie, pomijając drogę, która do niej prowadzi. Tak jest łatwiej?

Nie jest łatwo przyjąć do wiadomości, zwłaszcza zdradzonemu partnerowi, że niewierność stanowi sygnał świadczący o związku, podobnie jak faktu, że prawdopodobnie odpowiedzialność leży po obu stronach.

Co ciekawe, wiele osób nabywa dzięki zdradzie nową tożsamość – ofiary, osoby zdradzonej – i mocno się w niej zakotwicza. Pozycja ofiary daje moralną wyższość: to ty mnie zdradziłeś, powinieneś się cieszyć, że w ogóle możesz tu mieszkać i bawić się z moimi dziećmi. Taka postawa może sprawić, że para nie wykorzysta informacji płynących z doświadczenia zdrady do dalszego rozwoju. W konsekwencji partnerzy nie przejdą całego procesu wychodzenia ze zdrady, czyli kolejno: fazy szoku, zaprzeczenia, przeżywania, przebaczenia i integracji.

Co daje przejście przez te wszystkie fazy: od gniewu, przez „dlaczego to spotyka właśnie mnie”, po przebaczenie zdrady?

Dzięki przepracowaniu zdrady można dotrzeć do swoich głębokich potrzeb. W rezultacie uświadomić sobie, jak wielkie znaczenie ma ta relacja i że zdrada nie przekreśla jej wartości. Nadal jest to relacja oparta na intymności, atrakcyjna, pobudzająca, dająca zadowolenie w innych obszarach życia. Przepracowanie zdrady pozwala zamknąć przeszłość i iść dalej.

„Iść dalej” – gdyby to było takie proste.

Rzeczywiście, nawet rozwód nie oznacza psychologicznego zakończenia związku. Rozstanie po rozwodzie czasami trwa trzy lata. Nie oznacza to, że przez trzy lata kocham go/ją, ale że nadal istnieje łącząca nas nić, ta osoba jest we mnie. Czasem słyszę w gabinecie: „Rozwiedliśmy się, ale ja nadal o nim śnię. Zastanawiam się, co on robi, jak mu się wiedzie”.

Niektóre osoby mówią, że po zdradzie już nikomu nie zaufają.

To oznacza, że poprzedni związek jeszcze się nie zakończył. Można powiedzieć, że na poziomie psychologicznym jest to uzasadnione, dopóki brak zaufania nie stanie się motywem przewodnim w życiu. Doświadczenie zdrady jest idealną pożywką dla różnych generalizacji: mężczyźni są nic nie warci, mama zawsze powtarzała, że nie można im ufać; wszystkie kobiety ranią etc. Z czasem przestajemy sprawdzać rzeczywistość i zaczynamy ją przeżywać przez pryzmat zgeneralizowanych przekonań. To nie jest dobre, bo zawęża możliwości w życiu i zniechęca do eksperymentowania.

Raz zawiedzione zaufanie trudno odbudować, ale nie jest to niemożliwe. Ważne, żeby ten pierwotny lęk nazwać i na bieżąco analizować swoje emocje.

Trudne jest też wybaczenie zdrady. Co to właściwie znaczy – wybaczyć?

To znaczy: dopuścić do siebie doświadczenie zdrady i nadać mu swoje znaczenie. Też ujawnić swój ból, ale nie zatrzymywać się na etapie jego przeżywania, lecz zastanowić, co on może dobrego dać.

Wybaczyć oznacza też wrócić do więzi. Nie rozpamiętywać bez końca zdrady partnera: gdzie byli ze sobą, co robili, jak się dotykali. „Wybaczam, bo jesteś dla mnie ważny. Uświadomiłam sobie, jak bardzo cię kocham. Wybaczam, bo widzę, że się zmieniasz”.

Wybaczyć nie oznacza jednak akceptacji zachowania czy zapomnienie o zdradzie. To zaakceptowanie doświadczenia i wyciągnięcie z niego lekcji dla siebie i związku. Jeśli zdrada oznacza koniec relacji, warto wybaczyć dla siebie, żeby zrobić miejsce na nowe doświadczenia, a nie tkwić w przeszłości.

Bardzo dojrzałe podejście. Jak wiele par je reprezentuje?

Raczej niewiele. Wiele osób jest przekonanych, że raz wystarczy się pokochać, a potem już wszystko będzie dobrze. Od kilku lat obserwuję wśród par, że one nie mają wypracowanych strategii radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Zamiast mierzyć się z problemem, mówią: widocznie nie pasujemy do siebie; jak nie chcesz być w związku, to sobie idź, ja już mam dosyć. Nie dostrzegają w trudnościach wyzwania, z którym warto się zmierzyć, tylko sygnał, że związek jest w fazie agonalnej, więc należy go czym prędzej zakończyć. W takiej sytuacji skorzystanie z pomocy psychoterapeuty nie jest oznaką słabości pary, lecz jej siły, a umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach można się nauczyć.

Czy są jakieś pożytki ze zdrady?

Zdrada jest okazją, by przyjrzeć się swoim potrzebom. Pracuję często z parami, które mimo 25-letniego stażu nie wiedzą, czego potrzebuje partner. Żyją według starych założeń, przyzwyczajeń, rzadko mówią: teraz sprawdzam. Rutyna też robi swoje, między innymi zabija ciekawość drugiego człowieka. Zdrada może być zaproszeniem do rozmowy o związku, „przeglądem” relacji.

Stephen Karmpan, psychoterapeuta i analityk transakcyjny, stworzył skale intymności psychicznej. Po jednej stronie skali jest milczenie, potem rozmowa o sprawach codziennych i ideach, następnie rozmowa o mnie i o tobie, na drugim końcu rozmowa w kategoriach „my”. Wiele par nie wychodzi poza powierzchowną wymianę zdań o różnych sprawach, ludziach, ideach. Bez intymności psychicznej trudno myśleć w kategoriach „my”.

Zdrada jest okazją, by przyjrzeć się swoim potrzebom. Pracuję często z parami, które mimo 25-letniego stażu nie wiedzą, czego potrzebuje partner. Żyją według starych założeń, przyzwyczajeń. Rutyna też robi swoje. Zdrada może być zaproszeniem do rozmowy o związku, „przeglądem” relacji.

 

„Może skonsolidujemy nasze liczne kredyty?”, „Popatrz, jak sąsiad skosił ogródek” – dlaczego czasem to jedyne na co stać związek z 25-letnim stażem?

Intymna rozmowa wymaga otwarcia się na drugą osobę, z czym związane jest ryzyko zranienia. Dochodzą jeszcze wyniesione z domu wzorce budowania bliskości i intymności, a czasem ich brak, bo w niektórych rodzinach nie jest przyjęta rozmowa o sobie, o nas, dzielenie się swoimi emocjami.

Dużo się domyślamy. Nazywam to pseudotelepatią: „Ja myślę, że ty myślisz”. „Połóż się, jesteś zmęczony” – ale czy na pewno partner jest zmęczony? Skąd mamy to wiedzieć, jeśli nie zapytamy?

Nie rozmawiamy, bo jesteśmy zbyt pochłonięci logistyką życia. Teraz, w okresie pandemii, to wychodzi. Wychodzą tłumione emocje, dawne pretensje, utajone żale. Dom wysprzątany, seriale obejrzane, zostaliśmy we dwoje i jest ciężko. Ludzie przypominają sobie trudne chwile z przeszłości, na przykład zdradę. Zaczynają ją na nowo przeżywać, często w sposób nieadekwatny. Boję się o pary w czasach pandemii. Wiele nie wie, jak konstruktywnie ze sobą rozmawiać, a sytuacji nie pomaga lęk o przyszłość i zamknięcie w czterech ścianach.

Zdrada i co dalej? Pracuje pani z wieloma parami. Jak one sobie radzą z tak trudnym doświadczeniem?

Widzę, że coraz więcej osób zostaje ze sobą mimo zdrady, choć różnie te doświadczenia wykorzystują. Jedne pary ciągle tkwią w przyszłości, bardzo się męczą, boli je ta sytuacja, ale nic z nią nie robią. Inne nie chcą rozdrapywać ran i próbują wrócić do stanu sprzed zdrady, co jest niemożliwe. Często decydują się na kolejne dziecko, podróż dookoła świata, odnawiają śluby, formalizują związek. Idą dalej, ale nie przepracowują doświadczenia zdrady.

Najmniej jest par, które potrafią wziąć odpowiedzialność za zdradę i przetransformować swoje życie. Psychoterapeutka Esther Perel nazywa ich „odkrywcami” – ponownie wchodzą w ten sam związek, ale na innym poziomie.

Warto być odkrywcą?

Najłatwiej jest zakończyć związek. Kolejny nie będzie jednak szczęśliwy, jeśli nie wyciągniemy lekcji z poprzedniego i będziemy powtarzać ten sam schemat. Tak się nie da: przejść z jednej strony ulicy na drugą. Trzeba się zatrzymać i popatrzeć na mapę: czy dobrze idziemy, może lepiej zmienić tempo, wybrać inną drogę lub kierunek. Inaczej trudno będzie znaleźć to, czego szukamy w związkach: szczęścia, miłości, bliskości, bezpieczeństwa.

sekowska

 

Magdalena Sękowska – psycholożka, psychoterapeutka z ponad 30-letnim doświadczeniem, konsultantka zarządzania. Dyrektorka Kliniki Uniwersytetu SWPS Rodzina-Para-Jednostka w Poznaniu. Prowadzi psychoterapię indywidualną, specjalizuje się w pracy psychoterapeutycznej z parami wykorzystując Terapię Skoncentrowaną na Emocjach. Opracowała swoją autorską metodę wspierania relacji pomiędzy rodzicami i dziećmi poprzez przeprowadzanie obserwacji w warunkach naturalnych, czyli w domu. W swojej pracy wykorzystuje podejście systemowe, Terapię Skoncentrowaną na Emocjach, koncepcję skryptów międzypokoleniowych oraz Analizę Transakcyjną. Swoją wiedzę i doświadczenie wykorzystuje także w pracy z kadrą menedżerską i zarządami firm i korporacji.

Cykl tematyczny: Kwiecień 2020
Hasło miesiąca: Koronawirus
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/koronawirus-jak-si%C4%99-czujesz-porozmawiajmy-o-emocjach/id1437994794?i=1000471021901
  • https://open.spotify.com/episode/70rxspA4HEcQjMFofUvSvh
  • https://soundcloud.com/swpspl/koronawirus-jak-sie-czujesz-porozmawiajmy-o-emocjach-przemyslaw-staron-i-zofia-szynal
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/d5e48bbd-9b10-4300-be2b-1962a155a6cf?_lst

Wokół siebie nie mamy koleżanek i kolegów z klasy, przyjaciół, brakuje nam wspólnych wyjść, własnej przestrzeni, rozrywek poza domem. Wydaje się, że przez epidemię koronawirusa życie szkolne i towarzyskie legło w gruzach. Do tego jesteśmy skazani na zamknięcie w czterech ścianach i ciągłe przebywanie tylko z rodziną. To wszystko sprawia, że odczuwamy wiele trudnych emocji – trzeba się mierzyć z ograniczeniami, zakazami, nakazami. Namiastkę wcześniejszego życia dają – na szczęście – social media. Jakie sposoby zastosowania mediów społecznościowych najlepiej pomagają w walce z poczuciem osamotnienia i odizolowania? Jak radzić sobie z emocjami, które wywołuje epidemia? Co zrobić, by lepiej odnajdywać się w relacjach z rodziną i dlaczego bywa to tak trudne? I w końcu – jak konstruktywnie wykorzystać czas, kiedy szkoła przenosi się do domu? Psycholog Zofia SzynalUniwersytetu SWPS rozmawia o tym z Nauczycielem Roku 2018 Przemysławem Staroniem, nominowanym do Global Teacher Prize 2020.

 

Gość

258 staron

Przemysław Staroń – psycholog i kulturoznawca. W pracy zawodowej umiejętnie łączy dwa obszary swojej specjalizacji – jako kulturoznawca pracuje w II LO im. Bolesława Chrobrego w Sopocie, gdzie uczy etyki, filozofii oraz wiedzy o kulturze, a jako psycholog – w Zakładzie Psychologii Wspomagania Rozwoju Uniwersytetu SWPS, Sopockim Uniwersytecie Trzeciego Wieku i Centrum Rozwoju Jump. Otrzymał tytuł Nauczyciela Roku 2018. Specjalizuje się w pracy z młodzieżą, dorosłymi i seniorami. Koordynuje i współtworzy projekty międzypokoleniowe oraz projekty wspierające rozwój młodzieży, bezrobotnych, niepełnosprawnych, osadzonych w zakładach karnych. Prowadzi także szkolenia biznesowe i konsultacje z wykorzystaniem niekonwencjonalnych metod kreatywnych. Jako ekspert i bloger popularyzuje wiedzę psychologiczną na łamach magazynu „Psychologia w Szkole”, regularnie wypowiada się w regionalnych i ogólnopolskich mediach, jest także konsultantem książek psychologicznych i edukacyjnych w PWN.

Prowadząca

258 zofia szynal

mgr Zofia Szynal – psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w trakcie certyfikacji. Specjalizuje się w seksuologii i diagnozie psychologicznej. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Poznawczej i Behawioralnej. Obecnie jest członkiem Zespołu Terapeutycznego w Centrum Zdrowia Psychicznego oraz prowadzi prywatną praktykę psychoterapeutyczną. Zajmuje się pracą z osobami cierpiącymi z powodu chorób i zaburzeń psychicznych, z doświadczającymi trudności w życiu seksualnym i relacjach interpersonalnych. Prowadzi wykłady i warsztaty psychoedukacyjne w ramach projektów Uniwersytetu SWPS: Strefa Psyche, Uniwersytet SWPS dla Młodzieży oraz w ramach cyklu Współcześni Romantycy.

Cykl tematyczny: Kwiecień 2020
Hasło miesiąca: Koronawirus

Jak radzimy sobie z epidemią Covid-19, czy jesteśmy gotowi do drastycznej zmiany trybu życia? Akceptujemy czy może odrzucamy ograniczenia kontaktów społecznych, przemieszczania się i inne obostrzenia? Czy ufamy władzy i sobie wzajemnie? Wspieramy się i pomagamy innym czy myślimy tylko o sobie? Postawy Polaków wobec epidemii koronawirusa sprawdzili psychologowie z Uniwersytetu SWPS – dr Konrad Majprof. dr hab. Krystyna Skarżyńska.

Polacy akceptują ograniczenia

Koronawirus zamknął nas w domach i diametralnie zmienił nasze życie osobiste, rodzinne i zawodowe. Po pierwszym tygodniu walki z wirusem, 25 marca, kiedy rozpoczęło się badanie naszych naukowców, wprowadzono m.in. zakaz zgromadzeń powyżej dwóch osób i zakaz przemieszczania się – z wyjątkiem wykonywania pracy, wolontariatu na rzecz walki z Covid-19 czy zakupów i zaspokajania niezbędnych potrzeb, jak wyjście z psem czy wizyta u lekarza.

Te ograniczenia życia codziennego Polacy zaakceptowali. Aż 82,4% respondentów zadeklarowało, że stosuje się do zaleceń bezpieczeństwa epidemicznego przekazywanych przez władzę. W związku z epidemią koronawirusa drastycznie ogranicza kontakty z ludźmi 82,3% respondentów, a w przypadku podejrzenia, że miało się kontakt z osobą zakażoną gotowym spędzić dwa tygodnie w kwarantannie jest 86,8% badanych.

Jednocześnie jesteśmy zwolennikami surowych kar finansowych dla osób, które nie przestrzegają zasad obowiązkowej kwarantanny (84,3%). Jedynie 14% ankietowanych uznało, że „środki bezpieczeństwa wprowadzone w związku z epidemią w kraju są zbyt restrykcyjne”.

Kobiety, osoby starsze i wykształceni najbardziej przestrzegają zaleceń

Zaleceń przestrzegają bardziej kobiety niż mężczyźni (wskaźnik jest tu aż 10% większy) oraz osoby starsze (po 55. roku życia). Mieszkańcy dużych miast przestrzegają zaleceń i ograniczeń częściej niż mieszkańcy wsi, lepiej wykształceni częściej od tych mniej wykształconych, a osoby majętne od osób o bardzo niskich dochodach. 

Respondenci niezależnie od preferencji politycznych podobnie akceptują zalecenia władzy i związane z nimi zakazy i nakazy. Mają również podobny poziom lęków, co w analogicznym badaniu wykazały Katarzyna Hamer, Marta Marchlewska (Instytut Psychologii PAN) i Maria Baran (Uniwersytet SWPS).

Istnieje jednak jeden wyjątek – wyborcy Konfederacji deklarują dużo mniejszą akceptację ograniczeń niż inne elektoraty, oraz mniej lęków. Możno to tłumaczyć niższym średnim wiekiem tych wyborców, ale też tym, że mają oni tendencję do myślenia o epidemii w kategoriach spiskowych. Okazuje się bowiem, że zwolennicy Konfederacji istotnie częściej zgadzają się ze stwierdzeniem: „Koronawirus jest zjawiskiem celowo nagłaśnianym przez koncerny farmaceutyczne, aby zarobić na szczepionkach, lekach oraz środkach ochrony”.

Widmo większej nieufności społecznej i stresu

Okazuje się, że wyższej akceptacji zaleceń władzy sprzyja nieufność społeczna. Im ktoś jest bardziej nieufny, tym silniej akceptuje zalecenia władzy dotyczące postępowania w sytuacji epidemii. Naukowcy zaznaczają jednak, że od lat stwierdza się wysoki poziom nieufności w naszym społeczeństwie i że jest on dość trwałą postawą Polaków.

Nieufność w czasie epidemii może jednak wzrosnąć, gdy będzie dużo przypadków łamania procedur, opuszczania kwarantanny, nieodpowiedzialności władzy czy służb publicznych. Tym samym zwiększy się poziom ogólnego niepokoju, lęku przed śmiercią i u wielu pojawią się zaburzenia, jakie wywołuje długotrwały stres. Warto zauważyć, że psychiatrzy i psychologowie kliniczni już dziś zauważają, że coraz więcej osób w obecnej sytuacji cierpi na zaburzenia snu.

Doświadczamy traumy?

Nieufność jest również jednym z istotnych objawów Zespołu Stresu Pourazowego (Post Traumatic Stress Disorders). „Stwierdzoną w naszym badaniu dodatnią zależność między nieufnością i akceptacją ograniczeń kontaktów społecznych można interpretować jako dowód, że nasze społeczeństwo już doświadcza poważnej traumy, a jej konsekwencje prawdopodobnie będą widoczne nie tylko w sferze osobistego życia, ale też w obszarze życia społecznego”, piszą autorzy raportu.

Nieufnością cechują się wyborcy konserwatywni

Naukowcy z Uniwersytetu SWPS zbadali również zależność między preferencjami wyborczymi respondentów a ich ogólną nieufnością wobec ludzi. Porównując wyborców KO i PiS-u, stwierdzono między nimi wyraźną różnicę w poziomie zaufania społecznego. Osoby o poglądach konserwatywnych zwykle cechuje wyższa nieufność społeczna w porównaniu do osób o poglądach liberalnych, co badanie częściowo potwierdziło. Elektorat PiS-u deklaruje silniejsze wartości konserwatywne niż pozostałe elektoraty, na co wskazują badania m.in. Wiesława Baryły i Bogdana Wojciszke (2018) oraz Piotra Radkiewicza (20190 i Krystyny Skarżyńskiej (2019).

Głosujący na Konfederację wykazali niższy poziom nieufności niż elektorat PiS, ale na zwolennikami tego pierwszego ugrupowania są osoby zarówno o konserwatywnym, jak i skrajnie liberalnym światopoglądzie (zwłaszcza w kwestiach ekonomicznych).

W dobie epidemii koronawirusa wykazujemy nastawienie prospołeczne, a deklarują to zwłaszcza ci o niższym poziomie nieufności. Prawie połowa badanych (47,6%) zadeklarowała, że w związku z epidemią pomaga innym.

Jak oceniamy działania rządu?

Polacy są wyraźnie podzieleni, jeśli chodzi o ocenę działań władzy. 40,7% badanych uważa, że rząd dobrze radzi sobie z epidemią, a 31,9% nie zgadza się z tym stwierdzeniem. Działania rządu lepiej oceniają mieszkańcy wsi niż dużych miast (44,6% versus 33,5%) oraz nieco więcej kobiet niż mężczyzn.

Nie ufamy podawanym statystykom zachorowań. Aż 63,7% respondentów deklaruje, że rządzący nie podają społeczeństwu pełnych danych o skali zachorowań, ponad połowa badanych uważa, że władza nie podaje pełnych informacji o epidemii i że nie ufa w pełni rządowym komunikatom. Bardziej nieufni wobec informacji podawanych przez rząd są mieszkańcy dużych miast niż wsi (68,9% versus 59%) oraz częściej kobiety niż mężczyźni (65,4% versus 61,9%)

Zgodę z twierdzeniem „Rząd nie podaje społeczeństwu pełnych informacji o skali zagrożeń koronawirusem” najczęściej wyrażają wyborcy KO (81%), ale w tej kwestii nie ufa rządowi także 43,5% wyborców PiS.

Wielu z nas wierzy w teorie spiskowe związane z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Aż 26,2% respondentów uważa, że koronawirus jest zjawiskiem celowo nagłaśnianym przez koncerny farmaceutyczne, które w ten sposób chcą zarobić na szczepionkach, lekach oraz środkach ochrony. Duża część badanych, bo aż 30,7%, nie ma na ten temat zdania.

Majowe wybory w tradycyjnej formie

Pod koniec marca zdecydowana większość respondentów (75,8%) zgodziła się z twierdzeniem (dotyczącym przeprowadzenia wyborów w tradycyjnej formie), że „majowe wybory prezydenckie powinny zostać przesunięte”. Przeciw było jedynie 7,1% badanych. Za przełożeniem wyborów wypowiedziało się większość wyborców zarówno PiS-u (59,1%), jak i KO (89%).

Działamy prospołecznie 

Pomagamy

W dobie epidemii koronawirusa wykazujemy nastawienie prospołeczne, a deklarują to zwłaszcza ci o niższym poziomie nieufności. Prawie połowa badanych (47,6%) zadeklarowała, że w związku z epidemią pomaga innym osobom, które są w trudniejszej sytuacji niż oni sami. Że nie pomaga, podaje jedynie 15,4% badanych, a 20% nie ma na ten temat zdania.

Martwimy się o zdrowie innych, a nie swoje

Aż 72% badanych deklaruje, że bardziej obawia się o zdrowie swoich bliskich niż o własne (przeciwną deklaracje wyraża 5% badanych, a 23% wybiera odpowiedź „ani tak, ani nie”). Możemy wiec być pewni, że w tym trudnym czasie epidemii „pozostaniemy społeczeństwem, a nie luźnymi, samotnymi elektronami w zadżumionej, groźnej przestrzeni”, jak piszą autorzy badania.

***

Badanie zostało przeprowadzone między 24 i 26 marca 2020 r. na panelu badawczym Ariadna i zostało dokonane na ogólnopolskiej losowo-kwotowej próbie 1080 osób dorosłych (po 18. roku życia). Kwoty łączne dla wieku, płci, wielkości miejsca zamieszkania były dobrane tak, aby stanowiły statystyczną reprezentację tych grup w populacji pełnoletnich Polaków.

Badanie „Społeczeństwo wobec epidemii” zrealizowali naukowcy z Uniwersytetu SWPS: psycholog społeczny dr Konrad Maj i psycholożka specjalizująca się w badaniach postaw i zachowań politycznych, prof. dr hab. Krystyna Skarżyńska.

 

dr Konrad Maj – adiunkt w Katedrze Psychologii Społecznej i Osobowości Uniwersytetu SWPS. Psycholog społeczny, inicjator oraz kierownik Centrum Innowacji HumanTech. W pracy naukowej i dydaktycznej koncentruje się na zagadnieniach związanych z wpływem społecznym, psychologią mediów oraz z innowacjami.

 

prof. dr hab. Krystyna Skarżyńska – psycholożka związana z Instytutem Psychologii Uniwersytetu SWPS. Prowadzi badania nad postawami i zachowaniami politycznymi oraz nad kapitałem społecznym w Polsce.

Cykl tematyczny: Kwiecień 2020
Hasło miesiąca: Koronawirus
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/koronawirus-jak-wspiera%C4%87-osoby-starsze-w-czasie-epidemii/id1437994794?i=1000470860903
  • https://open.spotify.com/episode/4PNOgJDO1X03sxkdn1sjQA
  • https://soundcloud.com/swpspl/popiolek-jak-wspierac-osoby-starsze-w-czasie-epidemii
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/57a3a297-3d32-4989-b5b8-7cf23ae97612?_lst

Osoby starsze są szczególnie narażone na zakażenie się koronawirusem. Ze względu na bezpieczeństwo swoje oraz innych byłoby najlepiej, gdyby na czas pandemii pozostali w domach. Jak ich do tego przekonać? Jak pomóc seniorom w życiu codziennym oraz w zorganizowaniu sobie czasu w domu? Jak wspierać ich psychicznie? W jaki sposób rozmawiać z nimi o lęku i pomóc im go oswoić? Co jeszcze my – osoby młodsze – możemy dla nich zrobić? Na te wszystkie pytania odpowiadają: psycholożka społeczna z Uniwersytetu SWPS prof. Katarzyna Popiołek oraz Zofia Szynal.

 

Gość

258 ewa praglowska

dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. Uniwersytetu SWPS – psycholożka społeczna. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół problematyki relacji międzyludzkich, sposobów udzielania pomocy i wsparcia, uwarunkowań funkcjonowania w bliskich związkach – jak zmienia je czas, model kariery, odczuwany konflikt roli zawodowej i rodzinnej, specyficzne charakterystyki i doświadczenia partnerów. Stale współpracuje z mediami jako popularyzatorka wiedzy psychologicznej, ekspert i komentator bieżących wydarzeń. Jej wykłady zamieszczone w sieci (YouTube) cieszą się ogromnym zainteresowaniem.

Prowadząca

258 zofia szynal

mgr Zofia Szynal – psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w trakcie certyfikacji. Specjalizuje się w seksuologii i diagnozie psychologicznej. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Poznawczej i Behawioralnej. Obecnie jest członkiem Zespołu Terapeutycznego w Centrum Zdrowia Psychicznego oraz prowadzi prywatną praktykę psychoterapeutyczną. Zajmuje się pracą z osobami cierpiącymi z powodu chorób i zaburzeń psychicznych, z doświadczającymi trudności w życiu seksualnym i relacjach interpersonalnych. Prowadzi wykłady i warsztaty psychoedukacyjne w ramach projektów Uniwersytetu SWPS: Strefa Psyche, Uniwersytet SWPS dla Młodzieży oraz w ramach cyklu Współcześni Romantycy.

Ile artykułów i książek napisano o kobiecym orgazmie? Tysiące? Setki tysięcy? Miliony? Ten temat nieustannie wzbudza zainteresowanie i emocje, czasem także niezdrową ekscytację, która nijak ma się do wiedzy naukowej. Dlaczego kobiety udają orgazm? Jak przekonania wyniesione z domu wpływają na seksualność? Co oznacza brak orgazmu i czy jego osiągania można się nauczyć?

O tajnikach kobiecego orgazmu mówi Magdalena Zaborowska-Piecuch, psycholożka i seksuolożka kliniczna.

Ewa Pluta: Według badań z końca 2019 r. opublikowanych w „Archives of Sexual Behaviour”, 60 proc. ankietowanych kobiet symulowało orgazm podczas seksu z partnerem. Po co udawać?

Magdalena Zaborowska-Piecuch: Motywacji kobiet udających orgazm możemy się tylko domyślać. Pewnie część kobiet chce pokazać, że wszystko z nimi w porządku, są wartościowe. Inne bardziej myślą o partnerze niż o sobie. Nie chcą, żeby on pomyślał, że jest niewystarczająco dobrym kochankiem, który nie potrafi doprowadzić partnerki do orgazmu.

Nie bez znaczenia jest sposób prezentacji kobiecej seksualności w kolorowych pismach. Tu na pierwszym miejscu jest dążenie do przeżywania przyjemności seksualnej, zdolność do osiągania orgazmu, maksymalizacja satysfakcji z życia seksualnego. Nadawanie takiego znaczenia życiu intymnemu sprawia, że kobiety chcą osiągać sukces, także w tej dziedzinie. To może rodzić silną presję, by ze wszystkich sił dążyć do orgazmu, a gdy go nie ma – udawać.

Udając orgazm, kobiety strzelają sobie w kolano. Partner myśli, że skoro ona szczytuje, to wszystko jest w porządku, zadowala kobietę i nie musi się bardziej starać. Symulacja orgazmu jest drogą jednokierunkową – trudno z niej zawrócić. Jak wytłumaczyć, że kiedyś miałam orgazmy, a teraz już nie; nagle seks stał się problematyczny, a jeszcze miesiąc temu był bombowy.

Wystarczyłaby rozmowa.

Większość par ma świadomość, że w różnych sferach życia trzeba się dotrzeć. Wspólne mieszkanie to pole nieustannych negocjacji. Podobnie jak wychowywanie dzieci czy nawet sposób spędzania wolnego czasu. Z reguły dobrze jest, gdy rozmawia się o swoich preferencjach, oczekiwaniach, potrzebach. Tak wygląda nauka bycia ze sobą i większość z nas z tym nie dyskutuje, choć to wcale nie jest łatwe. Tymczasem w seksie wszystko ma się dziać naturalnie i najlepiej bez zbędnego gadania. Przeskakuje iskra, partnerzy odczuwają ochotę na seks w tym samym czasie, w brzuchu fruwają motyle, gra miłosna trwa całą noc, a jej ukoronowaniem jest orgazm, najlepiej jednoczesny u obojga. Tak jest, ale tylko w filmach pornograficznych.

W seksie wszystko ma się dziać naturalnie i najlepiej bez zbędnego gadania. Przeskakuje iskra, partnerzy odczuwają ochotę na seks w tym samym czasie, w brzuchu fruwają motyle, gra miłosna trwa całą noc, a jej ukoronowaniem jest orgazm, najlepiej jednoczesny u obojga. Tak jest, ale tylko w filmach pornograficznych.


A w prawdziwym życiu kobiety często zgłaszają się do gabinetów seksuologicznych z zaburzeniami orgazmu?

Kobiety często zafiksowują się na braku orgazmu, upatrują w tym wyłącznie swój problem. Może dlatego, że taki problem łatwo zidentyfikować – orgazm jest albo go nie ma. W tej drugiej sytuacji może pojawić się frustracja, bo nasze życie seksualne jest ubogie w porównaniu z tym pokazywanym w mediach czy znanym chociażby z opowieści koleżanek.

Podczas terapii okazuje się niejednokrotnie, że nie brak orgazmu jest głównym problemem, ale małe potrzeby seksualne czy trudność z uzyskaniem podniecenia w trakcie zbliżenia. Brak satysfakcji z kontaktów seksualnych wynika z nieznajomości swoich potrzeb: czego chcę, co sprawia mi przyjemność, co mnie pociąga, czy odpowiada mi partner, czy w ogóle mam dziś ochotę na seks.

Z kolei realizacji potrzeb obojga partnerów sprzyja, oprócz komunikacji, gra wstępna, która jednak wymaga od obydwojga dużego zaangażowania – skupienia się na dotyku, doznaniach, pieszczotach, a nie codziennych sprawach do załatwienia „na wczoraj”. Gra miłosna zdecydowanie zwiększa szanse na orgazmu.

Kobiety często zafiksowują się na braku orgazmu, upatrują w tym wyłącznie swój problem. Może dlatego, że taki problem łatwo zidentyfikować – orgazm jest albo go nie ma. W tej drugiej sytuacji może pojawić się frustracja, bo nasze życie seksualne jest ubogie w porównaniu z tym pokazywanym w mediach.


Do łóżka wchodzimy też z rozmaitymi przekonaniami – z domu, szkoły, lekcji religii. One chyba też nie ułatwiają życia seksualnego?

Na co dzień pracuję w nurcie poznawczo-behawioralnym, który opiera się między innymi na badaniu przekonań – o sobie, innych i świecie. Coraz częściej bada się też, w jaki sposób nasze przekonania wpływają na seksualność, przyczyniając się do powstawania dysfunkcji seksualnych.

Przekonania te przeważnie wynosi się z domu. Na przykład matka powtarza córce, żeby uważała, bo „zdrada leży w naturze mężczyzn”, „że on zrobi jej dziecko i zostawi na lodzie”. Córka dostaje przekaz, że wobec mężczyzn należy zachowywać czujność, być nieufną i zdystansowaną. Nie może i nie chce dać się wykorzystać i zranić. Nawet jeśli nie zdaje sobie sprawy ze swojego nastawienia do mężczyzn i seksu, ujawnia się ono w relacji erotycznej. Z takim nastawieniem do drugiego człowieka trudno się zrelaksować, oddać przyjemności, pozwolić na luz, a co dopiero osiągnąć orgazm.

Zwłaszcza jak dochodzi do głosu przekonanie, że „kobieta powinna się szanować”.

Miałam pacjentkę, która była przekonana, że jako kobieta powinna się szanować. To, co pociągało ją w łóżku, było jednocześnie tym, co w jej mniemaniu stawia ją w złym świetle. Myślała, że jeśli opowie mężowi o swoich fantazjach seksualnych, uzna ją za kobietę wyuzdaną. Jej przekonania pozostawały w konflikcie z potrzebami, w konsekwencji wywołując frustracje, złość na siebie i niezadowolenie z życia erotycznego, co uniemożliwiało osiągnięcie orgazmu.

Inna pacjentka wyniosła z domu przekonanie, że wszyscy mężczyźni są obrzydliwi pod względem fizycznym. Jej matka często mówiła o mężczyznach, że wyglądają obrzydliwie. Ta kobieta uczyła się nieświadomie i od najmłodszych lat, że mężczyźni są okropni i odpychający fizycznie. W czasie kontaktów seksualnych ze swoim stałym partnerem nie czuła podniecenia, a wręcz odwrotnie, obrzydzenie. Nie mogła się odprężyć, zaangażować w pieszczoty, nie mówiąc o osiągnięciu orgazmu.

Kolejna uważała, że dla męża należy się poświęcać, jego potrzeby przedkładać nad swoje. I nie chodzi tylko o seks – choć faktycznie uznawała, że jej satysfakcja z seksu i orgazm są mniej ważne – ale niemal o każdą dziedzinę życia.

Bo przekonania, o których rozmawiamy i zasady rządzące naszym życiem, są często bardzo uogólnione, dotyczą wszystkich sfer życia. Od tych zasad nie ma wyjątków, „kobieta ma się szanować” i tak ma być zawsze. Poza tym zasad się nie łamie.

W osiągnięciu orgazmu przeszkadzają też konflikty psychiczne, które mogą mieć podłoże religijne. Na przykład Kościół katolicki, ale nie tylko, nie akceptuje seksu przed ślubem. Pewnie dla większości ludzi „dochowanie czystości” jest ponad siły. Złamanie tej zasady może jednak wywoływać w osobie wierzącej głębokie poczucie winy, które z kolei utrudni radosne przeżywanie seksu.

Jest jeszcze inne przekonanie – że orgazm orgazmowi nierówny.

Zapewne chodzi o dawno już obalony mit, który ufundował nam Zygmunt Freud. Twierdził on, że orgazm pochwowy jest bardziej dojrzały i lepszy niż ten uzyskany przez stymulację łechtaczki. Freud bardzo wiele wniósł do wiedzy o seksualności, w tym seksualności kobiet, ale w kwestii orgazmów się pomylił.

Dziś wiadomo, że podział na „lepszy” i „gorszy” orgazm nie ma uzasadnienia w badaniach naukowych. Obydwa orgazmy są równorzędne. Reakcja orgastyczne – m.in. skurcze mięśni wokół miednicy, pochwy i macicy – jest takie samo, niezależnie od typu orgazmu. Zresztą niewiele kobiet potrafi osiągnąć orgazm wyłącznie przez stymulację pochwy i często orgazm pochwowy jest osiągany częściowo dzięki stymulacji łechtaczki. A w ogóle sprawa nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Osiągnięcie orgazmu to w przypadku kobiet kombinacja różnych czynników: biologicznych, kulturowych, społecznych, psychologicznych.

To może zacznijmy od początku, czyli od biologii.

Ja bym powiedziała, że jednak początek jest w głowie – tu zaczyna się orgazm. Trudno go osiągnąć bez podniecenia, które ma zarówno komponent fizjologiczny, jak i poznawczy: oceniamy, że partner jest atrakcyjny, podoba nam się, mam ochotę być z nim blisko. To świetny początek.

Czasem brak orgazmu wynika z niewłaściwej stymulacji: zbliżenie trwa zbyt krótko, umiejętności obojga partnerów są niewystarczające. Ale tu wracamy do wcześniejszego wątku – rozpoznania swoich potrzeb. Znowu, bez rozmowy ani rusz. Jednak otwarta rozmowa o seksie wymaga sporych umiejętności komunikacyjnych, których z reguły nie mamy. Trzeba też dużej odwagi, by się odsłonić, mówić o sobie, swoich pragnieniach i potrzebach. Lęk przed zranieniem może odstręczać od otwartej rozmowy.

Jest też tak: edukacja seksualna kuleje, za to dobrze ma się przekaz, że o „seksie się nie rozmawia”. Nic dziwnego, że niewiele kobiet znajduje w sobie odwagę, by powiedzieć: „Wiesz, chciałabym, żebyś stymulował moją łechtaczkę bardziej intensywnie”. W ogóle ludzie mało ze sobą rozmawiają. Efekty są takie, że kobiety udają orgazm, a mężczyźni udają, że tego nie widzą.

Czy osiągania orgazmu można się nauczyć?

Nawet trzeba. Generalnie kobiety uczą się orgazmu, nie tak jak mężczyźni, którym jest on dany – towarzyszy ejakulacji. Treningiem seksualności może być na przykład masturbacja. Dzięki niej kobiety poznają, jakie sfery erogenne są szczególnie reaktywne, jaki rodzaj dotyku sprawia im najwięcej przyjemności. Im większa wiedza o swojej seksualności, tym większe szanse na orgazm.

Warto pamiętać, że seks to nie jedyna sfera życia, w której dążenie do celu jest ważniejsze niż sam cel. Zamiast zafiksowywać się na orgazmie, lepiej skupić się na budowaniu bliskości i intymności, pieszczotach, dotyku, zabawie.

Orgazm jest fantastycznym przeżyciem, ale jeśli myśl, czy go przeżyjemy, czy nie, niszczy życie seksualne, to może lepiej sobie odpuścić?

Anna Morawska

Magdalena Zaborowska-Piecuch – psycholog kliniczny, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, seksuolog kliniczny, superwizor Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, biegły sądowy w dziedzinie seksuologii.

Doświadczenie zawodowe zdobyła w Poradni Zdrowia Psychicznego w Warszawie, Poradni Seksuologicznej i Patologii Współżycia Szpitala Nowowiejskiego, odbywając staże oraz prowadząc konsultacje psychologiczne i psychoterapię w prywatnym gabinecie. W swojej pracy bazuje na podejściu poznawczo-behawioralnym oraz terapii schematów. Pracuje pod stałą superwizją.

Jako wykładowca współpracuje z Uniwersytetem SWPS oraz WUM, gdzie dzieli się swoją wiedzą z zakresu seksuologii z uczestnikami studiów podyplomowych. Prowadzi warsztaty i szkolenia, m.in. dla Fundacji Żyjmy Zdrowo.

Cykl tematyczny: Kwiecień 2020
Hasło miesiąca: Koronawirus
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/koronawirus-kryzysy-w-rodzinie-przemoc-i-wsp%C3%B3%C5%82uzale%C5%BCnienie/id1437994794?i=1000470394206
  • https://open.spotify.com/episode/6UXTDeoprOSGZ5C8Y4GXDR
  • https://soundcloud.com/swpspl/koronawirus-a-kryzysy-w-rodzinie-przemoc-i-wspoluzaleznienie-magdalena-sekowska-i-zofia-szynal
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/b3202383-f7c3-475a-914e-cb418e42bfdd?_lst

Izolacja, w jakiej żyjemy od jakiegoś czasu, a także kwarantanna, jakiej poddani są niektórzy z nas, mają niebagatelny wpływ na nas wszystkich, ale szczególnie dotykają rodzin w kryzysie. W obecnej sytuacji ofiara przemocy domowej nie ma dokąd uciec ani gdzie się skryć. Jak więc chronić się przed przemocą domową w czasie pandemii i kwarantanny? Jak w tym trudnym czasie chronić dzieci? Jak i gdzie (np. w internecie) możemy szukać pomocy? Z tym trudnym tematem mierzą się eksperci z Uniwersytetu SWPS – psycholog i psychoterapeuta Magdalena Sękowska oraz psycholog Zofia Szynal.

 

Gość

258 sekowska

Magdalena Sękowska – psycholog, psychoterapeuta z ponad 30-letnim doświadczeniem, konsultant zarządzania. Dyrektor Kliniki Uniwersytetu SWPS Rodzina-Para-Jednostka w Poznaniu. Prowadzi psychoterapię indywidualną, specjalizuje się w pracy psychoterapeutycznej z parami, wykorzystując Terapię Skoncentrowaną na Emocjach. Opracowała autorską metodę wspierania relacji pomiędzy rodzicami a dziećmi poprzez przeprowadzanie obserwacji w warunkach naturalnych, czyli w domu. W swojej pracy wykorzystuje podejście systemowe, Terapię Skoncentrowaną na Emocjach, koncepcję skryptów międzypokoleniowych oraz Analizę Transakcyjną. Swoją wiedzę i doświadczenie wykorzystuje także w pracy z kadrą menedżerską oraz zarządami firm i korporacji.

Prowadząca

258 zofia szynal

mgr Zofia Szynal – psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w trakcie certyfikacji. Specjalizuje się w seksuologii i diagnozie psychologicznej. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Poznawczej i Behawioralnej. Obecnie jest członkiem Zespołu Terapeutycznego w Centrum Zdrowia Psychicznego oraz prowadzi prywatną praktykę psychoterapeutyczną. Zajmuje się pracą z osobami cierpiącymi z powodu chorób i zaburzeń psychicznych, z doświadczającymi trudności w życiu seksualnym i relacjach interpersonalnych. Prowadzi wykłady i warsztaty psychoedukacyjne w ramach projektów Uniwersytetu SWPS: Strefa Psyche, Uniwersytet SWPS dla Młodzieży oraz w ramach cyklu Współcześni Romantycy.

W swojej seksualności możemy się przejrzeć jak w lustrze. Nie zawsze obraz będzie idealny, ale zawsze stanie się źródłem ważnych informacji – o problemach w innych obszarach życia. Kłopoty ze zdrowiem, kiepska komunikacja w relacji, tłumienie swoich potrzeb, a nawet niska samoocena – to wszystko negatywnie wpływa na seksualność. Mimo to postrzegamy ją jako odseparowaną od innych dziedzin życia. To błąd. – Trudności seksualne to często opowieść o tym, że coś niepokojącego dzieje się w życiu – podkreśla Daniel Cysarz, psycholog i seksuolog kliniczny.

Ewa Pluta: Mówi się, że seks jest papierkiem lakmusowym relacji. Co w takim razie mogą oznaczać problemy w tej sferze życia?
 
Daniel Cysarz: Trudności seksualne to często opowieść o tym, że coś niepokojącego dzieje się w życiu. To mogą być problemy ze zdrowiem, których nie wiążemy z mniejszą sprawnością seksualną. Czasem alkohol, wszelkie używki, przyjmowane leki. Także brak akceptacji swojego ciała. Wstydzimy się go i nie lubimy, więc w łóżku nie pozwalamy sobie na otwartość i spontaniczność. Ale partner o tym nie wie i zaczyna myśleć, że może problem jest w nim. 

Często pracuję z parami, które na początku mówią, że ich relacja jest niemalże idealna. Świetnie się dogadują, tylko ten seks im nie idzie. Zazwyczaj już po pierwszej sesji okazuje się, że to nie z seksem jest problem, ale z ich relacją. 

Czyli?

Partnerzy nie potrafią komunikować swoich potrzeb i uczuć. Nie mówią o tym, co lubią i co jest dla nich w życiu ważne. Do łóżka wchodzą z oczekiwaniami wobec siebie, często wygórowanymi, ale ich też nie artykułują. Jeśli w codziennym życiu zawodzi komunikacja, nie ma co liczyć na to, że w w sferze seksualnej będzie lepiej.

Często pracuję z parami, które na początku mówią, że ich relacja jest niemalże idealna. Świetnie się dogadują, tylko ten seks im nie idzie. Zazwyczaj już po pierwszej sesji okazuje się, że to nie z seksem jest problem, ale z ich relacją. 

 

Teoretycznie jest to oczywiste, ale w praktyce już niekoniecznie?
 
Różnie to bywa. Wielu pacjentów szuka pomocy na własną rękę, sięga po fachową literaturę. Nie są więc zdziwieni, gdy dochodzimy do wniosku, że ich problemy z seksualnością są objawem pewnych dysfunkcji w innych sferach życia. Na przykład przedwczesny wytrysk. Zwykle okazuje się, że przyczyną przedwczesnego wytrysku nie jest wcale zbyt duży poziom podniecenia, tylko napięcia emocjonalnego. Mężczyzna wchodzi do łóżka ze zbyt wieloma oczekiwaniami wobec siebie: żeby seks trwał długo, żeby sprawić jej przyjemność, żeby miała orgazm. Jednocześnie zaczyna czuć lęk, że wszystkich oczekiwań nie będzie mógł spełnić. Praca terapeutyczna skupia się więc na radzeniu sobie z lękiem i nierealnymi oczekiwaniami, a nie podniesieniu sprawności seksualnej.

Czy wiele problemów z seksualnością nie wynika z tego, że traktujemy ją w oderwaniu od innych sfer życia? 
 
Rzeczywiście, seks jest czasem traktowany jak kolejna funkcja fizjologiczna, odseparowana od relacji. Bywa wykorzystywany instrumentalnie. Czasem jeden z partnerów ma problemy z regulacją emocji i uprawia seks głównie po to, żeby zredukować napięcie. Drugi partner może czuć się wykorzystywany i traktowany przedmiotowo. To jest swoiste oszustwo, bo jedna osoba chce bliskości, czułości, intymności, a druga tylko się rozładować. 

Zbyt rzadko zastanawiamy się, czego szukamy w seksie, a może okazać się, że poza przyjemnością i rozładowaniem popędu szukamy tam: bliskości, akceptacji, dowartościowania się, poczucia bezpieczeństwa, poczucia przynależności. Brak uświadomienia sobie własnych potrzeb może komplikować nam życie seksualne.

Czasem potrzeby niezaspokojone w relacji chcemy zaspokajać w seksie, a gdy partner go odmawia, możemy czuć podwójną stratę.

Jesteśmy uwikłani w przeróżne skrypty kulturowe. Od dzieciństwa wbijane są nam do głów ciekawe przekonania, takie jak to, że „o tych sprawach się nie rozmawia”. 
 
Opuszczamy dom nie tylko z bagażem przekonań na temat seksu i seksualności oraz roli kobiety i mężczyzny w związku, ale też oczekiwaniami – względem siebie i innych. Kobieta myśli: w seksie trzeba się poświęcić, najważniejsza jest przyjemność mężczyzny, ja jestem na drugim planie. Mężczyzna: muszę być sprawny seksualnie, pokazać się z jak najlepszej strony, nie mogę zawieść.

Z domu dostajemy też „w gratisie” modele tworzenia relacji, budowania bliskości, wyrażania lub niewyrażania emocji. Bo te skrypty, choć często nieuświadomione, mają realny wpływ na życie. Seks staje się sceną, na której partnerzy odgrywają nieswoje role. Wkrada się między nich napięcie. Próbują udowodnić sobie coś, czego nie potrafią nawet nazwać. 

Rzadko się zdarza, że w trakcie pierwszych spotkań para rozmawia na temat swoich przekazów z domu na temat seksu: „Ja mam taki skrypt, ty masz taki, choć prognozy nie są dobre, spróbujmy zbudować coś nowego”.

W tworzeniu się naszej dorosłej seksualności nie bez znaczenia są pierwsze doświadczenia seksualne, a także dalszy rozwój psychoseksualny – zarówno te trudne przeżycia, jak i budujące. Te doświadczenia nakładają się na orientację seksualną, tożsamość płciową, preferencje seksualne, temperament i osobowość. Kompilacja tego wszystkiego składa się na pewien „posag seksualny”, z którym wchodzimy w relację z partnerem, który też wnosi swoją seksualność. Stąd życie seksualne pary raczej powinno zaczynać się od rozmowy na temat seksualności, a nie od seksu.

W sferze seksualności nie dzieje się najlepiej. Od czego zacząć wdrażanie planu naprawczego?

Najważniejsze jest poznanie siebie i swoich potrzeb. Warto przyjrzeć się, czy relacja z partnerem/partnerką i jej składowa, czyli seksualność, jest zgodna z nami. Może się okazać, że robimy coś wbrew sobie. Dlaczego? To pytanie, na które coraz częściej próbujemy sobie odpowiadać. Warto tej odpowiedzi poszukać samemu lub razem z partnerem, jeśli pomimo usilnych prób nie udaje się jej odnaleźć, można rozważyć wizytę u specjalisty.

Zwykle terapia rozpoczyna się od ustaleniu przyczyn problemów w sferze seksualnej, które w większość przypadków dotyczą pozaseksualnych obszarów funkcjonowania. Może się okazać, że brak ochoty na seks w relacji wynika z problemów w komunikacji, braku poczucia akceptacji lub niskiego poczucia wartości. Pomyślnie zakończony proces psychoterapii zwykle pozytywnie przekłada się na zadowolenie z seksu. Innymi słowy, dobrostan w naszym życiu i relacji, zwykle ma przełożenie na dobry seks, a nie odwrotnie.

Seksualność nie powinna być nigdy źródłem dyskomfortu czy cierpienia, ale ważną częścią ogólnego dobrostanu psychicznego, a jeśli mowa o seksualności w parze – to dopełnieniem bliskiej, wartościowej relacji. 

cysarz

Daniel Cysarz – psycholog, doktor nauk społecznych w dziedzinie psychologii. Certyfikowany seksuolog kliniczny i psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, superwizor Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego.

Męska seksualność. Traktowana stereotypowo: „facetom tylko jedno w głowie”. Sprowadzana do prymitywnych popędów: „facet zawsze chce”. Często bagatelizowana, między innymi w medialnych przekazach: „Korzeń przestał płonąć? Weź tabletkę”. – Mężczyźni są bardzo samotni w swoich problemach z seksem – mówi Andrzej Gryżewski, seksuolog, który przybliża specyfikę męskiej seksualności i opowiada o tym, że podobnie jak u kobiet męski seks też zaczyna się w głowie.

Ewa Pluta: Męska seksualność nie jest niczym skomplikowanym. Taki panuje stereotyp.

Andrzej Gryżewski: Czasem słyszę takie stwierdzenia od swoich pacjentów. Pytam później, dlaczego przyszli do mojego gabinetu, skoro tak świetnie sobie radzą. Zwykle odpowiadają: mój przypadek jest wyjątkowy. Generalnie seksualność jest bardzo skomplikowaną materią, ale przy zachowaniu zdrowych zasad staje się źródłem przyjemności, satysfakcji, bliskości.

O jakich zdrowych zasadach pan mówi?

Nie będę odkrywczy, jeśli powiem, że kluczowe jest unikanie tak zwanej „gospodarki rabunkowej”. Pierwszym jej aspektem jest wysypianie się. Ale większość mężczyzn nie wiąże braku snu z problemami z seksualnością. Śpią poniżej siedmiu godzin, co w konsekwencji zaburza wydzielanie testosteronu. Dalej mamy efekt domina: mniej testosteronu, to mniejszy popęd seksualny, słabnące pożądanie, problemy z inicjacją zbliżenia. Okradanie się między innymi ze snu to właśnie gospodarka rabunkowa. Prędzej czy później seks musi runąć.

Na drugim miejscu jest dieta, a raczej jej brak. Wielu mężczyzn nie je śniadań, czyli podstawowego posiłku w ciągu dnia. Myślą, że poranna kawa wystarczy. W przelocie, koło południa zjadają na mieście szybką przekąskę. Aż nadchodzi wieczór. Wreszcie można się najeść do woli, ale takie obżarstwo ma swoje konsekwencje w postaci odkładającej się tkanki tłuszczowej. Tu problem jest nie tylko estetyczny, lecz przede wszystkim zdrowotny: otyłość brzuszna może powodować zwiększone wydzielanie żeńskich hormonów, np. estrogenów, a hamować produkcję testosteronu. W konsekwencji ochota na seks jest mniejsza.

W ogóle tryb życia ma ogromny wpływ na seksualność. Wielu moich pacjentów siedzi przez większą część dnia. Zwłaszcza teraz, w czasach pandemii, ruch praktyczne wypadł z ich życia. Zwykle pracują po 8-10 godzin dziennie przed komputerem, w domu odpoczywają na kanapie przed telewizorem, jednocześnie rozpamiętując, co się wydarzyło tego dnia w pracy. Gdzie tu jest miejsce na sport? Ciało jest w coraz słabszej kondycji, a co za tym idzie jakość seksu się pogarsza. A wystarczyłoby 30 minut szybkiego marszu dziennie. Naprawdę, nie trzeba biegać ultramaratonów, żeby mieć udane życie seksualne.

Czy my nie sprowadzamy w tym momencie seksualności do sprawności seksualnej? Wysypiaj się, ćwicz, jedz zdrowo, bo inaczej nie dasz rady.

To, o czym powiedziałem, to absolutna podstawa, „abc dobrego seksu”. Oczywiście, w seksualności nie chodzi tylko o mechaniczną czynność, ale też o spełnienie emocjonalne. I tu płeć nie ma znaczenia. Choć mężczyźni w większości stawiają na „pokazowy performance” – aby seks był dobrze wykonany, najlepiej z fajerwerkami rodem z porno. Obrazowo opisałem ten mechanizm w „Macho. Instrukcja obsługi”. Mężczyźni o swoją głowę już tak nie dbają. Podstawowa zasada w seksuologii brzmi: jeśli ciało jest podniecone, musi minąć kilkanaście, a często kilkadziesiąt minut, aby głowa została zaktywizowana. Ale jeśli głowa jest zaktywizowana, to ciało szybko się do niej dostosowuje. Krótko mówiąc, mężczyźni nie doceniają sfery emocjonalnej w seksie.

Seksualność to jedno, a emocje drugie?

Jeden z pacjentów trafił do mnie z zaburzeniami erekcji. Zapytałem, czy jego partnerka odpowiada mu fizycznie. W skali od 1 do 10 ocenił ją na 2. Czyli mu się nie podoba. On lubi niskie, szczupłe, brunetki, a od 3 lat jest w związku z kobietą, która ma metr osiemdziesiąt wzrostu, waży ponad 90 kilogramów i jest blondynką. I uwaga, tu się zaczyna mit miłości romantycznej, który mówi, że jak ludzie się kochają, to wszystko będzie dobrze. Niestety, miłość nie wystarczy. Wracając do mojego pacjenta, intelektualnie są świetnie dopasowani. Lubi z nią spędzać czas, dobrze się dogadują, ale ten seks. W toku wychowania mówiono mu, że atrakcyjność fizyczna jest nieważna, liczą się intelekt i osobowość. Jeśli będzie szczerze kochać swoją partnerkę, to w sferze seksualnej wszystko samo się ułoży. Absolutnie nie. Trzeba wybrać osobę dopasowaną do nas ciałem i umysłem.

Wielu mężczyzn przychodzi do seksuologa w momencie ogromnego kryzysu: partnerka kastruje, on jej nie docenia, nie szanuje, nie lubi. Ale mężczyźni często nie mówią o problemach w sferze emocjonalnej, tylko że chcą mieć lepsze wzwody. Czasem mam wrażenie, że moi pacjenci najchętniej zostawiliby swoje penisy w gabinecie, żebym je naprawił psychoterapeutycznie, a oni się po nie zgłoszą, jak wszystko będzie gotowe. Z zawodu nie jestem jednak mechanikiem, tylko seksuologiem. Pracujemy z pacjentem nad całością, a nie tylko wycinkiem.

Czasem mam wrażenie, że moi pacjenci najchętniej zostawiliby swoje penisy w gabinecie, żebym je naprawił psychoterapeutycznie, a oni się po nie zgłoszą, jak wszystko będzie gotowe. Z zawodu nie jestem jednak mechanikiem, tylko seksuologiem. Pracujemy z pacjentem nad całością, a nie tylko wycinkiem.

 


Seksualność zaczyna się w głowie?

Na pewnym etapie rozwoju psychoseksualnego. U większości mężczyzn między 16 a 25 rokiem życia pojawia się automatyzm seksualny. Z reguły zawsze są gotowi na stosunek seksualny i nie jest tak ważne, co czują do partnerki. Potem na pierwszy plan wchodzi zaangażowanie emocjonalne: zainteresowanie drugą osobą, szacunek, pożądanie. Mężczyźni często nie zdają sobie z tego sprawy i do gabinetu seksuologa trafiają rozczarowani – przede wszystkim sobą. Myślą, że skoro nie mają wzwodu na zawołanie, to są wybrakowani. Stąd już tylko krok do konfliktów małżeńskich czy partnerskich.

Cały problem w tym, że seksualność jest postrzegana jako sfera życia odseparowana od pozostałych?

Emocje i seksualność muszą być w harmonii. Wtedy seksualność jest radosna i ekscytująca. Obydwie osoby czują się nasycone po seksie. Często słyszę jednak w gabinecie coś innego: ona wygląda jak miss Polski, gdy idę z nią po mieście, wszyscy się oglądają, ale ja nie mam ochoty uprawiać z nią seksu. A jeśli już to robię, czuję potem smutek, złość, żal. W seksuologii tak to nazywamy: smutek po akcie. Ta emocja pojawia się, gdy seks jest w niezgodzie z nami, naszymi potrzebami, oczekiwaniami, upodobaniami.

Przeczytaj także: Jak mężczyzna kocha kobietę

W „Sztuce obsługi penisa” wspomina pan, że deficyty w męskiej seksualności wynikają z braku kontaktu ze sobą. Praca terapeutyczna powinna zacząć się od lepszego poznania siebie?

Bez nawiązania kontaktu ze sobą trudno o sukces psychoterapii. Innymi słowy, przychodzi mężczyzna do gabinetu seksuologa i mówi, że ma problemy z zaburzeniami erekcji. Jeśli on nie podzieli się swoim doświadczeniem, nie opowie o swoich emocjach, to prawdopodobnie terapia skończy się na niczym. Jak ustalić diagnozę? Zgadywać, co jest rzeczywistym problemem? To diagnoza jest matką terapii. Jaka diagnoza, takie sposoby rozwiązania problemu. Seksualności nie da się naprawić zaocznie.

Często słyszę od mężczyzn, że od miesięcy nie uprawiają seksu, choć chcieliby. Nie wiedzą, z czego wynika ich stan. Przecież partnerka jest chętna, otwarta, seksowna. Dopiero potem okazuje się, że w pracy przeżywają chroniczny stres. Albo niedawno zmarła bliska im osoba. Mają prawo do żałoby, opłakiwania straty, ale sobie go odmawiają. Jednocześnie nie dostrzegają połączeń między różnymi sferami życia. Widzą przyczynę, widzą skutek, ale nie widzą zależności między nimi. Nad myśleniem przyczynowo-skutkowym też bardzo często pracujemy. Niby oczywiste, a dla wielu kompletnie niewidoczne.

Wstyd w sypialni – to też męski problem?

Wstyd jest bardzo demokratyczny, dotyczy wszystkich płci, orientacji seksualnych, zawodów. Natomiast wielu mężczyzn wstyd przykrywa alkoholem. Zresztą 60 proc. ludzi nigdy nie uprawiało seksu na trzeźwo. Dla mnie, jako seksuologa, oznacza to, że 60 proc. ludzi stresuje się seksem i czuje przed nim lęk. Typowo męskie lęki to: jak wypadnę, czy partnerka zaakceptuje długość mojego członka, czy ona nie rozczaruje się seksem, czy doprowadzę ją do 50 orgazmów w ciągu nocy, czy przebiję jej poprzednich partnerów, czy dzisiejszy seks będzie wspominała przez najbliższe lata. Pod tymi lękami kryją się głębsze lęki – że jest się niewystarczająco sprawnym seksualnie, czułym, majętnym, doświadczonym życiowo. Nie to, co inni. Oni na pewno są lepsi.

Wstyd jest bardzo demokratyczny, dotyczy wszystkich płci, orientacji seksualnych, zawodów. Natomiast wielu mężczyzn wstyd przykrywa alkoholem. Zresztą 60 proc. ludzi nigdy nie uprawiało seksu na trzeźwo. Dla mnie, jako seksuologa, oznacza to, że 60 proc. ludzi stresuje się seksem i czuje przed nim lęk.

 


Wstyd pewnie przeszkadza w budowaniu bliskości?

Wstyd przeszkadza partnerom komunikować o swoich potrzebach. Po kilku miesiącach związku mężczyzna czuje, że jego popęd seksualny nie jest już tak wysoki jak na początku, ale wstydzi się powiedzieć o tym partnerce. Boi się zranienia, często kpin. Schodzi więc do partyzantki seksualnej, czyli zaspokaja swoje potrzeby seksualne, masturbując się z wykorzystaniem fantazji lub oglądając pornografię.

„Mężczyźni są bardzo samotni w swoich problemach z seksem” – to pana słowa. Co się pod nimi kryje?

Tak, to ważna i smutna refleksja, którą w gabinecie słyszę od mężczyzn kilkadziesiąt razy na tydzień. Niejeden mężczyzna boryka się z problemami z seksualnością, ale nie ma komu o nich powiedzieć. Partnerce życiowej nie chce. Ma poczucie, że nie gra z nią do jednej bramki. Nawet więcej, ona jest po drugiej stronie barykady, odgrywa rolę surowego cenzora. Koledzy? Trudno się przyznać przed kumplami ze szkoły czy pracy, że „z seksem nie dowożą”. Boją się, że stracą twarz, wylądują na dole hierarchii społecznej. Z rodzicami o seksie się nie rozmawia. Z rodzeństwem też głupio. Kto zostaje?

Seksuolog.

W gabinecie często okazuje się, że jestem pierwszą osobą w życiu tego mężczyzny, z którą on dzieli się swoimi problemami z seksem. Czuję wtedy ogromny smutek, że ta ważna sfera życia jest zaniedbywana, na co wpływ ma między innymi dominująca norma kulturowa, zgodnie z którą o seksie nie powinno się mówić. Powinno się go jedynie uprawiać, jak próbuje nas przekonać w spotach społecznych Ministerstwo Zdrowia (śmiech).

Dostrzegam jednak pozytywne zmiany. Mężczyźni coraz częściej sięgają po fachową literaturę, szukając w niej rozwiązań swoich problemów. Wreszcie zwalczają w sobie wstyd i udają się do seksuologa. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że przyjście na pierwszą wizytę to 80 proc. sukcesu. Pacjenci zrzucają z siebie taki ciężar, że z sesji wychodzą bez kurtki, czapki, parasola, nawet kluczyków do samochodu. Czują się jakby przebiegli ultramaraton i dostali medal. Potem jest już z górki.

258 gryzewski

Andrzej Gryżewski – seksuolog, psycholog i psychoterapeuta poznawczo-behawioralny. Autor bestsellerowej książki o męskiej seksualności „Sztuka obsługi penisa” i „Macho instrukcja obsługi”. Założyciel gabinetu Cbtseksuolog.pl. Miłośnik squasha i dalekich podróży.

Cykl tematyczny: Kwiecień 2020
Hasło miesiąca: Koronawirus
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/koronawirus-wsparcie-dla-pracownik%C3%B3w-s%C5%82u%C5%BCb-medycznych/id1437994794?i=1000469345836
  • https://open.spotify.com/episode/3ayRAvpXGE8g61iWogykO2
  • https://soundcloud.com/swpspl/webinar-sp-popiel-2020
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/fc1e44a2-af3f-4e07-8a92-e6de7937f6ad?_lst

W czasach panowania koronawirusa zamykamy się w domach. Pracownicy służb medycznych nie mogą – tak jak my – przenieść pracy do swojego domowego biura. Każdego dnia, pomagając innym, narażają swoje zdrowie, a pośrednio również zdrowie swoich rodzin. Z jakimi trudnościami mierzą się w czasie trwania epidemii? Jak na ich psychikę wpływa stres, odpowiedzialność, presja? Na jakie trudności natury psychicznej są wystawieni lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, laboranci? Jak w tym trudnym czasie mogą zadbać o swój dobrostan psychiczny? Czy w ogóle mogą coś dla siebie zrobić, biorąc pod uwagę przemęczenie i brak czasu na odpoczynek? Jak pacjenci mogą ułatwić im pracę? Jak my możemy wspierać pracowników medycznych i placówki medyczne? Na te pytania w rozmowie z psycholog Zofią Szynal odpowiada dr n. med. Agnieszka Popiel – psychiatra i psychoterapeutka z Uniwersytetu SWPS.

 

Ekspert

258 popiel

dr n. med. Agnieszka Popiel – psychiatra, psychoterapeutka (PTTPB, SITCC, EABCT), superwizorka psychoterapii (PTTPB), wykładowczyni Uniwersytetu SWPS. Członkini Working Group on Training w European Association for Behavioural and Cognitive Therapies. Adiunktka w Uniwersytecie SWPS w Warszawie. Prowadzi badania nad skutecznością psychoterapii poznawczo-behawioralnej (programy TRAKT w ramach badań nad PTSD kierowanych przez prof. B. Zawadzkiego). Kieruje podyplomową Szkołą Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS (Warszawa, Sopot, Poznań, Wrocław, Katowice, Rzeszów).

Prowadząca

258 szynal

mgr Zofia Szynal – psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w trakcie certyfikacji. Specjalizuje się w seksuologii i diagnozie psychologicznej. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Poznawczej i Behawioralnej. Obecnie jest członkiem Zespołu Terapeutycznego w Centrum Zdrowia Psychicznego oraz prowadzi prywatną praktykę psychoterapeutyczną. Zajmuje się pracą z osobami cierpiącymi z powodu chorób i zaburzeń psychicznych, z doświadczającymi trudności w życiu seksualnym i relacjach interpersonalnych. Prowadzi wykłady i warsztaty psychoedukacyjne w ramach projektów Uniwersytetu SWPS: Strefa Psyche, Uniwersytet SWPS dla Młodzieży oraz w ramach cyklu Współcześni Romantycy.

Cykl tematyczny: Kwiecień 2020
Hasło miesiąca: Koronawirus
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/strefa-psyche-uniwersytetu-swps/id1437994794?mt=2
  • https://open.spotify.com/episode/6gqS0A43h0IZoVrCTzuvM9
  • https://soundcloud.com/swpspl/koronawirus-jak-rozmawiac-i-wspierac-dzieci-w-tym-czasie-dr-m-sniegulska-i-zofia-szynal-01
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/e84072a7-2eef-44fd-823a-36beeaa85cf0?_lst

Czas panowania koronawirusa to trudny okres dla nas wszystkich. Niełatwo nam pogodzić się z izolacją i przymusową rezygnacją z dotychczasowego trybu życia. Zmiany te tym bardziej trudno zrozumieć dzieciom, wyrwanym nagle ze swoich rytuałów, pozbawionym towarzystwa kolegów, a nawet możliwości spacerów w ulubione miejsca. Inaczej na tę sytuację zareaguje przedszkolak, a inaczej – dziecko w wieku szkolnym czy nastolatek, dlatego rozmowy na ten temat muszą przebiegać w sposób dostosowany do wieku dziecka. Jak więc rozmawiać? Jak zaopiekować się trudnymi emocjami dziecka – np. lękiem, złością – związanymi z pandemią? W jaki sposób wesprzeć dziecko, które tęskni za przedszkolem lub szkołą i znajomymi? Jak rodzeństwo może się wzajemnie wspierać?

Jak w tym wszystkim rodzic może zadbać sam o siebie? Rozmawiają o tym psycholożki i psychoterapeutki z Uniwersytetu SWPSZofia Szynaldr Magdalena Śniegulska.

 

Ekspert

258 ewa praglowska

dr Magdalena Śniegulska – psycholożka, psychoterapeutka, dydaktyczka. Zajmuje się psychologią rozwojową dzieci i młodzieży, zaburzeniami zachowania i interwencją kryzysową. Członkini Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczo-Behawioralnej, European Association for Behavioural and Cognitive Therapies (EABCT), Polskiego Towarzystwa Etologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Prowadząca

258 joanna gutral

Zofia Szynal – psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w trakcie certyfikacji. Specjalizuje się w seksuologii i diagnozie psychologicznej. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Polskiego Towarzystwa Psychoterapii Poznawczej i Behawioralnej. Obecnie jest członkiem Zespołu Terapeutycznego w Centrum Zdrowia Psychicznego oraz prowadzi prywatną praktykę psychoterapeutyczną. Zajmuje się pracą z osobami cierpiącymi z powodu chorób i zaburzeń psychicznych, z doświadczającymi trudności w życiu seksualnym i relacjach interpersonalnych. Prowadzi wykłady i warsztaty psychoedukacyjne w ramach projektów Uniwersytetu SWPS: Strefa Psyche, Uniwersytet SWPS dla Młodzieży oraz w ramach cyklu Współcześni Romantycy.

Cykl tematyczny: Kwiecień 2020
Hasło miesiąca: Koronawirus
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/koronawirus-zwi%C4%85zki-jak-wsp%C3%B3lnie-przetrwa%C4%87-ten-trudny/id1437994794?i=1000468981673
  • https://open.spotify.com/episode/1vDfRpCgDGSyu1GkEUMyl5
  • https://soundcloud.com/swpspl/koronawirus-a-zwiazki-jak-wspolnie-przetrwac-ten-trudny-czas-m-sekowska-dr-e-jarczewska-gerc
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/54c4810a-488d-47b4-92df-659d5e6ac1dc?_lst

Pandemia koronawirusa odbiera nam nasze poprzednie życie. Nic nie jest takie jak jeszcze kilkanaście dni temu. Nasze domy stały się teraz miejscem pracy, odpoczynku, szkołą i przedszkolem dla dzieci. Dla wielu par to trudny okres. Dlaczego tak jest? Co ten czas – spędzony wspólnie, ale jednak pod przymusem – ujawnia o związku? Jakie trudności mogą przeżywać partnerzy, kiedy z konieczności pozostają razem w domu przez wiele dni? Jak zadbać o dobrostan psychiczny swój oraz partnera? Czy emocje towarzyszące nam w tym trudnym czasie mogą jakoś wzmocnić parę? Co zrobić, żeby ten czas upłynął nam w jak najlepszej atmosferze? Jak uniknąć kłótni i konfliktów lub jak kłócić się zdrowo?

Na te pytania odpowiadały: psycholożka i psychoterapeutka Magdalena Sękowska oraz prowadząca spotkanie psycholożka dr Ewa Jarczewska-Gerc.

 

Ekspert

258 sekowska

Magdalena Sękowska – psycholog, psychoterapeuta, trener, konsultant, coach, dyrektor Kliniki Uniwersytetu SWPS. Jest członkiem ITAA (International Transactional Analysis Association) oraz prezesem PITAT (Polskie Integratywne Towarzystwo Analizy Transakcyjnej). W latach 2009–2016 pełniła funkcję Wiceprezydenta EATA 2009–2016 (European Association for Transactional Analysis).

Prowadząca

jarczewska gerc

dr Ewa Jarczewska-Gerc – psycholożka społeczna, trenerka biznesu. Zajmuje się psychologią motywacji, efektywnością i wytrwałością w działaniu oraz symulacjami mentalnymi. Interesuje się związkami między różnymi formami myślenia i wyobrażania sobie a efektywnością i wytrwałością w działaniu, a także stresem i jego korelatami.

Cykl tematyczny: Styczeń 2020
Hasło miesiąca: Trudne emocje

Co warto czytać i oglądać, czego słuchać? Książki, filmy i seriale, które poruszają tematykę trudnych emocji, polecają psycholożki Joanna Gutral z Uniwersytetu SWPS, dr Joanna Godlewska oraz Joanna Gruhn-Devantier.

1. Film „W głowie się nie mieści” 
Animowana historia dla widzów w każdym wieku o tym, jakie role pełnią dane emocje, za co odpowiadają i o czym nas informują. To doskonały film familijny.

2. Książka Marty Król-Fijewskiej „Stanowczo, łagodnie, bez lęku”
Krótki i praktyczny przewodnik o tym, jak współpracować ze swoimi emocjami w sytuacjach społecznych. Dowiemy się z niego, o czym może informować złość, jak przełamać lęk w kontakcie z innymi osobami i jak z trudnych emocji uczynić swoich sprzymierzeńców.

3. Film „7 uczuć”
Radość, złość, smutek, strach, samotność, wstyd i poczucie winy. Z tymi uczuciami mierzą się bohaterowie filmu Marka Koterskiego. Czy tylko oni? Są to emocje uniwersalne, dotyczące nas wszystkich. Odczuwamy je od wczesnego dzieciństwa i rzutują na całe nasze życie. O pułapkach unikania emocji i konsekwencjach ich nadmiarowego przeżywania oraz o tym, jak znaleźć złoty środek, można się dowiedzieć z historii Adasia Miauczyńskiego.

4. Książka Agnieszki Jucewicz „Czując”
Rozmowa wybitnych psychologów i psychoterapeutów z redaktorką Agnieszką Jucewicz, podzielona na rozdziały o danych emocjach. Forma wywiadu sprawia, że mamy wrażenie aktywnego uczestnictwa w rozmowie na tematy, które trudno niekiedy poukładać w głowie samodzielnie. Ta lektura sprawia, że potrafimy głębiej zajrzeć w siebie.

5. Książka Roberta L. Leahy’ego „Lekarstwo na zmartwienia”
Komu nie zdarza się czasem martwić? A co w sytuacji, gdy zmartwień jest tak wiele i są one tak duże, że poziom lęku, jaki w związku z nimi odczuwamy, staje się trudny do zniesienia? Wybitny psycholog i psychoterapeuta w siedmiu krokach pokazuje, w jaki sposób radzić sobie ze zamartwianiem się i lękiem.

6. Książka Hayesa Louise „W pułapce myśli – dla nastolatków. Jak skutecznie poradzić sobie z depresją, stresem i lękiem”
Poradnik zawiera konkretne wskazówki, zadania oraz ćwiczenia pomagające radzić sobie z trudnymi emocjami.

7. Serial Robii Rashid „Atypowy”
Obraz porusza bardzo wiele wątków związanych z okresem dorastania, widzianych oczami chłopaka z zespołem Aspergera, ale dotyczących każdego nastolatka i każdej nastolatki.

258 joanna gutral

Joanna Gutral – psycholog, psychoterapeuta. Naukowo zajmuje się związkiem pomiędzy oczekiwaniami społecznymi, podstawowymi potrzebami psychologicznymi i zmianami w zakresie cech osobowości na przestrzeni życia. Bada percepcję zmian i ich wpływ na dobrostan wśród osób w różnych grupach wiekowych. W obszarze jej zainteresowań pozostają zagadnienia związane z porównaniami społecznymi, a także psychoedukacją i rozwojem osobistym. Zajmuje się również problemem stygmatyzacji osób chorych psychicznie, leczeniem i profilaktyką zaburzeń nastroju i zaburzeń lękowych oraz zagadnieniem dobrostanu i postrzegania zmian w czasie. Poza pracą badawczą i dydaktyczną jest psychoterapeutą poznawczo-behawioralnym w trakcie certyfikacji w Podyplomowej Szkole Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS. Laureatka nagrody im. Z. Pietrasińskiego (2016). Prowadzi portal psychoedukacyjny Zdrowa Głowa i kampanię społeczną „Mam Terapeutę”.

258 aleksandra zylkowska

dr Małgorzata Godlewska – psycholog społeczny, trener grupowy i coach. Prowadzi zajęcia i szkolenia dla uczniów, studentów, nauczycieli i menedżerów. Naukowo przede wszystkim interesuje się tym, jaką rolę w naszym życiu odgrywa wiedza, jaką posiadamy i wykorzystujemy, nie zdając sobie z tego sprawy (tzw. nieuświadamiane i intuicyjne przetwarzanie informacji).

Współredagowała książkę „Poznawcze i afektywne mechanizmy intuicji” (2009). Autorka i współautorka wielu publikacji naukowych z zakresu psychologii społecznej. Uczestniczyła w projektach badawczych poświęconych nieuświadomionym procesom, w tym procesom afektywnym.

258 aleksandra zylkowska

Joanna Gruhn-Devantier – psycholog, psychoterapeutka w trakcie procesu certyfikacji, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, współzałożycielka Domu Rozwoju. Ukończyła całościowe, podyplomowe szkolenie psychoterapeutyczne w Ośrodku Psychologiczno-Medycznym „Mabor” rekomendowanym przez Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. Prowadzi psychoterapię dzieci, dorosłych oraz rodzin w podejściu psychodynamicznym, które łączy z nurtem systemowym. W pracy z dziećmi wykorzystuje metodę Play Therapy (terapia przez zabawę). Certyfikowana trenerka Familylab z entuzjazmem szerząca filozofię Jespera Juula na seminariach dla rodziców. Zaczynała swoją przygodę z zawodem pomagając dzieciom dotkniętym zaburzeniami ze spektrum autyzmu, ADHD, zaburzeniami lękowymi i innymi trudnościami w rozwoju. Doświadczenie zdobywała m.in. w centrum wspierania rozwoju dzieci, poradni zdrowia psychicznego, poradni psychologicznej. W kolejnych latach rozwijała swoje umiejętności wspomagając psychologicznie młodzież i dorosłych pragnących lepiej zrozumieć siebie i otaczający świat. Po latach pracy w placówkach terapeutycznych zapragnęła stworzyć własne, wyjątkowe miejsce, w którym w domowej i ciepłej atmosferze będzie mogła wspierać innych, realizując swoje zawodowe pasje.

 

Cykl tematyczny: Styczeń 2020
Hasło miesiąca: Trudne emocje
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/trudne-emocje-m%C5%82odzie%C5%BCy-joanna-gruhn-devantier-i-joanna/id1437994794?i=1000464454661
  • https://open.spotify.com/episode/6y3kWCejm8BC5ZBqmGWbmZ
  • https://soundcloud.com/swpspl/trudne-emocje-mlodziezy
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/62db22c1-2cef-4f4f-9297-d60f943ce828?_lst

W okresie dorastania rozpędzona „kula śniegowa” rozmaitych emocji wydaje się nie do zatrzymania. Uczucia działają szybciej niż rozsądek. A jednak to dzięki nim możemy podejmować decyzje o tym, jak się zachowujemy. Obecność w nas trudnych emocji – smutku, gniewu, strachu, poczucia winy czy bezsilności – jest bardzo ważną informacją. Jak nauczyć się rozpoznawać trudne emocje i gdzie szukać wsparcia w radzeniu sobie z nimi? Dlaczego uczucia młodych ludzi często nie są zrozumiałe dla dorosłych? W jaki sposób rozmawiać z rodzicami o tym, co czujemy i dlaczego jest to tak ważne? O trudnych, ale ważnych emocjach nastolatków psycholog Joanna Gutral z Uniwersytetu SWPS rozmawia z psychoterapeutką Joanną Gruhn-Devantier.

 

Gość

258 aleksandra zylkowska

Joanna Gruhn-Devantier – psycholog, psychoterapeutka w trakcie procesu certyfikacji, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, współzałożycielka Domu Rozwoju. Ukończyła całościowe, podyplomowe szkolenie psychoterapeutyczne w Ośrodku Psychologiczno-Medycznym „Mabor” rekomendowanym przez Polskie Towarzystwo Psychiatryczne. Prowadzi psychoterapię dzieci, dorosłych oraz rodzin w podejściu psychodynamicznym, które łączy z nurtem systemowym. W pracy z dziećmi wykorzystuje metodę Play Therapy (terapia przez zabawę). Certyfikowana trenerka Familylab z entuzjazmem szerząca filozofię Jespera Juula na seminariach dla rodziców. Zaczynała swoją przygodę z zawodem pomagając dzieciom dotkniętym zaburzeniami ze spektrum autyzmu, ADHD, zaburzeniami lękowymi i innymi trudnościami w rozwoju. Doświadczenie zdobywała m.in. w centrum wspierania rozwoju dzieci, poradni zdrowia psychicznego, poradni psychologicznej. W kolejnych latach rozwijała swoje umiejętności wspomagając psychologicznie młodzież i dorosłych pragnących lepiej zrozumieć siebie i otaczający świat. Po latach pracy w placówkach terapeutycznych zapragnęła stworzyć własne, wyjątkowe miejsce, w którym w domowej i ciepłej atmosferze będzie mogła wspierać innych, realizując swoje zawodowe pasje.

Prowadząca

258 joanna gutral

Joanna Gutral – psycholog, psychoterapeuta. Naukowo zajmuje się związkiem pomiędzy oczekiwaniami społecznymi, podstawowymi potrzebami psychologicznymi i zmianami w zakresie cech osobowości na przestrzeni życia. Bada percepcję zmian i ich wpływ na dobrostan wśród osób w różnych grupach wiekowych. W obszarze jej zainteresowań pozostają zagadnienia związane z porównaniami społecznymi, a także psychoedukacją i rozwojem osobistym. Zajmuje się również problemem stygmatyzacji osób chorych psychicznie, leczeniem i profilaktyką zaburzeń nastroju i zaburzeń lękowych oraz zagadnieniem dobrostanu i postrzegania zmian w czasie. Poza pracą badawczą i dydaktyczną jest psychoterapeutą poznawczo-behawioralnym w trakcie certyfikacji w Podyplomowej Szkole Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS. Laureatka nagrody im. Z. Pietrasińskiego (2016). Prowadzi portal psychoedukacyjny Zdrowa Głowa i kampanię społeczną „Mam Terapeutę”.

 

Cykl tematyczny: Styczeń 2020
Hasło miesiąca: Trudne emocje
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/mapa-trudnych-emocji-w-ciele-jak-je-odnale%C5%BA%C4%87-i-oswoi%C4%87/id1437994794?i=1000464107927
  • https://open.spotify.com/episode/1ILReFJwu51cq7aPc8Yl88
  • https://soundcloud.com/swpspl/tomczyk-sp-poz-2020
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/0a57b98c-4984-4c8b-8110-86a84f313b62?_lst

Trudne emocje, takie jak: złość, smutek, wstyd, lęk, poczucie winy czy krzywdy oraz radość lub euforia niosą za sobą ważne informacje. To drogowskazy, które mówią o naszych granicach, wartościach, kryzysach i o tym, w jaki sposób myślimy. Często to, jak te emocje czujemy, a także znaczenie, jakie im nadajemy, powoduje, że zaczynamy je w sobie tłumić. Trzeba pamiętać, że ciało działa w nierozerwalny sposób z przeżywanymi przez nas emocjami. Traktując je jak narzędzie, trudno nam usłyszeć, co do nas mówią. Co zrobić, by trudne emocje stały się naszym sprzymierzeńcem? Jak znaleźć zamrożone w swoim ciele emocje? I w końcu – jak je uwolnić? Na te pytania odpowiada psycholog i trener – Kaja Tomczyk.

 

Prelegentka

258 joanna stojar polanska

Kaja Tomczyk – psycholog, certyfikowany trener umiejętności interpersonalny dorosłych i młodzieży w Ośrodku Pomocy i Edukacji Psychologicznej INTRA. Prowadzi warsztaty psychologiczne oraz wsparcie psychologiczne w Pracowni Psychologicznej Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz autorskie warsztaty filmoterapii. Stworzyła projekt Seansów Psychologicznych w Kinie Muranów w Warszawie. Prowadzi Wieczory Filmów Psychologicznych i Kobiecy Krąg Filmowy w Poradni „Terapeutyczna”. Współprowadzi treningi interpersonalne. Głęboko wierzy w sens zbliżania się do swoich emocji i wrażliwości oraz budowania dobrych relacji z ludźmi.

  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/co-warto-wiedzie%C4%87-kiedy-wychowujemy-jeszcze-ma%C5%82e-dziecko/id1437994794?i=1000461365988
  • https://open.spotify.com/episode/2zxusPBZLYETtWGJ8KUwPS
  • https://soundcloud.com/swpspl/co-warto-wiedziec-kiedy-wychowujemy-jeszcze-male-dziecko-dr-konrad-piotrowski
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/e49f562e-62a1-47e1-bb90-ae5d4b95e711?_lst

Zachowania noworodka, niemowlęcia, małego dziecka są dla dorosłych często trudne do zrozumienia. Ciężko jest podejmować trafne decyzje, gdy mamy do czynienia z najmłodszym, który jeszcze nie potrafi nazwać swoich potrzeb. Wykład dr. Konrada Piotrowskiego – psychologa rozwoju z Uniwersytetu SWPS – pomoże rodzicowi lepiej zrozumieć mechanizmy kierujące zachowaniem dziecka.

 

Prelegent

258 Bogdan Lach

dr Konrad Piotrowski – zastępca dyrektora Instytutu Psychologii Uniwersytetu SWPS. Psycholog rozwoju, zainteresowany przede wszystkim okresem dorastania i wczesnej dorosłości. W swojej pracy naukowej zajmuje się rozwojem tożsamości. W ostatnich latach badał, jaki związek z budowaniem tożsamości ma niepełnosprawność oraz rodzaj szkoły, do której chodzi nastolatek. Zgłębia również problematykę perfekcjonizmu, w tym jak perfekcjonizm wpływa na sposób poszukiwania własnej tożsamości. Jest członkiem Polskiego Stowarzyszenia Psychologii Rozwoju Człowieka oraz European Association for Developmental Psychology, uczestnikiem wielu konferencji naukowych i popularnonaukowych oraz autorem prac naukowych z zakresu psychologii rozwoju człowieka w okresie dorastania i dorosłości, publikowanych w polskich i zagranicznych czasopismach naukowych.

  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/%C5%BCyciowe-scenariusze-powielane-z-pokolenia-na-pokolenie/id1437994794?i=1000460291146
  • https://open.spotify.com/episode/26PznDpqun6tZE00RMNrNH
  • https://soundcloud.com/swpspl/zyciowe-scenariusze-powielane-z-pokolenia-na-pokolenie-magdalena-sekowska-1
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/1ed2ac23-f91a-4546-827c-a52ef38d282e?_lst

Trudno jest się wyrwać ze schematu. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak mocno są w nas zakorzenione wzorce pochodzące z wcześniejszych pokoleń naszej rodziny. Niekoniecznie nam one służą: niejednokrotnie dokonujemy niezrozumiałych – również dla samych siebie – wyborów i powielamy pewne schematy życia rodziców, dziadków itd., którzy  również kontynuowali zastane w rodzinie wzorce. Jak to się dzieje? Dlaczego, kiedy chcemy dobrze, wychodzi zupełnie inaczej? Czy nie jest to konsekwencją tego, co działo się w poprzednich pokoleniach? O zaklętym kręgu międzypokoleniowych scenariuszy mówi Magdalena Sękowska – psycholog i psychoterapeuta z Uniwersytetu SWPS.

 

Prelegentka

258 magdalena sekowska

mgr Magdalena Sękowska – psycholog, psychoterapeuta, trener, konsultant, coach, dyrektor Kliniki Uniwersytetu SWPS. Jest członkiem ITAA (International Transactional Analysis Association) oraz prezesem PITAT (Polskie Integratywne Towarzystwo Analizy Transakcyjnej). W latach 2009–2016 pełniła funkcję Wiceprezydenta EATA (European Association for Transactional Analysis), którego jest dziś członkiem.

Cykl tematyczny: Styczeń 2020
Hasło miesiąca: Trudne emocje
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/wstyd-poczucie-winy-i-inne-emocje-samo%C5%9Bwiadomo%C5%9Bciowe/id1437994794?i=1000463813762
  • https://open.spotify.com/episode/7AVnJ8dTEcGCr5G18fg5fJ
  • https://soundcloud.com/swpspl/piotrowski-sp-poz-2020
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/000feeb7-1b4c-4aef-97c1-b0a9fe7b8381?_lst

Emocje samoświadomościowe – w przeciwieństwie do emocji podstawowych, takich jak: radość, strach czy obrzydzenie – pojawiają się w życiu człowieka dość późno i angażują złożone mechanizmy psychologiczne. Do emocji samoświadomościowych należą m.in. wstyd i poczucie winy. Często je ze sobą mylimy, przez co nie wiemy, którą z tych emocji aktualnie odczuwamy. Różnimy się skłonnością do ich przeżywania – jedni wstydzą się lub mają poczucie winy częściej, a inni rzadziej, a to ma duże konsekwencje dla rozwoju osobowości. O wstydzie i poczuciu winy oraz o swoich badaniach naukowych na ten temat opowiada dr Konrad Piotrowski – psycholog rozwoju z Uniwersytetu SWPS.

 

Prelegent

258 Bogdan Lach

dr Konrad Piotrowski – zastępca dyrektora Instytutu Psychologii Uniwersytetu SWPS. Psycholog rozwoju, zainteresowany przede wszystkim okresem dorastania i wczesnej dorosłości. W swojej pracy naukowej zajmuje się rozwojem tożsamości. W ostatnich latach badał, jaki związek z budowaniem tożsamości ma niepełnosprawność oraz rodzaj szkoły, do której chodzi nastolatek. Zgłębia również problematykę perfekcjonizmu, w tym jak perfekcjonizm wpływa na sposób poszukiwania własnej tożsamości. Jest członkiem Polskiego Stowarzyszenia Psychologii Rozwoju Człowieka oraz European Association for Developmental Psychology, uczestnikiem wielu konferencji naukowych i popularnonaukowych oraz autorem prac naukowych z zakresu psychologii rozwoju człowieka w okresie dorastania i dorosłości, publikowanych w polskich i zagranicznych czasopismach naukowych.

Cykl tematyczny: Styczeń 2020
Hasło miesiąca: Trudne emocje
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/strefa-psyche-uniwersytetu-swps/id1437994794
  • https://open.spotify.com/episode/5rwrpqH19GMtfseVT5z6VC
  • https://soundcloud.com/swpspl/banaszkiewicz-sp-poz-2021
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/17ec8fc8-74d8-4a24-bd90-08106e95754e?_lst

Emocje potrafią zwiększać odporność na trudy życia i być źródłem energii w radzeniu sobie z wyzwaniami. Są też siłą napędową wielu naszych zachowań i działań, jakie podejmujemy. Jeśli przeżywamy i okazujemy je w sposób dojrzały, stają się ważnym czynnikiem osiągania życiowego sukcesu. Trudne do doświadczania emocje sprawiają, że niektórzy z nas próbują je maskować, tłumić czy zaprzeczać ich obecności. Inni wyrażają je z intensywnością, która może szkodzić ich zdrowiu czy relacjom w pracy. Jaka jest rola trudnych emocji i jak możemy sobie z nimi radzić? Opowiada o tym Mateusz Banaszkiewicz – psycholog zdrowia z Uniwersytetu SWPS.

 

Prelegent

banaszkiewiucz

Mateusz Banaszkiewicz – psycholog zdrowia, wykładowca. Doktorant na Uniwersytecie SWPS oraz uczestnik Studium Dialogu Motywującego przy Polskim Towarzystwie Terapii Motywującej. Członek Zespołu Pomocy Poszkodowanym (ZPP) w strukturach kryzysowych Polskich Linii Lotniczych. Odpowiada za ocenę stanu psychospołecznego oraz wsparcie pacjentów powypadkowych w warszawskim Centrum Medycznym Gamma. W ramach programów promocji zdrowia w firmach prowadzi wykłady i warsztaty dotyczące radzenia sobie ze stresem.

Cykl tematyczny: Styczeń 2020
Hasło miesiąca: Trudne emocje
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/trudne-emocje-dr-ma%C5%82gorzata-godlewska-i-joanna-gutral/id1437994794?i=1000462897892
  • https://open.spotify.com/episode/0ZE1z0NUAmoHubyFllZUok
  • https://soundcloud.com/swpspl/trudne-emocje-dr-malgorzata-godlewska-i-joanna-gutral
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/19d07ff3-f7bf-4836-85b3-5f9f76ee2240?_lst

Złość, smutek, gniew, wstyd, poczucie winy czy lęk są częścią życia każdego z nas. Zwykle uważamy je za emocje negatywne, ale – co podkreślają psychoterapeuci – trudne emocje niosą za sobą ważne informacje. Wielu z nas nauczono, że okazywanie swoich trudnych emocji jest niewłaściwe. Dlatego chcemy je poskramiać. Jak odbija się na zdrowiu i kondycji psychicznej tłumienie i blokowanie trudnych emocji? Jak nauczyć się je rozpoznawać i nazywać oraz dlaczego jest to tak ważne? Jak działają mechanizmy psychologiczne odpowiedzialne za trudne emocje i związane z nimi zachowania? O trudnych, ale niezwykle potrzebnych emocjach psycholog Joanna Gutral rozmawia z dr Małgorzatą Godlewską, psychologiem i trenerem z Uniwersytetu SWPS.

 

Gość

258 aleksandra zylkowska

dr Małgorzata Godlewska – psycholog społeczny, trener grupowy i coach. Prowadzi zajęcia i szkolenia dla uczniów, studentów, nauczycieli i menedżerów. Naukowo przede wszystkim interesuje się tym, jaką rolę w naszym życiu odgrywa wiedza, jaką posiadamy i wykorzystujemy, nie zdając sobie z tego sprawy (tzw. nieuświadamiane i intuicyjne przetwarzanie informacji).

Współredagowała książkę „Poznawcze i afektywne mechanizmy intuicji” (2009). Autorka i współautorka wielu publikacji naukowych z zakresu psychologii społecznej. Uczestniczyła w projektach badawczych poświęconych nieuświadomionym procesom, w tym procesom afektywnym.

Prowadząca

258 joanna gutral

Joanna Gutral – psycholog, psychoterapeuta. Naukowo zajmuje się związkiem pomiędzy oczekiwaniami społecznymi, podstawowymi potrzebami psychologicznymi i zmianami w zakresie cech osobowości na przestrzeni życia. Bada percepcję zmian i ich wpływ na dobrostan wśród osób w różnych grupach wiekowych. W obszarze jej zainteresowań pozostają zagadnienia związane z porównaniami społecznymi, a także psychoedukacją i rozwojem osobistym. Zajmuje się również problemem stygmatyzacji osób chorych psychicznie, leczeniem i profilaktyką zaburzeń nastroju i zaburzeń lękowych oraz zagadnieniem dobrostanu i postrzegania zmian w czasie. Poza pracą badawczą i dydaktyczną jest psychoterapeutą poznawczo-behawioralnym w trakcie certyfikacji w Podyplomowej Szkole Psychoterapii Poznawczo-Behawioralnej Uniwersytetu SWPS. Laureatka nagrody im. Z. Pietrasińskiego (2016). Prowadzi portal psychoedukacyjny Zdrowa Głowa i kampanię społeczną „Mam Terapeutę”.

 

Cykl tematyczny: Czerwiec 2019
Hasło miesiąca: Złość

Dzięki nim potrafimy się bronić, cieszyć, kochać, mieć poczucie bezpieczeństwa. Pomagają przetrwać i znaleźć sens – tak o emocjach mówi prof. dr hab. Dariusz Doliński, psycholog z Uniwersytetu SWPS.

Wywiad został przeprowadzony przez Joannę Drosio-Czaplińską, psycholog i terapeutkę EMDR, autorkę książki „Jestem tatą!” – serii wywiadów z 12 mężczyznami o tym, jak doświadczają swojego ojcostwa.

Strach kiedyś i dziś 

Joanna Drosio-Czaplińska: Mam wrażenie, że dziś jedną z najczęściej doświadczanych emocji jest strach. Statystyki mówią, że toniemy w lękach. Zgodzi się pan ze mną?

Prof. Dariusz Doliński: Też mam takie wrażenie. Towarzyszy nam poczucie niepewności, taki strach, powiedzmy, koniunkturalny. Zastanawiamy się, czy coś nam się opłaca, czy nie. Ludziom zależy na tym, żeby ich sytuacja się nie pogorszyła – przynajmniej tak mówi teoria perspektywy Daniela Kahnemana i Amosa Tverskiego. Ludzie boją się, że będzie gorzej, zamiast cieszyć się tym, co mają.

Mamy coraz mniej czasu na relacje, relaks, sen, seks, zabawę. Nie doświadczamy całej palety emocji z tym związanych. No i redukujemy się do korpostrachu.

Korpostrach? Dobre. Ale strach nie jest taki zły, bo z perspektywy psychologii nie ma złych i dobrych emocji – wszystkie są nam potrzebne. Emocje formowały się na drodze ewolucji i pomagają nam się przystosować do tego, co dookoła. One nam służą.

Nie ma więc sensu się ich bać ani z nich śmiać?

Strach sprawia, że unikamy tego, co nam zagraża, wstręt dosłownie ratuje nam życie, bo powoduje, że uciekamy od tego, co śmierdzi, smutek pozwala odpocząć, radość zbliża nas do innych, złość sprawia, że wyznaczamy granice. Holenderski psycholog Nico Frijda mówił, że każda emocja pojawia się w odpowiedzi na okoliczności zewnętrzne i natychmiast uruchamia program, który jest adekwatny do tych okoliczności. Czasy dziś inne, ale wiele zostało nam po praprzodkach, np. pocenie się – kiedyś byliśmy przez to trudni do uchwycenia. Kiedy się boimy, zwiększa się też krzepliwość krwi – wiadomo – jak nas zranią, mamy szansę na przeżycie. Bojąc się, możemy też zastygnąć w bezruchu. Stąd określenie: „zastygł jak słup soli”. To też ewolucyjne – gady nie widzą obiektów, które się nie ruszają. Kiedyś nasz adaptacyjny mechanizm: walcz albo uciekaj działał dosłownie.

Maskowanie emocji

A dzisiaj gadem jest szef.

Problem polega na tym, że nie jest i te wszystkie mechanizmy straciły rację bytu. A jednak nami rządzą.

A my je oszukujemy. Strach przykrywamy uśmiechem, maskujemy żartem. Zgadzamy się na rzeczy, które budzą wstręt, którymi w głębi serca gardzimy. Takie ukrywanie emocji, niezależnie od tego, czy sprawy dzieją się w pracy, czy w domu, jest niezdrowe.

Najczęściej maskujemy zakłopotanie, poczucie winy i wstydu. A to nie leży w interesie naszego ciała, choć nie do końca się to udaje, bo np. czerwienimy się. Co ciekawe, wstyd to nowa emocja, młodsza od strachu. Pojawił się, kiedy stworzyliśmy cywilizację. Żeby go czuć, musieliśmy ustanowić normy i je łamać.

Co do złości – najczęściej denerwują nas ludzie, na których nam najbardziej zależy: rodzice, dzieci, współmałżonek, przyjaciele. Ciekawe jest, pokazują badania małżeństw, że ekspresja złości w związkach nie ma nic wspólnego z rozwodem. Nie ma żadnej korelacji między wybuchami złości a rozstaniem. Rozstania są tam, gdzie się pojawia pogarda.

Bo człowiek chce się w relacji czuć bezpiecznie, być dowartościowany i uszanowany?

Potrzeba poczucia własnej wartości kieruje naszym życiem. W tej sprawie jesteśmy w stanie zrobić wiele. Mamy też na usługach niedoskonałą pamięć.

Lepiej pewnych rzeczy nie pamiętać. Oszukuje nas?

I to jak! Wspomnienia to już interpretacja przeszłości, idealizujemy przeszłość. Oczywiście na naszą korzyść, bo jest selektywna. I bez sensu zazdrościmy ludziom, którzy mają pamięć fenomenalną.

Dlaczego?

To oni mają wyższe wskaźniki depresji, częściej popełniają samobójstwa. Lepiej z perspektywy zdrowia psychicznego nie pamiętać o blamażach, wpadkach, niepowodzeniach. Pamięć jest na usługach samooceny.

Dziś wmawia się ludziom, że jak się pozytywnie nastawią, choć w środku wszystko w nich krzyczy, to zaczarują rzeczywistość. Takie rady pomagają tym, którzy są w dobrym nastroju, jeśli ktoś cierpi, bo w jego życiu wydarzyło się coś trudnego, zaprzeczanie na nic się zda. Trzeba to przeżyć.

Porównania społeczne i samoocena

Do czego nam dobra samoocena?

Na przykład do tego, żebyśmy nie bali się śmierci. Wszystkie istoty na Ziemi są śmiertelne, ale tylko człowiek zdaje sobie z tego sprawę. Zgodnie z teorią opanowania trwogi, wizja naszej śmiertelności rodzi w nas strach. Kiedy jednak czujemy przynależość do wspólnoty i jesteśmy z niej dumni, czujemy się dowartościowani jako jej część i łatwiej oswajamy się ze śmiercią. Łatwiej jest też tym, którzy w coś wierzą, dlatego stworzyliśmy religię, systemy wartości. Jest taka zbiorowa książka „Iluzje, które pozwalają żyć”. Jedna z tych iluzji polega na tym, że myślimy o sobie jako o lepszych niż jesteśmy.

Zatem potrzebne jest nam tło, punkt odniesienia. Porównywanie się nie jest takie złe?

Skąd wiemy, czy biegamy szybko czy nie, czy dobrze mówimy po angielsku? Widzimy to, porównując się. Zbadano kiedyś poziom szczęścia u sportowców na podium. Okazało się, że brązowy medalista jest szczęśliwszy od srebrnego. Chodzi o to, że ludzie w nowej sytuacji uruchamiają tzw. myślenie kontrfaktyczne i zastanawiają się, co by było gdyby. Srebrny myśli, co by było, gdybym zdobył złoto w kategoriach, że pech, niewiele mi brakowało. A brązowy myśli, co by było, gdybym był czwarty? A tak jestem medalistą! To samozadowolenie jest nam tak potrzebne i tak o nie zabiegamy, że uciekamy od trudnych emocji.

Wypieranie smutku i „strategie sukcesu”

Jedną z nich jest smutek?

Ewolucyjny przodek, kiedy na przykład wpadł do dziury wykopanej przez wrogie plemię, wpadał w stupor. Głęboki smutek i apatia pomagają nie tracić sił, gdy sytuacja jest beznadziejna. Gdyby cały czas walczył, osłabiłby się i wykończył. Smutek jest więc adaptacyjny. Ale jest też takie pojęcie, jak łańcuchy emocji. Jedne emocje przechodzą w inne. Osoby depresyjne odczuwają smutek, ale druga w kolejce jest u nich złość. Bo kiedy ten praprzodek zebrał siły i dopadła go złość, znów atakował ścianę.

Ale smutek jest wiecznie żywy! l zaprzeczanie mu jest najbardziej nieadaptacyjne, bo zabiera wiele energii.

Dziś popularny jest „keep smiling”. Wmawia się ludziom, że jak się uśmiechną z rana, pozytywnie nastawią, choć w środku wszystko w nich krzyczy, to zaczarują rzeczywistość. Jeśli ktoś jest w dobrym nastroju, to tego typu rady mu pomogą, ale jeśli jest w depresji lub cierpi, bo w jego życiu wydarzyło się coś trudnego, zaprzeczanie na nic się zda.

Trzeba to przeżyć.

Przyznam szczerze, że kiedy słyszę popularne: „You can do it!” albo: „Ogranicza cię tylko twoja wyobraźnia”, czuję irytację, bo wiem, że to ściema.
Kiedy menedżer czy biznesmen doświadcza porażki i spada mu samoocena, to sygnał, że zrobił coś źle i powinien to skorygować. Jeśli pójdzie posłuchać mówców motywacyjnych, będzie na takim haju, że nie zobaczy ani swoich błędów, ani reakcji otoczenia – nie będzie wiedział, że zrobił coś źle, i zabrnie. Cały czas działa w szale, a dookoła niego wszystko się wali. Na świecie odchodzi się już od tego typu retoryki i strategii sukcesu.

A w Polsce się w nią wchodzi?

Jesteśmy jakieś 10 lat do tyłu w różnych trendach. Wmawianie ludziom, że wszystko jest możliwe i wszystko im się uda, to bzdura. Oczywiście każdy z nas ma jakiś potencjał i chodzi o to, żeby znaleźć najlepsze strony. Bo niemożliwe jest, żeby każdy był pierwszy.

Mechanizm autoafirmacji i zarządzenie emocjami

Jakie emocje stoją za tą potrzebą sukcesu?

To przede wszystkim iluzje. Żyjemy w świecie, w którym ludzie są podziwiani za fantazje, kreują się i sprzedają swój wizerunek innym. A inni płacą im za potencjalne możliwości. Jeśli stać mnie na coacha po 3 tys. zł za godzinę i mogę komuś o tym opowiedzieć, to już jest sukces. Potencjalnie ktoś taki czuje się bardzo ważną osobą.

Jednak z czasem tej potencjalności i możliwości brak. Bańka pęka.

To problem tych, którzy budują poczucie własnej wartości oparte na karierze i tym, jak ich widzą inni. Kiedy kariera pada, nie mają nic, czują się jak nikt. I wtedy powinien pojawić się mechanizm autoafirmacji – jeśli poniesiemy porażkę w jakiejś sferze, to natychmiast staramy się odbudować sukces w innej. Nie poszło w pracy, ale mam dom, rodzinę. Biorę dwójkę dzieci do zoo po tym, jak mnie zwolnili z pracy i czuję, że jestem superojcem.

Tymi emocjami można zatem zarządzać i, jak widać, samo się to robi. Ale niektórzy mają jednak z tym kłopot.

Wiele zależy również od tego, czy spodziewamy się zdarzenia czy nie, wszystko jedno, dobrego czy złego. Te nieoczekiwane rodzą zdecydowanie silniejsze emocje. Kiedy dowiadujemy się nagle, że przyjaciel zmarł na zawał serca, przeżywamy to intensywniej niż wtedy, kiedy umiera na raka i mamy czas na oswojenie się z tym. Z przyjemnymi emocjami jest tak samo. Jeśli nie spodziewamy się, że dostaniemy dobrą pracę, to na wieść o niej czujemy olbrzymią radość. Za to kiedy jesteśmy pewni, że tak będzie, nasza radość jest mniejsza.

Trudne emocje a różnice międzypłciowe

Jak z trudnymi emocjami radzą sobie kobiety, a jak mężczyźni? Czy jest jakaś różnica?

Kobiety częściej dokonują prób samobójczych, ale rzadziej skutecznie. Wierzą, że je ktoś odratuje, wołają o pomoc. Kiedy są w złym nastroju, robią też częściej zakupy. A potem mają pół szafy rzeczy, w których nie chodzą, a nastrój tak samo zły. Albo spotykają się z przyjaciółkami i narzekają, że wszystko jest do dupy i wspólnie umacniają się w przekonaniu, że tak jest, zamiast zmienić sposób myślenia. Co więcej, myślą, że same są do niczego. Kobiety częściej pocieszają się słodyczami, co pomaga na chwilę, ale potem następuje wzrost napięcia negatywnego, bo mają poczucie winy, że zjadły. A jeśli stanie się to pod wieczór, to wzrost napięcia nie pozwala im zasnąć. To wszystko na dłuższą metę nie pomaga.

A facet walnie setę. Lepiej?

Z perspektywy regulacji emocji – tak. Jeśli ktoś reguluje się setą, to z czasem się uzależni. Nie twierdzę, że to najlepsze rozwiązanie. Seta może pomóc, jeśli robi się to rzadko i w dobrym towarzystwie. Na pewno lepiej pobiegać, iść na basen, umyć auto, niż zjadać batony. Intensywny wysiłek fizyczny poprawia nastrój, podnosi energię i zmniejsza napięcie. Sęk w tym, czego to napięcie dotyczy. Bo jeśli jakichś drobnych stresów, to damy radę je wybiegać. Jeśli jednak dotyczy bolesnej przeszłości, jest konsekwencją przemocy domowej lub innych traumatycznych zdarzeń, to bieganie będzie tylko ucieczką. Oczywiście, że bieganie nie rozwiązuje problemów. Ono pomaga, kiedy stres jest chwilowy, a bieganie krótkotrwale i intensywne, a nie np. trzygodzinne i to codziennie.

Nastrój a zachowanie

Niektórzy myślą, że jak oddalą od siebie smutek, strach, niepokój, złość, to będą szczęśliwsi, ale to tak nie działa. Dlaczego? Ludziom chodzi przecież o to, żeby mieć dobry nastrój.

A to możliwe?

Możliwe, nawet nie wiemy, że to robimy. Amerykańska psycholożka prof. Alice Isen przeprowadziła kiedyś badania nad altruizmem. Zastanawiała się, czy ludzie w dobrym nastroju chętnie pomagają innym. Podrzucała na ich drodze list z przyklejonym znaczkiem. Zainteresowana była, czy jeśli go podniosą, to wyślą. Chętniej wysyłali go ludzie w lepszym nastroju. Ale kiedy znaczka nie było i trzeba było iść na pocztę, stanąć w kolejce, żeby znaczek kupić, okazało się, że ci w pozytywnym nastroju nie chcieli tego robić. Podejmowali się tego ci w gorszym. Wniosek taki, że niezadowoleni robią coś dla innych, żeby poprawić sobie nastrój. Zadowoleni z kolei mogą nie pomagać innym, jeśli to mogłoby im nastrój popsuć. Niezadowoleni wciąż za czymś gonią. Mają przekonanie, że jeśli będą podróżowali, biegali, zmieniali partnerów, udzielali się społecznie, będą szczęśliwsi. Tymczasem, jeśli człowiek potrafi odczuwać, pozwala sobie na wszystkie emocje, wszystko ma.

Jak pani myśli, czy lepiej będzie pani wspominać tydzień na Malediwach, podczas którego będzie panią stać na wszystko, czy miesiąc, w którym będzie pani skąpić, żeby spędzić tam więcej czasu?

Ja bym wolała jechać tam na miesiąc.

Większość tak woli. Ale kiedy sprawdzano poziom szczęśliwości po dłuższych i krótszych wakacjach i to, jak często ludzie powracają wspomnieniami do tego czasu, okazało się, że szczęśliwsi byli ci, którzy spędzili tydzień bez ograniczeń. Kojarzył im się z samymi przyjemnymi rzeczami.

Thomas Gilovich z Uniwersytetu Stanforda robił inne badania, pokazując ludziom nieprzyjemne zdjęcia: bomba nad Nagasaki, ścierwo psa, chore dzieci. Pokazywał też zachód słońca, palmy, rodziny na plaży. Żonglował tymi obrazkami, mieszając je, pokazywał też seriami, naprzemiennie. Potem sprawdzał, jakie grupa przeżywa emocje. Okazało się, że najważniejsze nie było to, ile jakich obrazków im pokazywał, ale to, jaki obrazek był na końcu. Zatem poczucie szczęścia, o które nam wszystkim chodzi, zależy od tego, co dzieje się na finiszu.

Od razu pomyślałam o starości i śmierci

Oj... to nie jest świat dla starych ludzi... Ale faktem jest, że ludzie, którzy nie zapętlają się w myśleniu negatywnym, lepiej funkcjonują. Również na starość. Dobrze radzą sobie z życiem ci, którzy widzą perspektywę przyszłości, z czasem to już tej wiecznej. Ci, którzy otaczają się serdecznymi ludźmi. Prawda jest też taka, że dobrze działa porównanie się z tymi, którzy mają gorzej. Ale kluczowe jest słuchanie emocji, bo one nie pozwalają zrobić sobie krzywdy, prowadzą w dobrym kierunku. One w ogóle dają nam możliwość życia, bo to ich najważniejsza funkcja.

Artykuł był opublikowany w kwietniowym wydaniu „Newsweek Psychologia 2/17”.
Czasopismo dostępne na stronie »

Znalezione obrazy dla zapytania dariusz doliński swps

O autorze

prof. dr hab. Dariusz Doliński – jeden z najbardziej cenionych psychologów społecznych w Polsce. Zajmuje się psychologią zachowań społecznych, psychologią emocji i ;motywacji. Analizuje techniki wpływu społecznego, mechanizmy ulegania wobec zewnętrznego nacisku i manipulacji społecznej. Interesuje się psychologicznymi aspektami marketingu i reklamy. Członek Komitetu Psychologii PAN, przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Psychologii Społecznej. Autor ponad 200 publikacji, współautor podręczników akademickich. Redaktor naczelny „Polish Psychological Bulletin”, publikuje w prestiżowych czasopismach, takich jak: „Journal of Personality and Social Psychology”, „Personality and Social Psychology Bulletin”, „Journal of Experimental Social Psychology” oraz „European Journal of Social Psychology”.

Cykl tematyczny: Czerwiec 2019
Hasło miesiąca: Złość
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/z%C5%82o%C5%9B%C4%87-nie-taka-z%C5%82a-dr-el%C5%BCbieta-zdankiewicz-%C5%9Bciga%C5%82a/id1437994794?i=1000441370314
  • https://open.spotify.com/episode/1k31Gum8OYBCt0O4QinQ6U
  • https://soundcloud.com/swpspl/zlosc-nie-taka-zla-dr-elzbieta-zdankiewicz-scigala-i-joanna-gutral
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/5283d450-2302-4463-b202-a971929649ec?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Każdy uposażony jest w gotowe wzorce, by swoją złość rozpoznawać, przeżywać, wyrażać i nią zarządzać. Ale czy potrafimy robić to trafnie i nie raniąc drugiej osoby? Jak się obronić przed nieadekwatną złością innych? Z jakiego powodu nie dopuszczamy do siebie złości lub karzemy się za jej przeżywanie? Jakimi ciężkimi zaburzeniami skutkuje chroniczne jej tłumienie? Dlaczego osoba nadmiarowo wyrażająca złość tak naprawdę zmusza nią innych do uległości i podporządkowania? O uzdrawiającej i niszczącej mocy emocji, jaką jest złość psycholog Joanna Gutral dyskutuje z dr Elżbietą Zdankiewicz-Ścigałą – psychologiem i psychotraumatologiem z Uniwersytetu SWPS.

Nieprzyjemna, ale bardzo potrzebna

Złość to emocja działania. Daje o sobie znać, gdy na naszej drodze pojawia się przeszkoda. Coś blokuje nam realizację naszego celu, wartości, zagraża nam. Jedynym sposobem, by stawić temu opór jest pokazanie złości – tego, że „jestem silna, jestem w stanie się obronić”. Ważne, żebyśmy trafnie swoją złość rozpoznawali i stosowali ją adekwatnie do naszej trudnej sytuacji. Jeżeli jesteśmy osobami, które zniekształcają postrzeganie swojego położenia, czyli np. widzą zagrożenie tam, gdzie go nie ma i przez to przeżywa złość – jest to sytuacja nieadaptacyjna lub wręcz dysfunkcjonalna. Ponieważ i siebie, i innych wprowadzamy w błąd. Wtedy inni mogą reagować na nas wycofywaniem się, unikaniem kontaktu i relacji – a może przecież nam na niej zależeć.

Zgubna może być dla nas również sytuacja odwrotna, kiedy złość tłumimy. Ponosimy wtedy duże koszty zarówno fizjologiczne, jak i psychologiczne. Psychoterapeuci wskazują, że skutkami niewyrażania złości – jaki to wzorzec nabyliśmy jako dzieci – są m.in.: zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, zaburzenia lękowe, psychosomatyczne oraz uzależnienia od środków psychoaktywnych, seksu czy zakupów.

 

Prelegentki

258 elzbieta zdankiewicz scigala

dr Elżbieta Zdankiewicz-Ścigała – psycholog, doktor nauk humanistycznych. Pracuje na Uniwersytecie SWPS w Warszawie. Autorka artykułów i książek naukowych z zakresu uwarunkowań rozwoju psychicznej reprezentacji emocji w normie i patologii (aleksytymii) oraz zaburzeń po stresie traumatycznym. Realizuje projekty badawcze w obszarze wpływu traum na rozwój PTSD i innych zaburzeń związanych z konsekwencjami traum złożonych. Kieruje autorskimi studiami podyplomowymi na Uniwersytecie SWPS: Psychologia kryzysu i interwencji kryzysowej oraz Psychotraumatologia. Od kilkunastu lat nieprzerwanie zajmuje się praktyką kliniczną, specjalizując się w psychoterapii osób, które doświadczyły traum złożonych. Jest członkiem między innymi, Polskiego Towarzystwa Psychologicznego i European Society for Traumatic Stress Studies. Autorka książki „Aleksytymia i dysocjacja jako podstawowe czynniki zjawisk potraumatycznych”.

258 joanna gutral

Joanna Gutral – psycholog, doktorantka na Wydzale Psychologii Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich Uniwersytetu SWPS w Warszawie, psychoterapeutka w trakcie certyfikacji w Podyplomowej Szkole Psychoterapii Poznawczo Behawioralnej pod kierunkiem dr A. Popiel i dr E. Pragłowskiej na Uniwersytecie SWPS.

Od lat zajmuje się psychoedukacją organizując warsztaty i spotkania, które uświadamiają, że psychoterapia to metoda oparta na dowodach naukowych. Jest współzałożycielką portalu Zdrowa Głowa i organizatorką kampanii społecznej „Mam Terapeutę”. Pracuje dydaktycznie na Uniwersytecie SWPS w Warszawie.

Obejrzyj webinar „Złość – ważna i potrzebna emocja”

Pojawia się, kiedy ktoś nas zawiedzie, okłamie, wykorzysta, obrazi, stawi opór, wywrze presję. Złość jest emocją, która pozwala nam stawiać granice, wyrażać nasze potrzeby, mówić czego chcemy, a czego nie. Jak jej używać z korzyścią dla siebie? Jakie oblicza przybiera? Czym się różni złość od agresji? Przygotowaliśmy dla Was spotkanie online, na którym psycholog Joanna Gutral gości psycholog dr Elżbietę Zdankiewicz-Ścigałę.

„Rozwój osobisty – instrukcja obsługi”

Cykl tematyczny: Listopad 2019
Hasło miesiąca: Przemoc
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/nierozliczone-krzywdy-czyli-o-przemocy-w-rodzinie-dr/id1437994794?i=1000458747406
  • https://open.spotify.com/episode/5DjXW4WaHCOHfLfkH7AE8k
  • https://soundcloud.com/swpspl/nierozliczone-krzywdy-czyli-o-przemocy-w-rodzinie-dr-joanna-stojer-polanska
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/cd439912-ad7a-48a5-a83d-6e1b3af2913c?_lst

Przemoc w rodzinie to zjawisko znane nie od dziś. Najczęściej jej ofiary milczą, a sprawcy mają poczucie bezkarności. Otoczenie nie chce się „mieszać w cudze sprawy”, zwłaszcza w przypadkach przemocy psychicznej, jeśli sprawca i ofiara się znają. Często brakuje reakcji na przemoc seksualną, kiedy sprawca i ofiara są w związku – takie przestępstwa najczęściej pozostają nieujawnione. Powinniśmy zauważać przemoc i reagować na nią. Pomaganie nie jest łatwe, ale nasza reakcja może być jedyną szansą dla ofiary. O zjawisku przemocy w rodzinie i o tym, jak wspierać osoby, które są krzywdzone przez najbliższych, opowiada kryminalistyk dr Joanna Stojer-Polańska – wykładowczyni kierunku Psychokryminalistyka na katowickim Uniwersytecie SWPS.

 

Prelegentka

258 joanna stojar polanska

dr Joanna Stojer-Polańska – kryminalistyk, specjalistka z zakresu kryminalistyki oraz zwalczania przestępczości. Bada ciemną liczbę przestępstw – wykroczeń, które nie są objęte przez statystyki kryminalne wskutek nieujawnienia ich przez organy ścigania. Zajmuje się analizą przypadków zgonów, przy których możliwe są różne wersje śledcze: zabójstwo, samobójstwo lub nieszczęśliwy wypadek. Jest współautorką interdyscyplinarnej publikacji „Samobójstwa. Stare problemy. Nowe rozwiązania”. W ramach konkursu eNgage Fundacji na rzecz Nauki Polskiej realizowała projekt „Kryminalistyka, czyli rzecz o szukaniu śladów oraz zwierzętach na służbie”.

 

Obejrzyj webinar „Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Czym jest przemoc domowa i jakie przybiera formy – w sferze fizycznej, psychicznej, seksualnej i materialnej? Dlaczego tkwimy w przemocowym związku? Co robić, by się z niego wydostać? W jaki sposób pomóc bliskiej osobie w wydostaniu się z przemocowej relacji? Jak reagować, kiedy jest się świadkiem krzywdzenia dorosłego lub dziecka? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z dr Agnieszką Bratkiewicz, psycholożką i interwentką kryzysową z Uniwersytetu SWPS.

„Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Cykl tematyczny: Listopad 2019
Hasło miesiąca: Przemoc
  • https://podcasts.apple.com/pl/podcast/przemoc-domowa-z-perspektywy-strategii-stosowanych/id1437994794?i=1000458531886
  • https://open.spotify.com/episode/2Cgv1MzEhCiNPNoY87DZkj
  • https://soundcloud.com/swpspl/przemoc-domowa-z-perspektywy-strategii-stosowanych-przez-ofiary-i-sprawcow-podinsp-dr-bogdan-lach
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/1e7ebd91-fae1-4c53-9229-ff5d61e93c48?_lst

Przemoc domowa ma różne oblicza i różne nasilenie. Aby lepiej sobie z nią radzić, jej ofiary przyjmują dane strategie zachowań, by powstrzymywać partnera od uruchomienia przemocy fizycznej, psychicznej czy ekonomicznej. Sprawcy zaś stosują zachowania usprawiedliwiające ich przemoc. W ten sposób powstaje tzw. cykl przemocy. Jak go przerwać? Czy płeć krzywdzącego wpływa na formę i nasilenie przemocy w domu? Co mówi o tym „paradygmat płci”? Jakie zmiany w zjawisku przemocy domowej przebiegły w naszym kraju w ostatnich latach? Na te i inne pytania odpowiada psycholog śledczy i biegły sądowy podinsp. dr Bogdan Lach – wykładowca kierunku Psychokryminalistyka na katowickim Uniwersytecie SWPS.

 

Prelegent

258 Bogdan Lach

podinsp. dr Bogdan Lach – psycholog śledczy, biegły sądowy z zakresu psychologii, jeden z najlepszych profilerów w kraju, specjalista w dziedzinie przestępstw związanych z użyciem przemocy. Jest pierwszym psychologiem śledczym w Polsce, który zajął się profilowaniem przestępców. Jak dotychczas stworzył ponad 400 profili psychologicznych i kryminalistycznych nieznanych sprawców różnych kategorii przestępstw. Emerytowany podinspektor Policji, obecnie pełniący funkcję radcy Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Za swoje osiągnięcia został odznaczony złotym Krzyżem Zasługi oraz Odznaką Zasłużony Policjant. Członek Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego oraz Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Autor książek: „Profilowanie kryminalistyczne” (2014) – pierwszej na polskim rynku wydawniczym monografii opisującej warsztat pracy biegłego profilera oraz efektywność profilowania kryminalistycznego w praktyce, „Dzieciobójczynie” (2014) z Przemysławem Słowińskim, „Zbrodnia niedoskonała” (2016) z Katarzyną Bondą, a także kilkudziesięciu publikacji z zakresu psychologii śledczej w czasopismach krajowych i zagranicznych, m.in. „Polish Psychological Bulletin”.

 

Obejrzyj webinar „Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Czym jest przemoc domowa i jakie przybiera formy – w sferze fizycznej, psychicznej, seksualnej i materialnej? Dlaczego tkwimy w przemocowym związku? Co robić, by się z niego wydostać? W jaki sposób pomóc bliskiej osobie w wydostaniu się z przemocowej relacji? Jak reagować, kiedy jest się świadkiem krzywdzenia dorosłego lub dziecka? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z dr Agnieszką Bratkiewicz, psycholożką i interwentką kryzysową z Uniwersytetu SWPS.

„Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Cykl tematyczny: Listopad 2019
Hasło miesiąca: Przemoc
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/nie-bij-charakterystyka-sprawc%C3%B3w-przemocy-partnerskiej/id1437994794?i=1000458189570
  • https://open.spotify.com/episode/5zmG74tlxCaoPajvSaeJrC
  • https://soundcloud.com/swpspl/nie-bij-charakterystyka-sprawcow-przemocy-partnerskiej-prof-danuta-rode
  • https://lite.lstn.link/audiobook/b7649b28-7939-476f-8717-ed4eed5d1854?catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033&shareSource=grid

Psychiczna, finansowa, seksualna, fizyczna. Przemoc w czterech ścianach domu. Jej ofiarami w największej mierze są kobiety, krzywdzone przez swoich partnerów. Jakie typy agresorów można wyróżnić? Jakie cechy osobowości i temperamentu reprezentują sprawcy przemocy? Jakie są motywy ich postępowania? Psychologiczną charakterystykę mężczyzn dokonujących aktów przemocy w bliskich relacjach opisuje psycholog kliniczny i sądowy dr hab. Danuta Rode, prof. Uniwersytetu SWPS.

 

Prelegentka

258 danuta rode

dr hab. Danuta Rode, prof. Uniwersytetu SWPS – ekspert w dziedzinie psychologii klinicznej i sądowej, biegły sądowy z wieloletnim stażem. Prowadzi badania dotyczące modeli psychologicznych opiniodawstwa sądowego w sprawach przestępstw z użyciem przemocy. W pracy naukowej koncentruje się także na uwarunkowaniach przemocy w rodzinie, analizując to zagadnienie z perspektywy agresorów i odwołując się do ich funkcjonowania psychospołecznego oraz psychopatologicznych mechanizmów osobowości. Prowadzi szkolenia dla kadry sędziowskiej, kuratorskiej i nauczycielskiej. Jest także mediatorem w sprawach karnych. Autorka kilkudziesięciu publikacji z dziedziny psychologii sądowej i klinicznej, w szczególności przemocy w rodzinie, kryminogenezy przestępczości nieletnich, opiniodawstwa sądowego, zaburzeń zachowania, w tym kilku poczytnych książek: „Psychologiczne uwarunkowania przemocy w rodzinie: charakterystyka sprawców” (2010), „Modele psychologicznego opiniodawstwa w sprawach karnych” (2015), „Problemy jednostki i rodziny w obszarze stosowania prawa” (2016).

 

Obejrzyj webinar „Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Czym jest przemoc domowa i jakie przybiera formy – w sferze fizycznej, psychicznej, seksualnej i materialnej? Dlaczego tkwimy w przemocowym związku? Co robić, by się z niego wydostać? W jaki sposób pomóc bliskiej osobie w wydostaniu się z przemocowej relacji? Jak reagować, kiedy jest się świadkiem krzywdzenia dorosłego lub dziecka? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z dr Agnieszką Bratkiewicz, psycholożką i interwentką kryzysową z Uniwersytetu SWPS.

„Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Cykl tematyczny: Listopad 2019
Hasło miesiąca: Przemoc

– Ofiara boi się i zastanawia, jak sprawca może zareagować, jak daleko może się posunąć. Często myśli: „jak ja się poskarżę, to on mnie zabije”, „zabierze mi pieniądze”, „nastawi dzieci przeciwko mnie” – mówi dr Agnieszka Bratkiewicz. Przemoc w związku w naszym kraju jest zjawiskiem powszechnym: 88 133 – to liczba ofiar przemocy domowej w roku 2018, 73 654 – liczba osób podejrzanych o jej stosowanie. Do tych cyfr dodajmy jeszcze tzw. „ciemną liczbę przestępstw” o niemałej skali – czyli te, które z racji, że dzieją się w czterech ścianach, nie są zgłaszane odpowiednim służbom. Dlaczego ofiary czują się bezradne i często nie podejmują zdecydowanych działań na rzecz poprawienia swojej sytuacji? Dlaczego tkwią w tej okrutnej relacji ze swoim partnerem-agresorem, zamiast odejść? Co dla poprawy ich sytuacji mogą zrobić najbliżsi? Rozmawiamy na ten temat z dr Agnieszką Bratkiewicz – psychoterapeutką i interwentką kryzysową z Akademickiego Centrum Psychoterapii i Rozwoju przy Uniwersytecie SWPS.

Marta Januszkiewicz: Jakie zyski z bycia w relacji z przemocowym partnerem widzi kobieta, która jest przez niego krzywdzona? Dlaczego w takim związku trwa?

dr Agnieszka Bratkiewicz: Może widzieć zysk w postaci stabilności ekonomicznej, bo wiele osób jest od partnera czy partnerki zależna finansowo. Część osób mówi sobie: „on jaki jest, taki jest, ale dzieci mają ojca”, „mam się z kim pokazać”. W zasadzie każda kobieta, która doświadczała przemocy, ma nadzieję, że partner się zmieni. Partner przemocowy nie jest przemocowy przez 24 godziny na dobę – co pewien czas bywa ujmujący, przeprasza za swoje złe zachowanie, obiecuje poprawę, daje prezenty i może mieć też różne interpersonalne zalety. Pamiętajmy jednak, że zwykle kobieta pozostaje w takiej relacji, nie by z niej czerpać zyski, lecz by nie pomnażać strat – czyli z obawy o to, co może się wydarzyć, gdy zdecyduje się związek zakończyć.

Jakie są pierwsze sygnały, że partner może być skłonny do przemocy?

Jeśli widzimy w naszym partnerze uogólnione tendencje do agresji i wrogości – jeśli ktoś agresywnie reaguje wobec swoich rodziców, swoich zwierząt czy znajomych i nie ma z tego powodu większych wyrzutów sumienia, to istnieje pewne ryzyko, że będzie agresywny również wobec nas. Im bardziej partner jest impulsywny, wybuchowy, skłonny do nagłych i gwałtownych reakcji oraz mało opanowany, tym ryzyko, że stosuje zachowania przemocowe, jest większe. Bardzo niepokojącym objawem jest dążenie do nadmiernej kontroli nad drugą osobą. Szczególnie decydowanie, z kim ona ma się spotykać, a z kim nie, ingerowanie w częstość spotkań z rodziną, przyjaciółmi i dalszymi znajomymi, a także stosowanie za nieposłuszeństwo sankcji. Ofiara słyszy: „to nie są osoby dla ciebie”.

Sygnałem ostrzegawczym może być skłonność partnera do traktowania nas instrumentalnie, próby kontrolowania różnych sfer naszego życia oraz izolowania od innych, bliskich nam ludzi, a także tendencje do reakcji agresywnych i niski poziom samokontroli.

 

Nadmierna i nieuzasadniona zazdrość również jest formą kontrolowania: „nie wolno ci rozmawiać z tą osobą”, „dlaczego się na niego spojrzałaś?”, „dlaczego się do niej uśmiechnąłeś?”, „dlaczego jesteś dla niego taka miła?”. Zwróćmy uwagę, że im mniej bliskich kontaktów ma druga osoba, poza tymi z partnerem, to tym bardziej staje się od niego zależna.

Mogą się też pojawić próby wpływania na to, jak osoba się ubiera, jak wygląda: „to ci wolno nosić, a tego nie”, „masz schudnąć”, „obetnij włosy”, „zmyj makijaż”, czy ośmieszanie: „fatalnie w tym wyglądasz”, „jak głupio”. Kontrola może dotyczyć różnych sfer życia: pracy, finansów, spędzania czasu wolnego. Nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, ale kontrola też może być formą przemocy.

Podsumowując, sygnałem ostrzegawczym może być skłonność partnera do traktowania nas instrumentalnie, próby kontrolowania różnych sfer naszego życia oraz izolowania od bliskich nam ludzi, a także tendencje do reakcji agresywnych i niski poziom samokontroli.

Statystycznie częściej agresorami są mężczyźni. Jakie są tego przyczyny? Czy jest to związane z utrwalonym kulturowo maczyzmem, postrzeganiem mężczyzny, jako tego, kto „trzyma wszystko mocną ręką”, kto dominuje i jest sprawczy, za wszelką cenę?

Rzeczywiście mężczyźni – a zwłaszcza młodzi, do 35. lub 40. roku życia – są bardziej agresywni, niezależnie na jaką statystykę byśmy popatrzyli: przemocy w związku, pobić, rozbojów czy napadów. Nie chcę tu rozstrzygać, na ile to kwestia biologii, a na ile kultury, choć wiele wskazuje na ewolucyjne uwarunkowania. Można powtórzyć za profesorem Wojciszke, że z różnic indywidualnych między ludźmi najsilniejsze są różnice międzypłciowe dotyczące seksu i agresji.

 

Czy sprawca przemocy sam był wcześniej jej ofiarą i naśladuje utrwalone wzorce?

Rzeczywiście, często się zdarza się, że sprawca przemocy sam wcześniej był jej ofiarą albo miał ją modelowaną w swoim najbliższym środowisku. Wyobraźmy sobie chłopca, który obserwuje, jak jego ojciec przemocowo kontroluje matkę – przez popychanie, krzyki, wyszydzanie, wyśmiewanie. Ten chłopiec, ucząc się od ojca agresywnych zachowań, może przejąć taki model prowadzenia relacji interpersonalnych i w przyszłości, gdy dorośnie, tak samo traktować swoją partnerkę.

Przeżycie przemocy w dzieciństwie, zgodnie z wynikami badań, jest istotnym czynnikiem ryzyka wchodzenia w życiu dorosłym w przemocowe związki, zarówno w roli ofiary, jak i agresora – ta zależność występuje i u kobiet, i u mężczyzn. Można powiedzieć, że agresja doświadczana na wczesnym etapie rozwoju jak wirus „zaraża” i przenosi się na kolejne pokolenia. Dlatego tak istotne jest chronienie dzieci przed przemocą.

Należy jednak pamiętać, że nie za każdym przypadkiem przemocy kryje się trauma wczesnodziecięca; zachowania agresywne mogą mieć różne podłoże, chociażby związane z używaniem substancji psychoaktywnych czy z zaburzeniami osobowości.

Czy zachowania przemocowe mężczyzn i kobiet znacznie się różnią? Kobiety częściej krzywdzą psychicznie?

Przemoc wobec mężczyzn jest dużo rzadsza i przez to znacznie słabiej opisana. Badania pokazują, że mężczyźni-ofiary widzą swoją sytuację podobnie jak kobiety, podobnie ją tłumaczą i mają podobne motywacje, dlaczego w tych związkach zdecydowali się zostać albo z nich wyjść. Wyraźnie specyficzne jest jednak to, że mężczyźni silniej niż kobiety nie chcą się przyznać do bycia krzywdzonymi, mówią: „chciałem być silny”, „nie chciałem wyjść na słabego”. Z kolei kobiety jako agresorki mają zdecydowanie większą skłonność do stosowania przemocy psychologicznej, emocjonalnej, werbalnej, typu „nagadanie” partnerowi, rzadziej używają agresji bezpośredniej. Tym niemniej w swojej pracy spotykałam przypadki, kiedy kobieta była sprawcą przemocy fizycznej czy molestowania seksualnego, czyli tego, co wydaje się domeną panów.

Jak na długotrwałą przemoc reaguje ofiara? Taka osoba cierpi i duchem, i ciałem – wymienić można bóle psychosomatyczne, lękowość, wyuczoną bezradność, depresję…

Dokładnie tak jest. Doświadczanie przemocy w związku, zwłaszcza długotrwałe, ma poważne konsekwencje: badania pokazują, że takie przeżycia są czynnikiem ryzyka nie tylko wielu zaburzeń psychicznych, lecz także somatycznych. Osoby, które doświadczały przemocy ze strony partnera mają gorszą sprawność fizyczną, częściej skarżą się także na ból i zmęczenie. Wyraźnie wzrasta także ryzyko pojawienia się myśli bądź prób samobójczych.

Dlaczego ofiary nie odchodzą od sprawców przemocy?

Badania – wywiady z ofiarami przemocy – pokazują, że w zasadzie wszyscy jako jeden z powodów podają nadzieję, że sprawca „się zmieni”. Tutaj widać, jak dużą siłą są pozytywne doświadczenia z partnerem – ofierze wystarcza, że sprawca miał chociaż krótkie epizody poprawnego zachowania i na tej bazie buduje później przekonanie, że „jemu uda się zmienić i znów będzie taki, jak wtedy, gdy było dobrze”. Pojawia się też poczucie, że rozstanie będzie osobistą porażką życiową, przyznaniem się do nieudanego związku, poddaniem się – a przecież tyle już się w ten związek włożyło: czasu, energii, bólu, cierpienia, i „teraz to wszystko na marne”…

Skutkiem doświadczania przemocy jest niska samoocena. Gdzieś w środku pojawia się wątpliwość: „a może to ze mną coś jest nie w porządku?”, „może ja zasługuję na tę przemoc?”. Ofiary, zwłaszcza takie, które są w przemocowym związku od dłuższego czasu, zaczynają same wątpić w siebie, w swoje prawa, czują się winne i gorsze od innych. Dochodzi do tego wstyd przed opiniami innych osób. Ofiary przemocy boją się, jak inni zareagują; że ktoś może nie uwierzyć, bo „widział nas tylko w dobrych sytuacjach”; że ludzie będą obserwować, osądzać i wyśmiewać; że pojawią się komentarze „ja bym sobie nie pozwoliła na takie traktowanie” albo „sama jest sobie winna, że na to pozwalała” –przez co samoocena ofiary spada jeszcze bardziej.

Pamiętajmy, że często przemoc współwystępuje z tendencjami do izolowania od bliskich, więc wiele ofiar w trakcie przemocowego związku rzeczywiście ogranicza lub wręcz traci swoje społeczne więzi. Poczucie braku wsparcia społecznego jest jedną z bolączek, na jakie wskazują osoby pozostające w przemocowych związkach.

Część osób po prostu się boi, że decyzja o rozstaniu jeszcze bardziej rozsierdzi agresora i spowoduje eskalację przemocy. Ofiara boi się i zastanawia, jak sprawca może zareagować, jak daleko może się posunąć. Ofiara często myśli: „jak ja się poskarżę, to on mnie zabije”, „zabierze mi pieniądze”, „nastawi dzieci przeciwko mnie”, „będzie się chciał zemścić za to, że ujawniłam jego winy”. I, jak wiemy, te lęki często nie są wcale bezpodstawne.

Czytałam relacje kobiet, którym udało się wyjść z takich relacji, i opisywały to jako walkę o przetrwanie, a nawet o życie.

Tak, o przetrwanie rozumiane w wielu aspektach, począwszy od czysto organizacyjnych i poradzenia sobie materialnie. Mało która osoba jest w tak uprzywilejowanej sytuacji, że w każdym momencie może odejść, zorganizować sobie własne miejsce zamieszkania i ułożyć życie swoje, a czasem też swoich dzieci, na nowo. Reszcie pozostaje szukanie miejsca do zamieszkania, najczęściej schronienie jest dostępne tylko na jakiś czas. Jeśli komuś pozostaje przeniesienie się do schroniska, to wymaga od tej osoby bardzo dużej determinacji – jest tam bardzo różny poziom życia i funkcjonowania.

Obok tych namacalnych barier są też psychologiczne, bardziej nieoczywiste, ale równie silne. Ofiara przemocy czuje się zastraszona, obawia się, że sama sobie nie poradzi, co powiedzą inni, jak zareaguje agresor. W przypadku długotrwałej przemocy pokrzywdzeni bardzo często nie widzą sensu podjęcia jakichkolwiek prób zmiany swojego losu. To bardzo trudna sytuacja, gdzie doświadcza się wielkiego kryzysu i żyje w lęku, że zmiana tej sytuacji może jeszcze bardziej ten kryzys zaognić.

Do tego dochodzą też problemy z formalnym wyjściem z takiego związku czy rozstrzygnięcia opieki nad dziećmi. Zdobycie pomocy prawnej – to dla ofiar przemocy też duży kłopot.

O tak, dla wielu osób to początek długiej walki sądowej, która trwa kilka lat i może się różnie skończyć. To jest pójście na wojnę.

Nie oceniajmy osoby pokrzywdzonej, nie piętnujmy jej, zamiast tego podziękujmy za zaufanie i powiedzmy, że jesteśmy po jej stronie. W rozmowie opisujmy własne odczucia i starajmy się jak najwięcej mówić z własnej perspektywy: „ja się nie zgadzam na takie postępowanie wobec ciebie”, „jest mi z tym źle”, „nie chcę żeby cię ktoś w taki sposób traktował”.

 

Mówiłyśmy o wsparciu. Czego potrzebuje osoba pokrzywdzona od najbliższych? Jak powinniśmy reagować, kiedy nasz bliski jest w takiej sytuacji? Jakie kroki podjąć, by pomóc mu wyjść z takiego związku?

Sygnału „jestem z tobą”, „będę cię wspierać”, „możesz przyjść do mnie po pomoc”, ale też „możesz mi zaufać”, „nie wykorzystam tej informacji przeciwko tobie”. Nie oceniajmy osoby pokrzywdzonej, nie piętnujmy jej, zamiast tego podziękujmy za zaufanie i powiedzmy, że jesteśmy po jej stronie.

W rozmowie opisujmy własne odczucia i starajmy się jak najwięcej mówić z własnej perspektywy: „ja się nie zgadzam na takie postępowanie wobec ciebie”, „jest mi z tym źle”, „nie chcę żeby ktoś cię w taki sposób traktował”, „przeszkadza mi, że czegoś takiego musisz doświadczać”. To proste narzędzie, które pozwoli nam wyrazić troskę i zaangażowanie w sytuację bliskiego. A wsparcie drugich osób jest ważnym czynnikiem sukcesu w wychodzeniu z przemocowego związku.

Zaproponujmy konkretną pomoc. Namawiajmy, ale nie zmuszajmy. Z doświadczenia wiem, że gdy bliscy osoby doznającej przemocy dowiadują się o tym, wszystko się w nich burzy i mają ochotę ofiarę z tego związku natychmiast wyciągnąć – a ona często nie jest na to gotowa i stawia opór. Jeśli stawiamy jej ultimatum typu „koniecznie musisz tę relację zakończyć”, to możemy sprawić, że ona się wystraszy i w efekcie zacznie nas unikać albo celowo prezentować nam fałszywy obraz siebie i swojej sytuacji – z obawy, że ujawnimy, że ona jest ofiarą przemocy, zanim ona będzie na to gotowa. Jeśli traktujemy ją z szacunkiem, to zaczyna jej rosnąć nie tylko samopoczucie, lecz także samoocena. A to jeden z czynników, który potrafi zmotywować do podjęcia decyzji o wyjściu z przemocowego związku.

Pamiętajmy, że osoba doznająca przemocy od partnera ma ambiwalentne uczucia, czuje się splątana emocjonalnie. Z tego powodu nierzadko kilkakrotnie zmienia zdanie i np. po krótkim rozstaniu wraca do partnera, po czym znowu zaczyna planować odejście. Rozstanie z przemocowym partnerem to zwykle nie jest jednorazowe wydarzenie – to proces, często bardzo długi. Ważne jest więc, by zachęcać pokrzywdzonego do podejmowania małych kroczków w kierunku wyjścia z tej relacji, bo nawet najmniejszy będzie znaczący na tej długiej drodze uwalniania się od przemocowego partnera.

Kolejnymi krokami, po wyjściu z takiego związku, może być pomoc psychoterapeutyczna, pomoc różnych instytucji i grup wsparcia, wspomnę również o niebieskiej linii.

W każdej gminie jest ośrodek interwencji kryzysowej, gdzie można szukać bezpłatnej pomocy, są telefony zaufania, fundacje, sensownie przygotowana do reagowania na przemoc domową jest dziś też policja. Można zaproponować kontakt z psychoterapeutą i warto też szukać różnych wspierających instytucji. Jeśli kobieta zdecyduje się od partnera odejść i będzie miała poczucie, że musi brać udział w wojnie przeciwko niemu, to te instytucje później będą jej pomocne.

Warto szukać okolicznej grupy wsparcia dla osób, które doświadczyły przemocy, albo chociaż szukać takich forów w internecie. Wtedy słuchamy historii innych, które przeszły to samo, co my, dzięki czemu przełamujemy wstyd, przestajemy czuć się gorsi z powodu doświadczenia przemocy; możemy sobie powiedzieć: „ok, innym osobom też to się zdarza”, „to nie jest aż takie straszne czy wykluczające ze społeczeństwa”. Dobrą robotę robią również wszelkie osoby, które publicznie przyznają się do tego, że były ofiarami przemocy domowej. To naprawdę pomaga.

 

dr Agnieszka Bratkiewicz – psycholog kliniczny. Specjalizuje się w pracy z kryzysem i traumą. Pracuje w Akademickim Centrum Psychoterapii i Rozwoju przy Uniwersytecie SWPS. W ramach interwencji kryzysowych zajmuje się diagnostyką osób dorosłych pod kątem nasilenia objawów potraumatycznych, szczególnie pod kątem rekomendowanych form pomocy psychologicznej. Od 10 lat zajmuje się prowadzeniem badań naukowych, działaniami terapeutycznymi, diagnostycznymi i edukacyjnymi w zakresie interwencji kryzysowej. W swojej pracy łączy psychoedukację z elementami podejścia poznawczo-behawioralnego i humanistyczno-egzystencjalnego. Doświadczenie w zakresie interwencji kryzysowej i wsparcia psychologicznego zdobywała podczas realizacji projektów związanych z organizacją pomocy w nagłych sytuacjach. Prowadziła ewaluację psychologiczną kandydatów na misje zagraniczne dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych i organizowała pomoc dla pracowników Kancelarii Prezydenta po katastrofie smoleńskiej jako kierownik Zespołu Interwencji Kryzysowych SWPS.

Posiada certyfikat w zakresie krótkoterminowej terapii eklektycznej PTSD (Brief Eclectic Psychotherapy for PTSD, BEPP) – poziom 1 i zrealizowała szkolenia związane z certyfikatem ESTSS z psychotraumatologii. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego (PTP), Polskiego Towarzystwa Badań nad Stresem Traumatycznym (PTBST) oraz European Society for Traumatic Stress Studies (ESTSS).

Obejrzyj webinar „Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Czym jest przemoc domowa i jakie przybiera formy – w sferze fizycznej, psychicznej, seksualnej i materialnej? Dlaczego tkwimy w przemocowym związku? Co robić, by się z niego wydostać? W jaki sposób pomóc bliskiej osobie w wydostaniu się z przemocowej relacji? Jak reagować, kiedy jest się świadkiem krzywdzenia dorosłego lub dziecka? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z dr Agnieszką Bratkiewicz, psycholożką i interwentką kryzysową z Uniwersytetu SWPS.

„Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Cykl tematyczny: Listopad 2019
Hasło miesiąca: Przemoc
  • https://podcasts.apple.com/pl/podcast/przemoc-domowa-mo%C5%BCe-dotkn%C4%85%C4%87-ka%C5%BCdego-jak-reagowa%C4%87-dr/id1437994794?i=1000457535692
  • https://open.spotify.com/episode/0gmEI8HbV1xbCLPy1vIqjU
  • https://soundcloud.com/swpspl/gutral
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/feb894c4-54d3-4f99-9892-a9e3fccb35f1?_lst

Bitych i poniżanych przez partnera jest w Polsce rocznie nawet milion kobiet. Ale zaledwie 90 tys. z nich ma odwagę zgłosić to na policję. Czym jest przemoc domowa i jakie przybiera formy – w sferze fizycznej, psychicznej, seksualnej i materialnej? Dlaczego tkwimy w przemocowym związku? Co robić, by się z niego wydostać? Dlaczego ofiary przemocy czują się zupełnie bezbronne? W jaki sposób pomóc bliskiej osobie w wydostaniu się z przemocowej relacji? Jak reagować, kiedy jest się świadkiem krzywdzenia dorosłego lub dziecka? O niezwykle trudnym, ale powszechnym zjawisku przemocy domowej psycholog Joanna Gutral rozmawia z dr Agnieszką Bratkiewicz, psycholożką i interwentką kryzysową z Uniwersytetu SWPS.

 

Prelegentka

258 aleksandra zylkowska

dr Agnieszka Bratkiewicz – psycholog kliniczny. Specjalizuje się w pracy z kryzysem i traumą. W ramach interwencji kryzysowych zajmuje się diagnostyką osób dorosłych pod kątem nasilenia objawów potraumatycznych, szczególnie pod kątem rekomendowanych form pomocy psychologicznej. Od 10 lat zajmuje się prowadzeniem badań naukowych, działaniami terapeutycznymi, diagnostycznymi i edukacyjnymi w zakresie interwencji kryzysowej. W swojej pracy łączy psychoedukację z elementami podejścia poznawczo-behawioralnego i humanistyczno-egzystencjalnego. Doświadczenie w zakresie interwencji kryzysowej i wsparcia psychologicznego zdobywała podczas realizacji projektów związanych z organizacją pomocy w nagłych sytuacjach. Prowadziła ewaluację psychologiczną kandydatów na misje zagraniczne dla Ministerstwa Spraw Zagranicznych i organizowała pomoc dla pracowników Kancelarii Prezydenta po katastrofie smoleńskiej jako kierownik Zespołu Interwencji Kryzysowych SWPS.

Posiada certyfikat w zakresie krótkoterminowej terapii eklektycznej PTSD (Brief Eclectic Psychotherapy for PTSD, BEPP) – poziom 1 i zrealizowała szkolenia związane z certyfikatem ESTSS z psychotraumatologii. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego (PTP), Polskiego Towarzystwa Badań nad Stresem Traumatycznym (PTBST) oraz European Society for Traumatic Stress Studies (ESTSS).

 

Obejrzyj webinar „Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Czym jest przemoc domowa i jakie przybiera formy – w sferze fizycznej, psychicznej, seksualnej i materialnej? Dlaczego tkwimy w przemocowym związku? Co robić, by się z niego wydostać? W jaki sposób pomóc bliskiej osobie w wydostaniu się z przemocowej relacji? Jak reagować, kiedy jest się świadkiem krzywdzenia dorosłego lub dziecka? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z dr Agnieszką Bratkiewicz, psycholożką i interwentką kryzysową z Uniwersytetu SWPS.

„Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Cykl tematyczny: Listopad 2019
Hasło miesiąca: Przemoc

Słyszymy krzyki za ścianą. Na ulicy widzimy, jak rodzic daje dziecku klapsa. W supermarkecie jesteśmy świadkami szarpaniny. Aż 41 proc. dzieci w wieku od 11 do 17 lat doświadcza przemocy ze strony najbliższych. Co może zrobić bite dziecko? Dokąd się udać? Jak reagować, gdy jesteśmy świadkami przemocy wobec dziecka? Komentarz Katarzyny Seidel, koordynatorki programu Standardy Ochrony Dzieci w Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Co może zrobić dziecko, które doświadcza przemocy?

Dziecko nie jest w stanie przeciwstawić się przemocy w domu. To dorośli powinni wiedzieć, co należy robić, gdy jest krzywdzone. Przemoc jest dla dziecka bardzo trudnym i bolesnym przeżyciem, zwłaszcza że najczęściej doświadcza jej ze strony bliskich.

Ważne, żeby opowiedziało o swoich trudnych doświadczeniach, zwróciło się o pomoc na jak najwcześniejszym etapie. Jak skłonić dziecko do rozmowy? Edukacja i profilaktyka są najważniejsze.

W Fundacji Dajemy Dzieciom Silę (FDDS) przygotowaliśmy kilka lat temu kampanię społeczną GADKI, pokazującą najmłodszym, jak mogą zadbać o swoje bezpieczeństwo. Każda z pięciu liter słowa GADKI wyznacza jedna zasadę, które pozwala dziecku chronić się przed przemocą, w tym wykorzystywaniem seksualnym.

  • Gdy mówisz „nie”, to znaczy „nie”,
  • Alarmuj, gdy potrzebujesz pomocy,
  • Dobrze zrobisz, mówiąc o tajemnicach, które Cię niepokoją,
  • Koniecznie pamiętaj, że Twoje ciało należy do Ciebie,
  • Intymne części ciała są szczególnie chronione.

To proste narzędzie uczy dzieci, że mają prawo powiedzieć „nie” i prosić o pomoc, że miejsca zakryte kostiumem kąpielowym są prywatne i nikt nie ma prawa ich oglądać czy dotykać. Zachęcamy, by korzystali z niego zarówno rodzice, jak i osoby zawodowo pracujące z dziećmi: nauczyciele, pedagodzy, wychowawcy ze świetlic środowiskowych. Ten rodzaj edukacji, daleki od moralizatorskiego wykładu, pozwala przełamać lęk dziecka przed mówieniem oraz zbudować krąg zaufanych dorosłych, na których może liczyć w awaryjnych sytuacjach.

Dużo zależy od wieku dziecka. Młodsze otacza ograniczony krąg zaufanych osób, najczęściej przebywa w domu lub przedszkolu. Ich sytuacja jest trudniejsza, bo są zależne od opiekunów. Starsze dziecko chodzi do szkoły, na zajęcia pozaszkolne, ma więc większe pole manewru. Najważniejsze, by dziecko porozmawiało z zaufaną osobą z najbliższego otoczenia – na przykład nauczycielem, jeśli sprawcami są rodzice. Oczywiście dziecko zawsze może zadzwonić pod bezpłatny numer Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży – 116 111.

To my, dorośli, mamy obowiązek uświadamiać dzieci, że wszelkie zachowania przemocowe są niedopuszczalne. Czasem nam to umyka, dlatego podkreślę tę kwestię – sprawca jest winny przemocy, nie dziecko. Nie można je obwiniać, że zachowało się w sposób niedopuszczalny, niejako prowokując sprawcę. Pamiętajmy, że nawet najlepiej wyedukowane pod kątem bezpieczeństwa dziecko może okazać się bezbronne wobec świata dorosłych.

To my, dorośli, mamy obowiązek uświadamiać dzieci, że wszelkie zachowania przemocowe są niedopuszczalne. Czasem to umyka, dlatego podkreślę tę kwestię – sprawca jest winny przemocy, nie dziecko. Nie można je obwiniać, że zachowało się w sposób niedopuszczalny, niejako prowokując sprawcę.

Jak rozpoznać, że dziecko doświadcza przemocy

Nie ma listy symptomów, które jednoznacznie wskazują, że dziecko doświadcza przemocy. Naszą czujność powinny zwrócić obrażenia ciała, ślady po poparzeniach czy siniaki, zwłaszcza w nietypowych miejscach, jak brzuch czy skóra za uszami. Dzieci mogą się też skarżyć na bóle brzucha, których nie da się wytłumaczyć chorobą somatyczną. Często dokonują samookaleczeń, mają problemy ze snem. Są nienaturalnie zalęknione, wycofane – zarówno w kontaktach z dorosłymi, jak i rówieśnikami. Boją się kontaktu z rodzicem. Zachowują się nieadekwatnie do wieku, czyli poniżej normy rozwojowej, np. dziecko zaczyna się moczyć. Niepokojące powinny być też częste hospitalizacje dziecka.

Są też niespecyficzne, ale alarmujące symptomy, które mogą świadczyć o wykorzystywaniu seksualnym: urazy w miejscach intymnych czy objawy mogące wskazywać na choroby przenoszone drogą płciową. Niepokój powinno wzbudzić też zachowanie dziecka: nadmierne rozbudzenie seksualne, uporczywe naśladowanie zachowań seksualnych, częste poruszanie tematyki seksualnej, np. w pracach plastycznych czy zabawach, kompulsywna masturbacja. Specyficznym objawem wykorzystywania seksualnego u dziewczynek poniżej 15 roku życia jest ciąża.

Warto zwracać uwagę na wszelkie nagłe zmiany w zachowaniu dziecka, których nie da się wytłumaczyć normą rozwojową. Często przejawiają się one w kontaktach z rówieśnikami. Dziecko doświadczające przemocy może zachowywać się agresywnie, zaczepnie, odwetowo. Czasem dziecko wprost mówi o tym, że jest bite. Wtedy należy je wzmocnić – powiedzieć, że dobrze, że o tym mówi, bo dzięki temu można mu pomóc.

Kolejna rzecz to relacje rodzica z dzieckiem. Warto je obserwować. Przemocowy rodzic może się o nim wypowiadać negatywnie i poddawać surowej dyscyplinie, celowo unikać kontaktu z nauczycielami, być agresywny.

41 proc. dzieci w wieku 11-17 lat doświadczyło przemocy ze strony bliskich dorosłych, najczęściej rodziców; co trzeci badany doznał przemocy fizycznej, co piąty – psychicznej; 13 proc. badanych było świadkami przemocy – wynika z ogólnopolskiego badania Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Jak reagować, gdy jesteśmy świadkami przemocy wobec dziecka?

Przede wszystkim nie zamykajmy oczu na przemoc. Czasem nawet nawiązanie kontaktu wzrokowego może przynieść skutek. Rodzic dostaje sygnał, że ludzie obserwują jego zachowanie i nie jest im ono obojętne. Nie musimy się obawiać. Spróbujmy nawiązać kontakt z rodzicem. Można zadać proste pytanie: „Przepraszam, czy coś się stało?”. Albo odnieść się do własnych doświadczeń: „Pamiętam, jak moje dzieci były w podobnym wieku. To był dla mnie trudny czas. Mogę w czymś pomóc?”. Czasem wystarczy wykazać zrozumienie: „Widzę, że jest pani trudno”. To jest skuteczny sposób zwrócenia uwagi na siebie, a odwrócenia jej od dziecka.

Dobrym sposobem jest też nazwanie tego, co widzimy, ale bez krytykowania czy atakowania: „Widzę, że uderzyła pani dziecko”, „Proszę nie bić dziecka”.

Warto zaproponować konkretne rozwiązanie sytuacji. Rodzice biją dzieci również dlatego, ponieważ nie radzą sobie z presją, silnymi emocjami, nie znają innych metod wychowawczych. Potrzebują wsparcia. Co wtedy? Można im podsunąć wartościowe książki czy materiały dotyczące wychowania bez przemocy. Powiedzieć o lokalnej poradni psychologiczno-pedagogicznej oferującej kursy dla rodziców, którzy chcą nauczyć się wychowywać dzieci bez przemocy. Takie kursy proponują też organizacje pozarządowe, również nasza Fundacja. Jeśli nie chcemy konfrontować się ze sprawcą, możemy informację o nich wrzucić do skrzynki na listy albo wywiesić na tablicy ogłoszeń w bloku.

Jeśli rodzic odrzuci propozycję wsparcia, rozważmy kontakt ze szkołą lub przedszkolem, do której uczęszcza dziecko. Można też zgłosić sprawę do sądu rodzinnego, występując z wnioskiem o wgląd w sytuację dziecka. Gdy widzimy, że jest ono w niebezpieczeństwie, nie wahajmy się wezwać policji.

Nie istnieje jedna złota zasada, według której należy zawsze reagować na przemoc wobec dziecka. Każda sytuacja jest inna. Pamiętajmy, że jako dorośli mamy wszystkie zasoby pozwalające przeciwstawić się przemocy: jesteśmy w stanie zauważyć przemoc, potrafimy się komunikować i zadbać o swoje bezpieczeństwo.

Od 13 lipca 2017 r. zgłaszanie poważnych przestępstw wobec dzieci, takich jak ciężki uszczerbek na zdrowiu lub wykorzystywanie seksualne jest prawnym obowiązkiem każdego obywatela. Uchylenie się od niego grozi pozbawieniem wolności do 3 lat. Dotkliwą karą mogą okazać się również wyrzuty sumienia. Z pewnością dadzą o sobie znać, jeśli będziemy na przemoc przymykać oczy.

Anna Morawska

Katarzyna Seidel – socjolożka, trenerka, absolwentka Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, studentka prawa na Uniwersytecie SWPS w Warszawie. W Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę koordynatorka programu Standardy Ochrony Dzieci. Autorka scenariuszy szkoleń dla profesjonalistów, zajęć profilaktycznych dla dzieci i warsztatów dla rodziców z zakresu zapobiegania przemocy i wykorzystywaniu seksualnemu. Współpracuje z Uniwersytetem Warszawskim jako wykładowca.

Tekst: Ewa Pluta

Obejrzyj webinar „Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Czym jest przemoc domowa i jakie przybiera formy – w sferze fizycznej, psychicznej, seksualnej i materialnej? Dlaczego tkwimy w przemocowym związku? Co robić, by się z niego wydostać? W jaki sposób pomóc bliskiej osobie w wydostaniu się z przemocowej relacji? Jak reagować, kiedy jest się świadkiem krzywdzenia dorosłego lub dziecka? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z dr Agnieszką Bratkiewicz, psycholożką i interwentką kryzysową z Uniwersytetu SWPS.

„Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Cykl tematyczny: Listopad 2019
Hasło miesiąca: Przemoc
  • https://podcasts.apple.com/sg/podcast/sygna%C5%82y-nadu%C5%BCycia-seksualnego-wobec-dzieci-i-trauma/id1437994794?i=1000423535314
  • https://open.spotify.com/episode/53kd9cCdtfct57ejE4yntY
  • https://soundcloud.com/swpspl/sygnaly-naduzycia-seksualnego-wobec-dzieci-i-trauma-w-doroslosci-dr-karolina-zalewska-lunkiewicz
  • https://lite.lstn.link/audiobook/192aeef7-061c-4643-b2b1-23bad813543d?shareSource=details&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Konsekwencje traum związanych z wykorzystaniem seksualnym w dzieciństwie kładą się cieniem na późniejszych relacjach społecznych i intymnych, samoocenie, a czasem prowadzą do poważnych zaburzeń. W jaki sposób sobie z nimi poradzić w dorosłości? Jak pomóc rodzinie, w której doszło do nadużycia? Jak rozmawiać z dzieckiem o przemocy seksualnej? Na te niełatwe pytania odpowiada psycholożka i psychoterapeutka z Uniwersytetu SWPSdr Karolina Zalewska-Łunkiewicz.

Życie w cieniu traumy

Problem jest poważny, o czym świadczą chociażby statystyki – jak podaje Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, jedno na pięcioro dzieci w Europie jest wykorzystywane seksualnie. Tymczasem według badań przeprowadzonych na zlecenie Fundacji w 2014 r., tylko połowa rodziców rozmawia z dziećmi o zagrożeniach związanych z przemocą seksualną.

Każdy z nas w różnym stopniu radzi sobie z przykrymi wydarzeniami w życiu. Zdolność przetrwania kryzysowych sytuacji zależy od zdolności resiliencji, czyli mechanizmu powrotu do naturalnej równowagi. U osób, które doświadczyły silnych traum w okresie dzieciństwa, zwłaszcza związanych ze sferą seksualną, resiliencja może zostać poważnie zaburzona.

 

Prelegentka

258 zalewska lunkiewicz

dr Karolina Zalewska-Łunkiewicz – psycholożka, terapeutka pracująca w nurcie psychodynamicznym, socjoterapeutka. Interesuje się aspektami rozwoju osobistego w tym dotyczącymi ról płciowych, adaptacji i funkcjonowania społecznego osób doświadczających zaburzeń psychicznych oraz przeżywających sytuacje kryzysowe. Prowadzi m.in. badania dorosłych i młodych dorosłych doświadczających hospitalizacji psychiatrycznej w kontekście radzenia sobie z zadaniami rozwojowymi i podejmowaniem ról płciowych. Na Uniwersytecie SWPS prowadzi zajęcia z zakresu umiejętności klinicznych, diagnozy psychologicznej oraz prewencji zaburzeń i promocji zdrowia psychicznego.

 

Obejrzyj webinar „Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Czym jest przemoc domowa i jakie przybiera formy – w sferze fizycznej, psychicznej, seksualnej i materialnej? Dlaczego tkwimy w przemocowym związku? Co robić, by się z niego wydostać? W jaki sposób pomóc bliskiej osobie w wydostaniu się z przemocowej relacji? Jak reagować, kiedy jest się świadkiem krzywdzenia dorosłego lub dziecka? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z dr Agnieszką Bratkiewicz, psycholożką i interwentką kryzysową z Uniwersytetu SWPS.

„Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Cykl tematyczny: Marzec 2020
Hasło miesiąca: Trenuj Mózg
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/trauma-dzieci%C4%99ca-a-rozw%C3%B3j-m%C3%B3zgu-prof-dr-hab-jerzy-vetulani/id1437994794?i=1000455600279
  • https://open.spotify.com/episode/6bHddN6UarlzOmEDKndTIK
  • https://soundcloud.com/swpspl/trauma-dziecieca-a-rozwoj-mozgu-prof-dr-hab-jerzy-vetulani-1
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/44e0e249-010c-464e-8a7a-da33bd5bb81a?_lst

Konsekwencje stosowania różnych form przemocy wobec dzieci – począwszy do życia płodowego (stosowanie używek), przez dzieciństwo, adolescencję, aż do dorosłości – są ogromne. Jakie zniszczenia w umyśle dziecka robi lęk, trauma czy brak akceptacji któregoś z rodziców? Czy te zmiany są odwracalne? Jakim dorosłym jest dziecko-ofiara przemocy i na jakie dolegliwości cierpi? O spustoszeniu, jakie niesie ze sobą przemoc wobec najmłodszych, mówi wybitny neurobiolog prof. Jerzy Vetulani.

 

Prelegent

 

prof. dr hab. Jerzy Vetulani – profesor nauk przyrodniczych, psychofarmakolog, neurobiolog, biochemik, członek Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności, członek honorowy Indian Academy of Neuroscience, doctor honoris causa Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Wiceprzewodniczący Rady Naukowej Instytutu Farmakologii PAN, profesor Małopolskiej Szkoły Wyższej im. J. Dietla w Krakowie. Autor kilkuset prac badawczych o międzynarodowym zasięgu, jeden z najczęściej cytowanych naukowców polskich w dziedzinie biomedycyny. Popularyzator nauki, przez ponad dwie dekady redaktor naczelny czasopisma „Wszechświat”, autor książek „Mózg: fascynacje, problemy tajemnice” (2010) i „Piękno neurobiologii” (2011) oraz bloga „Piękno neurobiologii” (od 2010).

 

Obejrzyj webinar „Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Czym jest przemoc domowa i jakie przybiera formy – w sferze fizycznej, psychicznej, seksualnej i materialnej? Dlaczego tkwimy w przemocowym związku? Co robić, by się z niego wydostać? W jaki sposób pomóc bliskiej osobie w wydostaniu się z przemocowej relacji? Jak reagować, kiedy jest się świadkiem krzywdzenia dorosłego lub dziecka? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z dr Agnieszką Bratkiewicz, psycholożką i interwentką kryzysową z Uniwersytetu SWPS.

„Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Cykl tematyczny: Listopad 2019
Hasło miesiąca: Przemoc
  • https://podcasts.apple.com/sg/podcast/trauma-wczesnodzieci%C4%99ca-i-l%C4%99kowe-style-wi%C4%99zi-dr-el%C5%BCbieta/id1437994794?i=1000423311755
  • https://open.spotify.com/episode/2a6A8SprB826zaECWsAAff
  • https://soundcloud.com/swpspl/trauma-wczesnodziecieca-i-lekowe-style-wiezi-dr-elzbieta-zdankiewicz-scigala
  • https://lite.lstn.link/audiobook/ab97ef52-f683-4082-b141-dcf594e8d33b?shareSource=details

Jak rozpoznać, czy mamy do czynienia z normalną reakcją na nienormalną sytuację? Jak dzieci, a jak dorośli radzą sobie ze skutkami traumy? Kiedy możemy mówić o zaburzeniach po traumie? U kogo szukać pomocy, kiedy skutki traumy dezorganizują życie? O aleksytymii, czyli skłonności do „emocjonalnej ślepoty”, oraz o zaburzeniach dysocjacyjnych opowiada dr Elżbieta Zdankiewicz-Ścigała, psycholog i terapeuta z Uniwersytetu SWPS, autorka książki „Aleksytymia i dysocjacja jako podstawowe czynniki zjawisk potraumatycznych”.

Wykład dotyczy analizy procesów psychicznych występujących w trakcie radzenia sobie ze skutkami traumy. Słuchacze dowiadują się, kiedy pamiętanie o przeżytej traumie może być ważną kotwicą, która – kiedy zaczynamy się zapędzać – przywraca nam system wartości, koryguje nasze zapędy i wskazuje, że w życiu najważniejsze jest... życie, a kiedy staje się trudnym do przyswojenia i przytłaczającym doświadczeniem, które kładzie się cieniem na całe późniejsze życie.

Podcza wykładu zostały omówione wyznaczniki tych bardzo złożonych i bolesnych procesów: aleksytymia, czyli skłonność do „emocjonalnej ślepoty” oraz dysocjacja, czyli tendencja do „odłączania” się w sytuacjach potencjalnie traumatycznych.

Prelegentka

258 elzbieta zdankiewicz scigala

dr Elżbieta Zdankiewicz-Ścigała – psycholog, doktor nauk humanistycznych. Pracuje na Uniwersytecie SWPS w Warszawie. Autorka artykułów i książek naukowych z zakresu uwarunkowań rozwoju psychicznej reprezentacji emocji w normie i patologii (aleksytymii) oraz zaburzeń po stresie traumatycznym. Realizuje projekty badawcze w obszarze wpływu traum na rozwój PTSD i innych zaburzeń związanych z konsekwencjami traum złożonych. Kieruje autorskimi studiami podyplomowymi na Uniwersytecie SWPS: Psychologia kryzysu i interwencji kryzysowej oraz Psychotraumatologia. Od kilkunastu lat nieprzerwanie zajmuje się praktyką kliniczną, specjalizując się w psychoterapii osób, które doświadczyły traum złożonych. Jest członkiem między innymi, Polskiego Towarzystwa Psychologicznego i European Society for Traumatic Stress Studies. Autorka książki „Aleksytymia i dysocjacja jako podstawowe czynniki zjawisk potraumatycznych”.

Obejrzyj webinar „Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Czym jest przemoc domowa i jakie przybiera formy – w sferze fizycznej, psychicznej, seksualnej i materialnej? Dlaczego tkwimy w przemocowym związku? Co robić, by się z niego wydostać? W jaki sposób pomóc bliskiej osobie w wydostaniu się z przemocowej relacji? Jak reagować, kiedy jest się świadkiem krzywdzenia dorosłego lub dziecka? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z dr Agnieszką Bratkiewicz, psycholożką i interwentką kryzysową z Uniwersytetu SWPS.

„Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/m%C3%B3zg-w-sieci-empatii-dr-kamila-jankowiak-siuda/id1437994794?i=1000454311293
  • https://open.spotify.com/episode/7Ft3Eb5stjnbhlTpJDf5sn
  • https://soundcloud.com/swpspl/mozg-w-sieci-empatii-dr-kamila-jankowiak-siuda/s-Y5IfK
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/30951248-1c02-4c17-9f50-87e22a596c74?_lst

Co czujesz, gdy widzisz cierpienie innych? Współodczuwasz z nimi, współczujesz im, a może tylko rozumiesz? Czy każdy z nas podobnie empatyzuje z osobą cierpiącą? Czy istnieją elementy, które zmieniają poziom empatii? Warto poznać najnowsze dane na temat mózgowego podłoża empatii i czynników, jaki zmieniają jej poziom, takich jak m.in. płeć czy atrakcyjność fizyczna. Podczas swojego wykładu dr Kamila Jankowiak-SiudaUniwersytetu SWPS mówi, jak osoby wrażliwe reagują na ból innych, w porównaniu do osób narcystycznych czy psychopatycznych. A na koniec odpowiada na pytanie – czy empatię można wytrenować?

Prelegentka

258 jankowska siuda

dr Kamila Jankowiak-Siuda – biolog molekularny, neuropsycholog. Wykładowca i badacz na Uniwersytecie SWPS. Dyrektor Instytutu Neuronauki Poznawczej i Behawioralnej Wydziału Psychologii Uniwersytetu SWPS. W ramach swojej  pracy naukowej szuka odpowiedzi na pytania: jakie są neurobiologiczne podstawy empatii i jakie czynniki wpływają na zmianę jej poziomu? Jest autorką kilkudziesięciu artykułów zarówno z zakresu biologii molekularnej, neuronauki społecznej, jak i psychologii, które opublikowała m.in. we „Frontiers in Behavioral Neuroscience”, „PLOS One” czy „Frontiers in Psychology”.

 

Obejrzyj webinar „Zdrowie psychiczne – jak o nie dbać?”

Zdrowie psychiczne jest tak samo ważne, jak zdrowie fizyczne. Często uważamy, że dobrostan psychiczny to coś, co jest nam dane raz na zawsze. Czym tak naprawdę jest zdrowie psychiczne? Jak na co dzień dbać o równowagę emocjonalną i homeostazę psychiczną? U kogo szukać pomocy, kiedy czujemy, że „coś jest nie tak” – nastąpiła zmiana w naszym samopoczuciu, zachowaniu lub odczuwaniu? Jak wybrać dobrego specjalistę-psychoterapeutę? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psychoterapeutką dr Agnieszką Mościcką-Teske.

„Zdrowie psychiczne – jak o nie dbać?”

 

Cykl tematyczny: Listopad 2019
Hasło miesiąca: Przemoc

Przemoc jest demokratyczna. Może dotknąć każdy związek – niezależne od wieku partnerów, ich statusu majątkowego i pozycji społecznej. Czasem przybiera wyrafinowane, niewidoczne gołym okiem formy. Drobiazgowe rozliczanie z wydatków, mocno przesadzony krytycyzm, wyśmiewanie, gaslighting – trudno uchwytna przemoc, która wyrządza realną krzywdę.

Jak działa mechanizm przemocy w związkach, komentuje dr Robert Kowalczyk, psycholog i seksuolog kliniczny.

Przemoc ekonomiczna. „Żywiciel rodziny” kontra „darmozjazd”

Często zaczyna się niewinnie. Jeden z partnerów stwierdza, że przejmie kontrolę nad wspólnymi finansami, bo druga strona nie jest gospodarna. A oszczędzać trzeba – takie czasy. Potem następuje wydzielanie małych sum i skrupulatne odpytywanie z wydatków. Blokada konta. Przejmowanie pensji. Szantaż: „Nie dam ci pieniędzy, jeśli nie zrobisz tego, o co proszę”. Wydzielanie produktów i nakaz restrykcyjnego oszczędzania, np. wody czy elektryczności. Za każdym razem o pieniądze trzeba prosić i spełniać różne warunki, aby je dostać. Partnerzy mogą też nie informować się o całości majątku, po kryjomu przepisać jego część innej osobie albo nie brać pod uwagę zdania drugiej osoby przy podejmowaniu ważnych decyzji finansowych. Przemoc ekonomiczna to również uchylanie się od płacenia alimentów czy zaciąganie długów bez zgody partnera/partnerki.

Przemoc ekonomiczna jest trudno uchwytna, ale bardzo bolesna. „Przemoc fizyczną łatwo zdefiniować, przemoc ekonomiczna trudniej zauważyć i udowodnić. Polega ona na manipulacji przewagą materialną w celu kontrolowania drugiej osoby. Bardzo rzadko przyjmuje postać otwartego szantażu. To raczej stopniowe budowanie swojej przewagi i osłabianie drugiej osoby” – czytamy w raporcie „Przemoc ekonomiczna w związkach” przygotowanym przez Fundację Instytut Spraw Publicznych.

Przemoc ekonomiczna przybiera także bardziej wyrafinowane formy. – Osoba przemocowa chce zdominować ofiarę i przejąć nad nią kontrolę, żeby wymusić określone zachowania. W tym celu zastrasza ją i poniża. W przemocy ekonomicznej dodatkowo narusza własność prywatną, ale nie tylko. Może także utrudniać podjęcie pracy czy podwyższenie kwalifikacji zawodowych, aby ograniczyć samodzielność drugiej osoby – tłumaczy dr Robert Kowalczyk. – Zazwyczaj mamy do czynienia z eskalacją przemocy. Agresor stopniowo uzależnia od siebie ofiarę. Wyobraźmy sobie związek, w którym partner przez wiele lat wymuszał na kobiecie, aby zajmowała się domem i dziećmi, bo jest to jej naturalny obowiązek, i zrezygnowała z pracy zawodowej. Jednocześnie budował w niej poczucie, że do niczego się nie nadaje, nic nie potrafi i wszystko jemu zawdzięcza. Nagle on oznajmia, że ma kochankę, którą ona powinna zaakceptować albo wynieść się z domu. Czy to zrobi – bez wykształcenia, doświadczenia zawodowego, środków do życia? Ze skrajnie niskim poczuciem własnej wartości i wyuczoną bezradnością? To będzie bardzo trudne.

„Jeśli włożymy żabę do garnka z wrzątkiem, to natychmiast wyskoczy. Jeśli natomiast włożymy żabę do garnka z chłodną wodą i będziemy ją wolno podgrzewać aż do wrzenia, to żaba ugotuje się i zginie” – w obrazowy sposób tłumaczą mechanizm przemocy autorki przytoczonego wyżej raportu, Agata Chełstowska, Małgorzata Druciarek i Aleksandra Niżyńska.

– W pewnym momencie ofiara stara się już tylko zminimalizować przemoc. Dobrze ilustruje ten mechanizm hasło „Bo zupa była za słona”. Przyczyna przemocy jest lokowana nie w agresorze, lecz na zewnątrz. Jeśli ją usunąć, wszystko będzie dobrze, albo wystarczająco dobrze, bo oczekiwania ofiary z czasem stają się mniejsze – dodaje dr Kowalczyk.

Gaslighting. Chyba masz coś z głową, idź się leczyć

W przedwojennej sztuce „Gas Light” Patricka Hamiltona apodyktyczny mąż wmawia swojej żonie chorobę psychiczną. Używa przy tym wyrafinowanych technik perswazyjnych, umiejętnie manipuluje elementami rzeczywistości. „Jak to, słyszysz dźwięki, których nie ma? Widzisz rzeczy, które nie istnieją?” – mąż dopytuje z pozorną troską. Z czasem kobieta zaczyna wierzyć, że jest chora. Staje się zalękniona, wycofana, skrajnie podejrzliwa, wręcz paranoiczna. Dziś wiemy, że bohaterka padła ofiarą gaslightingu. W przemocowych związkach jest to tendencja do manipulacji partnerem tak, by miał on/ona wrażenie, że odchodzi od zmysłów, jest niestabilna emocjonalnie, nie może sobie ufać, więc najlepiej by zawierzyła swojemu oprawcy. Dr Robin Stern, zastępczyni dyrektora w Centrum Inteligencji Emocjonalnej Uniwersytetu Yale, w książce „The Gaslight Effect” wymienia najczęściej stosowane przez gaslighetrów triki: zaprzeczanie temu, co mówi ofiara i opowiadanie kłamstw na jej temat najbliższemu otoczeniu, izolowanie od rodziny i najbliższych, podważanie uczuć, uderzanie w czułe punkty, wzbudzanie poczucia winy, wprowadzanie w dezorientację poprzez zaprzeczanie rzeczywistym informacjom czy zdarzeniom.

Przeważnie gaslighterami są mężczyźni o psychopatycznych cechach charakteru. „Gaslighterzy często zdradzają, nadużywają różnorakich substancji, mają konflikty z prawem. Z jednej strony nie chcą odejść od partnerów, a z drugiej nie potrafią ich szanować. Jako psychopaci nie szanują nikogo, ludzie są im potrzebni tylko do zaspokajania własnych potrzeb. Ofiarami gaslighterów są zazwyczaj osoby, które nie wierzą w siebie i mają niskie poczucie własnej wartości” – piszą Joanna Helios i Wioletta Jedlecka w książce „Współczesne oblicza przemocy”.

– Sprawca przemocy deleguje odpowiedzialność za nią na zewnątrz. Ofiara przejmują ten sposób widzenia – jak ona się zmieni, to on nie uderzy, nie krzyknie, nie będzie zabierać pieniędzy. Z czasem zaczyna chronić sprawcę – on wcale nie jest taki zły, przecież się stara, a poza tym ja go znowu zdenerwowałam. Przez lata przechodzi intensywne pranie mózgu. Dlatego tak bardzo potrzebna jest pomoc osoby z zewnątrz. Może to być rozmowa z kompetentnym specjalistą, pracownikiem socjalnym, psychologiem, pedagogiem, która pozwoli uświadomić sobie i zrozumieć mechanizmy przemocy. Najtrudniejsze to uświadomić sobie, że jesteśmy ofiarami przemocy – że nie jest to ani norma, ani naturalny porządek świata – wyjaśnia dr Kowalczyk.

W pewnym momencie ofiara stara się już tylko zminimalizować przemoc. Dobrze ilustruje ten mechanizm hasło „Bo zupa była za słona”. Przyczyna przemocy jest lokowana nie w agresorze, lecz na zewnątrz. Jeśli ją usunąć, wszystko będzie dobrze, ale wystarczająco dobrze, bo oczekiwania ofiary z czasem stają się mniejsze

Przemoc emocjonalna. Teraz ci pokażę!

Przesadna kontrola, wyśmiewanie, okazywanie dezaprobaty, upokarzanie w gronie innych osób, umniejszanie osiągnięć, grożenie, izolowanie, wywieranie presji, odmowa pomocy przy prowadzeniu domu i opiece nad dziećmi – repertuar środków, którymi posługują się sprawcy przemocy emocjonalnej jest niezwykle bogaty. Chcą oni całkowicie zdominować i uzależnić od siebie partnera/partnerkę. Z czasem ofiara – pozbawiona godności, wiary w siebie i własną skuteczność – zaczyna wierzyć, że zasłużyła sobie na złe traktowanie. Jej oczekiwania względem partnera/partnerki są coraz niższe – czuje wdzięczność za to, że w ogóle z nią jest, zamiast domagać się szacunku i dobrego traktowania.

– W przemocy psychicznej, podobnie jak w fizycznej, występują określone fazy. Najpierw jest wybuch złości, zastraszanie i grożenie. Potem następuje faza tzw. miodowego miesiąca – wyjaśnia dr Kowalczyk. – Sprawca ma świadomość, że przekracza granice, czuje wyrzuty sumienia. Stara się naprawić swoje błędy – jest miły, czuły, wyrozumiały. Obiecuje nowe lepsze życie. Ofiara zaczyna wierzyć, że on się zmieni. Trwa w tym przekonaniu do kolejnego wybuchu agresji, który poprzedza faza narastania napięcia. Życie w takim cyklu staje się normą, od której trudno odstąpić. Tym bardziej że u ofiary przemocy pojawia się syndrom wyuczonej bezradności. Zaczyna akceptować swoje położenie. Ma przy tym świadomość utraty kontroli nad swoim życiem. Przyjmuje strategię przetrwania, która polega na minimalizowaniu skutków przemocy.

Przeczytaj także: Obrazy związku

Przemoc werbalna. Jesteś głupia/głupi

Tu nie zadaje się ciosów pięścią. Ból wymierzają słowa. Przemocy werbalnej nie należy utożsamiać z kłótniami czy pojedynczymi wybuchami złości. Składa się na nią zbiór zachowań, które mają ofiarę wpędzić w poczucie winy i sprawić, że będzie się czuła gorsza.

Zachowania te opisuje w książce „Toksyczne słowa. Słowna agresja w związkach” Patricia Evans, do której materiału dostarczyły autorce rozmowy z 40 kobietami w wieku od 21 do 66 lat.

Wycofywanie się – agresor zatrzymuje wszystkie myśli, uczucia i pragnienia dla siebie, a wobec partnera/ki zachowuje ostentacyjną obojętność. Twierdzi, że „nie ma o czym mówić”, „i tak to cię to nie zainteresuje”, „na co ci moja zgoda, i tak zrobisz, jak zechcesz”.

Lekceważenie – agresor podważa rzeczywistości i przeżycia ofiary. Mówi do niej, że jest przewrażliwiona, wyciąga pochopne wnioski, przesadza, jest za bardzo uczuciowa.

Przerywanie i odwracanie uwagi – agresor dąży do podporządkowania sobie komunikacji w związku: odmawia rozmowy, decyduje, jakie tematy są dozwolone, zataja pewne informacje. Ofiara słyszy: „Odczep się ode mnie”, „Kto cię pytał o zdanie?”, „Wydaje ci się, że wszystko wiesz najlepiej”.

Osądzanie i krytykowanie – agresor osądza ofiarę w bardzo krytyczny sposób. Tłumaczy przy tym, że wytykając błędy, chce dla drugiej osoby dobrze, a wychodzi jak zwykle. Ofiara czuje się nieakceptowana i gorsza, gdy słyszy, że „kłopot z nią polega na tym...”, „jesteś głupia/głupi”, „z niczym nie daje sobie rady”.

Evans wymienia łącznie 15 rodzajów słownej agresji. Niezależnie od kategorii, zawsze jest brzemienna w skutkach. Z czasem ofiara traci pewność siebie i entuzjazm, ma się wciąż na baczności, boi się, że coś z nią jest nie tak i że popada w szaleństwo, nieustannie wsłuchuje się w swój wewnętrzny „krytyczny głos”, brakuje jej wiary w kolejne związki. Czy można mieć wątpliwości, że słowa ranią?

Jak widać, przemoc ma różne oblicza. Kontrola finansów, obraźliwe słowa, manipulacje emocjami wydają się mniej groźne niż ciosy zadawane przez agresora. A to nieprawda, przemoc boli w każdej postaci. Jeśli się jej nie przeciwstawimy, możemy stracić wszystko. Czyli życie.

258 Robert Kowalczyk 2

dr n. med. Robert Kowalczyk – psycholog, seksuolog kliniczny, biegły sądowy. Kierownik Zakładu Seksuologii Wydziału Psychologii i Nauk Humanistycznych Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Współpracuje (wykładowca) z Warszawskim Uniwersytetem Medycznym oraz Akademią Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Autor i współautor ponad 60. publikacji medycznych i psychologicznych o zasięgu krajowym i międzynarodowym. Uczestniczy w realizacji wielu projektów naukowo-badawczych z dziedziny seksuologii, psychologii i psychiatrii. Członek Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego oraz Rady Naukowej (MSM) Krajowego Centrum ds. AIDS.

Tekst: Ewa Pluta

Obejrzyj webinar „Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Czym jest przemoc domowa i jakie przybiera formy – w sferze fizycznej, psychicznej, seksualnej i materialnej? Dlaczego tkwimy w przemocowym związku? Co robić, by się z niego wydostać? W jaki sposób pomóc bliskiej osobie w wydostaniu się z przemocowej relacji? Jak reagować, kiedy jest się świadkiem krzywdzenia dorosłego lub dziecka? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z dr Agnieszką Bratkiewicz, psycholożką i interwentką kryzysową z Uniwersytetu SWPS.

„Przemoc domowa może dotknąć każdego – jak reagować?”

Cykl tematyczny: Wrzesień 2019
Hasło miesiąca: Samotność
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/po%C5%82owa-prawdy-o-samotno%C5%9Bci-czyli-o-po%C5%BCytkach-z-odosobnienia/id1437994794?i=1000452138501
  • https://open.spotify.com/episode/6242Jd91DQ51Hp5TRM1jgz
  • https://soundcloud.com/swpspl/polowa-prawdy-o-samotnosci-czyli-o-pozytkach-z-odosobnienia-dr-jaroslaw-kulbat/s-sSwux
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/ea1a4c9c-d41f-4b0a-9006-362bd65fab6a?_lst

Samotność kojarzy się nam jednoznacznie negatywnie. Okazuje się jednak, że może nam ona wiele dać. Jakie są dobre strony przebywania w odosobnieniu? Dlaczego warto uświadomić sobie pozytywne konsekwencje samotności? Dlaczego samotność epizodyczna jest integralnym elementem naszego funkcjonowania? Co ma wspólnego samotność z odpoczywaniem? Na te pytania odpowiada – jak sam o sobie mówi – entuzjasta samotności, psycholog społeczny Jarosław KulbatUniwersytetu SWPS.

Bycie samemu – potrzebne i pożyteczne?

Może nie ma się jednak czego bać? Psychologowie społeczni zbadali bowiem, że samotność nie jest wcale tak zła, jak ją malują. Podajmy przykład badania, w którym zapytano ludzi, w jaki sposób najlepiej odpoczywają, jakie aktywności ich relaksują. Ankietowani mieli wybrać z listy po 3 zachowania. Ponad połowa wskazała takie czynniki: samotny kontakt z naturą, czytanie, pozostawanie w samotności. Spotkania z przyjaciółmi i znajomymi wybrało zaledwie ok. 25 proc. ankietowanych. Okazuje się, że obecność ludzi wokół nas stymuluje nasz umysł i pobudza do działania, za to przebywanie w samotności daje redukcję nadmiaru informacji i wyciszenie. To jeden z tych aspektów samotności, które mają na nas zbawienny wpływ.

 

Prelegent

258 michal pozdal2

dr Jarosław Kulbat – psycholog społeczny. W swojej pracy badawczej koncentruje się na problematyce wpływu społecznego. Analizuje czynniki, jakie oddziałują na funkcjonowanie psychologiczne i modyfikują to, co myślimy i czujemy, a co często pozostaje niezauważone. Interesuje się także genezą, dynamiką i rozwiązywaniem konfliktów interpersonalnych, zwłaszcza doświadczanych w bliskich związkach. Jest autorem licznych publikacji, uczestnikiem konferencji i recenzentem czasopism naukowych.

Obejrzyj webinar „Samotność pośród ludzi”

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

„Samotność pośród ludzi”

Obejrzyj webinar „Zdrowie psychiczne – jak o nie dbać?”

Zdrowie psychiczne jest tak samo ważne, jak zdrowie fizyczne. Często uważamy, że dobrostan psychiczny to coś, co jest nam dane raz na zawsze. Czym tak naprawdę jest zdrowie psychiczne? Jak na co dzień dbać o równowagę emocjonalną i homeostazę psychiczną? U kogo szukać pomocy, kiedy czujemy, że „coś jest nie tak” – nastąpiła zmiana w naszym samopoczuciu, zachowaniu lub odczuwaniu? Jak wybrać dobrego specjalistę-psychoterapeutę? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psychoterapeutką dr Agnieszką Mościcką-Teske.

„Zdrowie psychiczne – jak o nie dbać?”

Cykl tematyczny: Wrzesień 2019
Hasło miesiąca: Samotność
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/samotno%C5%9B%C4%87-czego-nas-uczy-s%C5%82awomir-prusakowski/id1437994794?i=1000451305844
  • https://open.spotify.com/episode/498diwFRFuG2zYn0v9urHf
  • https://soundcloud.com/swpspl/samotnosc-czego-nas-uczy-slawomir-prusakowski/s-Qj5sI
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/bc1e5618-cc4d-4526-a3bf-89c73b329986?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Nie ma nic złego w byciu samemu – pod warunkiem, że człowiek nie czuje się samotny. Samotność bywa potrzebą. Jedni mają z nią trochę łatwiej, inni trudniej. Czym chwila dla siebie różni od samotności? Co robić, by być mniej samotnym? Czy jako społeczeństwo informacyjne jesteśmy bardziej narażeni na osamotnienie? O samotności i nauce, jaką możemy z niej wyciągnąć, na podstawie 3 pytań opowiada psycholog i trener Sławomir PrusakowskiUniwersytetu SWPS.

Samotność w informacyjnym zgiełku

Samotność może być wynikiem braku samowiedzy – świadomości tego, co jest dla nas ważne, jakie mamy potrzeby. Naukowiec z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego przeprowadził badania, w których aż 76 proc. ankietowanych stwierdziło, że czuje się samotna. Czym się różnią te osoby od tych, którzy na osamotnienie i izolację się nie skarżą? Jaką naukę dla nas możemy z tej wiedzy wyciągnąć? 

Ilość bodźców, z jakimi się co dzień mierzy współczesny człowiek, ciągle wzrasta. Nasz mózg ma jednak swoje ograniczenia, szczególnie jeśli chodzi o odróżnianie informacji dla nas ważnych od mniej istotnych. Przez to jesteśmy zmęczeni nadmiarem bodźców. W rezultacie nie mamy już sił i ochoty na interakcje z innymi, unikamy ludzi. I niepostrzeżenie zaczynamy się czuć nieszczęśliwi…

 

Prelegent

258 michal pozdal2

mgr Sławomir Prusakowski – trener biznesu. Posiada uprawnienia II stopnia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego do prowadzenia treningów interpersonalnych. Przeprowadził ponad 14 000 godzin szkoleń, w tym ponad 1 400 godzin treningów interpersonalnych (Business-Relation Group Coaching). Współpracuje z wieloma organizacjami szkolącymi. Zajmuje się działalnością prospołeczną. Pracuje również na uczelni, gdzie pokazuje studentom psychologii, jak to, czego się uczą na wykładach da się przełożyć na praktykę. Szkoli kadrę menedżerską i zespoły specjalistów z kompetencji miękkich.

Obejrzyj webinar „Samotność pośród ludzi”

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

„Samotność pośród ludzi”

Obejrzyj webinar „Zdrowie psychiczne – jak o nie dbać?”

Zdrowie psychiczne jest tak samo ważne, jak zdrowie fizyczne. Często uważamy, że dobrostan psychiczny to coś, co jest nam dane raz na zawsze. Czym tak naprawdę jest zdrowie psychiczne? Jak na co dzień dbać o równowagę emocjonalną i homeostazę psychiczną? U kogo szukać pomocy, kiedy czujemy, że „coś jest nie tak” – nastąpiła zmiana w naszym samopoczuciu, zachowaniu lub odczuwaniu? Jak wybrać dobrego specjalistę-psychoterapeutę? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psychoterapeutką dr Agnieszką Mościcką-Teske.

„Zdrowie psychiczne – jak o nie dbać?”

Cykl tematyczny: Wrzesień 2019
Hasło miesiąca: Samotność
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/samotno%C5%9B%C4%87-w%C5%9Br%C3%B3d-ludzi-ewa-chalimoniuk-i-joanna-gutral/id1437994794?i=1000449621129
  • https://open.spotify.com/episode/0VvIRT5K4XrMUaIEJBWW2s
  • https://soundcloud.com/swpspl/samotnosc-wsrod-ludzi-ewa-chalimoniuk-i-joanna-gutral
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/fa1c42fa-c135-413e-a888-d952ee89e14a?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych – przynajmniej na Facebooku kilkuset – i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie emocje, przeżycia, urazy kryją się za tęsknotą za prawdziwie bliskimi relacjami? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog, założycielka portalu psychoedukacyjnego Zdrowa Głowa i kampanii społecznej „Mam Terapeutę” Joanna Gutral dyskutuje na ten temat z psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

Pustka w wielkim mieście?

Susan Pinker w swojej książce „Efekt wioski” powołuje się na badania nad samotnością, które mówią, że kontakty twarzą w twarz nie tylko pomagają, lecz także ratują życie. Zanotowano bowiem niższy poziom demencji u osób, które mają rozbudowane sieci społeczne. Udowodniono też, że uścisk czy poklepanie po plecach łagodzi fizjologiczną reakcję na stres, co wspomaga układ odpornościowy, a ci, którzy mają rozbudowane i trwałe sieci społeczne, żyją znacznie dłużej niż samotnicy. Człowiek jest istotą społeczną, czyli towarzyską, żyjącą w grupie, tworzącą wspólnoty i potrzebującą drugiego człowieka. Interakcja z innymi jest dla naszego rozwoju – społecznego, psychicznego, a nawet fizycznego – po prostu niezbędna.

Pamiętajmy jednak, że bycie od czasu do czasu samemu jest jak najbardziej pożądanym stanem. Wtedy możemy skupić się na sobie i swoich potrzebach, posłuchać swoich myśli, poczuć własną autonomię. I nie musi wiązać się z tym nic przykrego.

 

Prelegentka

258 michal pozdal2

Ewa Chalimoniuk – certyfikowany psychoterapeuta, trener Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Certyfikowany psychoterapeuta Europejskiego Stowarzyszenia Psychoterapii. W latach 2009-2011 przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Integracji Psychoterapii. Prowadzi terapię indywidualną, rodzinną i grupową korzystając z różnych podejść teoretycznych. Absolwentka Wydziału Pedagogiki Specjalnej Uniwersytetu Gdańskiego, Podyplomowych Studiów Profilaktyki i Resocjalizacji. Ukończyła Studium Terapii Rodzin. Posiada duże doświadczenie w pracy z osobami po stracie (żałoba) oraz pomocy osobom w kryzysie i traumie. Przez wiele lat prowadziła zajęcia na Uniwersytecie SWPS.

Cykl tematyczny: Wrzesień 2019
Hasło miesiąca: Samotność

W Polsce co czwarte gospodarstwo domowe jest jednoosobowe, a z badań wynika, że za piętnaście lat nawet co trzecie będzie prowadzone w pojedynkę. Czy oznacza to, że jesteśmy coraz bardziej samotni? Czy samotność to tylko izolacja fizyczna, oddalenie od ludzi, czy może wiąże się też z czymś innym, odczuwanym na głębszym poziomie emocjonalnym? W końcu inne statystyki pokazują, że do psychoterapeutów zwracają się dziś o pomoc już trzydziestoparolatkowie, którym towarzyszy bolesne poczucie pustki – choć mają rodzinę, znajomych i bogate życie towarzyskie. Co leży u źródła tego, że odczuwamy osamotnienie? Jak wpływają na nie doświadczenia z dzieciństwa? Rozmawiamy o tym z dr Elżbietą Zdankiewicz-Ścigałą – psychologiem, traumatologiem i psychoterapeutką z Uniwersytetu SWPS.

Marta Januszkiewicz: Co trzeci dorosły obywatel USA deklaruje, że nie ma żadnej bliskiej osoby; podobnie mieszkańcy Wielkiej Brytanii. Szwecja wskazywana jest jako kraj, w którym samotność jest najdotkliwsza – co drugi dorosły Szwed żyje sam. Jaka jest przyczyna rosnącej liczby osób samotnych/żyjących w pojedynkę?

dr Elżbieta Zdankiewicz-Ścigała: Warto na początku zadać sobie pytanie o definicję samotności. Wynika z niej, że samotność to subiektywny, emocjonalny stan odczuwania izolacji społecznej i poczucie odcięcia od innych. Inaczej mówiąc, osamotnienie, czy samotność, możemy czuć niekoniecznie żyjąc czy mieszkając w pojedynkę. Bo istotą bycia samotnym jest brak poczucia więzi emocjonalnej z innymi. Zatem mieszkanie w pojedynkę wcale nie musi oznaczać bycia samotnym, a mieszkanie z kimś bycia z nimi w więzi. Na pytanie, co sprawia, że rośnie liczba osób mieszkających w pojedynkę, w powyższym kontekście odpowiedzieć jest więc trudno.

Czy mówiąc o naszym poczuciu samotności, powinniśmy przyjrzeć się najwcześniejszym doświadczeniom, czyli stylowi więzi z matką i zainteresowaniu ze strony rodziców?

Osamotnienie jest trudnym, nieprzyjemnym stanem psychicznym. Może on powodować, że jest nam bardzo trudno zbliżyć się do innych i nawiązać z nimi bliskie relacje emocjonalne. Z jednej strony boimy się odrzucenia, a z drugiej – mamy silny lęk przed bliskością, która może dla nas oznaczać zniewolenie, uzależnienie od innych itp. W istocie to, jak mamy wypracowane wzorce wchodzenia w bliskie relacje emocjonalne w dużej mierze zależy od stylów więzi, w jakich wzrastaliśmy we wczesnym dzieciństwie oraz od tego, czy doświadczyliśmy traumy rozwojowej. Ale pragnę podkreślić, że mówimy o obojgu rodzicach, nie tylko o relacjach z głównym opiekunem, którym najczęściej jest mama.

Im gorszy typ więzi z rodzicami, tym w późniejszych relacjach większy lęk i poczucie osaczenia. Stąd ta iluzja, że samotność to wolność, a związek to więzienie.

 

„Samotność jest przyjemnością dla tych, którzy jej pragną, i męką dla tych, co są do niej zmuszeni”, pisał Tatarkiewicz. Czy wybór niewiązania się na stałe, życia w pojedynkę, bycia singlem, i cieszenie się swoją samotnością, a więc „wolnością”, jest dla wielu świadomym wyborem. Czy można powiedzieć, jakie czynniki z dzieciństwa na to wpływają? Czy stoi za tym brak bezpiecznej więzi z którymś z rodziców?

Samotność raczej nie jest przyjemnością, co najwyżej może być świadomym wyborem tzw. mniejszego zła. Jako ludzie jesteśmy zaprogramowani na tworzenie więzi z innymi bliskimi nam osobami. Mówienie: „cieszę się samotnością, bo jestem wolna/wolny”, jest pięknym samooszukiwaniem się, bo można czuć się wolnym, będąc w związku z kochaną osobą i jednocześnie więźniem własnej samotności, która istnieje z konieczności, a nie z wyboru. Im bardziej styl więzi z rodzicami był bezpieczny, tym bardziej jako osoby dorosłe jesteśmy w stanie wchodzić w romantyczne relacje i czuć się w nich w pełni wolnymi. Im gorszy typ więzi z rodzicami, tym w późniejszych relacjach większy lęk i poczucie osaczenia. Stąd ta iluzja, że samotność to wolność, a związek to więzienie.

Czy na poczucie osamotnienia i podświadome unikanie głębokich relacji wpływają wpojone w domu rodzinnym przekonania o sobie samym – że „jesteś inny niż inni, jesteś do niczego, w życiu można liczyć tylko na siebie”?

Wiemy, że pamięć emocjonalna, która kształtuje się jako pierwsza, staje się później bazą do tworzenia pamięci zdarzeń, do której mamy później świadomy dostęp i czerpiemy z niej treści dotyczące przekonań o sobie, innych i świecie. Jeżeli nieustannie słyszymy, że popełniamy błędy, jesteśmy do niczego i „jak można być takim nieudacznikiem”, to kluczowe przekonania o sobie funkcjonują automatycznie – w postaci: „nie zasługuję na miłość”, „jestem okropny/a”, „jestem rozczarowaniem”, „nic nie znaczę”, „nie jestem w stanie ochronić siebie”. Tych kluczowych przekonań sobie nie uświadamiamy i, co więcej, traktujemy je jako fakty, a nie jako przekonania. Zatem rodzicie, programując swoje dzieci w taki sposób, czynią je niezdolnymi do wejścia w bezpieczne, oparte na ufności i bliskości relacje. Czynią je więc nieszczęśliwymi dorosłymi, pragnącymi bliskości i uciekającymi od niej, by nie zostać zranionym/zranioną.

Jak na poczucie samotności wpływają trudne (lub traumatyczne) doświadczenia przeżyte w dzieciństwie, np. rozwód rodziców, śmierć bliskiego, albo brak akceptacji, porzucenie przez chłopaka/dziewczynę, przyjaciela/przyjaciółkę w okresie nastoletnim?

Doświadczenia traumatyczne należy podzielić na kategorie – ze względu na to, czy są intencjonalne czy nieintencjonalne oraz jednorazowe vs chroniczne. Jeżeli doświadczenia mają charakter intencjonalnego działania ze strony ważnych osób i są wymierzone w dziecko, by mu świadomie robić krzywdę (wszystkie rodzaje przemocy), to konsekwencje dla ofiary niestety są bardzo poważnie negatywne. Możemy wręcz mówić o traumatycznym rozwoju, czyli takim, gdzie ważne jest samo przetrwanie. Takie osoby mają bardzo niskie poczucie własnej wartości i są mocno przewrażliwione na wszelkie porażki w związkach. Odbierają je jako całkowite unieważnienie siebie. Bardzo długo przeżywają rozstanie i wielokrotnie obciążają siebie za nieudany związek. Skutkuje to zwrotnie nieufnością i niechęcią do wchodzenia w relacje romantyczne. Jeżeli trauma ma charakter jednorazowy i jest nieintencjonalna i dodatkowo zdarza się osobie nastoletniej, która wychowywana była w więzi bezpiecznej, nie skutkuje utrwaleniem lęku do wchodzenia w nowy związek po zerwaniu czy byciu porzuconym przez partnera lub przyjaciółkę.

Jak te doświadczenia rzutują na późniejsze życie kobiety, a jak mężczyzny?

Konsekwencje wczesnodziecięcych traum chronicznych zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn są podobne. Ważnym czynnikiem, jaki wpływa na wzorce behawioralne, jest temperament danej osoby. Ta wysokoreaktywna (lękowa) radzi sobie przez unikanie związków i wchodzenie w relacje jako osoby zależne i uległe. Często niestety w związku doświadczają ze strony partnera lub partnerki przemocy. Osoby niskoreaktywne (nisko lękowe) budują relacje, w których kontrolują partnerów, stosują różne formy kontroli, w tym przemoc, szantaż itp. Trzeba mieć świadomość, że osoby, które w swojej historii życia mają traumy złożone, często nadużywają substancji psychoaktywnych, w tym alkoholu. Traktują go jako czynnik poprawiający humor, obniżający lęk. Konsekwencje są więc dosyć destrukcyjne. W terapii, jeżeli już się rozpoczęła, praca z takimi osobami jest trudna i trwa wiele lat. Jest to proces odbudowywania rzeczy podstawowych: poczucia własnej wartości, zaufania do siebie i innych oraz szacunku do siebie i do innych.

Czy za słowami „jestem samotny/a, cierpię” nie kryje się często bezradność, tęsknota za czymś, jjakieś inne emocje czy niezaspokojone potrzeby?

Dokładnie tak. Samotność to cierpienie, brak sensu życia, pustka i uciekanie w zastępcze motywy i motywacje życiowe. Często wybieranie sportów ekstremalnych, wysokiego ryzyka, to w istocie szukanie silnych bodźców, które mają zagłuszyć lęk związany z samotnością.

Jak życie w samotności wpływa na naszą kondycję fizyczną i umysłową?

Życie w samotności, jak wynika z wielu badań, wpływa negatywnie na zdrowie psychiczne i kondycję fizyczną. Takie osoby częściej cierpią na różne schorzenia somatyczne, nerwice wegetatywne czy zaburzenia lękowe i depresyjne. Także częściej uzależniają się od pracy, używek, nowych technologii, seksu, jedzenia itp.

Jak przełamać wzorzec wyniesiony z dalekiej przeszłości i na dobre pożegnać poczucie osamotnienia?

Z pewnością porządna terapia u tych specjalistów, którzy zwracają uwagę na traumy rozwojowe i relacyjne. Trzeba mieć jednak świadomość, że to jest praca na kilka lat.

258 Izabela Bancewicz

dr Elżbieta Zdankiewicz-Ścigała – psycholog, doktor nauk humanistycznych. Pracuje na Uniwersytecie SWPS w Warszawie. Autorka artykułów i książek naukowych z zakresu uwarunkowań rozwoju psychicznej reprezentacji emocji w normie i patologii (aleksytymii) oraz zaburzeń po stresie traumatycznym. Realizuje projekty badawcze w obszarze wpływu traum na rozwój PTSD i innych zaburzeń związanych z konsekwencjami traum złożonych. Kieruje autorskimi studiami podyplomowymi na Uniwersytecie SWPS: Psychologia kryzysu i interwencji kryzysowej oraz Psychotraumatologia. Od kilkunastu lat nieprzerwanie zajmuje się praktyką kliniczną, specjalizując się w psychoterapii osób, które doświadczyły traum złożonych. Jest członkiem między innymi, Polskiego Towarzystwa Psychologicznego i European Society for Traumatic Stress Studies. Autorka książki „Aleksytymia i dysocjacja jako podstawowe czynniki zjawisk potraumatycznych”.

Obejrzyj webinar „Samotność pośród ludzi”

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

„Samotność pośród ludzi”

Cykl tematyczny: Wrzesień 2019
Hasło miesiąca: Samotność

Obecność i relacje z ludźmi są dla nas dobre i konieczne. Badania pokazują, że dzieci bez kontaktów z ludźmi umierają, a izolacja społeczna prowadzi do wczesnej śmierci, szczególnie wśród osób starszych. Osoby, które doświadczyły śmierci bliskich osób, mówią, że straciły część siebie, i często oddałyby wiele, aby móc przez chwilę porozmawiać czy przytulić osobę, która odeszła. Czy nowe technologie mogą być pomocne w budowaniu sieci wsparcia – wyjaśnia Agata Cieślar, psycholog nowych technologii.

Artykuł pochodzi z magazynu„Newsweek Psychologia Extra 2/16”

Człowiek jest istotą społeczną i potrzebuje w życiu obecności takich osób, które są dla niego źródłem siły i wsparcia – wierzą w niego, szanują go i mają do niego zaufanie. Ludzie ci niekoniecznie muszą być na wyciągnięcie ręki, gdyż siła wyobraźni umożliwia nam odtworzenie sytuacji wsparcia. Chodzi przy tym zarówno o realnie istniejące osoby, jak i fikcyjne bądź wyobrażone, na przykład bohatera ulubionej książki lub – często w przypadku dzieci – niewidzialnego przyjaciela. Relacja wsparcia jest dwustronna, potrzebujemy również ludzi, których podziwiamy i możemy traktować jako wzorce.

Społeczne pole dialogu

Według amerykańskiego psychologa Harry'ego Sullivana od urodzenia zanurzeni jesteśmy w polu społecznym – sieci realnych i wyobrażonych interakcji społecznych determinujących w sposób typowy dla gatunku ludzkiego nasze postępowanie. To właśnie bliskie relacje i znajomości – zarówno realne, wyobrażone, jak i wirtualne – oraz nasza zdolność do czerpania z tych dóbr definiują naszą zdolność do radzenia sobie z wyzwaniami i codziennymi sytuacjami. Psychologowie wsparcia społecznego definiują je jako pomoc dostępną dla jednostki w sytuacjach trudnych i stresowych. Poszukując pomocy, zwracamy się do ludzi z bliskiego i dalszego otoczenia. To właśnie relacje społeczne składają się na sieć wsparcia społecznego. Może ono przejawiać się na wiele sposobów.

Wsparcie emocjonalne jest nakierowane na poprawę samopoczucia i redukcję napięcia – przyjazna rozmowa lub zachowanie, które odciąga uwagę od trudnej sytuacji, dają nadzieję na jej pokonanie. Wsparcie oceniające ma na celu sprawić, aby osoba lepiej o sobie myślała, bardziej siebie ceniła, miała do siebie szacunek. Taki rodzaj pomocy może przejawiać się w pozytywnych informacjach zwrotnych na temat danej osoby, jej pracy, okazywaniu wdzięczności, docenianiu. Wsparcie informacyjne nakierowane jest bardziej na świat zewnętrzny. W tym przypadku istotą jest dostarczenie potrzebnych informacji, które ułatwiają wykonywanie zadań i efektywne działanie w codziennych lub trudnych sytuacjach. Wsparcie instrumentalne to dostarczenie potrzebnych zasobów, które można wykorzystać, by zmierzyć się ze stresem. Może to być pomoc materialna, ofiarowanie czasu, wykonanie za kogoś jakiejś czynności.

W dialogowości holenderski psycholog prof. Hubert Hermans upatruje fundamentalnej zasady ludzkiego funkcjonowania. Dialogi z innymi pokazują perspektywę drugiej osoby i pomagają nam poznać samych siebie. Badania pokazują, że dialog wewnętrzny może być równie skuteczny w rozwiązaniu sytuacji problemowej, co przeprowadzenie faktycznego dialogu z osobą znajomą. W eksperymencie własnym [badania autorki artykułu – przyp. red.] proszono osoby o wyobrażenie sobie trudnej sytuacji i przeprowadzenie wyobrażonego dialogu ze znajomym bądź spisanie listy możliwych rozwiązań problemu. Badani następnie oceniali, na ile dla nich skuteczne było to wsparcie. Okazało się, że przeprowadzony dialog wygrał z listą możliwych rozwiązań.

Tę technikę stosował bohater kreowany przez nagrodzonego za tę rolę Oscarem Toma Hanksa w filmie „Poza światem" („Cast Away"). Najlepszego przyjaciela na bezludnej wyspie przypadkiem znalazł w Wilsonie – piłce siatkowej marki Wilson, którą z bezsilności uderzył krwawiącą dłonią. Plama ułożyła się w wizerunek przypominający ludzką twarz. To właśnie z Wilsonem samotny rozbitek prowadził długie rozmowy, radząc sobie w ten sposób z samotnością. Gdy w trakcie ostatniej próby ucieczki z wyspy Wilson wypada z tratwy i odpływa w siną dal, bohater kompletnie się rozkleja. Każdy z nas zapewne niejednokrotnie omawia ważne sprawy sam ze sobą bądź z bliską osobą, aby lepiej przygotować się do spotkania, wystąpienia czy rozwiązać nurtujący problem.

To właśnie bliskie relacje i znajomości – zarówno realne, wyobrażone, jak i wirtualne – oraz nasza zdolność do czerpania z tych dóbr definiują naszą zdolność do radzenia sobie z wyzwaniami i codziennymi sytuacjami.

Technologia odbiera

We współczesny model życia wpisany jest ciągły pośpiech, brak czasu, robienie wielu rzeczy jednocześnie. Gramy wiele ról społecznych – w pracy, w życiu prywatnym, rodzinnym, w czasie wolnym – przez co brakuje nam dystansu, dokładności i czasu na spotkania. Przed epoką internetu i telefonu odwiedzaliśmy się bez zapowiedzi. Żadna wiadomość nie mogła być odebrana natychmiast. Dzisiaj, aby dowiedzieć się, co słychać u znajomych, częściej wchodzimy na ich profil lub piszemy do nich na Facebooku, niż realnie się spotykamy, aby porozmawiać. Technologia dała nam wspaniale możliwości – bezpośredni kontakt z każdym miejscem na ziemi i dostęp do 40 proc. całej ludzkości na świecie, bo taka jej część korzysta z internetu. Niestety, sporo też nam technologia odebrała.

Reakcją na to, co utraciliśmy, jest próba zatrzymania się w biegu. Jak bardzo jest to potrzebne, pokazują rodzące się trendy powolnego życia (slow life), jedzenia (slow food), miłości (slow sex) czy coraz modniejszych detoksów od internetu i telefonu na łonie natury. W tym „nowym”, szybkim życiu przeprowadzamy wyobrażone rozmowy z samym sobą lub bliskimi, których nie ma na wyciągnięcie ręki albo pilność sprawy nie pozwala nam na przegadanie jej w realu. Czy da się wypełnić samotność, która stała się domeną naszych czasów, oraz lukę w kontaktach międzyludzkich, których forma została nam bezpowrotnie odebrana przez pęd cywilizacyjny i technologiczny? Co zyskaliśmy w zamian?

Przed epoką internetu i telefonu odwiedzaliśmy się bez zapowiedzi. Żadna wiadomość nie mogła być odebrana natychmiast. Dzisiaj, aby dowiedzieć się, co słychać u znajomych, częściej wchodzimy na ich profil lub piszemy do nich na Facebooku, niż realnie się spotykamy, aby porozmawiać.

 

Technologia daje

W kontaktach społecznych i szukaniu wsparcia mogą pomóc serwisy społecznościowe, bo gdzie indziej, jak nie na Linkedln, budować sieć relacji zawodowych i dzielić się sukcesami. Na Instagramie czy Pintereście znajdziemy zamieszczane przez znajomych podpowiedzi, w co się ubrać czy jak urządzić mieszkanie. Na Facebooku jesteśmy w stanie znaleźć kolegów z podstawówki, podtrzymywać kontakt ze znajomymi i odnaleźć krewnych zza oceanu. Na szczęście nowe technologie dają nam nie tylko możliwość budowania wirtualnych sieci społecznych. Z każdym z naszych znajomych w serwisach społecznościowych możemy porozmawiać. Dzięki social mediom żyjemy w świecie, gdzie nasza osobowość, idee, preferencje, rozmowy są gromadzone na nośnikach cyfrowych 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Teoretycznie ktoś mógłby pobrać nasze „pliki umysłu" i zbudować z nich klony, co pozwoliłoby ludziom przeprowadzić swoje wewnętrzne dyskusje na zewnątrz.

Psychologia dowodzi, że dialog wewnętrzny i interpersonalny kształtują relację człowieka ze światem i odpowiadają za jej jakość i charakter. Nie sposób sobie wyobrazić rozwoju człowieka bez dialogowej relacji z drugą osobą. Dialogi wewnętrzne mogą być wykorzystywane w procesie podejmowania decyzji, sprzyjać wyborowi i realizacji konkretnych zadań oraz zrozumieniu punktu widzenia drugiego człowieka – czyli mogą przyczyniać się lub wspierać motywację do podejmowania działań.

Future life?

Wiemy, że technika radzenia sobie z trudnymi sytuacjami z realnym, wyobrażonym czy wirtualnym rozmówcą jest skuteczna. Co na to nowe technologie? Czy nie zbliżamy się do czasów, kiedy roboty będą w stanie rozwiązywać za nas problemy tak dobrze, jak rozgrywają partię starochińskiej gry planszowej go, w której niedawno sztuczna inteligencja Google pokonała najlepszego gracza Lee Sedola. Do tej pory gra była powszechnie uważana za wymagającą nie tylko znajomości strategii, lecz przede wszystkim intuicji i przez to nieosiągalnej dla komputerów. Czy uczenie maszynowe (machine learning), dziedzina nauki, której głównym celem jest stworzenie automatycznego systemu zdolnego doskonalić się za pomocą zgromadzonych danych i nabywania na tej podstawie nowej wiedzy, posunie się tak daleko, że będzie w stanie odegrać rozmowę z przyjacielem, gdy nie ma go obok?

Futurystyczny serial „Czarne lustro” („Black Mirror") przywołuje w jednym z odcinków wizję przyszłości, w której technologia jest w stanie zrekonstruować zmarłą osobę w postaci androida i towarzyszyć bliskim do końca ich życia. W serialu telewizyjnym sióstr Wachowskich i J. Michaela Straczynskiego „Sense8” ośmiu nieznajomych to osoby mentalnie i emocjonalnie powiązane. Są w stanie się ze sobą kontaktować, przenikać do swoich światów oraz pomagać w trudnych sytuacjach, wymieniając się doświadczeniem i mocnymi stronami. Stanowią dla siebie grupę wsparcia społecznego, której możliwości pomocy zostały rozszerzone o umiejętności paranormalne.

Technologia nadąża za koncepcjami z seriali telewizyjnych czy innowacyjnych pomysłów wirtualnych rozmówców. Świadczy o tym np. popularny w Japonii robot, który zastępuje prezenterkę telewizyjną, gdy zajdzie taka potrzeba. Matsuko-roid wygląda trochę jak zawodniczka sumo i mówi płynnie językami angielskim i japońskim. Prowadziła wykłady o innowacyjnych technologiach i zarazem była ich tematem podczas ostatniego festiwalu kreatywności i nowych technologii Cannes Lion 2015. Obawy, że roboty zastąpią nas w pracy, są powszechne. Na szczęście bez osoby prawdziwego prezentera telewizyjnego Matsuko-roid nie miałaby racji bytu, gdyż na razie jest tylko ciekawostką. Ale za kilkanaście lat?

Technologia idzie też z pomocą niewidomym, aby mogli sprawnie poruszać się po całym świecie. Głosowy asystent Wayfinder w słuchawce umieszczonej w uchu mówi, jak poruszać się po mieście, gdzie skręcić, na co uważać. Co więcej, amerykańscy naukowcy pracują nad stworzeniem sztucznej inteligencji, która na podstawie treści dialogów, mimiki twarzy, postawy ciała i innych wskaźników behawioralnych jest w stanie rozpoznać cierpienie psychiczne, takie jak depresja czy PTSD, i zasugerować odpowiednie wsparcie specjalistyczne.

Najnowsza technologia Microsoftu HoloLens umieszcza hologram osoby obok nas. W hełmie widzimy reprezentację rozmówcy, a kamery mapują jego położenie. Hologram postaci odzwierciedla w pełni ruchy, mowę i zachowania, tak abyśmy mogli w sposób jak najbardziej naturalny spotkać się, porozmawiać, uścisnąć czy przybić piątkę. Dokładnie tak jak w filmie „Gwiezdne wojny”.

Artykuł pochodzi z magazynu „Newsweek Psychologia Extra 2/16”
Czasopismo dostępne na stronie »

O autorce

258 agata cieslar

Agata Cieślar – psycholog nowych technologii. Wykładowca Interakcji Człowiek – Komputer w Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych. Pracuje jako starszy specjalista IT w Globalnym Centrum Rozwiązań IT Roche i zajmuje się user experience (UX) i innowacją. Absolwentka i doktorantka Uniwersytetu SWPS.

Obejrzyj webinar „Samotność pośród ludzi”

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

„Samotność pośród ludzi”

Cykl tematyczny: Wrzesień 2019
Hasło miesiąca: Samotność
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/od-samotno%C5%9Bci-do-blisko%C5%9Bci-czyli-o-relacjach-z-sob%C4%85/id1437994794?i=1000421580353
  • https://open.spotify.com/episode/47Xo2OZgiMak04kqIpiqfu
  • https://soundcloud.com/swpspl/o-co-sie-potykamy-w-drodze-do-drugiego-czlowieka-prof-katarzyna-popiolek
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/0dbfdb31-2fd9-4eca-ad7c-b7197661f777?_lst&shareSource=details

Nasza relacja z drugim człowiekiem i ze społeczeństwem silnie koresponduje z relacją, którą mamy sami ze sobą. Zdarza się, że osoby samotne, nieposiadające partnera czy partnerki, mają tak zbudowaną sieć bliskich relacji, że się w niej całkowicie realizują. Zdarza się również tak, że osoby w związku potrafią odczuwać dojmującą samotność. Czym jest prawdziwa przyjaźń w dobie lajków i znajomych na portalach społecznościowych? W jaki sposób o nią dbać? Co zrobić, by odnaleźć przyjaciela w sobie? Czy faktycznie obecnie silną relację międzyludzką zastępują niezobowiązujące znajomości? W jaki sposób mężczyźni rozumieją bliskość? Te i inne kwestie wyjaśniła dr Katarzyna Waszyńska, psycholog, seksuolog kliniczny, specjalista w zakresie terapii stresu pourazowego.

Samotność vs bliskie relacje

Lęk przed samotnością jest jednym z podstawowych, które przytrafiają się ludziom. Gdy ktoś rezygnuje z relacji z nami, nasz mózg wprowadza się w poczucie ogromnej straty i jeszcze większej potrzeby przebywania z tą osobą, realnej tęsknoty za nią. Z bólem obserwujemy, gdy osoba przed chwilą nam tak bliska, wiąże się z kimś innym. Samotność odczuwamy zwłaszcza wieczorem, w weekendy, w święta, podczas uroczystości rodzinnych, które wcześniej z kimś dzieliliśmy. Za trudnymi emocjami, które są pokłosiem samotności, pojawiają się jeszcze konsekwencje zdrowotne.

Dr Katarzyna Waszyńska skoncentrowała się także na temacie budowania relacji. Proces ten zależy od kilku wypadkowych, takich jak: poczucie własnej wartości, postrzeganie pewnych mitów dotyczących związków, rozpoznawania swoich potrzeb i wyrażania własnych emocji. Ekspertka wiele uwagi poświęciła uczuciu osamotnienia, które dotyka coraz większej liczby osób niezależnie od wieku; kryzysowi przyjaźni, który jest coraz częstszym zjawiskiem; kontaktach w internecie, które są mniej efektywne, niż spotkania twarzą w twarz.

 

Prelegentka

258 Izabela Bancewicz

dr Katarzyna Waszyńska – psycholog, seksuolog kliniczny, specjalista w zakresie terapii stresu pourazowego, doradca w problemach małżeńskich i rodzinnych, specjalista drugiego stopnia w zakresie edukacji seksualnej. Adiunkt w Zakładzie Promocji Zdrowia i Psychoterapii na Wydziale Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, kierownik Studiów Podyplomowych Seksuologii na WSE UAM. Zainteresowania naukowe skupiają się wokół zagadnień związanych z psychologią, seksuologią, terapią. Obejmują także promocję zdrowia seksualnego i edukację seksualną ujmowaną jako integralny element edukacji zdrowotnej. Okresowo współpracuje z ośrodkami telewizyjnymi w Krakowie i Warszawie, w ramach programów publicystycznych i edukacyjnych. Działalność kliniczną terapeutyczną w Poznaniu prowadzi od 1997 roku.

Obejrzyj webinar „Samotność pośród ludzi”

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

„Samotność pośród ludzi”

Cykl tematyczny: Wrzesień 2019
Hasło miesiąca: Samotność
  • https://podcasts.apple.com/gb/podcast/samotno%C5%9B%C4%87-w-wielkim-mie%C5%9Bcie-prawdy-i-mity-o-singlach/id1437994794?i=1000423305607
  • https://open.spotify.com/episode/1tmJMEHckhHODcN8q7HgBC
  • https://soundcloud.com/swpspl/samotnosc-w-wielkim-miescie-prawdy-i-mity-o-singlach-dr-jaroslaw-kulbat
  • https://lite.lstn.link/audiobook/1683c3cd-6de7-498c-be4b-004e10763e02?shareSource=details

Bycie singlem, czy z wyboru, czy w następstwie zrządzenia losu, staje się dziś coraz bardziej powszechne. Osoby, które nie są w związku, muszą na co dzień mierzyć się z oczekiwaniami ze strony otoczenia społecznego, ale też z własnymi obawami, które osadzone są w popularnych, choć nie zawsze prawdziwych, poglądach dotyczących samotności i bycia singlem. W jaki sposób nasza kultura postrzega singli? Co to jest singlizm? Kto zostaje singlem i dlaczego? Dlaczego dyskryminuje się dziś osoby, które wybrały życie w pojedynkę? Dlaczego bycie samemu wcale nie musi się wiązać z osamotnieniem? O singlach we współczesnym świecie opowiada dr Jarosław Kulbat, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS.

Czy samotny oznacza – osamotniony?

Pozostawanie w bliskich relacjach z innymi ludźmi jest jednym z życiowych priorytetów każdego człowieka. Jednak coś sprawia, że wielu ludzi unika wiązania się na stałe lub nie może odnaleźć tej właściwej osoby. Szacuje się, że w Polsce jest aż 7 milionów singli, z czego dla blisko połowy to świadomy wybór. Do singli zalicza się nie tylko młodych, najczęściej mieszkających jeszcze z rodzicami, czy rozwodników i osoby owdowiałe, lecz także pozostających w nieformalnych związkach, lecz nie mieszkające razem. Wokół samotności i bycia singlem narosło wiele mitów i ugruntowanych w społeczeństwie przekonań, które dla osób żyjących w pojedynkę są krzywdzące. Kim tak naprawdę są współcześni single?

 

Prelegent

258 michal pozdal2

dr Jarosław Kulbat – psycholog społeczny. W pracy badawczej koncentruje się na problematyce wpływu społecznego. Analizuje czynniki, które oddziałują na funkcjonowanie psychologiczne i modyfikują to, co myślimy i czujemy, a co często pozostaje niezauważone. Interesuje się także genezą, dynamiką i rozwiązywaniem konfliktów interpersonalnych, zwłaszcza w bliskich związkach. Jest autorem licznych publikacji, uczestnikiem konferencji i recenzentem czasopism naukowych poświęconych tym dziedzinom. Naukę popularyzuje również na autorskim blogu Korporacyjne Piekło. Działalność akademicką łączy z pracą trenera i konsultanta – realizuje szkolenia m.in. dla biznesu i administracji publicznej.

Obejrzyj webinar „Samotność pośród ludzi”

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

„Samotność pośród ludzi”

Cykl tematyczny: Wrzesień 2019
Hasło miesiąca: Samotność
  • https://podcasts.apple.com/gb/podcast/o-co-si%C4%99-potykamy-w-drodze-do-drugiego-cz%C5%82owieka-prof/id1437994794?i=1000423305614
  • https://open.spotify.com/episode/4Gv5kCzBMvQQCowC08AmlK
  • https://soundcloud.com/swpspl/o-co-sie-potykamy-w-drodze-do-drugiego-czlowieka-prof-katarzyna-popiolek
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/0dbfdb31-2fd9-4eca-ad7c-b7197661f777?_lst&shareSource=details

Relacje z innymi ludźmi wymagają wysiłku, odwagi i ćwiczeń. Wymagają też czasu, który w dobie internetu i zaangażowania w pracę staje się bezcenną walutą. „Jest coraz więcej ludzi sukcesu, coraz bardziej samotnych” – tymi słowami rozpoczyna swój wykład prof. Katarzyna Popiołek, psycholog, dziekan katowickiego wydziału Uniwersytetu SWPS, a dalej stawia ważne pytania o kondycję kontaktów międzyludzkich: Czy to prawda, że coraz więcej osób żyje w pojedynkę? Dlaczego utrzymanie bliskich związków jest dla wielu osób tak trudne? Czy faktycznie niezobowiązujące znajomości są coraz częstsze? Posłuchajmy, co na ten temat ma do powiedzenia ekspertka w dziedzinie relacji.

O dwóch stronach medalu, czyli o samotności i bliskich relacjach

Prof. Katarzyna Popiołek podczas wykładu mówiła przede wszystkim o postawach, jakie przyjmujemy podczas nawiązywania relacji i przeszkodach, jakie napotykamy, wyjaśniając, że większość z nich tkwi w nas samych. Jak wiele kwestii w życiu, tak i rodzaj naszych relacji lub całkowita z nich rezygnacja stanowią pewien wybór. Gdy decydujemy się na samotność, najpierw wycofujemy się z relacji, potem tracimy zaufanie do innych ludzi, następnie nasze umiejętności interpersonalne praktycznie zanikają, jak niećwiczone mięśnie. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że samotność jest niszcząca i nie bierze się znikąd.

Gdy jednak pragniemy relacji ludźmi i prowokujemy ich zaistnienie, to powinniśmy pamiętać, że łączą się one z pewną odpowiedzialnością za drugiego człowieka. W dobie internetu, szalonego tempa życia, wybieramy często drogę na skróty, która wcale nie musi być skazana na porażkę: czasami poznajemy kogoś przez media społecznościowe, czasami przez dostępne aplikacje, czasami szukamy osoby, która jest blisko, np. w pracy. Nie zmienia to jednak faktu, że w którymś momencie musimy zmierzyć się ze sobą i swoimi potrzebami. W tym wszystkim, jak stwierdziła prof. Katarzyna Popiołek, ważna jest baza, czyli kilka punktów, na które warto zwrócić uwagę na początku: to, jak siebie postrzegamy, a więc nasze poczucie wartości, to, czy jesteśmy w istocie zainteresowani ludźmi i chcemy z nimi wejść w bliską relację, to, czy chcemy z nimi te kontakty rzeczywiście podtrzymywać i to, czy komunikujemy się z drugim człowiekiem na tyle właściwie, by on przy nas trwał.

 

Prelegentka

258 michal pozdal2

dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. Uniwersytetu SWPS – psycholog, dziekan katowickiego wydziału Uniwersytetu SWPS. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół problematyki relacji międzyludzkich w bliskich związkach, sposobów udzielania pomocy i wsparcia, zachowań w sytuacjach kryzysowych. Prowadzi badania nad percepcją czasu i jej konsekwencjami. Lubi przekładać wiedzę naukową na język praktyki: prowadzi działalność popularyzatorską i szkoleniową. Jako katowiczanka angażuje się w sprawy ważne dla Śląska i jego mieszkańców („wszędzie jej pełno”, jak mówią przyjaciele) – jest współzałożycielką Fundacji Pomocy „Gniazdo”, a także Instytutu Współczesnego Miasta. Stale współpracuje z mediami, w których jako psycholog komentuje wydarzenia, działa też w teatrze, prowadząc autorskie warsztaty psychologiczne z widzami.

Obejrzyj webinar „Samotność pośród ludzi”

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

„Samotność pośród ludzi”

Cykl tematyczny: Sierpień 2019
Hasło miesiąca: Seks
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/seks-zaczyna-si%C4%99-w-g%C5%82owie-aleksandra-%C5%BCy%C5%82kowska-joanna/id1437994794?i=1000446702677
  • https://open.spotify.com/episode/5WVGxuirHVy6YMvQ5rKgMu
  • https://soundcloud.com/swpspl/seks-zaczyna-sie-w-glowie-aleksandra-zylkowska-joanna-gutral
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/29426bb8-89f0-4f1e-9683-3d0ac91d4718?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Słowo na „s” często budzi kontrowersje, jest tematem tabu, a mówienie o nim sprawia wiele problemów i wciąż wywołuje emocje. Seks. Jak nasze wczesne doświadczenia wpływają na poczucie bliskości i seksualności? W jaki sposób rozmawiać z partnerem lub partnerką o swoich potrzebach seksualnych? Co seksuolodzy myślą tak naprawdę o masturbacji? Jaka jest różnica pomiędzy seksualnością, seksualizacją a edukacją seksualną? Gościem webinaru była Aleksandra Żyłkowska, psycholog, psychoterapeuta, seksuolog, która w rozmowie z Joanną Gutral wyjaśniała zagadnienia związane z seksem.

Zrozumieć seks i jego konteksty

Aleksandra Żyłkowska przytoczyła definicje seksualności i seksualizacji i odczarowała mylnie rozumiane pojęcie edukacji seksualnej. Seksualność jest czymś wrodzonym, naszym atrybutem, który towarzyszy nam od poczęcia aż do śmierci. Posiada trzy wymiary: biologiczny, społeczny i społeczno-kulturowy. Seksualizacja jest niesprawiedliwie mylona z edukacją seksualną, a oznacza ni mniej ni więcej, uprzedmiotowienie człowieka i wartościowanie drugiej osoby z punktu widzenia atrakcyjności seksualnej. Edukacja seksualna z kolei to kreowanie postaw wobec różnych kultur, orientacji psychoseksualnych, poszerzanie wiedzy o wymiarze nie tylko biologicznym, lecz także psychologicznym w odniesieniu do seksualności, to stawianie pytań m.in. o to, jak stworzyć szczęśliwy związek, jak się zbliżyć do drugiego człowieka, nie tylko w rozumieniu fizycznym.

Ekspertka wyjaśniła też, że seks to zarówno płciowość, jak i szereg różnych zachowań, praca naszego mózgu i pokłosie sposobu myślenia o relacji, jaki funkcjonował w domu rodzinnym. To, jakimi jesteśmy partnerami w relacji, stanowi sumę naszych doświadczeń i każdy z nas w tym kontekście jest inny. Podczas spotkania online Aleksandra Żyłkowska poruszyła również temat pornografii, masturbarcji, wypalenia w związku i kłopotów z osiągnięciem satysfakcji seksualnej podczas stosunku.

 

Prelegentka

258 michal pozdal2

Aleksandra Żyłkowska – psycholożka, psychoterapeutka, seksuolożka. Absolwentka psychologi klinicznej na Uniwersytecie SWSP. Wiceprezeska i współzałożycielka Stowarzyszenia Centrum Psychoedukacji i Rozwoju. Prowadzi własną działalność gospodarczą, w której zajmuje się praktyką kliniczną i psychoedukacyjną. Pracuje w Strefie Młodzieży i Strefie Psyche Uniwersytetu SWPS prowadząc warsztaty, wykłady i szkolenia dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz pedagogów szkolnych. Współpracuje z Instytutem Psychoterapii i Seksuologii w Katowicach. Ukończyła specjalizacje z seksuologii klinicznej na podyplomowych studiach seksuologia kliniczna na Uniwersytecie SWPS w Katowicach. Jest w trakcie czteroletniego Kursu Systemowej Terapii Rodzin w Ośrodku Psychoterapii w Krakowie. Kurs posiada rekomendację Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Zgodnie z wymogami Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego swoją pracę poddaje stałej superwizji u osób posiadających tytuł superwizora PTP oraz PTS.

 

Cykl tematyczny: Sierpień 2019
Hasło miesiąca: Seks
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/on-ona-i-komputer-wsp%C3%B3%C5%82czesne-oblicza-mi%C5%82o%C5%9Bci-i-seksu/id1437994794?i=1000447458419
  • https://open.spotify.com/episode/3AhUEHGyHaVHrCdTA2e9gG
  • https://soundcloud.com/swpspl/on-ona-i-komputer-wspolczesne-oblicza-milosci-i-seksu-dr-n-med-robert-kowalczyk-1
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/40b8264b-b189-4868-9ada-f891bfa52847?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Filmy pornograficzne, cyberseks, zdjęcia erotyczne, strony edukacyjne, seks czaty. Rewolucja cyfrowa na dobre wkroczyła w sferę seksualną człowieka. Do internetu sięgamy po seksualną rozrywkę, staje się on też źródłem wiedzy o seksie, przestrzenią poszukiwania partnera/partnerki, oraz, co pokazują badania, to tu nastolatki przeżywają swoje pierwsze doznania seksualne... Co seks bez realnej relacji z drugą osobą daje, a co odbiera? Jak poszukiwanie doznań w „wirtualu” wpływa na nasze relacje intymne i związki w „realu”? Co to jest tinderyzacja relacji? Jak pornografia i superbodźce, które oferuje, powodują, że seks z partnerką jest niesatysfakcjonujący, niewygodny, krępujący? O blaskach i cieniach nowej – cyfrowej – rewolucji seksualnej opowiada dr n. med. Robert Kowalczyk, seksuolog kliniczny i terapeuta z Uniwersytetu SWPS.

Seksualna samowystarczalność?

Jak pokazują badania naukowe, polscy 20- i 30-latowkie uprawiają dziś mniej seksu niż przeszłe pokolenia. Wśród młodych spada liczba kontaktów seksualnych, za to wzrasta liczba zachowań autoerotycznych. Wkraczajacym w dojrzałe życie seksualne łatwiej sięgnąć np. do stron z pornografią czy cyberseksu, niż odbyć realny stosunek. W końcu wirtualna, iluzoryczna partnerka nie ma oczekiwań, jest „kobietą idealną”, ucieleśnieniem marzeń. Czyli narzędziem do seksualnej satysfakcji, a nie równoprawnym podmiotem relacji. Oglądanie pornografii, niezlaeżnie od wieku, może mieć wiele złych skutków i działać uzależniająco... W jaki jeszcze sposób treści, jakie odnajdujemy w internecie, obniżają jakosć naszych relacji intymnych i związków?

 

Prelegent

258 michal pozdal2

dr n. med. Robert Kowalczyk – psycholog, seksuolog kliniczny, biegły sądowy. Kierownik Zakładu Seksuologii Wydziału Psychologii i Nauk Humanistycznych Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Autor i współautor ponad 60 publikacji medycznych i psychologicznych o zasięgu krajowym i międzynarodowym. Uczestniczy w realizacji wielu projektów naukowo-badawczych z dziedziny seksuologii, psychologii i psychiatrii. Członek Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego oraz Rady Naukowej (MSM) Krajowego Centrum ds. AIDS.

Obejrzyj webinar „Samotność pośród ludzi”

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

„Samotność pośród ludzi”

Cykl tematyczny: Wrzesień 2019
Hasło miesiąca: Samotność

Jesteś w związku, ale czujesz się samotna? Nie otrzymujesz wsparcia ze strony partnera? Brakuje ci zrozumienia, rozmowy, autentycznego kontaktu? Wbrew pozorom samotność nie jest domeną singli – często wkrada się w nawet długoletnie relacje. Skąd bierze się samotność kobiet w związkach i czy można jej zaradzić? – tłumaczy psycholog dr hab. Katarzyna Popiołek, prof. Uniwersytetu SWPS. 

Ewa Pluta: Wiele kobiet skarży się na samotność w związku. Niby jesteśmy razem, ale jednak osobno. Czy nie jest to paradoks?

prof. Katarzyna Popiołek: Samotności można doświadczać w dwojaki sposób. Czujemy się samotni, odizolowani, nie mamy z kim porozmawiać. Ale samotności można doświadczać także wśród ludzi. Mimo że otaczają nas inni, czujemy się przez nich niezrozumiani. Brakuje nam autentycznego kontaktu i wsparcia. Stąd bierze się paradoks – można się otaczać ludźmi, a jednocześnie czuć się opuszczonym.

Samotność w związku może być trudniejsza od „klasycznej” samotności?

Jeśli czujemy, że brakuje wokół nas ludzi, możemy próbować budować relacje na zewnątrz. W związku jest to trudniejsze, bo on trochę więzi. Mamy w nim obowiązki, wspólne zadania do wykonania. Nawiązywanie kontaktów jest więc utrudnione. Dodatkowo partner może być mało towarzyski i patrzeć nieprzychylnym okiem na nowe znajomości. Jeśli nie reaguje na potrzeby partnerki, ucieka od rozmów i nie wspiera, a ta zaczyna się frustrować. Ma poczucie, że żyje w złotej klatce. To może być wręcz tragiczna sytuacja; w związku kobieta jest samotna, ale przez to, że w nim pozostaje, ciężko jej zmienić sytuację.

Skąd się bierze samotność w związku?

Zacznijmy od tego, że istnieją dwie subkultury wynikające z odmiennych sposobów socjalizacji: kobieca i męska. Subkultury te odmiennie rozumieją wsparcie społeczne i związane z nim zachowania. Nic dziwnego, chłopcy i dziewczynki są wychowywani inaczej. Stawia się im też inne wymagania.

Jak wychowuje się kobiety, a jak mężczyzn?

Kiedy dziewczynka wraca ze szkoły do domu, opowiada mamie, co się wydarzyło, z kim się lubi, a kogo unika. „Mamo, bo Zosia nie chce ze mną rozmawiać” – żali się córka, a mama jest zazwyczaj tuż obok i razem z nią szczegółowo analizuje tę relację. To uczy dziewczynkę dostrzegać i rozumieć stany emocjonalne innych. W analogicznej sytuacji ojciec odpowie synowi, że widocznie kolega milczy, bo nic nie ma mu do powiedzenia. Albo syn żali się, że Wojtek go szturchnął na przerwie. „A oddałeś mu?”, „Tak”, „To bardzo dobrze, synu”. Żadnej rozmowy o emocjach, tylko pochwała, że syn szybko i skutecznie załatwił sprawę.

Dziewczynki uczy się, że najważniejsze są szacunek, odpowiedzialność, troska o innych, komunikacja, utrzymywanie dobrych kontaktów, wzajemna zależność. Przez całe życie kobiety ćwiczą się w nawiązywaniu przyjacielskich kontaktów. W efekcie utrzymują rozległą sieć wsparcia. Wiedzą, że pomoc mogą nie tylko okazywać, ale też o nią prosić.

Z kolei chłopców wychowuje się tak, aby w dorosłym życiu najważniejsze były dla nich osobiste osiągnięcia, samorealizacja, współzawodnictwo. Od małego rodzice tłumaczą im, że powinni polegać tylko na sobie. Mają ukrywać swoje problemy i słabości. Inaczej zostaną uznani za mało męskich i będą odrzuceni. Krótko mówiąc, przygotowuje się ich do zajmowania dobrego miejsca w hierarchii społecznej, a kobiety – do dobrego wspierania innych. W rezultacie obie płcie są źle przygotowane do wspólnego bytowania.

Jak to?

Wsparcie można okazywać na dwa sposoby. Pierwszy polega na tym, że rozmawiamy, pocieszamy, okazujemy zrozumienie. Drugi jest nastawiony na akcję. Jeśli pojawia się problem, to należy go szybko rozwiązać, bez zbędnego rozczulania się. Pierwszy typ wsparcia preferują kobiety, bo są w nim wyćwiczone, drugi zaś jest typowy dla mężczyzn. Kiedy żona mówi mężowi, że dziś się źle czuje, on pyta, czy wezwać lekarza. Nie? To może pójść do apteki? Też nie? Mąż nie wytrzymuje i zniecierpliwiony odpowiada, że albo jest chora i zgadza się, żeby jej pomóc, albo niech mu nie zawraca głowy. Podszedł do problemu zadaniowo. Żona miała jednak inne oczekiwania – chciała, żeby ją pocieszyć, przytulić, porozmawiać. Jeśli sytuacja się powtarza, zaczyna się czuć osamotniona.

Przeczytaj także: Sieć wsparcia

Może wystarczyłoby powiedzieć wprost, o co chodzi?

Dla kobiet odczytywanie potrzeb innych osób jest naturalną umiejętnością. W końcu ćwiczą ją od dzieciństwa. Uważają, że „wszyscy tak mają”, że jeśli mężczyzna kocha, to powinien być wrażliwy na przeżycia partnerki. Poza tym kobiety potrzebę wsparcia często komunikują w sposób pośredni, niewerbalny. Na przykład smutkiem. Albo narzekaniem. Wolą, żeby mężczyzna spontanicznie zainteresował się ich stanem emocjonalnym i spontanicznie udzielił wsparcia. Takie działanie ma w ich oczach podwójną wartość.

Odrębne style komunikacji raczej nie pomagają we wzajemnym zrozumieniu?

Kobiety zadają pytania po to, żeby wykazać zainteresowanie partnerem. Mężczyźni pytają, żeby poznać fakty. Kobiety widzą problemy, których mężczyźni albo nie zauważają, albo uznają za mało istotne, częściej angażują się emocjonalnie w życie bliskich osób i znajomych. Mężczyźni nie rozumieją, po co żyć problemami innych, skoro własnych jest aż nadto. Czasem starają się ograniczyć działania partnerki, która nie rozumie, dlaczego ma przestać zajmować się życiem swojej przyjaciółki, kiedy ta jej potrzebuje. Żeby nie zezłościć partnera, ukrywają swoje emocje. Czują się jednak zniewolone. I samotne. Mają poczucie, że partner jest obojętny na ich przeżycia.

Poczucie samotności jest efektem niedostatecznego wsparcia emocjonalnego?

Dla kobiet sfera intymnych relacji jest niezwykle ważna. Mają tendencję do oceny szczęścia małżeńskiego przez pryzmat doznawanych przeżyć. Uważają, że związek jest udany, jeśli partnerzy dobrze się dogadują, okazują sobie uczucia, są wrażliwi na swoje potrzeby. Dla mężczyzny szczęście małżeńskie oznacza przede wszystkim satysfakcję seksualną, spokój i porządek w domu. Życie dobrze się toczy, nie ma więc powodów do zmartwień. Prowadziłam badania nad wsparciem w małżeństwach o różnym stażu. Wynika z nich, że większość mężczyzn zdaje sobie sprawę, że w kwestii okazywania wsparcia są daleko w tyle za kobietami. Poza tym kobiety oczekują, nazwijmy to, wysokiej jakości wsparcia. Wartością jest dla nich to, że mężczyzna jest stale gotowy do wspierania i łatwo uzyskać u niego pomoc. Nie mówi: „za chwilę, jutro, jak się wyrobię”, lecz reaguje, gdy jest o to proszony. Kobiety chcą rozmawiać, by się lepiej nawzajem poznawać, wzmacniać więź. Mężczyźni czynią to niechętnie. A przecież rozmowa buduje intymność w związku, bez niej trudno rozwiązać ważne kwestie dotyczące partnerów.

Dla kobiet sfera intymnych relacji jest niezwykle ważna. Mają tendencję do oceny szczęścia małżeńskiego przez pryzmat doznawanych przeżyć. Uważają, że związek jest udany, jeśli partnerzy dobrze się dogadują, okazują sobie uczucia, są wrażliwi na swoje potrzeby.

 

Czy można się nauczyć wspierania innych, a tym samym zapobiec najgorszemu – sytuacji, w której jedna osoba poczuje się osamotniona, bo partner nie czyta jej potrzeb?

Najlepiej na początku związku, kiedy działają jeszcze siły natury i wzajemne przyciąganie jest duże, mówić partnerowi o swoich potrzebach. Podkreślać w rozmowie, że są one dla nas ważne. Trzeba się sporo napracować, żeby uniknąć samotności w związku. Najbardziej prozaiczna sytuacja może wywołać wiele nieporozumień. Jeśli nie zostanie rozwiązana i będzie się powtarzać, z czasem partnerzy się od siebie oddalą. Wyobraźmy sobie sytuację: mężczyzna wraca z pracy do domu z poczuciem, że stoczył wielką bitwę ze światem i w czterech ścianach należy mu się odpoczynek i spokój. Kobieta chce, żeby jej wysłuchał, włączył się w codzienne życie, by można razem coś zaplanować. On mówi, że jest zmęczony. Albo nic nie mówi, bo akurat tego dnia miał nieprzyjemny dzień w pracy. Zamyka się na kontakt. W obliczu problemów stosuje strategie ucieczkowe. To początek katastrofy.

Problemem są też oczekiwania społeczne odmienne wobec kobiet i mężczyzn. To kobiety są „tymi od emocji” i wspierania najbliższych, a mężczyźni mają być zaradni, władczy i silni. W czasie rozprawy rozwodowej sędzia pyta kobietę, czy wychowywała dzieci, była opiekuńcza, dobrze zajmowała się domem, a mężczyznę o to, czy nie bił i nie pił. Jeśli nie, to wszystko w porządku, wywiązał się ze swoich obowiązków względem rodziny. Na szczęście młodzi powoli odchodzą od tradycyjnego modelu rodziny w stronę bardziej partnerskiego. Dzieje się to powoli, ale trudno oczekiwać, że wzorzec, który istniał przez wieki, zmieni się z dnia na dzień. Dlatego nadal kładzie się cieniem na życiu wielu małżeństw układ, w którym jest pan i władca i dzielnie obsługująca go samotna kobieta.

Rutyna zwiększa ryzyko, że partnerzy poczują się samotni w związku?

Nie wróżę dobrze związkowi, w którym nic się nie zmienia, dokładnie wiadomo, co się wydarzy następnego dnia. Po powrocie do domu mąż jak co dzień rytualnie pocałuje w czoło, ale żona czuje, że nie kryje się za tym nic głębszego. Brak zrozumienia i czułości. Z rutyną trzeba walczyć – szukać nowych sposobów wyrażania uczuć i wspólnego działania. To wymaga dużego wysiłku obu stron. W pojedynkę nic się tu nie zdziała.

Ale wysiłek włożony w związek się opłaca. Nie opłaca się natomiast samotność. Jakie są jej konsekwencje?

Smutek, frustracja, nierzadko stany depresyjne. Poczucie zawodu. Kobieta jest głęboko rozczarowana, bo miała wiele oczekiwań, które nie zostały spełnione. Czuje się nieszczęśliwa w związku. Ze wszystkim musi radzić sobie sama. Czasem trudno naprawiać relację od środka i lepiej poszukać pomocy na zewnątrz, u specjalisty. Jeśli to nie jest możliwe lub nie przynosi odpowiedniego skutku, to jedynym wyjściem jest ucieczka z tej samotni.

Czy istnieje profilaktyka samotności w związku?

Warto inaczej wychowywać dzieci. Kobiety też należy wychowywać do sukcesów i zadań, szukania dróg własnego rozwoju, a mężczyzn do udzielania wsparcia, okazywania swoich emocji, a także odczytywania emocji innych i przyjmowania postawy partnerskiej. Wtedy będziemy się lepiej rozumieć.

258 Katarzyna Popiolek

prof. Katarzyna Popiołek – psycholog społeczny. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół problematyki relacji międzyludzkich, sposobów udzielania pomocy i wsparcia, uwarunkowań funkcjonowania w bliskich związkach – jak zmienia je czas, model kariery, odczuwany konflikt roli zawodowej i rodzinnej, specyficzne charakterystyki i doświadczenia partnerów. Prowadzi także badania nad percepcją czasu i jej konsekwencjami. Wiele uwagi poświęca zachowaniom człowieka w sytuacjach kryzysowych. Jest autorką ponad 100 publikacji naukowych. Angażuje się w rozwiązywanie trudnych spraw Śląska i jego mieszkańców, za co została nagrodzona w roku 2012 „Platynowym laurem Pro Publico Bono”. W 2016 r. w plebiscycie na najbardziej wpływową kobietę regionu znalazła się w pierwszej dziesiątce. Jest współzałożycielką Fundacji Pomocy „Gniazdo”, Instytutu Współczesnego Miasta i Stowarzyszenia Zrównoważonego Rozwoju Śląska LIBRA, a także członkiem zarządu Fundacji Gieche.

Obejrzyj webinar „Samotność pośród ludzi”

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

„Samotność pośród ludzi”

Cykl tematyczny: Sierpień 2019
Hasło miesiąca: Seks
  • https://podcasts.google.com/?feed=aHR0cHM6Ly9yc3Muc2ltcGxlY2FzdC5jb20vcG9kY2FzdHMvNzY4Mi9yc3M%3D&episode=OWJmYTZhYWUtYWIzNS00ZGQ5LWIyMjUtMTU2NDQwMjY1MGEx
  • https://open.spotify.com/episode/39ytjv5oDIa4bZCQToUyXf
  • https://soundcloud.com/swpspl/kobieca-seksualnosc-czy-naprawde-istnieja-ozieble-kobiety-michal-pozdal
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/b24552a9-c079-4a62-8e85-dbb917bcae15?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

„Oziębłość seksualna” to brak zainteresowania aspektami seksualnymi i obniżenie popędu seksualnego. W opracowaniach naukowych przypisywana jest głównie kobietom. Dlaczego to określenie jest krzywdzące? Dlaczego nie istnieje żaden „optymalny poziom libido”? Co stymuluje seksualnie kobiety, a co mężczyzn? Dlaczego pożądanie kobiety jest fazowe i z czym się wiąże? Jak kulturowe wzorce narzucane kobietom i kompleksy na tle wyglądu negatywnie wpływają na libido? O swoich trzech wielkich odkryciach związanych z kobiecą seksualnością opowiada – z męskiej perspektywy – Michał Pozdał, psychoterapeuta i seksuolog z Uniwersytetu SWPS.

Kobieca przyjemność

Kobieca seksualność jest zupełnie inna niż męska. Jeśli kobieta nie ma ochoty na seks, nie doświadcza przyjemności erotycznej, warto odnaleźć, co jest tego przyczyną. Bo to złożony problem. Źródłem zahamowania mogą być wewnętrzne konflikty – dotyczące siebie i swojego postrzegania, swojej seksualności, nakazów i zakazów – kulturowych czy rodzinnych. Nieświadomie blokują reakcję seksualną również utrwalone przekazy, że np. „kobiecie pewnych rzeczy w seksie nie wypada” lub, co gorsza, „kobieta nie powinna inicjować seksu”, co jest oczywiście nieprawdą. Do tego należy pamiętać, że libido kobiety jest bardziej zmienne niż u mężczyzn – waha się nie tylko ze względu na stres czy zmęczenie, lecz także na fazy cyklu menstruacyjnego, stan zdrowia, poziom hormonów (tarczycy, prolaktyna), etap w życiu osobistym, rodzinnym czy zawodowym itp.

 

Prelegent

258 michal pozdal2

Michał Pozdał – psychoterapeuta, seksuolog. Wykładowca Uniwersytetu SWPS. Założyciel Instytutu Psychoterapii i Seksuologii w Katowicach, autor książki „Męskie sprawy. Życie, seks i cała reszta”. Ekspert akcji Sexedpl.

Obejrzyj webinar „Samotność pośród ludzi”

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

„Samotność pośród ludzi”

Cykl tematyczny: Wrzesień 2019
Hasło miesiąca: Samotność
  • https://podcasts.apple.com/gb/podcast/samotno%C5%9B%C4%87-czy-mo%C5%BCna-j%C4%85-oswoi%C4%87-s%C5%82awomir-prusakowski/id1437994794?i=1000423475426
  • https://open.spotify.com/episode/32G0MeATZv1XE9109lJYko
  • https://soundcloud.com/swpspl/samotnosc-czy-mozna-ja-oswoic-slawomir-prusakowski
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/dc30ee8e-3d9f-4560-a21c-d4cf4e19738a

Samotność była przez romantyków postrzegana jako coś dobrego, wspomagającego i rozwijającego. Ale czy była ona też przyczyną ich depresyjności, lękliwości i uciekania w marzenia? Jak samotność jest odbierana dziś? Jak poradzić sobie ze swoim poczuciem samotności? Czy wynika ona z deficytu miłości w dzieciństwie? O samotności, jej przyczynach i skutkach opowiada Sławomir Prusakowski, psycholog i trener biznesu z Uniwersytetu SWPS.

Samotność – emocjonalna pustelnia

„Samotność jest doświadczeniem, które dotyka każdego człowieka w pewnym momencie życia. Jest to subiektywne doświadczenie, które jest interakcją czyjejś osobowości, doświadczeń życiowych i innych zmiennych sytuacji” – pisała badaczka samotności Ami Rokeach. Każdy z nas na inny sposób odbiera samotność – swoją czy innych. Jedni potrafią z niej czerpać, dla innych jest niszczycielską siłą, przez którą pogrążają się w smutku, mimo że na co dzień są otoczeni ludźmi. Samotność przybiera różne oblicza i zmienia się w zależności od etapów naszego życia i doświadczeń. Wiąże się z odrzuceniem społecznym, lękiem przed śmiercią, samotnością wyboru, odrzuceniem społecznym, potrzebą akceptacji albo tym, że brakuje nam kogoś, kogo moglibyśmy kochać i kto kochałby nas. Co możemy zrobić, żeby poradzić sobie ze swoim poczuciem samotności?

 

Prelegent

258 michal pozdal2

Sławomir Prusakowski – psycholog, nauczyciel akademicki, doradca. Trener biznesu. Przeprowadził ponad 10 000 godzin szkoleń, w tym ponad 1000 godzin treningów interpersonalnych (Bussiness-Relation Group Coaching), dla takich firm jak: PwC, Grupa Żywiec, BPH, Bank Zachodni WBK, EricPol, Tauron. Posiada uprawnienia II stopnia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego do prowadzenia treningów interpersonalnych. Współpracuje z wieloma organizacjami prowadzącymi szkolenia oraz uczelniami. Laureat nagród za działalność prospołeczną (m.in. PolCul). Od 12 lat współpracuje z Uniwersytetem SWPS – obecnie prowadzi zajęcia z zakresu umiejętności społecznych.

Obejrzyj webinar „Samotność pośród ludzi”

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

„Samotność pośród ludzi”

Cykl tematyczny: Wrzesień 2019
Hasło miesiąca: Samotność

Wakacje od innych mogą być wzbogacającym doświadczeniem. W samotności można wreszcie usłyszeć własne myśli, zastanowić się nad swoimi potrzebami, podjąć autonomiczną decyzję. Ale długotrwała samotność jest jednym z najbardziej dotkliwych doświadczeń w życiu człowieka. „Samotność dodaje skrzydeł, lecz tylko tym, którzy mają solidną bazę – bezpieczną więź z najbliższymi” – mówi psychoterapeutka Ewa Chalimoniuk. Dlaczego „sam” nie zawsze znaczy „samotny”?

Ewa Pluta: Co to właściwie znaczy – być samotnym?

Ewa Chalimoniuk: Samotna osoba nie tworzy stałej, bezpiecznej więzi z partnerem czy partnerką, rodzicami lub inną bliską osobą. W jej życiu nie ma intymnej relacji opartej na zaufaniu, bliskości, akceptacji. Nikt na nią nie czeka, gdy wraca po krótszej bądź dłuższej nieobecności. Samotny człowiek czuje się przez wszystkich opuszczony. To dojmujące doświadczenie, ponieważ utrzymywanie stałej i bezpiecznej więzi z drugą osobą jest podstawową potrzebą człowieka.

Są jednak sytuacje, w których czujemy się dobrze bez towarzystwa ludzi. Mówimy wtedy, że wreszcie możemy pobyć sami ze sobą. Upragnione wakacje od innych.

Człowiek lubi czasem być sam, ale nie jest stworzony do samotności. To znaczy, że może ją przeżywać bez poczucia utraty i opuszczenia, jeśli łączą go więzi z innymi ludźmi. Wtedy będzie doceniać chwile samotności. Wreszcie może zrealizować naturalną i zdrową potrzebę – swojej autonomii, odseparowania się od innych. To czas tylko dla siebie. Można pobyć ze swoimi myślami, fantazjami, marzeniami. Poleniuchować, poczytać książkę, wyjść na spacer, pojechać na wczasy. Napawać się samotnością, ale z poczuciem, że nie jest się samotnym w życiu. Powiem nieco metaforycznie: jesteśmy sami w pokoju, ale z kojącą świadomością, że za ścianą ktoś jest i w każdej chwili można się z tą osobą spotkać.

A jeśli za ścianą nikogo nie ma? Czym grozi samotność?

Przedłużająca się samotność rodzi pustkę, głęboki dyskomfort, ból. Może powodować obniżenie nastroju, spadek poczucia własnej wartości, stany lękowe, depresję. Większość samotnych bardzo cierpi. Widać to po osobach, które przez wiele lat żyły w relacji, ale nagle zostały opuszczone. Partner zdradził, odszedł czy zmarł. To wywołuje poczucie głębokiej straty. W tej sytuacji jedni przeżywają żałobę, inni szybko wchodzą w kolejny związek – byle uniknąć samotności. Dodatkowo niektórzy mają problem z ekspresją emocji. Tłumią smutek, złość, gniew, żal. Jeśli emocje nie zostaną „przepracowane”, będą szukać ujścia. Ciało zacznie chorować. Często tak się dzieje ze starymi ludźmi, którzy mocno podupadają na zdrowiu, gdy umierają ich najbliżsi, opuszczają dzieci.

Im samotność trwa dłużej, tym trudniej z niej wyjść?

Długotrwała alienacja skutkuje tym, że ludzie przestają w siebie wierzyć. Myślą, że już nigdy nie nawiążą bliskiej relacji i do śmierci pozostaną samotni, co może działać jak samospełniająca się przepowiednia. Albo inaczej, wreszcie spotykają potencjalnego partnera, którego traktują jak ostatnią deskę ratunku. Są wobec niego zaborczy. Reagują złością, gdy partner nawiązuje znajomości poza związkiem. Boją się, że znowu zostaną opuszczeni. Zbyt długa samotność sprawia, że chcą za bardzo, za mocno, zbyt szybko. Nie dają ani sobie, ani partnerowi czasu na zbudowanie bliskości i zaufania. To może przedwcześnie zniszczyć związek.

Łatwo wyobrazić sobie odwrotną sytuację, w której samotna osoba nie wierzy, że tak miły i atrakcyjny człowiek chce się do niej zbliżyć.

Mało tego, długotrwale samotne osoby stają się podejrzliwe: „Jak to? On chce być ze mną? Może czegoś chce? Przecież na pewno nie zależy mu na mnie”. Co z tego, że partner okazuje uczucie, pożąda, nieba by przychylił. Ciągle spotyka się z nieufnością. Z czasem dochodzi on do momentu krytycznego, w którym stwierdza, że czegokolwiek by nie zrobił, jak bardzo by się nie starał, i tak będzie za mało. Więc odchodzi zrezygnowany.

Przedłużająca się samotność rodzi pustkę, głęboki dyskomfort, ból. Może powodować obniżenie nastroju, spadek poczucia własnej wartości, stany lękowe, depresję. Większość samotnych bardzo cierpi.

 

Dla wielu osób samotność, nawet chwilowa, jest katorgą. Skąd ten strach przed przebywaniem w swoim własnym towarzystwie?

Taka osoba nie dojrzała, nie osiągnęła zdolności do życia w sposób samoistny. Chce, by zawsze ktoś z nią był. Dziecko separuje się od rodziców najczęściej w wieku 4-5 lat. Oczywiście pod warunkiem, że łącząca ich więź była prawidłowa: bezpieczna, pełna akceptacji i zaufania. W czasie dorastania proces separacji się powtarza, po to, abyśmy ostatecznie osiągnęli zdolność do życia jako odrębne, samodzielne jednostki. Nastolatki buntują się przeciwko rodzicom, by się od nich emocjonalnie oddzielić. Dobrze przeżyty bunt pozwala uzyskać większą autonomię. To nauka wyznaczania własnych granic i respektowania granic innych osób. Szkoła tolerancji. Istnieje jednak ryzyko, że zarówno w dzieciństwie, jak i dorosłości proces separacji od rodziców nie zakończy się pomyślnie. Powodów może być kilka. Jeśli niemowlę nie doświadczyło wystarczająco dobrej symbiozy z opiekunem, w dorosłym życiu wciąż jej pragnie. Albo gdy rodzice nie radzili sobie z separacją dziecka i na różne sposoby uniemożliwiali mu zdobycie poczucia odrębności. Trudno było im zaakceptować, że dziecko nie jest takie, jak sobie wyobrażali, że się od nich oddala.

Młody człowiek albo zrezygnuje z siebie i staje się zależny od rodzica, albo zaczyna się oddzielać i wyrywać na wolność. Najczęściej jest to splątanie tych dwóch tendencji – na złość nie będę taki, jak rodzice oczekują, a jednocześnie nadal jestem od nich zależny.

To nie jest zdrowy bunt. 

Nastolatek zaczyna budować swoją tożsamość w fałszywy sposób – na totalnej opozycji wobec rodziców. Nie zastanawia się nad swoimi potrzebami i pragnieniami. Wie jedno: nie chce być taki jak ojciec czy matka. Podam przykład. Dorosła, ale wciąż zbuntowana córka oświadcza, że nie chce wziąć ślubu, który dla jej matki jest wielką wartością, a poza tym „co ludzie powiedzą”… „Na złość mamie odmrożę sobie uszy” – postanawia córka, nie zastanawiając się jednocześnie, czy ślub jest dla niej ważny, czy nie, ani co czuje w tej sytuacji jej chłopak. Cała składa się z buntu wobec matki. Terapia służy temu, by przyjrzeć się swoim potrzebom i stwierdzić, co jest faktycznie „moje”, a co stanowi obciążający bagaż ufundowany przez najbliższych. To punkt wyjścia, od którego zaczyna się pracę nad ustanowieniem swojej autonomii. Dzięki niej dwoje ludzi potrafi żyć w związku, a gdy zachodzi taka potrzeba, funkcjonować oddzielnie.

Jedna osoba chce jechać w góry, a druga pobyć sama w domu. Czasem jest to powód do kłótni.

W dobrze funkcjonujących związkach partnerzy szanują to, że druga osoba ma czasem ochotę być sama. Nie stanowi to zagrożenia dla stałości i bezpieczeństwa relacji. Partnerzy nie rozstają się, tylko dlatego że jedno z nich ma ochotę pożyć swoim życiem. Skoro ja lubię marchewkę, a ty groszek, to pozostańmy przy swoich preferencjach. Nie musimy przecież jeść tego, czego nie lubimy, co nie zmienia jednak faktu, że chcemy być ze sobą.

Często trafiają do pani gabinetu osoby, które samotność przerasta i chcą wreszcie z niej wyjść?

Ludzie zgłaszają się do terapeutów w większości przypadków z powodu samotności. Spotykam często trzydziesto-, czterdziestolatków – wykształconych, majętnych, atrakcyjnych, którym nie udało się stworzyć szczęśliwej relacji miłosnej i bardzo cierpią z tego powodu. To często osoby, które w przeszłości przeżyły największą z dziecięcych traum – opuszczenie przez rodziców. Chodzi tu zarówno o fizyczne odejście rodziców, na przykład jedno z nich umarło, jak i emocjonalne porzucenie. W dorosłym życiu osoby te mogą sobie świetnie radzić, zadziwiać innych swoją zaradnością czy inteligencją. W głębi duszy czują jednak lęk przed opuszczeniem. W samotności odżywa w nich wczesnodziecięca trauma, więc żeby uniknąć dyskomfortu, otaczają się ludźmi, czasem na siłę.

Na samotność uskarżają się też osoby, które żyją w związku, ale z partnerem nie łączy ich miłość i intymność, lecz lęk przed samotnością. Boją się, że w pojedynkę sobie nie poradzą. Jednocześnie czują, że ich potrzeby nie są zaspokajane. Żyją swoim życiem, choć oczekiwali od partnera wspólnoty na każdym poziomie. Na samotność uskarżają się też osoby, których partner zdradził lub odszedł, i nie mogą sobie z tym poradzić. Samotność to powszechne zjawisko.

Skąd się bierze samotność?

Najczęściej wynika stąd, że w pierwszych latach życia nie udało się zbudować z matką prawidłowej, stabilnej więzi. Ten deficyt z dzieciństwa daje o sobie znać w dorosłym życiu, gdy przychodzi czas na nawiązywanie różnych więzi – od przyjacielskich po miłosne. Osoby te żyją często iluzją, że mąż może zastąpić im ojca, a żona matkę.

Oczywiście można, a nawet trzeba, mieć oczekiwania wobec partnera, ale nie należy liczyć, że zrealizuje wszystkie nasze potrzeby – zarówno te dziecięce, jak i dorosłe.

Bez terapii trudno sobie to uświadomić?

W trakcie terapii pacjenci uczą się troski o siebie, miłości własnej, pracują nad poczuciem własnej wartości. Najpierw muszą się jednak zmierzyć z bolesną prawdą – w dzieciństwie nie otrzymali tego, co im się należało i czego oczekiwali. Jako dorośli ludzie mają prawo odczuwać z tego powodu złość, smutek, gniew. Potem muszą przeżyć utratę nadziei, że partner nie zastąpi matki czy ojca, i że sami powinni wziąć odpowiedzialność za swoje potrzeby. Dzięki terapii te osoby mają szanse stworzyć z partnerem bezpieczną więź. Chyba że związek wcale nie rokuje – partner jest skupiony wyłącznie na sobie, wzajemne uczucie i troska nie istnieją. Wtedy należy zadecydować, czy się zostaje w relacji, czy odchodzi.

Samotności nie należy się bać?

Przebywanie w samotności, w swojej autonomii, to bardzo ważna umiejętność. Bez niej prawdopodobnie nie powstałoby nic twórczego. Wszelkie działania paraliżowałby przymus szukania potwierdzenia swojej wartości w oczach innych, strach przed porażką. W samotności można usłyszeć własne myśli, zastanowić się nad swoimi potrzebami, podjąć autonomiczną decyzję. Samotność dodaje skrzydeł, ale tylko tym, którzy mają solidną bazę – bezpieczną więź z najbliższymi.

Anna Morawska

 

Ewa Chalimoniuk – certyfikowany psychoterapeuta i trener Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Certyfikowany psychoterapeuta Europejskiego Stowarzyszenia Psychoterapii. W latach 2009-2011 przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Integracji Psychoterapii. Prowadzi terapię indywidualną, rodzinną i grupową korzystając z różnych podejść teoretycznych. Absolwentka Wydziału Pedagogiki Specjalnej Uniwersytetu Gdańskiego, Podyplomowych Studiów Profilaktyki i Resocjalizacji. Ukończyła Studium Terapii Rodzin. Posiada duże doświadczenie w pracy z osobami po stracie (żałoba) oraz pomocy osobom w kryzysie i traumą. Przez wiele lat prowadziła zajęcia na Uniwersytecie SWPS. Jest członkiem zespołu Laboratorium Psychoedukacji w Warszawie.

Obejrzyj webinar „Samotność pośród ludzi”

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

„Samotność pośród ludzi”

Cykl tematyczny: Wrzesień 2019
Hasło miesiąca: Samotność
  • https://podcasts.apple.com/gb/podcast/psychologiczne-oblicze-samotno%C5%9Bci-dr-hab-zofia-do%C5%82%C4%99ga/id1437994794?i=1000423396817
  • https://open.spotify.com/episode/5rN0ng6iojcER6mVCz9Cfr
  • https://soundcloud.com/swpspl/psychologicznie-oblicze-samotnosci-dr-hab-zofia-dolega
  • https://lite.lstn.link/audiobook/d248477a-54b3-44dc-a652-3afaeb6b144e?shareSource=details

Jedni na nią narzekają, drudzy nawet ją lubią. Wiąże się z uczuciami lęku, straty, bezradności, tęsknoty i jednocześnie pełną autonomią, niezależnością, wolnością. Samotność, bo o niej mowa, ma wiele oblicz. Czy samotność może być w naszym życiu czymś dobrym? Z czego wynika? Co ją wzmacnia? Dlaczego stajemy się samotni? Czym różni się samotność od „bycia samemu”? Jaki wpływ na jej odczuwanie ma dziś internet? Dlaczego szukamy bliskich relacji w sieci? Zagadnienie szeroko pojętej samotności wyjaśni psycholog dr hab. Zofia Dołęga, prof. Uniwersytetu SWPS.

Czy sam oznacza – samotny?

Badania dowodzą, że na całym świecie wzrasta liczba osób żyjących w pojedynkę (singli), a utrzymanie relacji (przyjaźni czy miłości) dla wielu osób staje się trudnością. Samotność jest doświadczeniem uniwersalnym, choć nie zawsze uświadomionym. Doświadcza jej każdy z nas. Ludzie, skarżąc się na nią, często koncentrują się na własnych niezaspokojonych potrzebach i przykrych przeżyciach. Rzadziej natomiast dostrzegają ten problem u innych. Jak zauważają psychologowie, samotność często wcale też nie wiąże się ze stanem strice pozostawania w odosobnieniu czy osamotnieniu...

 

Prelegentka

258 michal pozdal2

dr hab. Zofia Dołęga, prof. Uniwersytetu SWPS – psycholog i nauczyciel dyplomowany w systemie szkolnictwa powszechnego. Specjalistka w zakresie psychologii rozwojowej, edukacyjnej, stosowanej psychologii rozwoju i psychopatologii rozwoju psychicznego dzieci i młodzieży, a także psychometrii i diagnostyki psychologicznej dla celów wychowawczo-klinicznych. Jej obszarem badań naukowych i prac badawczo-rozwojowych jest problematyka straty, samotności psychologicznej, niedokończonej i powikłanej żałoby, stresu posttraumatycznego, czynników ryzyka zaburzeń w sferze emocjonalno-społecznej i komunikacyjnej w okresie dzieciństwa i młodości.

Obejrzyj webinar „Samotność pośród ludzi”

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

„Samotność pośród ludzi”

Cykl tematyczny: Sierpień 2019
Hasło miesiąca: Seks
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/mity-na-temat-mi%C5%82o%C5%9Bci-i-seksu-czyli-co-nam-przeszkadza/id1437994794?i=1000446428704
  • https://open.spotify.com/episode/6edJGksbjvpoSD4kBecl1L
  • https://soundcloud.com/swpspl/mity-na-temat-milosci-i-seksu-czyli-co-nam-przeszkadza-w-byciu-razem-dr-katarzyna-waszynska
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/6b7dfd43-b3e8-4e07-885b-6a93ecc373f5?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Dwie połówki jabłka. Przeznaczone sobie osoby, idealnie do siebie pasujące, mają u swojego boku znaleźć szczęście i spełnienie. Naszym życiowym zadaniem jest odnalezienie „tego jedynego/tej jedynej”. I musimy z nim/nią wytrwać, mimo wszystko, gdyż to nasza druga połówka jabłka. To jeden z najpowszechniejszych mitów na temat miłości – utrwalony w filmach, mediach, literaturze. Dlaczego mity i stereotypy działają destrukcyjnie na nasze związki? Jak wkradają się do naszych sypialni i obniżają jakość życia seksualnego? Jakie znaczenie dla dobrego rozwoju psychoseksualnego ma edukacja seksualna? Dlaczego rozmowy z rodzicami są najlepszą jej formą? Na te i inne pytania odpowiada dr Katarzyna Waszyńska, psychoterapeutka i seksuolożka z Uniwersytetu SWPS.

I żyli długo i...

Wielka miłość, związek na lata musi się zacząć spektakularnie, miłość spada jak „grom z jasnego nieba”, musisz poczuć „motyle w brzuchu”. Aby być spełnionym w miłości i życiu seksualnym, trzeba być „prawdziwą kobietą”, „prawdziwym mężczyzną”, wtedy też stworzysz udany związek. To tylko niektóre z powszechnych dziś mitów na temat związków, miłości i seksu. Jak to się dzieje?

Na przykład u podłoża tego ostatniego mitu leży przymus poznania i sprawdzania, czy nasz partner/partnerka rzeczywiście jest „tą” osobą. W przypadku kłótni w związku, nieporozumień, kiedy mamy poczucie, że druga strona nie spełnia naszych potrzeb, lub się ich nie domyśla, zastanawiamy się, czy powinniśmy dalej być razem. Bo przecież ktoś, kto do nas idealnie pasuje i jest naszą drugą połówką jabłka, powinien się zawsze z nami dogadywać. Dlaczego takie myślenie jest zgubne i co można zaproponować w zamian?  

 

Prelegentka

258 michal pozdal2

dr Katarzyna Waszyńska – psycholożka, seksuolożka kliniczna. Specjalistka w zakresie terapii stresu pourazowego, doradczyni w problemach małżeńskich i rodzinnych, specjalistka drugiego stopnia w zakresie edukacji seksualnej. Kierowniczka Pracowni Promocji Zdrowia i Psychoterapii na Wydziale Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Uczestniczy w realizacji polskich i zagranicznych projektów naukowo-badawczych i dydaktycznych z dziedziny seksuologii, psychologii, pedagogiki we współpracy z naukowcami z innych ośrodków naukowych. Od ponad 20 lat prowadzi terapię indywidualną i terapię par, a także szkolenia i warsztaty dla rodziców, nauczycieli i młodzieży.

Obejrzyj webinar „Samotność pośród ludzi”

Otoczeni ludźmi, ale samotni. Mając rodziny, wielu znajomych i dobre relacje w pracy, czujemy się osamotnieni, w izolacji, zmarginalizowani, odrzuceni. Dlaczego tak jest? Co na to wpływa? Czy kontakty twarzą w twarz mogą uczynić nas zdrowszymi, szczęśliwszymi i mądrzejszymi? Jakie są konsekwencje długotrwałego poczucia osamotnienia i do jakich zaburzeń prowadzą? Jak na dobre pożegnać ten stan? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką Ewą Chalimoniuk.

„Samotność pośród ludzi”

Cykl tematyczny: Sierpień 2019
Hasło miesiąca: Seks

Seks to sprawa najgłębszej prywatności. Jednak seksualny, erotyczny przekaz widzimy w reklamach, mediach, internecie, promowane są tam określone wzorce atrakcyjnego, czyli seksownego, wyglądu. Jak to na nas wpływa? Jakie znaczenie dla naszych relacji intymnych ma wychowanie i edukacja seksualna? Co się dzieje, kiedy jej brakuje? Dlaczego nasza przeszłość, mity i stereotypy wkradają się do naszych sypialni i obniżają jakość życia seksualnego? Dlaczego kluczowa w rozwoju człowieka jest inicjacja seksualna? Rozmawiamy o tym z dr Katarzyną Waszyńską – psycholożką i seksuolożką kliniczną z Uniwersytetu SWPS.

Marta Januszkiewicz: Seks stał się współcześnie wartością samą w sobie, erotyka w mediach i przestrzeni publicznej nikogo nie dziwi. Nie trzeba się domyślać, że to nie pozostaje bez wpływu na nas i naszą seksualność…

dr Katarzyna Waszyńska: Na naszą seksualność ma wpływ fizjologia oraz wszystko, co wiąże się z naszą psychiką i sferą psychoseksualną, czyli nasze wcześniejsze doświadczenia, emocje, pragnienia, marzenia. Jakość życia seksualnego reguluje też w dużym stopniu nasza kultura: normy, zasady życia społecznego, zmiany w podejściu do wychowania, do ról społecznych. Może mieć to na nas zarówno pozytywny, jak i negatywny wpływ.

We współczesnej kulturze zachodniej seksualność jest często przedstawiana jako towar i nadaje się jej nieadekwatną wartość. To zjawisko łączy się z procesem seksualizacji. Po pierwsze oznacza to, że wartość osoby utożsamiana jest głównie z jej atrakcyjnością seksualną, a atrakcyjność fizyczna jest wąsko zdefiniowana i oznacza bycie seksowną/seksownym. Np. w reklamie samochodu pojawia się wizerunek kobiety atrakcyjnej fizycznie i seksualnie według określonych kryteriów kultury zachodniej. Seksualizacji ulega tutaj kobieta, której rola i wartość sprowadza się jedynie do jej atrakcyjności fizycznej; ciało stanowi „towar”, który zwiększa antycypowaną wartość samochodu.

Sukces mierzony jest atrakcyjnością życia, ekstremalnością przeżyć, maksymalizacją wrażeń. Ma być przyjemnie i nie można się nudzić – w myśl hasła „Fast Food, Fast Car, Fast Sex”.

 

Po drugie, seksualizacja wiąże się z nadawaniem znaczenia seksualnego osobom i rzeczom, które jej nie posiadają. Podajmy przykład koszulek dziecięcych z napisami „Baby Porn” czy „Sexy Baby”, których seksualny charakter jest tu nieadekwatny. W naszej społeczności i kulturze seks w takiej formie jest obecny w wielu wymiarach: w czasopismach, teledyskach, grach komputerowych. Żyjemy w czasach seksualizacji seksu.

Na jakość życia seksualnego par negatywny wpływ ma dziś nie tylko seksualizacja, lecz także tzw. kultura konsumpcji, w której wszystko jest tymczasowe i szybko się zmienia, w związku z czym też wartości, którymi kierują się ludzie. Sukces mierzony jest atrakcyjnością życia, ekstremalnością przeżyć, maksymalizacją wrażeń. Ma być przyjemnie i nie można się nudzić – w myśl hasła „Fast Food, Fast Car, Fast Sex”. Jednak szybkie tempo życia utrudnia nam rozpoznanie naszych własnych, indywidualnych potrzeb i budowanie bliskości. Czasem pary w gabinecie mówią, że nie mają czasu i siły na seks, bo trening, bo salsa, bo joga… bo jest tyle interesujących rzeczy, że nie ma miejsca na bliskość, intymność, rozmowę.

Jesteśmy bombardowani bodźcami seksualnymi, promowane są określone wzorce wyglądu i zachowań, wiedzę o seksie – wątpliwej wartości – czerpiemy z internetu. Czy stąd biorą się nasze lęki i kompleksy w sferze intymnej?

Czasem do tych przekazów nie podchodzimy krytycznie. Czytamy np. o 10 krokach do szczęścia, orgazmu, znalezienia idealnego partnera, jak być piękną i atrakcyjną, jak mieć seks, o którym się nie śniło… A to nie takie proste. Jeśli ktoś w domu rodzinnym nie może na te tematy porozmawiać albo dostaje negatywne przekazy na temat intymnych relacji, a w mediach słyszy gotowe recepty na sukces – może doznać pewnego dysonansu. Dotyczy to i kobiet, i mężczyzn. Jeżeli przeanalizujemy podręczniki szkolne, czy wizerunek kobiet i mężczyzn w reklamie, widzimy, że często wszystkiemu winne są stereotypy1. Mężczyzna, by być szczęśliwy, musi być wysoki, dobrze zbudowany, i mieć zawsze ochotę na seks. W przeciwnym razie „coś z nim jest nie tak” albo „jest niepełnowartościowym mężczyzną” – często w gabinecie słyszę to od mężczyzn. Kobieta natomiast powinna być szczupła, mieć długie nogi i duże piersi. Wiele dziewcząt nie czuje się dobrze, gdy tak nie wygląda.

Potrzebna jest rzetelna edukacja seksualna – żeby młodzi ludzie wchodzący w życie seksualne umieli oddzielić treści, które są dla nich konstruktywne, od tych, które mogą zakłócić i utrudnić ich funkcjonowanie.

 

Pamiętajmy, że fizyczność to tylko jeden z aspektów człowieka. Przedstawianie jej jako najważniejszego też należy do zjawiska seksualizacji. Sprzedaje się nam informacje, że tylko takie osoby mogą być szczęśliwe i tworzyć udane związki. Wymiary ciała jednak nijak się mają do poczucia jakości życia seksualnego. Mity i stereotypy sprawiają też, że powstaje szereg schematów, według których wyobrażamy sobie, jak nasza miłość i życie seksualne będą wyglądać.

Co można więc zaproponować?

Potrzebna jest rzetelna edukacja seksualna – żeby młodzi ludzie wchodzący w życie seksualne umieli oddzielić treści, które są dla nich konstruktywne, od tych, które mogą zakłócić i utrudnić ich funkcjonowanie, a które są dla nich po prostu ekscytujące czy zakazane. Umożliwi im to bardziej świadomie funkcjonowanie w świecie, w którym seksualizacji jest tak dużo.

Jeśli w naszym domu rodzinnym nie było fajnych wzorców, nie rozmawiano o seksualności i nikt nas nie przygotowywał do bycia w związku, to czerpiemy gotowe przepisy z filmów, książek czy internetu. Zbieramy różne kawałki informacji, które zazwyczaj później nie układają się nam w spójną całość… Bo brakuje edukacji, rzetelnej wiedzy seksuologicznej. Po przeczytaniu artykułu czy poradnika nie można rozwiązać wszystkich swoich problemów w sferze seksualnej. Gdyby to było tak proste, to my, seksuolodzy i psychoterapeuci, nie mielibyśmy w gabinetach tylu klientów. Jedno, to wiedzieć, drugie, to umieć o tym rozmawiać, a trzecie – wdrożyć w życie.

Edukacja seksualna to rola szkoły czy rodziny?

Żyjemy w przekazach rodzinnych, później rówieśniczych i szkolnych, a następnie też tych makrospołecznych. I wszystkie informacje, które do nas dochodzą, rzutują na to, w jaki sposób później funkcjonujemy. W idealnym wzorcu szkoła powinna pełnić funkcję uzupełniającą wobec domu rodzinnego. Z własnej perspektywy zawodowej 23 lat pracy widzę zmiany na plus – coraz częściej rodzice są zainteresowani wiedzą na temat seksualności, pytają jak rozmawiać ze swoim dzieckiem na tematy związane z cielesnością, fizycznością, płcią, seksualnością, jak przygotowywać dziecko do kolejnych faz rozwojowych, jak reagować w danych sytuacjach. Kiedy młodzież wchodzi w okres dojrzewania i niekoniecznie chce rozmawiać na różne tematy z rodzicami, dobrze, żeby z pomocą przyszła szkoła. Wtedy możemy mieć nadzieję, że nastolatek znajdzie rzetelną odpowiedź na nurtujące go pytanie – i nie będzie jej szukał w internecie. Poza tym nauczy się rozmawiać na temat seksualności z szacunkiem, w pozytywnej atmosferze, co jest niezmiernie ważne w dorosłym życiu.

W tym roku na WSE UAM realizowaliśmy międzynarodowy projekt dla młodzieży Lights4Violence2, przeciwdziałający przemocy w związkach. Spotkał się on z dużym zainteresowaniem licealistów. W trakcie warsztatów młodzież uczyła się m.in. rozpoznawać przejawy przemocy psychicznej pod postacią kontroli drugiej osoby/partnera, naruszania granic jej prywatności, izolowania od przyjaciół.

Niektórzy sądzą, że jak rozpocznie się współżycie albo wyjdzie za mąż, to wiedza o sferze intymnej i doświadczenie nagle się pojawią – a tak się nie dzieje. Rozwój seksualny, jak każdy inny, to proces. Zaczyna się wcześniej.

 

Kluczowe są więc rozmowy na temat seksualności?

Tak, to bardzo ważne. Zarówno wtedy, jak w związku jest dobrze, jak i wtedy, gdy pojawiają się trudności. Zgłaszają się do mnie pary po 3, 5, 10 latach po ślubie, ponieważ nie rozpoczęły jeszcze współżycia. I najczęściej są to osoby pochodzące z domów, w których się na ten temat się nie rozmawiało. Dostawały w ten sposób informację, że seks jest czymś złym i/lub mało ważnym. Rodzice często straszą dzieci, żeby opóźnić wiek inicjacji, mówiąc, że seks to coś złego, „że pierwszy raz bardzo boli”, „zajdziesz w ciążę, a poród to dopiero ból”, „ten ktoś cię zostawi”, „zmarnujesz sobie życie”. Osoby nieśmiałe, zamknięte w sobie nie podejmują tego typu tematów z rówieśnikami, co powoduje, że ich podejście do seksualności i cielesności wiąże się później ze wstydem, lękami, obawami.

Niektórzy sądzą, że jak rozpocznie się współżycie albo wyjdzie za mąż, to wiedza o sferze intymnej i doświadczenie nagle się pojawią – a tak się nie dzieje. Rozwój seksualny, jak każdy inny, to proces. Zaczyna się wcześniej. Warto więc zadbać o to, by mieć fachową wiedzę, a także oswoić swoje uczucia związane ze sferą intymną. Tego od razu się nie nabywa. Dlatego potrzebna jest edukacja. W parze z tym powinna iść nauka odpowiedzialności za swoje decyzje i wybory, za siebie, za osobę, z którą jesteśmy w relacji, świadomość kroków, jakie wiążą się z seksualnością, konsekwencji z nią związanych.

W tej edukacji warto skupić się na słownictwie – że można mówić o seksie w pozytywnej atmosferze, używać nazw części intymnych, jak „penis”, „pochwa”. Często dorosłe osoby w moim gabinecie mówią, że żałują, że nigdy wcześniej nikt z nimi na ten temat nie rozmawiał i że nie nauczyli się rozmawiać o seksie, o swoich potrzebach.

Często zapominamy, że seks to nie tylko fizjologia i czynność mechaniczna, ale też emocje.

W domu, szkole rozmawia się o tym, jak funkcjonować zawodowo, biznesowo, natomiast rzadko kiedy mówi się, jak rozwiązywać kłopoty związane ze sferą seksualną, jak do nich podchodzić, jak radzić sobie z emocjami, z lękami. Seksualność to również nasza psychika. Im bardziej jesteśmy świadomi naszych potrzeb, emocji, tym lepiej możemy dbać o tę sferę życia.

W relacji seksualnej jesteśmy zawsze z kimś. To jest sytuacja, w której odkrywamy obszary, których nie odkrywamy na co dzień: reakcje, odczucia, przeżycia. Pokazujemy siebie w bardziej intymnej wersji. Warto więc zadbać, żeby ta sytuacja była dla nas bezpieczna, zachodziła w komfortowych warunkach, z osobą, do której mamy zaufanie.

Skąd biorą się główne trudności psychiczne w sferze seksualnej? Czy wiele kłopotów wynika z tego, że rozmijamy się ze swoimi potrzebami?

Trudności mogą wiązać się z różnymi aspektami, z tym, że: nie akceptuję siebie, swojego ciała, partnera, boję się pewnych sytuacji, albo miejsce nie jest dla mnie komfortowe. Wtedy bardzo trudno o to, by jakość seksu i satysfakcja z niego się pojawiły.

Ludzie podejmują różne zachowania seksualne niekoniecznie z motywacji seksualnej czy chęci bycia blisko fizycznie z drugą osobą. Czasem tylko dla potwierdzenia swojej atrakcyjności, swojej kobiecości/męskości czy żeby uciec przed poczuciem samotności. To jest dla nas niekorzystne, bo taki seks ani nie będzie dawał przyjemności, ani nie potwierdzimy nim swojej atrakcyjności.

Należy spojrzeć w lustro bez samokrytycyzmu?

Trzeba się uczyć akceptacji siebie i swojego ciała – żeby te aspekty nie były zależne od spełnienia warunków, wąskich kryteriów. Pamiętajmy, że to, co się podoba, jest względne. Niektórzy mają też trudność z zaakceptowaniem swoich potrzeb seksualnych – tego że można je mieć, że można mieć ochotę na seks, albo że można nie mieć ochoty. Bądźmy świadomi tego, co nami kieruje, dlaczego chcemy iść do łóżka. Czy to jest chęć bycia z tą drugą osobą, dzielenia się, czy nie. Tak między innymi buduje się odpowiedzialną seksualność i jakość życia seksualnego.

258 Izabela Bancewicz

dr Katarzyna Waszyńska – psycholożka, seksuolożka kliniczna. Specjalistka w zakresie terapii stresu pourazowego, doradczyni w problemach małżeńskich i rodzinnych, specjalistka drugiego stopnia w zakresie edukacji seksualnej. Kierowniczka Pracowni Promocji Zdrowia i Psychoterapii na Wydziale Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu.Uczestniczy w realizacji polskich i zagranicznych projektów naukowo-badawczych i dydaktycznych z dziedziny seksuologii, psychologii, pedagogiki we współpracy z naukowcami z innych ośrodków naukowych. Od ponad 20 lat prowadzi terapię indywidualną i terapię par, a także szkolenia i warsztaty dla rodziców, nauczycieli i młodzieży.

1 Miałam przyjemność uczestniczyć w ogólnopolskim zespole badawczym analizującym podręczniki szkolne pod kątem promowanych wzorców kobiecości i męskości, relacji. Przeczytaj raport tutaj: Gender w podręcznikach. Projekt badawczy.

http://www.lights4violence.eu/

Obejrzyj webinar „Seks zaczyna się w głowie”

Słowo na „s” często budzi kontrowersje, jest tematem tabu, a mówienie o nim sprawia wiele problemów. Seks. Jak nasze wczesne doświadczenia wpływają na poczucie bliskości i seksualności? W jaki sposób rozmawiać z partnerem lub partnerką o swoich potrzebach seksualnych? Co seksuolodzy myślą tak naprawdę o masturbacji? Jaka jest różnica pomiędzy seksualnością, seksualizacją, a edukacją seksualną? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psychoterapeutką i seksuolożką Aleksandrą Żyłkowską.

„Seks zaczyna się w głowie”

Cykl tematyczny: Sierpień 2019
Hasło miesiąca: Seks

Czy można żyć bez seksu? Co to jest norma seksualna? Czym jest wyobraźnia erotyczna oraz jakie mity i uprzedzenia ograniczają przyjemność z seksu? Dlaczego seks dla mężczyzn jest ważniejszy niż dla kobiet? Czy udawane orgazmy to powszechne zjawisko? Na te i wiele innych pytań odpowiada prof. Zbigniew Lew-Starowicz, który wygłosił wykład na Uniwersytecie SWPS w Warszawie.

Prelegent

prof. Zbigniew Lew-Starowicz

prof. Zbigniew Lew-Starowicz – psychiatra i psychoterapeuta, konsultant krajowy z zakresu seksuologii. Prezes Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego i Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej. Jest autorem wielu prac z zakresu psychiatrii i seksuologii. Opublikował też wiele pozycji popularnonaukowych, jak: „Seks w sieci i nie tylko...”, „Seks w religiach świata”, „Eros, natura, kultura”, „Zazdrość, seks, zbrodnia”.

Obejrzyj webinar „Seks zaczyna się w głowie”

Słowo na „s” często budzi kontrowersje, jest tematem tabu, a mówienie o nim sprawia wiele problemów. Seks. Jak nasze wczesne doświadczenia wpływają na poczucie bliskości i seksualności? W jaki sposób rozmawiać z partnerem lub partnerką o swoich potrzebach seksualnych? Co seksuolodzy myślą tak naprawdę o masturbacji? Jaka jest różnica pomiędzy seksualnością, seksualizacją, a edukacją seksualną? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psychoterapeutką i seksuolożką Aleksandrą Żyłkowską.

„Seks zaczyna się w głowie”

Cykl tematyczny: Sierpień 2019
Hasło miesiąca: Seks

Rozmowa z partnerem o seksie może być bardziej stresująca niż o pracę. Jak powiedzieć o swoich potrzebach i fantazjach seksualnych, gdy strach przed odrzuceniem ściska za gardło? „Rozmowa o fantazjach seksualnych to papierek lakmusowy relacji, wyższa szkoła partnerstwa”, „Brak komunikacji w związku to często brak seksu” – podkreśla psychoterapeuta i seksuolog Andrzej Gryżewski. Autor książek „Sztuka obsługi penisa” i „Macho, instrukcja obsługi” tłumaczy, jak rozmawiać o seksie i dlaczego jest to tak ważne.

Ewa Pluta: Dość powszechne jest przekonanie, że seks lepiej uprawiać, niż o nim rozmawiać.

Andrzej Gryżewski: I to jest błędne przekonanie. W gabinecie ciągle słyszę historie, że partnerzy chcą realizować swoje potrzeby seksualne, ale o tym nie mówią. Druga strona ma się domyślić, o co chodzi. Brak rozmowy o seksie prowadzi zazwyczaj do wielu niepowodzeń w związku, a bywa też, że niszczy go już na początku. Pokolenie mężczyzn, które wychowało się na pornografii, uważa, że w ramach gry wstępnej dobry jest seks analny. Już podczas pierwszej randki próbują dobrać się do kobiecej pupy. Kobieta nie wie, co się dzieje: oczekuje gry wstępnej, pieszczot, pocałunków. Seks analny wchodzi w grę, ale później, kiedy partnerzy zbudują większe poczucie bezpieczeństwa. Niewykluczone, że gdyby porozmawiali o swoich potrzebach, relacja mogłaby trwać niezagrożona.

To problem, który dotyczy nie tylko par z krótkim stażem. W związkach 20-, 30-letnich też milczy się na temat seksu.

Wyobraźmy sobie sytuację: jest godzina 21.00, parter próbuje inicjować seks, ale partnerka nie jest zainteresowana. On wtedy myśli, że może przestał być dla niej atrakcyjny. Skoro tak, to on już nie będzie jej uwodził. Tymczasem partnerka odrzuciła go nie dlatego, że przestał się jej podobać, ale przypomniała sobie, że kilka godzin wcześniej powiedział jej coś nieprzyjemnego. Jeśli partnerzy od razu nie wyjaśnią, co stoi za danym zachowaniem, kłótnia jest niemal pewna.

A co stoi za brakiem rozmowy?

Dla wielu osób bezpieczniej jest nie rozmawiać o seksie. Boją się doświadczyć odrzucenia, mają poczucie, że to by ich bardzo zraniło. I rzeczywiście często są odrzucani, ale paradoksalnie powodem jest brak rozmowy o preferencjach, potrzebach i fantazjach seksualnych.

Myślimy też, że skoro jesteśmy razem, to druga osoba powinna czytać w naszych myślach.

Od moich pacjentów często słyszę, że „jak kocha, to rozumie”, „tak długo jesteśmy razem, powinien wiedzieć, o co mi chodzi”. Rzeczywiście, powszechne jest przekonanie, że im dłużej związek trwa, tym lepiej partnerzy powinni odczytywać swoje potrzeby. Ja zaryzykuję odwrotne stwierdzenie: im dłuższy staż związku, tym większe prawdopodobieństwo nieporozumień. Dlatego za każdym razem trzeba doprecyzowywać sporne kwestie i niczego nie zamiatać pod dywan.

„Jak kocha, to rozumie” – czy nie jest to pokłosie mitu miłości romantycznej, zgodnie z którym jeśli dwoje ludzi łączy silne uczucie, to reszta dzieje się niejako z automatu?

Mit miłości romantycznej to mit ciężkiej wagi. Jedna z moich pacjentek ma pretensje do męża, że w ich związku wszystko idzie jak po grudzie, każdą kwestię należy ustalać i negocjować, i że ona ma tego dość. Spytałem ją kiedyś, czy ma rodzeństwo. „Tak, siostrę, dwa lata starszą”, „Od ilu lat jesteście rodzeństwem”, „Czterdziestu”, „W jakim stopniu siostra odgaduje twoje potrzeby?”, „Może w 20 procentach”. Poprosiłem, żeby określiła, w jakim stopniu partner, z którym jest od kilku lat, powinien odgadywać jej potrzeby. „W 90 procentach, co najmniej”. Potem długo rozmawialiśmy o braku logiki w tym rozumowaniu i o tym, że miłość powinna iść w parze z komunikacją. Nie warto czytać sobie w myślach. On się skrzywił? Może coś złego pomyślał o mnie? Nie wiesz, co pomyślał twój partner. Jeśli chcesz się dowiedzieć, spytaj go o to.

Może problem tkwi w tym, że nie znamy języka seksualności? Choć teoretycznie powinniśmy mieć bogaty zasób słów – Jacek Lewinson, autor „Słownika seksualizmów polskich”, podaje, że polszczyzna od XIV wieku wytworzyła prawie 3000 określeń na stosunek seksualny.

Język opisujący seksualność jest albo wulgarny, albo medyczny. Ten pierwszy jest dla wielu osób upokarzający, a drugi zbyt oderwany od rzeczywistości. Dlatego polecam parom, by tworzyły własny język. Taki, który będą obydwoje lubili i akceptowali. Rodzaj szyfru znanego tylko im.

Na przykład?

Znam parę, która bardzo lubi się kochać. To ludzie otwarci, kontaktowi, często bywają na imprezach. Gdy są w towarzystwie i z czasem nabierają ochoty na seks, jedna osoba zagaja: „Kochanie, chodź do domu. Jeszcze czeka nas robota”. Wszyscy są zdziwieni, że ludzie tak się garną do pracy. Tylko robota i robota, zamiast czasem odpocząć. A im się iskrzą oczy z podniecenia (śmiech). Własny język seksualności buduje intymność w związku, sprawia, że partnerzy stają się sobie jeszcze bliżsi.

Jak pan uczy swoich pacjentów rozmawiać o seksie?

Często pacjenci o seksie rozmawiają po raz pierwszy w moim gabinecie. Widzę, jak ściska ich w żołądku, pocą im się ręce, są zdenerwowani. Czują lęk, wstyd i zażenowanie. Za każdym razem o seksualności rozmawiam z nimi wprost i naturalnie. Z czasem pacjenci podchwytują ten styl rozmowy. Im częściej mówią o seksie w sposób nieskrępowany, prosty i szczery, tym bardziej czują, że jest to zwykła aktywność, której nie należy demonizować ani się bać.

Czy warto dzielić się szczegółami z życia seksualnego z poprzednich związków?

W seksuologii zaleca się, by tego nie robić, ale od tej reguły są wyjątki. Dużo zależy od dojrzałości drugiej osoby. Znam pary, które opowiadają o seksie w poprzednich związkach i nie mają z tym problemu. Wręcz przeciwnie, czerpią z tych historii inspiracje. W końcu z poprzednimi partnerami przeżyli wiele ciekawych doświadczeń seksualnych w interesujących okolicznościach, więc czemu by z nich nie skorzystać. Jeśli jednak partner słuchając tych opowieści czuje dyskomfort, lepiej sobie odpuścić. Istnieje też ryzyko, że wspomnienia z przeszłości mogą zostać wykorzystane w kłótni, aby celowo zranić drugą osobę.

Potrzeby seksualne to jedno, drugie to fantazje seksualne. Wiele z nich nigdy nie jest zostaje wypowiedzianych. Dlaczego?

Rozmowa o fantazjach seksualnych to papierek lakmusowy relacji, wyższa szkoła partnerstwa. Wymaga dużego poczucia bezpieczeństwa w związku. Partnerzy czują, że mogą powiedzieć wszystko, na co mają ochotę i nie zostaną ukarani. Często fantazje dotyczą nienormatywnych zachowań, nawet ekstremalnych, na przykład seksu w przymierzalni sklepu, gdzie w każdej chwili może zostać wezwana ochrona. Albo seksu z innymi osobami, co wcale nie musi oznaczać, że partner ma ochotę na zdradę. Fantazji seksualnych nie można brać dosłownie, bo często są symbolem czegoś innego.

Czego?

Moja klientka uskarżała się ostatnio na nudę w łóżku. Jej mąż inicjuje seks co niedzielę o godzinie 19.00. Ona doskonale wie, co się wydarzy w tym czasie. 19.00 – mąż się do niej uśmiecha, 19.01 – podszczypuje ją w pupę, 19.02 – zaczyna rozbierać, 19.03 – dotyka jej piersi, i tak dalej. Klientka zaczęła fantazjować o seksie z innym mężczyzną. Nigdy nie posunęła się do zdrady. W jej przypadku fantazje seksualne oznaczały chęć przełamania rutyny w związku, przeżycia czegoś spontanicznego, może nawet dzikiego.

Mąż mógł poczuć się zagrożony na wieść o fantazjach seksualnych swojej żony.

W takich sytuacjach warto zdobyć się na odwagę i powiedzieć partnerowi, co symbolizuje fantazja seksualna. Często będzie to rozmowa o tym, czego aktualnie w związku brakuje, jakie potrzeby partnerów nie są zaspokajane.

Czy kobiety i mężczyźni fantazjują inaczej?

Różnica tkwi w proporcjach: zauważyłem w moim gabinecie, że  80 procent mężczyzn opowiada partnerkom o swoich fantazjach seksualnych, wśród kobiet to zaledwie 3 procent. Kobiety myślą, że za fantazje seksualne mogłyby zostać pociągnięte do odpowiedzialności, że złamałyby mężczyźnie życie. Nie bez znaczenia jest odmienne wychowanie chłopców i dziewczynek. Uczy się je, jak być uległymi i przejawiać zachowanie normatywne, przypadkiem się nie wychylać, bo inaczej mężczyzna poczuje się zagrożony na swojej pozycji. W dorosłym życiu takie wychowanie ogranicza seksualnie.

 

Co się stanie, jeśli nie będziemy rozmawiać o swoich potrzebach i fantazjach seksualnych?

Brak rozmowy w związku to często brak seksu, a brak seksu to rosnące napięcie, które jeśli pozostanie nierozładowane, będzie szukać ujścia innymi kanałami. Bóle reumatyczne, kręgosłupa, choroby układu pokarmowego, choroby kardiologiczne, nerwobóle – tak ciało próbuje powiedzieć, że nasza sfera seksualna ma się nie najlepiej.

Realną groźbą jest zejście do partyzantki seksualnej – pogrążenie się w pornografii, cyberseksie. Niektóre osoby wybierają pornografię, bo mają poczucie, że są na tyle zmęczone życiem i zobowiązaniami, że kolejne „roboczogodziny” wydatkowane na seks, to dla nich za dużo. Randka, kolacja na mieście, może kino, potem dom, gra wstępna… Szybciej i łatwiej sięgnąć po porno, które jednak nie przynosi autentycznej satysfakcji. Zapomina się przy tym, że seks to najprostszy sposób na osiągnięcie przyjemności. Trzeba tylko wyłączyć tryb zadaniowy, pozwolić sobie na czułość, dotyk, pieszczoty. Seks dla wielu par jest ważną sferą życia, w której się jednak rozmijają. Partner lubi się kochać rano, partnerka wieczorem. Nie rozmawiają o tym, stają się sfrustrowani. Czasem kończą związek, bo uważają, że się nie dobrali. A może właśnie się dobrali, potrzebują tylko więcej rozmawiać o tym, czego pragną od drugiej osoby? Tyle fajnych związków rozpada się przez brak rozmowy. Szkoda.

258 michal pozdal2

Andrzej Gryżewski – seksuolog, psycholog i psychoterapeuta poznawczo-behawioralny. Autor bestsellerowej książki o męskiej seksualności „Sztuka obsługi penisa”. Założyciel gabinetu Cbtseksuolog.pl. Miłośnik squasha i dalekich podróży.

Cykl tematyczny: Sierpień 2019
Hasło miesiąca: Seks
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/seks-zaczyna-si%C4%99-w-g%C5%82owie-o-neurobiologii-funkcjonowania/id1437994794?i=1000445028471
  • https://open.spotify.com/episode/2b9AfXFoyyl9Uf59tw8T00
  • https://soundcloud.com/swpspl/seks-zaczyna-sie-w-glowie-o-neurobiologii-funkcjonowania-seksualnego-dr-marta-janus
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/981e9fd8-175c-4013-ba7c-24b0c01a05f7?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę, w ile procesów zaangażowany jest mózg. Przypisując mu zasługi przynależne do rozumu, intelektu, funkcji biologicznych, zapominamy, że kwestie związane z libido, seksualnością, sferą intymną, to też jego sprawka. Jaka jest rola mózgu w kształtowaniu się i funkcjonowaniu naszej seksualności? Jak zmienia się jego praca podczas seksu? Jakie substancje odpowiadają za to, co odczuwamy w jego trakcie? Jakie dysfunkcje danych struktur mózgu obniżają libido? Jak na mózg w miłosnym uniesieniu wpływa nasza podbudowa psychologiczna, czyli nastawienie i oczekiwania? O neurobiologii funkcjonowania seksualnego opowiada psycholog dr Marta Janus.

Myślimy i kochamy… mózgiem

Seks zaczyna się i kończy właśnie w mózgu. U podstaw każdej reakcji seksualnej – od podniecenia do orgazmu – leżą procesy neurobiologiczne. Zachowania seksualne powodują zmianę aktywności struktur mózgu oraz poziomu neuroprzekaźników. Stymulacja fizyczna, wrażenia wzrokowe, słuchowe, smakowe sprzężone są z sygnałami, jakie docierają do mózgu, skąd wracają do gonad w postaci seksualnej przyjemności. Dużą rolę w jej zaistnieniu pełni również to, co należy do naszej sfery psychologicznej – nastawienie, oczekiwania, nabyte już doświadczenie. Dlaczego warto wiedzieć, że nasza seksualność jest tak złożona?

 

Prelegentka

258 marta janus

dr Marta Janus – psycholog, psychoterapeuta. Ukończyła studia podyplomowe w zakresie seksuologii klinicznej, a także studia doktoranckie w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Jej rozprawa doktorska dotyczyła funkcjonowania seksualnego osób z zaburzeniami nastroju. Pracuje w oddziale psychiatrycznym Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia w Pruszkowie (Szpital Tworkowski), w Klinice Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz prowadzi praktykę prywatną.

Obejrzyj webinar „Seks zaczyna się w głowie”

Słowo na „s” często budzi kontrowersje, jest tematem tabu, a mówienie o nim sprawia wiele problemów. Seks. Jak nasze wczesne doświadczenia wpływają na poczucie bliskości i seksualności? W jaki sposób rozmawiać z partnerem lub partnerką o swoich potrzebach seksualnych? Co seksuolodzy myślą tak naprawdę o masturbacji? Jaka jest różnica pomiędzy seksualnością, seksualizacją, a edukacją seksualną? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psychoterapeutką i seksuolożką Aleksandrą Żyłkowską.

„Seks zaczyna się w głowie”

Cykl tematyczny: Sierpień 2019
Hasło miesiąca: Seks
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/seks-i-psychopatia-dr-robert-kowalczyk/id1437994794?i=1000423535309
  • https://open.spotify.com/episode/5AQnYns67iaJCD4BQA0GL3
  • https://soundcloud.com/swpspl/seks-i-psychopatia-dr-robert-kowalczyk
  • https://lite.lstn.link/audiobook/ca5006cf-5590-459b-bf9d-f431099d2b0e?shareSource=details

Co pobudza psychopatę? W jakie relacje wchodzą osoby o skłonnościach psychopatycznych? Jakimi są kochankami? Z czego wynika ich specyficzne postrzeganie seksu? Odpowiedzi na te pytania szukamy podczas wykładu psychologa i seksuologa dr. n. med. Roberta Kowalczyka z Uniwersytetu SWPS.

Prelegent

258 Robert Kowalczyk

dr n. med. Robert Kowalczyk – psycholog, seksuolog kliniczny, biegły sądowy. Kierownik Zakładu Seksuologii Wydziału Psychologii i Nauk Humanistycznych Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Autor i współautor ponad 60 publikacji medycznych i psychologicznych o zasięgu krajowym i międzynarodowym. Uczestniczy w realizacji wielu projektów naukowo-badawczych z dziedziny seksuologii, psychologii i psychiatrii. Członek Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego oraz Rady Naukowej (MSM) Krajowego Centrum ds. AIDS.

Obejrzyj webinar „Seks zaczyna się w głowie”

Słowo na „s” często budzi kontrowersje, jest tematem tabu, a mówienie o nim sprawia wiele problemów. Seks. Jak nasze wczesne doświadczenia wpływają na poczucie bliskości i seksualności? W jaki sposób rozmawiać z partnerem lub partnerką o swoich potrzebach seksualnych? Co seksuolodzy myślą tak naprawdę o masturbacji? Jaka jest różnica pomiędzy seksualnością, seksualizacją, a edukacją seksualną? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psychoterapeutką i seksuolożką Aleksandrą Żyłkowską.

„Seks zaczyna się w głowie”

Cykl tematyczny: Lipiec 2019
Hasło miesiąca: Lęk
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/l%C4%99k-i-jego-wsp%C3%B3%C5%82czesne-manifestacje-dr-karolina-zalewska/id1437994794?i=1000444758916
  • https://open.spotify.com/episode/1cKWH5xUaxRKqERXIVuXBE
  • https://soundcloud.com/swpspl/lek-i-jego-wspolczesne-manifestacje-dr-karolina-zalewska-lunkiewicz
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/a86863cd-1576-47dc-9cfe-2b5b0072fda5?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Gdzie się rodzi lęk? Jak się objawia? Jakie są główne typy zaburzeń lękowych? Dlaczego często boimy się na wyrost? Czy podłożem niektórych stanów psychologicznych nie jest lęk? Co kryje się pod skrótowcem FOMO? Czym jest cyberchondria i jakie inne, nieznane wcześniej zaburzenia lękowe obserwujemy we współczesności? O lęku z perspektywy psychologicznej i neurobiologicznej mówi dr Karolina Zalewska-Łunkiewicz – psychoterapeutka z Uniwersytetu SWPS.

Jak lęk do nas przemawia?

Od panicznego strachu i myśli „Zaraz umrę”, przez różne fobie, jak aerofobia (lęk przed lataniem samolotem), paruroza (lęk przed korzystaniem z toalet publicznych) czy brontofobia (lęk przed burzą), do uogólnionego niepokoju, który powoduje w nas uczucie dyskomfortu. Lęk może mieć różne oblicza. Zawsze jednak ta emocja komunikuje się z nami za pośrednictwem naszego ciała. Sztywność karku, fala gorąca, zimne dreszcze, ból głowy, ból w klatce piersiowej, uczucie duszności, czerwienienie się – tak się zwykle objawia lęk. Warto więc poznać jego język i to, w jaki sposób ta emocja do nas przemawia, bo rozpoznanie i zaakceptowanie jej będzie pierwszym krokiem do poradzenia sobie z nią.

 

Prelegentka

258 zalewska lunkiewicz

dr Karolina Zalewska-Łunkiewicz – psycholożka, terapeutka pracująca w nurcie psychodynamicznym, socjoterapeutka. Interesuje się aspektami rozwoju osobistego, w tym dotyczącymi ról płciowych, adaptacji i funkcjonowania społecznego osób z zaburzeniami psychicznymi oraz przeżywających sytuacje kryzysowe. Prowadzi m.in. badania dorosłych i młodych dorosłych hospitalizowanych psychiatrycznie w kontekście radzenia sobie z zadaniami rozwojowymi i podejmowaniem ról płciowych. Na Uniwersytecie SWPS prowadzi zajęcia z zakresu umiejętności klinicznych, diagnozy psychologicznej, prewencji zaburzeń i promocji zdrowia psychicznego.

Obejrzyj webinar „Seks zaczyna się w głowie”

Słowo na „s” często budzi kontrowersje, jest tematem tabu, a mówienie o nim sprawia wiele problemów. Seks. Jak nasze wczesne doświadczenia wpływają na poczucie bliskości i seksualności? W jaki sposób rozmawiać z partnerem lub partnerką o swoich potrzebach seksualnych? Co seksuolodzy myślą tak naprawdę o masturbacji? Jaka jest różnica pomiędzy seksualnością, seksualizacją, a edukacją seksualną? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psychoterapeutką i seksuolożką Aleksandrą Żyłkowską.

„Seks zaczyna się w głowie”

Cykl tematyczny: Sierpień 2019
Hasło miesiąca: Seks
  • https://podcasts.apple.com/sg/podcast/fantazje-seksualne-polak%C3%B3w-czyli-co-i-dlaczego-nas/id1437994794?i=1000421377547
  • https://open.spotify.com/episode/2RW9a8aZu5nYnTNiBD0nSR
  • https://soundcloud.com/swpspl/fantazje-seksualne-polakow-czyli-co-i-dlaczego-nas-podnieca-debata
  • https://lite.lstn.link/audiobook/a8bb94a4-28d4-4353-918c-ffeab816da6f?shareSource=details

Po co nam fantazje seksualne i jak należy je interpretować? Co to są preferencje seksualne? Jakie są różnice w oczekiwaniach kobiet i mężczyzn? Co o orientacjach seksualnych mówi nauka? O czym fantazjują kobiety, a o czym mężczyźni? Jak pornografia wpływa na nasze fantazje seksualne? Czy istnieją „chore” fantazje seksualne? Czy fantazjować oznacza zdradzać? Na te i inne pytania odpowiadają podczas debaty seksuolodzy z Uniwersytetu SWPS: dr Katarzyna Waszyńska, dr n. med. Robert KowalczykMichał Pozdał.

O uczestnikach debaty

258 katarzyna waszynska

dr Katarzyna Waszyńska – psycholog, seksuolog kliniczny. Specjalista w zakresie terapii stresu pourazowego, doradca w problemach małżeńskich i rodzinnych, specjalista drugiego stopnia w zakresie edukacji seksualnej. Adiunkt w Zakładzie Promocji Zdrowia i Psychoterapii na Wydziale Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, kierownik Studiów Podyplomowych Seksuologii na WSE UAM. Swoje zainteresowania naukowe skupia wokół zagadnień związanych z psychologią, seksuologią, terapią. Obejmują one również promocję zdrowia seksualnego i edukację seksualną ujmowaną jako integralny element edukacji zdrowotnej. Działalność kliniczną terapeutyczną w Poznaniu prowadzi od 1997 roku.

258 Robert Kowalczyk

dr n. med. Robert Kowalczyk – psycholog, seksuolog kliniczny, biegły sądowy. Kierownik Zakładu Seksuologii Wydziału Psychologii i Nauk Humanistycznych Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Autor i współautor ponad 60 publikacji medycznych i psychologicznych o zasięgu krajowym i międzynarodowym. Uczestniczy w realizacji wielu projektów naukowo-badawczych z dziedziny seksuologii, psychologii i psychiatrii. Członek Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego oraz Rady Naukowej (MSM) Krajowego Centrum ds. AIDS.

258 Michal Pozdal

Michał Pozdał – psychoterapeuta, seksuolog. Wykładowca Uniwersytetu SWPS. Założyciel Instytutu Psychoterapii i Seksuologii w Katowicach, autor książki „Męskie sprawy. Życie, seks i cała reszta”. Ekspert akcji Sexedpl.

Obejrzyj webinar „Seks zaczyna się w głowie”

Słowo na „s” często budzi kontrowersje, jest tematem tabu, a mówienie o nim sprawia wiele problemów. Seks. Jak nasze wczesne doświadczenia wpływają na poczucie bliskości i seksualności? W jaki sposób rozmawiać z partnerem lub partnerką o swoich potrzebach seksualnych? Co seksuolodzy myślą tak naprawdę o masturbacji? Jaka jest różnica pomiędzy seksualnością, seksualizacją, a edukacją seksualną? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psychoterapeutką i seksuolożką Aleksandrą Żyłkowską.

„Seks zaczyna się w głowie”

Cykl tematyczny: Sierpień 2019
Hasło miesiąca: Seks
  • https://podcasts.apple.com/gb/podcast/seks-zazdro%C5%9B%C4%87-i-zdrada-dynamika-zwi%C4%85zk%C3%B3w-mi%C5%82osnych/id1437994794?i=1000421947915
  • https://open.spotify.com/episode/0o2mLtek4z3C0BHXz7QXNi
  • https://soundcloud.com/swpspl/seks-zazdrosc-i-zdrada-dynamika-zwiazkow-milosnych-michal-pozdal
  • https://lite.lstn.link/audiobook/f761e489-ba8f-44d4-a89e-6ca9bb19e0fb?shareSource=details&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Każda kultura, kraj czy środowisko ma własne wzorce i normy dotyczące seksualności. Łączy je jednak to, że seks stał się towarem i jesteśmy nim bombardowani za pośrednictwem różnych mediów. W mediach społecznościowych i portalach randkowych rośnie liczba pokus, na które są narażeni partnerzy. Wielu z nas napotyka kłopoty w sferze seksualnej i nie zawsze wie, jak radzić sobie w związku z zazdrością czy doświadczeniem zdrady. Czy „nie ma miłości bez zazdrości”? Skąd się biorą zazdrośnicy? Dlaczego jesteśmy niewierni? Co uważamy za zdradę i jakie funkcje może ona mieć? Jak pary radzą sobie po zdradzie? Skąd mogą się brać frustracje w sferze seksualnej? Czy związek ma zaspokoić wszystkie nasze potrzeby? Na te i inne pytania odpowiada Michał Pozdał – psychoterapeuta i seksuolog z Uniwersytetu SWPS.

Bezpieczeństwo w miłości

Seks to więcej niż reprodukcja, więcej niż budowanie więzi i więcej niż przyjemność – niestety często o tym zapominamy. Wielu osobom trudno się odnaleźć w świecie uczuć, a co dopiero otwarcie rozmawiać o seksie – szczególnie w Polsce. Warto wiedzieć, że na to, jak tworzymy związki w dorosłym życiu, jak jesteśmy zazdrośni, czy zdradzamy, jak radzimy sobie w sferze intymnej – wpływają nasze wczesnodziecięce relacje z opiekunami. Jeśli matka zaspokajała potrzeby dziecka i nie warunkowała swojej miłości, wytworzyła się odpowiednia więź, czyli bezpieczny styl przywiązania. Jako dorosła osoba to dziecko jest więc przekonane, że zasługuje na miłość, że jest godne tego, by ktoś się o nie zatroszczył i dobrze radzi sobie w relacjach miłosnych. Z jakimi kłopotami w związkach zmaga się osoba, u której rozwinął się ambiwalentny lub, co gorsza, unikający styl przywiązania?

 

Prelegent

258 michal pozdal2

Michał Pozdał – psychoterapeuta, seksuolog. Wykładowca Uniwersytetu SWPS. Założyciel Instytutu Psychoterapii i Seksuologii w Katowicach, autor książki „Męskie sprawy. Życie, seks i cała reszta”. Ekspert akcji Sexedpl.

Obejrzyj webinar „Seks zaczyna się w głowie”

Słowo na „s” często budzi kontrowersje, jest tematem tabu, a mówienie o nim sprawia wiele problemów. Seks. Jak nasze wczesne doświadczenia wpływają na poczucie bliskości i seksualności? W jaki sposób rozmawiać z partnerem lub partnerką o swoich potrzebach seksualnych? Co seksuolodzy myślą tak naprawdę o masturbacji? Jaka jest różnica pomiędzy seksualnością, seksualizacją, a edukacją seksualną? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psychoterapeutką i seksuolożką Aleksandrą Żyłkowską.

„Seks zaczyna się w głowie”

Cykl tematyczny: Lipiec 2019
Hasło miesiąca: Lęk
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/najwi%C4%99ksze-l%C4%99ki-czas%C3%B3w-cyfrowej-rewolucji-cyfrowej/id1437994794?i=1000443314403
  • https://open.spotify.com/episode/4sZ8do3mP6Rxu1yZGKiH6H
  • https://soundcloud.com/swpspl/kus-mpt-wroc-2018-najwieksze-leki-czasow-cyfrowej-rewolucji-ex
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/55959371-199d-488f-9bb4-c3072a884a4f?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Komunikacja online, relacje w świecie wirtualnym, roboty w roli pracowników, autonomiczne auta, technizacja codzienności. Czy mamy się czego bać? Jakich zmian powinniśmy się obawiać i dlaczego, a jakie będą nam służyły? W jakim kierunku podąża cyfrowa rewolucja? Jak internet wpływa na naszą moralność? Czy relacje międzyludzkie „w realu” staną się równie powierzchowne jak w social mediach? Dlaczego naszą epokę charakteryzuje niepewność? O lęku w czasach cyfrowej rewolucji opowiada dr Jakub Kuś – psycholog nowych technologii z Uniwersytetu SWPS.

Zachwyt, ufność i… lęk

Już w XIX wieku ludzie doświadczali skutków rewolucji przemysłowej: stechnicyzowania i przyspieszenia produkcji przemysłowej, zmian w sposobach podróżowania i komunikowania się. Wynalazki takie jak kolej żelazna, radio czy fotografia budziły lęk i nostalgię za czasami sprzed ich pojawienia się. Czy to nie brzmi znajomo?

Wzrost znaczenia nowych technologii w ciągu ostatnich trzech dekad określa się mianem jednej z najbardziej dynamicznych rewolucji, jakich doświadczyła ludzkość. Manuel Castells, wybitny hiszpański socjolog, twierdzi, że jest to zmiana, której konsekwencje nieodwracalnie przemienią ludzkość i relacje społeczne w stopniu wcześniej niewyobrażalnym. Psychologia, socjologia czy filozofia już od wielu lat stawiają pytania o to, w jakim kierunku zmierzamy w kontekście rozwoju nowych technologii. Czy roboty przejmą naszą pracę, a sztuczna inteligencja zagrozi naszemu intelektowi? Czy roboty rozwiną się do tego stopnia, że zaczną potencjalnie zagrażać nam, ich twórcom? Czy płytkość relacji tworzonych w social mediach czy aplikacjach randkowych nieodwracalnie zmieni nasze życie społeczne i prywatne?

 

Prelegent

258 Jakub Jus

dr Jakub Kuś – doktor psychologii. Interesuje się m.in. wpływem nowych technologii na funkcjonowanie człowieka i relacje międzyludzkie. W ostatnim czasie prowadzi badania nad przemianami w samowiedzy człowieka pod wpływem dokonanej autoprezentacji oraz nad sposobami walki z rozproszeniem odpowiedzialności w internecie. Na Uniwersytecie SWPS prowadzi zajęcia z zakresu psychologii nowych technologii, psychometrii, metodologii badań psychologicznych oraz krytycznego myślenia.

Obejrzyj webinar „Lęk – życiodajna emocja”

Lęk to towarzyszący nam na co dzień stan emocjonalny. Pojawia się w reakcji na stresujące sytuacje, jak egzamin, występ publiczny albo kiedy czujemy niebezpieczeństwo ze strony innych. Jest więc bardzo potrzebny i spełnia w naszym życiu ważną funkcję. Co robić, kiedy lęk przejmuje nad nami kontrolę? Jak go przełamywać? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką dr Ewą Pragłowską.

„Lęk – życiodajna emocja”

Cykl tematyczny: Lipiec 2019
Hasło miesiąca: Lęk
  • https://podcasts.apple.com/gb/podcast/d%C3%B3%C5%82-czy-depresja-zaburzenia-l%C4%99kowe-i-nastroju-w-okresie/id1437994794?i=1000423311754
  • https://open.spotify.com/episode/49Y1v5ajRmf8MGbaudPZb8
  • https://soundcloud.com/swpspl/dol-czy-depresja-zaburzenia-lekowe-i-nastroju-w-okresie-dorastania-michal-pozdal/likes
  • https://lectonapp.com/audiobook/ef51ece4-db4c-4e9c-abd4-dbad8d5776e1

Okres dojrzewania wielu z nas wspomina – nie bez powodu – jako wyjątkowo trudny. Nic dziwnego – to ten etap życia, w którym nasz mózg, ciało, psychika oraz postawy się przeobrażają. Nastolatki mają różne trudności, burzę hormonów, huśtawki nastrojów, buntują się. Te stany wiążą się często z dużą złością, lękiem czy przygnębieniem. Jakie są najczęstsze problemy natury psychicznej u młodzieży? Jak odróżnić obniżenie nastroju, chandrę i zniechęcenie od depresji? Dlaczego jednym z głównych zaburzeń lękowych wśród młodzieży jest lęk uogólniony oraz dysmorfofobia, czyli nadmierne zainteresowanie rzekomym defektem swojego wyglądu? Jak w takich przypadkach powinna wyglądać adekwatna opieka rodzica? Zapraszamy do wysłuchania wykładu Michała Pozdała – psychoterapeuty z Uniwersytetu SWPS.

Lęki „okresu burzy i naporu”

Raport „Polityki” z 2012 r. mówi, że co dziesiąty młody Polak przeżywa problemy wymagające interwencji psychologa albo psychiatry. Najczęściej nastolatki cierpią na zaburzenia nastroju i zaburzenia lękowe: lęk uogólniony, natręctwa, fobie czy zespół stresu pourazowego. Lęki głównie odnoszą się do tego, co może się niedługo wydarzyć, dotyczą bezpieczeństwa swojego i bliskich, objawiają się zmęczeniem, irytacją, napinaniem mięśni, bólami psychosomatycznymi czy niemożnością zrelaksowania się. Szczególną formą lęku występującą u dzisiejszych nastolatków jest dysmorfofobia, czyli nadmierne zainteresowanie rzekomym defektem swojego wyglądu, który wywołuje w młodej osobie wiele cierpienia i znacznie zaburza jej funkcjonowanie społeczne. Wszystko przez m.in. mit szczęścia i sukcesu zakotwiczony we współczesnej kulturze. Jak zauważają dziś psychoterapeuci, te i inne zaburzenia nastoletniego „okresu burzy i naporu” są niestety często bagatelizowane przez rodziców i wychowawców…

 

Prelegent

258 michal pozdal2

Michał Pozdał – psychoterapeuta, seksuolog. Naukowo interesuje się ludzką seksualnością, we wszystkich jej aspektach, psychoterapią psychodynamiczną i systemową oraz kulturą masową. Jest założycielem Instytutu Psychoterapii i Seksuologii w Katowicach. Pracuje z osobami oraz parami doświadczającymi trudności w życiu seksualnym. Od kilku lat prowadzi spotkania psychologiczne w ramach projektu Strefa Młodzieży Uniwersytetu SWPS. Jest współautorem książki „Męskie sprawy” (2016) poświęconej m.in. kryzysowi męskości.

Obejrzyj webinar „Lęk – życiodajna emocja”

Lęk to towarzyszący nam na co dzień stan emocjonalny. Pojawia się w reakcji na stresujące sytuacje, jak egzamin, występ publiczny albo kiedy czujemy niebezpieczeństwo ze strony innych. Jest więc bardzo potrzebny i spełnia w naszym życiu ważną funkcję. Co robić, kiedy lęk przejmuje nad nami kontrolę? Jak go przełamywać? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką dr Ewą Pragłowską.

„Lęk – życiodajna emocja”

Cykl tematyczny: Czerwiec 2019
Hasło miesiąca: Złość
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/z%C5%82o%C5%9B%C4%87-w-zwi%C4%85zku-dlaczego-jest-wa%C5%BCna-i-jak-j%C4%85-wykorzysta%C4%87/id1437994794?i=1000442940290
  • https://open.spotify.com/episode/2CDJU66TQzWkkusckqS7Y5
  • https://soundcloud.com/swpspl/zlosc-w-zwiazku-dlaczego-jest-wazna-i-jak-ja-wykorzystac-aleksandra-zylkowska
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/9bd7a002-855e-4d41-975f-b4f4606bf2c3?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Złość jest emocją konstruktywną, dzięki niej pokazujemy własne granice i to, że na coś zgodzić się nie możemy. Złość jest więc dobra i o jej przyczynach naszej drugiej połówce powinniśmy powiedzieć. Jeśli chcemy nią partnerowi/partnerce po prostu zrobić przykrość – to już jest agresja. Z jakich powodów powstają niepotrzebne konflikty? Jaka jest siła słownej agresji? Czy istnieje przepis na dobrą kłótnię? Co ona w ogóle oznacza? Jak ważne jest co dla nas, a co dla naszego partnera/partnerki oznacza bycie w związku, bycie żoną/mężem? Jak być blisko siebie, pozostawiając miejsce na własną autonomię? Dlaczego zapominamy, że druga osoba ma swoje potrzeby – inne od naszych? Na te i inne pytania odpowiada podczas wykładu mgr Aleksandra ŻyłkowskaUniwersytetu SWPS.

Pułapki systemu rodzinnego

Nasze związki się zmieniają i zmieniamy się w nich my. O tym, jak je tworzymy i kogo wybieramy decyduje to, jak zostaliśmy wychowani, jakie przekazy międzypokoleniowe i mity (np. że „mężczyzna musi dużo zarabiać” albo „mężczyźni zdradzają”) przyjęliśmy od naszych rodziców. To ich postawy i system zasad obecny w naszej rodzinie daje podwaliny do naszego działania, funkcjonowania, sposobu porozumiewania się i komunikacji. Później te wzorce w swoim dorosłym życiu powielamy. Jak je poznać i co zrobić, by nie stanowiły dla naszego związku balastu?

 

Prelegentka

258 aleksandra zylkowska

mgr Aleksandra Żyłkowska – psycholog, psychoterapeuta, seksuolog. Wiceprezes i współzałożyciel Stowarzyszenia Centrum Psychoedukacji i Rozwoju. Prowadzi własną działalność gospodarczą, w której zajmuje się praktyką kliniczną i psychoedukacyjną. Pracuje na Uniwersytecie Humanistycznospołecznym SWPS, gdzie prowadzi warsztaty, wykłady dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz studentów. Współpracuje z Instytutem Psychoterapii i Seksuologii w Katowicach. Ukończyła specjalizacje z seksuologii klinicznej na podyplomowych studiach seksuologia kliniczna na Uniwersytecie SWPS w Katowicach. Jest w trakcie czteroletniego Kursu Systemowej Terapii Rodzin w Ośrodku Psychoterapii w Krakowie. Kurs posiada rekomendację Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Zgodnie z wymogami Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, swoją pracę poddaje stałej superwizji u osób posiadających tytuł superwizora PTP oraz PTS. Prywatnie miłośniczka podróży backpackerskich, od lat zauroczona Skandynawią.

Obejrzyj webinar „Lęk – życiodajna emocja”

Lęk to towarzyszący nam na co dzień stan emocjonalny. Pojawia się w reakcji na stresujące sytuacje, jak egzamin, występ publiczny albo kiedy czujemy niebezpieczeństwo ze strony innych. Jest więc bardzo potrzebny i spełnia w naszym życiu ważną funkcję. Co robić, kiedy lęk przejmuje nad nami kontrolę? Jak go przełamywać? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką dr Ewą Pragłowską.

„Lęk – życiodajna emocja”

Cykl tematyczny: Lipiec 2019
Hasło miesiąca: Lęk

Lęk pozwala nam trwać i wbrew pozorom, zapewnia bezpieczeństwo. Bez niego nie mielibyśmy odruchu hamowania w rozpędzonych samochodach czy instynktu szukania bezpiecznych tras podczas wspinaczki. Lęk może być więc strażnikiem i drogowskazem. Jednak gdy wymyka się spod kontroli, utrudnia podejmowanie decyzji, a w codzienność wprowadza ciągłą walkę z niewidzialnym wrogiem. 

Lęk jest wszechobecny i nieunikniony. Problem zaczyna się wtedy, gdy lęk staje się nie do zniesienia i utrudnia funkcjonowanie. Różnego typu zaburzenia lękowe należą do najczęstszych problemów psychicznych. Szacuje się, że cierpi na nie ok. 25 proc. ludzi.

O źródłach zaburzeń lękowych, sposobach ich rozpoznawania oraz rekomendowanym procesie leczenia opowiada Agnieszka Gostyńska, psychoterapeutka z Kliniki Uniwersytetu SWPS.

Lęk ma wiele odcieni. Zawsze dotyczy przyszłości, tego, co może, choć wcale nie musi, się stać. Sprawia, że przestajemy racjonalnie oceniać sytuację i wyciągać logiczne wnioski. Margaret Thatcher mówiła, że 90 proc. naszych zmartwień dotyczy spraw, które nigdy się nie zdarzą. Każdy z nas się czegoś boi – śmierci, latania samolotem, pająków, utraty pracy. Lęk czasem popycha nas do działania, a czasem podpowiada, żeby się wycofać, zrezygnować.

Nie taki lęk straszny

Często w potocznym rozumieniu myli się lęk ze strachem. Strach jest normalną fizjologiczną reakcją na zagrożenie. Od lęku różni się głównie tym, że jest proporcjonalny w stosunku do niebezpieczeństwa. Gdy się boimy, nasz organizm mobilizuje się do walki lub ucieczki. Serce bije szybciej, oddech jest szybszy i płytszy, rozszerzają się źrenice (stąd powiedzenie „strach ma wielkie oczy”), a we krwi rośnie poziom glukozy, która jest dla organizmu paliwem. Ludzie, którzy przeżyli sytuację bezpośredniego zagrożenia życia – wypadek, napad, pościg – dobrze znają to doświadczenie. Wspominają później, że choć nigdy nie byli specjalnie wysportowani, gonieni, uciekali szybciej, niż przypuszczali. To strach ich mobilizował i dodawał siły.

Dwóch amerykańskich psychologów, Yerkes i Dodson, odkryli, że zbyt silny lęk paraliżuje zachowanie, ale lęk o umiarkowanym natężeniu działa motywująco. Taki lęk dodaje nam energii, żeby osiągnąć szczyty. Już duński filozof Kierkegaard pisał, że „lęk nie tylko paraliżuje, lecz także zawiera nieskończoność możliwości, która stanowi motor ludzkiego rozwoju”. Lęk jest więc nam potrzebny, ale tylko wtedy, gdy nie jest nadmierny ani długotrwały. Jednak gdy staje się nieproporcjonalny do zagrożenia, sprawia, że przestajemy myśleć racjonalnie. Wtedy zamiast mobilizować nas, utrudnia szukanie rozwiązań, dezorganizuje zachowanie.

Po czym poznać zaburzenia lękowe?

Zdarza się jednak, że uczucie lęku pojawia się również w sytuacjach pozornie niezagrażających. Może mieć postać lęku napadowego, uogólnionego lub specyficznego, zwanego fobią. Choć otoczenie uważa obawy za nieuzasadnione czy wręcz absurdalne, osoba doświadczająca ich ma poczucie ogromnego cierpienia. Psychiatrzy Łukasz Święcicki i Iwona Koszewska z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie w książce „Nie bój się lęku” opisują historię pacjentki z zaburzeniami lękowymi uogólnionymi. „Wszystko się zmieniło, kiedy wyszłam za mąż. Zaczęłam wyobrażać sobie różne scenariusze. Jeśli mąż nie wracał z pracy dokładnie o tej samej porze, od razu myślałam o wypadku. Zdawało mi się, że w każdym piśmie, które biorę do ręki, opisują takie sytuacje. Takie, że żona czeka, a mąż leży przygnieciony przez wrak samochodu. Tłumaczyłam sobie, że to głupota, że przecież wcale nie musi tak być, ale było mi z tym coraz trudniej. A potem zaczęły się różne dolegliwości: bóle serca, słabość, duszność”.

Zgodnie z kryteriami Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (ICD-10) zaburzenia lękowe rozpoznajemy wówczas, gdy osoba ma subiektywne odczucie utraty kontroli nad emocjami, a objawom o naturze psychopatologicznej zaczynają towarzyszyć liczne objawy somatyczne. Dzięki nim nasze ciało podpowiada nam, że coś jest nie tak. Mogą pojawić się bóle głowy, bóle w klatce piersiowej, problemy ze snem, bóle brzucha, biegunki, kaszel czy trudności ze złapaniem oddechu. Im tych dolegliwości jest więcej, tym większy dyskomfort powodują. Lęk doskonale maskuje się pod postacią chorób somatycznych, dlatego najczęściej zanim ludzie trafią do psychiatry, wędrują od lekarza do lekarza, robiąc liczne badania i podejmując bezskuteczne kuracje.

Im większe w człowieku wewnętrzne rozbicie, poczucie własnej słabości, niepewności i lęku, tym większa tęsknota za czymś, co go z powrotem scali, da pewność i wiarę w siebie. (Antoni Kępiński)


Historia lęku

Historia lęku to tak naprawdę historia rozwoju ludzkości. Analiza aktualnych lęków pozwala stworzyć portret współczesnego społeczeństwa. Dziś boimy się przede wszystkim kryzysu ekonomicznego, podwyżki cen benzyny, terroryzmu, ale też raka czy świńskiej grypy. Media bombardując nas informacjami o katastrofach, wypadkach i kryzysie sprawiają, że boimy się jeszcze bardziej. Są jednak lęki, które towarzyszą nam niezależnie od tego, co dzieje się dookoła. Jednym z nich jest lęk przed samotnością. Paradoksalnie często towarzyszy mu lęk przed bliskością. Nadmierna obawa przed porzuceniem sprawia, że niektórzy w ogóle nie decydują się na bliski związek. Inni, będąc w pozornie udanym związku, zadręczają się myślami z serii „co by było gdyby”. Jeżeli taka sytuacja się powtarza i mamy poczucie, że sami nie wyrwiemy się z błędnego koła obaw, domysłów i czarnych myśli, warto pomyśleć o leczeniu.

Jola marzyła o tym, by być „z dobrym mężczyzną”. Jej problem polegał na tym, że każdy mężczyzna, który się nią zainteresował, wydawał jej się też interesujący. Drobne koleżeńskie gesty odbierała jako wyrazy silniejszego zainteresowania sobą – bo wszystko, co było inne niż „nijakość zachowań ojca wobec matki” wydawało jej się zapowiedzią przyszłego związku. Nikt z otoczenia Joli nie wiedział, że momentami jest najszczęśliwszą osobą na świecie, a potem zamyka się w swoim nieszczęściu. Wzbudzane przez nią samą oczekiwania przynosiły olbrzymią radość. Jednak miejsce radości bardzo szybko zajmowało rozczarowanie, gdy któryś z kolegów zaczynał opowiadać o swojej dziewczynie i oczekiwał od Joli rady na rozwiązanie trudnej sytuacji.

Jak mogą potoczyć się losy Joli? Czy jest ona zdana na pozostawanie w ciągłym kręgu uniesień i rozczarowań? Czy może „znienawidzi” mężczyzn – trochę „za matkę” i pozostanie w roli singla? Czy może jest szansa na weryfikację wzorca relacji, w jaki wchodzi z mężczyznami, których spotyka w swoim życiu? Może też wybierze ona lojalność wobec matki i pozostanie przy niej, by ochronić ją przed pustką i samotnością, jaka istnieje w jej związku?

Czy psychoterapia może mi pomóc?

Metodą z wyboru w leczeniu zaburzeń lękowych jest psychoterapia łączona z farmakoterapią. Często jest tak, że lęk to tylko „czubek góry lodowej”, a pod nim czają się nierozwiązane sprawy i przeszłe traumy. Potrzeba czasu, żeby się z nimi uporać, ale dzięki terapii możemy wreszcie spojrzeć na siebie i świat inaczej, bo bez lęku. Psychoterapia jest procesem długotrwałym i wymagającym zaangażowania ze strony klienta; żeby mogła się w ogóle zacząć, często należy podjąć farmakoterapię. Proces leczenia polega na wypracowaniu indywidualnych metod radzenia sobie z lękiem. To proces długotrwały, ale skuteczny i znacznie zmniejsza ryzyko nawrotów. Woody Allen mówił, że śmiech, to jedyny sposób, by oswoić lęk przed śmiercią. Czasami lęk jest jednak tak silny, długotrwały i męczący, że sprawia, że tracimy dystans do samych siebie, a nawet poczucie rzeczywistości.

Nie pomogą wtedy żarty najbliższych, dodawanie otuchy czy próby przemówienia do rozsądku. Błędne koło lęku polega na tym, że nawet gdy pozornie się niczego nie boimy, pojawia się obawa, że lęk kiedyś wróci. Gdy jest dobrze, wyobrażamy sobie najgorsze – chorobę, wypadek, śmierć. Są ludzie, którzy latami żyją w lęku przed śmiercią – własną lub najbliższych. Codziennie od nowa w wyobraźni wyświetlają sobie obrazy katastrof, wypadków czy pożarów z sobą i swoją rodziną w roli głównej. Kiedy lęk rośnie do takich rozmiarów, że utrudnia normalne funkcjonowanie, warto zdecydować się na wizytę u psychoterapeuty lub psychiatry.

258 agnieszka gostynska

Agnieszka Gostyńska – specjalista psycholog kliniczny, psychoterapeuta, ekspert Kliniki Uniwersytetu SWPS. Ukończyła kompleksowe szkolenie z zakresu terapii ericksonowskiej, Podyplomowy Kurs Psychoterapii organizowany przez Polski Instytut Ericksonowski atestowany przez Sekcję Naukową Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. W 2015 r. ukończyła specjalizację z psychologii klinicznej zakończoną egzaminem państwowym (Dyplom numer WLP 0034). Pracuje w Wojewódzkim Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych „Dziekanka” w Gnieźnie. Doświadczenie zawodowe zdobyła pracując w Poradniach Zdrowia Psychicznego i Poradni Leczenia Uzależnień i Współuzależnienia. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Psychologicznego i Sekcji Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Obejrzyj webinar „Lęk – życiodajna emocja”

Lęk to towarzyszący nam na co dzień stan emocjonalny. Pojawia się w reakcji na stresujące sytuacje, jak egzamin, występ publiczny albo kiedy czujemy niebezpieczeństwo ze strony innych. Jest więc bardzo potrzebny i spełnia w naszym życiu ważną funkcję. Co robić, kiedy lęk przejmuje nad nami kontrolę? Jak go przełamywać? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką dr Ewą Pragłowską.

„Lęk – życiodajna emocja”

Cykl tematyczny: Czerwiec 2019
Hasło miesiąca: Złość
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/z%C5%82o%C5%9B%C4%87-nastolatk%C3%B3w-emocjonalne-tornado-i-remont-w-m%C3%B3zgu/id1437994794?i=1000442066363
  • https://open.spotify.com/episode/3unJX7qtdouGJ6dreKksly
  • https://soundcloud.com/swpspl/zlosc-nastolatkow-emocjonalne-tornado-i-remont-w-mozgu-katarzyna-kaniecka
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/fa0f3121-f718-4209-8dce-1a040d67750f?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Wcześniej potrzebował naszej pomocy, okazywał uczucia, a nagle staje się osobą, która się oddala i mówi: „nie rozumiesz mnie, nie chcę z tobą rozmawiać”. Okres nastoletni może być bardzo trudnym czasem, zarówno dla rodziców, jak i dziecka, ale, jak się okazuje, postawy nastolatków nie są skierowane przeciwko dorosłym, lecz są wynikiem zmian, jakie zachodzą w ich organizmach, a szczególnie w mózgu. Które jego części odpowiadają za dane zachowania? Dlaczego warto pomóc nastolatkowi w zrozumieniu i oswojeniu jego własnych emocji? Co może być pod spodem złości, lęku, smutku czy strachu okazywanych przez niego? Jak uczyć dzieci, że złość i inne emocje są dobre i akceptowalne? Co to jest empatyczna postawa rodzica i jak może pomóc? Mówi o tym podczas swojego wykładu psycholog i pedagog Katarzyna Kaniecka.

Remont – Ostrożnie!

Po szóstym roku życia dziecko wydaje się już bardziej stabilne emocjonalnie, mniej impulsywne i lepiej radzi sobie z regulacją i wyrażaniem swoich emocji, niż wtedy, kiedy miało dwa czy trzy lata. Skąd więc porównywalny w swojej sile powrót w okresie nastoletnim do chwiejnej wczesnodziecięcej przeszłości? Niedawno okazało się, że nastolatki na nowo przechodzą podobnie intensywną przebudowę mózgu jak maluchy w okresie poniemowlęcym. Kora mózgowa starszego dziecka, czyli „centralna jednostka zarządzająca” – mimo że jest bardziej uporządkowana niż u dwu- czy czterolatka – wciąż pozostaje jednak niedojrzała. To właśnie ona odpowiada za, na przykład, przewidywanie konsekwencji swoich działań, kojarzenie faktów, myślenie abstrakcyjne, ocenę ryzyka, umiejętność racjonalnego podejmowania decyzji czy empatię. Nie dziwi więc, że właśnie z tymi aspekami nastolatkowie mają najwięcej problemów. Co jeszcze leży u podłoża ich specyficznego, buntowniczego zachowania?

 

Prelegent

258 Katarzyna Kaniecka

Katarzyna Kaniecka – psycholog i pedagog, współpracuje z Kliniką Uniwersytetu SWPS Rodzina – Para – Jednostka w Poznaniu, prowadzi psychoterapię nastolatków i osób dorosłych. Przygotowuje się do uzyskania certyfikatu analityka transakcyjnego w zakresie psychoterapii. Ważne obszary jej działalności to: wspieranie młodzieży w obszarze budowania autonomii i adekwatnej samooceny, rozwijania samoświadomości emocjonalnej, praca z pacjentami z zaburzeniami odżywiania oraz rozwijanie konstruktywnych relacji pomiędzy dziećmi i rodzicami.

Obejrzyj webinar „Lęk – życiodajna emocja”

Lęk to towarzyszący nam na co dzień stan emocjonalny. Pojawia się w reakcji na stresujące sytuacje, jak egzamin, występ publiczny albo kiedy czujemy niebezpieczeństwo ze strony innych. Jest więc bardzo potrzebny i spełnia w naszym życiu ważną funkcję. Co robić, kiedy lęk przejmuje nad nami kontrolę? Jak go przełamywać? Psycholog Joanna Gutral rozmawia o tym z psycholożką i psychoterapeutką dr Ewą Pragłowską.

„Lęk – życiodajna emocja”

Cykl tematyczny: Czerwiec 2019
Hasło miesiąca: Złość

Nasze małe dziecko zalewa się łzami, krzyczy: „Nie”, złości się, nie słucha naszych próśb. Nastolatek nie jest posłuszny, chodzi swoimi drogami, byle błahostka wywołuje w domu kłótnię. Zaczynamy się zastanawiać, co zrobiliśmy nie tak, obwiniamy się, że odnosimy porażkę wychowawczą, jesteśmy sfrustrowani. Chcielibyśmy przeciąć tę rodzinną udrękę. Jakie zachowania u dzieci można uznać za normę? Czy złoszczące się i stawiające opór dziecko jest niewychowane? Jak złość maskuje inne przeżywane przez dziecko emocje? Jak radzić sobie z buntującym się nastolatkiem, a jak z buntującym się najmłodszym? Rozmawiamy o tym z Izabelą Bancewicz-Mikulewicz – psychologiem dziecięcym z Uniwersytetu SWPS.

Marta Januszkiewicz: Jak złość może się objawiać u dzieci?

Izabela Bancewicz-Mikulewicz: Ekspresja złości u dzieci może być bardzo różna. Od takiej, jaką najczęściej spotykamy – i która nas, dorosłych, najbardziej aktywizuje – czyli od wybuchów złości, agresji i drażliwość dziecka, po złość, która może przyjmować odmienną postać, równie groźną – czyli smutek. Musimy więc być bardzo czujni. Zwykle rodziców najbardziej niepokoi to, że dziecko jest nadekspresywne. Ale mnie niepokoją też dzieci, które złości nie okazują wprost – bo się nadmiernie kontrolują, są bardzo uważne na to, co można, a czego nie, mają mocno zinternalizowane normy społeczne. To może uśpić naszą czujność. Maskowana złość może się objawiać na przykład bólami głowy czy brzucha. W swojej pracy terapeutycznej zdarza mi się zajmować dzieckiem, które pozornie nie sprawia żadnych trudności, zawsze słucha. I powstaje pytanie – czy to dziecko się nigdy na nic nie złości, czy ono sobie na tę złość – z różnych podwodów – nie pozwala?

Myślę, że my, dorośli, mamy małą otwartość na złość dziecka, kojarzy nam się ona z naszą bezradnością – sądzimy, że jeśli dziecko się złości, to my coś zrobiliśmy źle. Że może jesteśmy za mało sprawni jako rodzice i wychowawcy, bo nie okiełzaliśmy złości swojego dziecka. A tymczasem złość jest po prostu emocją, przeżywa ją każdy z nas, a nie każdy z nas pozwala sobie na jej ekspresję.

A co robić, kiedy małe dziecko na każdą naszą prośbę reaguje jednym słowem: „Nie”, stawia opór, płacze, złości się, krzyczy. To nas bardzo martwi, jesteśmy bezradni. Zastanawiamy się, czy to nie tzw. bunt dwulatka, trzylatka...

Często przychodzą do mnie rodzice i opowiadają o zachowaniach dziecka, które ja określam jako szeroko rozumianą normę. Bunt dwu- czy trzylatka jest absolutną normą. A rodzice często próbują pracować z dzieckiem na zapas. Boją się ustąpić trzylatkowi, starają się być bardzo konsekwentni, bo obawiają się, że jeśli to zrobią, to wychowają dziecko bez granic, które w przyszłości będzie swoim uporem zdobywać i realizować wszystkie swoje pragnienia. Tymczasem może się okazać, że ustępliwość wobec dziecka – i nie mówię o nadmiernej ulęgłości czy o dawaniu dziecku czegoś, czego nie mamy ochoty mu dać – nie musi być zła. Ustępujmy umiejętnie, nic się wtedy nie stanie, a w ten sposób też uczymy dziecka ustępliwości. Zawsze przyglądam się, czy nie mam do czynienia z buntem trzylatka i upartym rodzicem (wtedy nikt nie chce ustąpić), czy na pewno rodzic jest konsekwentny, czy nie zamieniło się to w upór. To bardzo częsty przedmiot mojej pracy terapeutycznej.

W przypadku złości trzeba się głębiej przyjrzeć, skąd tej złości w dziecku tak wiele, z czego to wynika, czy ekspresja złości to nie tylko to, co widzimy na pierwszym planie.

 

Obiegowa opinia głosi, że dziecko stawiające opór, złoszczące się jest niewychowane.

Dobrze wychowane dziecko wyraża swoje potrzeby i złości się, to naturalne. W przypadku złości trzeba się głębiej przyjrzeć, skąd tej złości w dziecku tak wiele, z czego to wynika, czy jej ekspresja to nie tylko to, co widzimy na pierwszym planie. Z moich doświadczeń terapeutycznych wynika, że częściej złoszczą się dzieci, które są bardziej sztywne w myśleniu i zachowaniu, którym trudniej przyjąć perspektywę innej osoby. To dzieci, które złoszczą się, bo rzeczywistość nie wygląda tak, jakby tego chciały i tak, jakby to sobie zaplanowały. Moja praca polega wtedy na uczeniu dziecka i pomocy rodzinie – by rodzice nauczyli go większej elastyczności w myśleniu. To jest tak jak z przyjmowaniem jednej interpretacji, np. „ktoś zajechał mi drogę celowo” – wtedy złość będzie się we mnie dużo łatwiej uaktywniać i będzie jej więcej. Jeśli jednak będę potrafiła nadać różnym znaczeniom różne interpretacje, wtedy złości będzie trochę mniej, bo jestem mniej sfrustrowana. Więc jeśli dziecko łatwo się frustruje, to trzeba przyjrzeć się temu, jak ono interpretuje rzeczywistość.

Sposób myślenia i również zachowywania się dziecko nabywa w procesie wychowania od rodziców?

To złożony problem. Jednak nigdy nie jest za późno na rozwijanie pewnych umiejętności dziecka, a im jest młodsze, tym mamy większe możliwości i większą przestrzeń do terapii. Nie ukrywam, że praca z dzieckiem, to przede wszystkim praca z rodzicami. W gabinecie mają oni możliwość przyjrzenia się sobie, zmiany własnych nawyków i pracy nad sobą. Czasami okazuje się, że dziecko jest zestresowane, a może to wynikać z tego, że ma ono albo zbyt rygorystyczne granice, albo tych granic w ogóle nie ma – wtedy jest i zestresowane, i nadmiernie pobudzone, bo nie umie dokonywać wyborów i nie wie co jest dla niego dobre.

Często wiele od dziecka oczekujemy, a nam samym trudno się ze sobą dogadać i ze sobą współpracować. Koleżanka opowiadała mi, jak rodzice ósmoklasistów nie byli w stanie na zebraniu w szkole porozumieć się w sprawie cateringu na uroczystość zakończenia roku szkolnego. Skoro nam tak trudno ustąpić, to nie oczekujemy od dzieci, by dobrze i sprawnie radziły sobie z czymś, z czym my, dorośli, mamy trudności.

Przeczytaj także: Złość jest zła? To mit

Zestresowanie objawia się złością? Jak wtedy pomóc dziecku?

Może tak być. Jeśli dziecko jest nadmiernie zestresowane i okazuje nam złość, zadaniem osoby dorosłej jest pomoc dziecku w uspokojeniu się. Często obserwuję, że zamiast je uspokoić, niechcący jeszcze bardziej je frustrujemy. Musimy pamiętać, że moment takiego pobudzenia, to nie jest moment na karanie. Kara wymierzana w momencie pobudzenia, nasz gniew, obwinianie, zawstydzanie – tylko zwiększa u dziecka frustrację i poziom stresu. Bardzo często pytam rodziców: „A jak wy się uspokajacie, jakie macie sposoby na radzenie sobie z emocjami, ze stresem?”. I okazuje się, że ich w ogóle nie mają. Jak więc mają tego nauczyć dziecka? Pamiętajmy, że mamy pomóc dziecku nie w samokontrolowaniu się, lecz w samoregulacji.

Zdecydowanie nie zgadzam się z tezami, które mówią o pozostawianiu dziecka – zwłaszcza małego – samego, żeby się wypłakało. Jest to działanie niezwykle szkodliwe. Małe dziecko nie umie się uspokoić. Prawidłowym działaniem jest reagowanie na potrzeby dziecka.

 

Dziecko nie jest w stanie samo się uspokoić i to zresztą nie jest dla niego zdrowe...

Co do szkodliwości – są na ten temat różne teorie. Ale zdecydowanie nie zgadzam się z tezami, które mówią o pozostawianiu dziecka – zwłaszcza małego – samego, żeby się wypłakało. Jest to działanie niezwykle szkodliwe. Małe dziecko nie umie się uspokoić. Prawidłowym działaniem jest reagowanie na potrzeby dziecka – czyli jeżeli półroczne, roczne dziecko płacze, to ja muszę je ukoić. Żeby zbudowało z nami prawidłową, bezpieczną więź musimy dawać dziecku naszą adekwatną odpowiedź emocjonalną. Naszej pomocy przy samouspakajaniu się często potrzebują też dużo starsze dzieci, a my zakładamy, że dziecko powinno sobie z tym radzić samo.

Mówienie do niego „uspokój się” jest myśleniem życzeniowym. Nie uspokajajmy dziecka słowami, bo to działa odwrotnie. W stresie nie działa logiczne myślenie, dowodzenie przejmuje układ limbiczny i bywa, że to, co uspokaja, to dotyk, przytulenie, zaprowadzenie w miejsce, które jest pozbawione nadmiaru bodźców. Na jedno dziecko zadziała włączenie muzyki, na inne zapalnie świeczki zapachowej – musimy znaleźć sposób na nasze dziecko i wierzę w to, że na każde taki sposób istnieje, musimy go tylko aktywnie poszukiwać.

Jakie mogą być dla dziecka konsekwencje tego, że uspokajało się samo?

W późniejszym okresie życia dziecko może przestać okazywać swoje potrzeby, będzie miało też mniejszy wgląd w swoje emocje. Im bardziej my reagujemy na potrzeby dziecka, tym bardziej pokazujemy mu, że może mieć kontakt ze swoimi emocjami. Często obserwuję, że dziecko się złości, a w ogóle nie potrafi tej emocji nazywać, nie umie też odpowiedzieć na pytanie czego się boi, co go smuci. Mam w pracy terapeutycznej wielu chłopców w wieku szkolnym, którzy wstydzą się własnych lęków. Są lękliwi, ale nie pokazują tego. Łatwiej im pokazać tę emocję jako złość. Często złość to tak naprawdę ekspresja innej odczuwanej emocji. Wtedy uczę dziecko rozpoznawania jej, rozumienia emocji, w jakich sytuacjach się pojawiają.

Czy dziecko może być podenerwowane, poirytowane, bo jest po prostu głodne lub zmęczone fizycznie?

Bardzo dobre pytanie. Głód, zmęczenie, niewystarczająca ilość snu lub ruchu, hałas mogą generować w dziecku wysokie napięcie emocjalne. W takich sytuacjach bardzo łatwo o wybuch złości z błahego – z perspektywy osoby dorosłej – powodu. W profilaktyce samoregulacji jest więc bardzo ważne, żeby zadbać między innymi o odpowiednią ilość snu, właściwe odżywianie i dietę dla dziecka, właściwą ilość ruchu i ćwiczeń fizycznych.

Niestety bardzo często jesteśmy zbyt krytyczni wobec nastolatków. Konfrontujemy ich z ich słabością, nazywamy to, co widzimy, mówimy: „Jesteś uparty, krnąbrny, nikogo nie słuchasz”. A zapominamy, że nastolatek ma jeszcze małe możliwości radzenia sobie ze stresem. Miejmy do nich trochę większy dystans i więcej cierpliwości.

 

A w przypadku nastolatków – stany depresyjne czy tzw. „bunt nastolatka”, objawiający się złością i stawianiem oporu, to też nieświadome krycie innych emocji?

Może być tak, że depresja jest tłumioną złością – i może też być odwrotnie. Nastolatek, który jest bardzo agresywny, tak naprawdę często okazuje się osobą głęboko smutną i samotną. Pracowałam z chłopcem, który prowokował różne niebezpieczne sytuacje, zachęcał do konfrontacji osoby znacznie od niego silniejsze. Rozpędzał motor do wysokich obrotów, żeby prezentować się jako osoba agresywna, nonszalancka, silna. Tymczasem był bardzo smutny, depresyjny, miał fantazje, że ten motor zatrzyma się na pierwszym bloku. Te zachowania były więc maskowaniem smutku i depresji.

Niestety bardzo często jesteśmy zbyt krytyczni wobec nastolatków. Konfrontujemy ich z ich słabością, nazywamy to, co widzimy, mówimy: „Jesteś uparty, krnąbrny, nikogo nie słuchasz”. A zapominamy, że nastolatek ma jeszcze małe możliwości radzenia sobie ze stresem. Miejmy do nich trochę większy dystans i więcej cierpliwości. Od nastolatka zbyt wiele wymagamy, traktujemy go po partnersku, jak osobę dorosłą, która ma pełny wgląd w mechanizmy nim kierujące i próbujemy z nim logicznie rozmawiać. Tymczasem, tak jak młodsze dziecko, może mieć problem z samouspokojeniem się i wymagać naszej pomocy w zredukowaniu napięcia.

Złość jest więc tak naprawdę objawem smutku, lęku – twardą skorupą chroniącą wrażliwe, cierpiące wnętrze?

Często chłopcy mają trudność w przyznaniu się do przeżywanego lęku, co wynika z naszych norm społecznych. Oczekujemy od nich bycia silnymi i małej płaczliwości. Mam w terapii też chłopców, którym trudno się zidentyfikować z silnym, męskim, wymagającym tatą, bo są wrażliwi. Uczulam rodziców, że zarówno chłopiec, jak i dziewczynka mają prawo do przeżywania smutku i lęku. Często rodzice dostają ode mnie zalecenia terapeutyczne, by trochę więcej rozmawiali z dzieckiem i pokazywali mu, że w nich samych również występują różne emocje. Bardzo niedobrze jest, jeśli dziecko ma poczucie, że rodzic jest kimś, kto zawsze miał piątki, nie przeżywał żadnych niepowodzeń, że nic nigdy nie sprawia i nie sprawiało mu trudności. Bez tej wiedzy dziecku trudniej werbalizować własne niepowodzenia, a tym samym je przeżywać.

Jakie są metody radzenia sobie z nadmierną złością u dzieci, poza wspomnianymi rozmowami?

To zależy od tego, skąd ta złość się wzięła. Na pewno wskazana jest praca z ciałem, nauka relaksacji, uważności, oddechu, trening redukcji stresu, różne metody budowania świadomości siebie. Popularne dziś treningi mindfulness to bardzo dobra profilaktyka, bo dziecko, które ma większą świadomość siebie, które lepiej rozumie, skąd się biorą emocje i co to są za emocje, to dziecko, któremu dużo łatwiej jest się uspokoić. Czasem proszę rodziców, by ćwiczyli razem z dzieckiem, bo wiem, że oni też tego potrzebują.

Pokazanie rodzicom trudności dziecka może zmienić ich perspektywę patrzenia na problem. Jeśli zobaczą, że pewne zachowania nie wynikają ze złośliwości dziecka, że nie są jego intencją, a są trudnościami, u rodziców następuje zmiana, bo wobec tych zachowań zaczynają mieć znacznie większą wyrozumiałość i dystans.

 

Mówi się, że złość należy wyładować, rozładować.

Ważne jest, żeby ją rozładować, tylko róbmy to z uważnością na innych, nie raniąc ich, czyli w sposób konstruktywny. Teorie mówiące o rozładowaniu z poczuciem katharsis nie do końca działają tak, jak kiedyś opisywano w literaturze...

Czy pomocą w poradzeniu sobie z trudnymi emocjami będzie dla dziecka ruch fizyczny, „wybieganie się”?

To może być wspomagające, ale nie możemy oczekiwać, że fizyczne rozładowanie bez kontaktu z własnymi emocjami będzie do końca efektywne. U dzieci, które są aktywne, sport będzie bardzo pomocny, bo jest to konstruktywne rozładowywanie napięcia, ale pamiętajmy, że praca na emocjach jest równie ważna.

Jaką miałaby Pani radę dla rodzica małego dziecka czy nastolatka, w którym jest wiele trudnych emocji i w rezultacie ciężko z nim na co dzień obcować?

Wziąć głęboki oddech, nie dać się prowokować i nie dać się zaprosić do dyskusji. One niczego nie wnoszą, nie przekładają się na rozwiązanie konfliktu, a tylko generują u obu stron dodatkowe napięcie. Próbujmy rozmawiać nie w tym momencie, kiedy dzieje się coś złego, bo to nie jest moment na rozmowę. Pomyślmy za to o tym, co mogłoby nasze dziecko uspokoić i jak pomóc mu zredukować napięcie.

Często chcemy za wiele i tracimy bardzo dużo energii próbując zmienić zachowania dziecka, które mogą być uwarunkowane biologicznie i w ten sposób napędzamy w rodzinie stres i frustrację. Nigdy nie zaszkodzi więc porozmawiać ze specjalistą. Psycholog nie jest osobą, która ocenia czy krytykuje. Moją rolą jest zaobserwowanie pewnych mechanizmów, nazwanie ich, pomoc w znalezieniu właściwego rozwiązania. Pokazanie rodzicom trudności dziecka może zmienić ich perspektywę patrzenia na problem. Jeśli zobaczą, że pewne zachowania nie wynikają ze złośliwości dziecka, że nie są jego intencją, a są trudnościami, u rodziców następuje zmiana, bo wobec tych zachowań zaczynają mieć znacznie większą wyrozumiałość i dystans. To niezwykle korzystnie wpływa na cały system rodzinny i redukuje napięcie. Coraz częściej przychodzą do mnie rodzice, by jedynie się skonsultować i nie jest to złożona, długa terapia, mówią: „Proszę zobaczyć z zewnątrz, czy jest ok. Czy należy coś zmienić, może podsunie nam Pani jakiś pomysł?”. I to jest bardzo dobre.

258 Izabela Bancewicz

mgr Izabela Bancewicz-Mikulewicz – specjalista psychologii klinicznej. Pierwsze doświadczenia jako psycholog zdobywała w Dziennym Ośrodku Psychiatrii i Zaburzeń Mowy dla Dzieci i Młodzieży we Wrocławiu. Pracuje z dziećmi, młodzieżą i rodzinami. Od piętnastu lat prowadzi praktykę prywatną, konsultuje pacjentów Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego we Wrocławiu (oddział pediatrii, chirurgii onkologicznej i inne), Szpitala EMC. Dydaktycznie i naukowo współpracuje z Uniwersytetem Humanistycznospołecznym SWPS (zajęcia z psychopatologii dzieci i młodzieży, diagnozy psychologicznej dziecka na studiach dziennych i podyplomowych), występuje i bierze udział w sesjach plakatowych na konferencjach i kongresach. Prowadzi szkolenia dla fundacji i instytucji, realizuje projekty krajowe i zagraniczne (m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka). W 2014 roku zdała państwowy egzamin specjalizacyjny, uzyskując tytuł specjalisty psychologii klinicznej. Zajmuje się diagnozą i terapią dzieci i młodzieży, szkoleniami z zakresu szeroko rozumianej psychologii dziecka. Pracuje w Centrum Terapii MedMental.

Obejrzyj webinar „Złość – ważna i potrzebna emocja”

Pojawia się, kiedy ktoś nas zawiedzie, okłamie, wykorzysta, obrazi, stawi opór, wywrze presję. Złość jest emocją, która pozwala nam stawiać granice, wyrażać nasze potrzeby, mówić czego chcemy, a czego nie. Jak jej używać z korzyścią dla siebie? Jakie oblicza przybiera? Czym się różni złość od agresji? Przygotowaliśmy dla Was spotkanie online, na którym psycholog Joanna Gutral gości psycholog dr Elżbietę Zdankiewicz-Ścigałę.

„Rozwój osobisty – instrukcja obsługi”

Cykl tematyczny: Maj 2019
Hasło miesiąca: Miłość
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-komunikacja-schematy-i-oczekiwania-w-zwi%C4%85zku/id1437994794?i=1000440751802
  • https://open.spotify.com/episode/18AubLmOjzqYyhea7IRqdb
  • https://soundcloud.com/swpspl/mio-komunikacja-schematy-i-oczekiwania-w-zwizku-dr-katarzyna-waszyska-i-joanna-gutral
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/1ec5dc40-4548-4252-92f8-22cf3f0574aa?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

W Stanach Zjednoczonych rozpada się już co drugie małżeństwo, a badania GUS-u pokazują, że liczba rozwodów w Polsce z roku na rok rośnie. Jakie są najczęstsze błędy, jakie popełniamy w związkach? Dlaczego warto kryzysy rozwiązywać, a nie od siebie uciekać? Jak pielęgnować więź, kiedy „motyle w brzuchu” ulecą? Jakie pułapki zastawia na nas zakochanie? Na te i wiele innych pytań, które skutecznie pozwolą nam poznać tajniki dobrej relacji romantycznej, odpowiada psycholog i seksuolog kliniczny dr Katarzyna Waszyńska. Spotkanie online poprowadziła Joanna Gutral – psycholog z Uniwersytetu SWPS, założycielka portalu psychoedukacyjnego Zdrowa Głowa i kampanii społecznej „Mam Terapeutę”.

Złego dobre początki?

Na początku wszystko jest wspaniałe, patrzymy na siebie z zachwytem i uwielbieniem. W sposób wyidealizowany. W fazie ekscytacji i zauroczenia pojawia się pomysł, żeby być razem. Euforia bierze górę i zaczynamy np. razem mieszkać albo nawet planować ślub. Ale tak naprawdę – jeszcze się nie znamy… Nagle i niespodziewanie pojawiają się „rysy na szkle” – zauważamy w naszym partnerze/partnerce widzieć cechy, których wcześniej nie dostrzegaliśmy. A jeśli pewne negatywy były wiodczne, to szybko je pomijaliśmy lub bagatelizowaliśmy. Z czasem okazuje się, że partner nie do końca spełnia nasze oczekiwania i potrzeby, że różnimy się w bardzo wielu kwestiach. Myślimy „to chyba nie to”, a później – że do siebie nie pasujemy. Wszystko przez to, że na początku relacji nie do końca się nawzajem poznaliśmy, nie poznaliśmy zasad i ram naszego funkcjonowania, a konstruując związek powinniśmy to wszystko skonsultować.

To, że w wielu kwestiach się różnimy nie oznacza jednak, że nie możemy być razem. Dlatego rozmawiajmy o naszych potrzebach, przyzwyczajeniach i wypracowujmy wspólnie zasady, szczególnie co do sposobu rozwiązywania konfliktów. Dzielmy się swoimi emocjami, tym, co przeżywamy, mówmy o swoich oczekiwaniach – co do tej relacji i planów na przyszłość. Żeby druga osoba miała szanse nas poznać i żebyśmy wiedzieli, czy kiedy „chemia” opadnie, będziemy chcieli i umieli dzielić razem czas i zainteresowania, dążyć do wspólnych celów.

 

Prelegentki

258 Katarzyna Waszyńska

dr Katarzyna Waszyńska – psycholog, seksuolog kliniczny. Specjalista w zakresie terapii stresu pourazowego, doradca w problemach małżeńskich i rodzinnych, specjalista drugiego stopnia w zakresie edukacji seksualnej. Adiunkt w Zakładzie Promocji Zdrowia i Psychoterapii na Wydziale Studiów Edukacyjnych Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, kierownik Studiów Podyplomowych Seksuologii na WSE UAM. Swoje zainteresowania naukowe skupia wokół zagadnień związanych z psychologią, seksuologią, terapią. Obejmują one również promocję zdrowia seksualnego i edukację seksualną ujmowaną jako integralny element edukacji zdrowotnej. W ramach programów publicystycznych i edukacyjnych współpracuje z ośrodkami telewizyjnymi w Krakowie i w Warszawie. Działalność kliniczną terapeutyczną w Poznaniu prowadzi od 1997 roku.

258 joanna gutral

Joanna Gutral – psycholog, doktorantka na Wydzale Psychologii Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich Uniwersytetu SWPS w Warszawie, psychoterapeutka w trakcie certyfikacji w Podyplomowej Szkole Psychoterapii Poznawczo Behawioralnej pod kierunkiem dr A. Popiel i dr E. Pragłowskiej na Uniwersytecie SWPS.

Od lat zajmuje się psychoedukacją organizując warsztaty i spotkania, które uświadamiają, że psychoterapia to metoda oparta na dowodach naukowych. Jest współzałożycielką portalu Zdrowa Głowa i organizatorką kampanii społecznej „Mam Terapeutę”. Pracuje dydaktycznie na Uniwersytecie SWPS w Warszawie.

Obejrzyj webinar „Złość – ważna i potrzebna emocja”

Pojawia się, kiedy ktoś nas zawiedzie, okłamie, wykorzysta, obrazi, stawi opór, wywrze presję. Złość jest emocją, która pozwala nam stawiać granice, wyrażać nasze potrzeby, mówić czego chcemy, a czego nie. Jak jej używać z korzyścią dla siebie? Jakie oblicza przybiera? Czym się różni złość od agresji? Przygotowaliśmy dla Was spotkanie online, na którym psycholog Joanna Gutral gości psycholog dr Elżbietę Zdankiewicz-Ścigałę.

„Rozwój osobisty – instrukcja obsługi”

Cykl tematyczny: Czerwiec 2019
Hasło miesiąca: Złość

Dlaczego u jednych złość objawia się głębokim smutkiem, a u innych agresją? Czy kiedy jesteśmy ciągle poirytowani, naburmuszeni czy krytyczni wobec innych, tak naprawdę przeżywamy swoją złość z przeszłości? Jak niewyrażona złość daje o sobie znać różnymi bólami? O emocjach wypowiedzianych językiem złości mówi dr Agnieszka Mościcka-Teske – psycholożka i psychoterapeutka z Uniwersytetu SWPS.

Marta Januszkiewicz: Czym jest złość z punktu widzenia naszej fizjologii, a czym, jeśli chodzi o sferę psychologiczną?

dr Agnieszka Mościcka-Teske: Emocjonalność człowieka w ogóle ma jednocześnie podbudowę i fizjologiczną, i psychologiczną. Złość jest emocją podstawową i w jej przypadku fizjologia i psychologia są ze sobą szczególnie powiązane. Podbudową fizjologiczną złości jest aktywacja układów i organów naszego ciała do tego, żeby intensywniej działały, by pobudzić nas do aktywności na zewnątrz – do ekspansywności, ingerencji w otaczające nas środowisko, by przybliżyć nas i skonfrontować ze źródłem tego, co naszą złość wzbudziło. Złość aktywizuje różne partie mięśni – w złości mamy szczególnie ukrwione kończyny i twarz i w tych partiach ciała pojawia się największe napięcie mięśniowe. Przeciwne złości emocje, jak smutek czy strach, „cofają nas” do wewnątrz – zamykamy się z naszym smutkiem, aby się zająć sobą, a emocja strachu odsuwa nas od źródła strachu.

Złość jest jak stres?

Złość to niemal to samo co sytuacja stresowa – fizjologiczną podbudową złości jest uruchomienie się fizjologicznego mechanizmu stresu. Podnosi się poziom adrenaliny, noradrenaliny, kortyzolu.

Każdy z nas doświadcza złości i każdy ma możliwość odczuwania i doświadczania jej, ale różnimy się tym, co z naszą złością robimy. Nie zawsze pozwalamy sobie ją wyrażać i okazywać – wewnętrznie czy zewnętrznie.

 

O czym złość nas informuje?

Złość ma dla nas kilka komunikatów. Mówi, że coś ze świata zewnętrznego nam zagraża – naszej integralności psychicznej czy fizycznej, naszym zasadom, wartościom, przyzwyczajeniom. Pojawia się też wtedy, gdy zaczynamy dostrzegać, że ktoś naszych potrzeb nie zaspokaja, a powinien, lub narusza nasze granice psychologiczne lub fizyczne. Na przykład jeśli ktoś jest zbyt blisko nas, wykonuje gwałtowne ruchy, zaczynamy odczuwać zagrożenie.

Dlaczego niektórych złości najmniejsza błahostka, a niektórzy w ogóle się nie złoszczą?

Każdy z nas doświadcza złości i każdy ma możliwość odczuwania i doświadczania jej, ale różnimy się tym, co z naszą złością robimy. Nie zawsze pozwalamy sobie ją wyrażać i okazywać – wewnętrznie czy zewnętrznie.

To, że jedni ludzie będą się bardziej złościć, a inni mniej zależy od trzech kwestii. Po pierwsze – od naszych cech indywidualnych. Na przykład osoby bardziej ugodowe będą miały mniejszą tendencję do okazywania złości albo do bycia agresywnymi czy pokazywania własnej agresji. Po drugie, względnie stałe sposoby radzenia sobie ze złością wypracowujemy w procesie wychowania i obserwacji naszego środowiska – według tego, jak jesteśmy przyzwyczajeni i wzorów, jakie nabyliśmy w najwcześniejszym etapie życia; jak nasi rodzice nauczyli nas obsługiwać złość, czy pozwalali nam ją okazywać. Trzecią kwestią będzie to, co nasi rodzice sami robili ze swoją złością – czy pokazywali ją w sposób adaptacyjny: że nie była ona dla dziecka raniąca, że ma ono równe relacje z innymi i mogło się nauczyć, że złość jest emocją akceptowalną, potrzebną i że ma dobre skutki.

Niektórym łatwiej odczuwać złość i ją pokazywać, niż odczuwać smutek, żal, tęsknotę czy strach. Te osoby będą się często złościć, bo każda emocja, którą odczuwają, wewnętrznie będzie wyrażona w języku złości, przykryta nią.

Przeczytaj także: Złość jest zła? To mit

W jaki sposób złoszczą się – nadmiernie albo przykrywają złość – osoby o różnych cechach osobowych?

Na przykład osoby mające tendencję do psychopatii łatwiej ją odczuwają. Wprawiają się w stan nawet agresji i swoją złość wykorzystują z naruszeniem granic innych ludzi, gdy krzyczą, atakują, trzaskają drzwiami, w ten sposób wywołując u innych strach. Łatwiej im sięgnąć do złości, a dużo trudniej do smutku. W bolesnych sytuacjach życiowych – kiedy np. taka osoba dowiaduje się o chorobie, że ktoś ją opuszcza lub że ktoś zmarł – trudno jej odczuwać smutek. W zamian doznaje wtedy albo czegoś w rodzaju zamrożenia, albo złości się na cały świat.

Osobom o depresyjnym rysie osobowości łatwiej odczuwać smutek, żal czy tęsknotę, a dużo trudniej złość. Jeśli ją czują, to w postaci poczucia winy – w formie złości do samego siebie. Często ludzie wchodzą w nasze granice, chcą od nas zbyt wiele, nie zauważają naszych potrzeb – a my nie potrafimy odczuwać złości bezpośrednio do nich. A ta złość nie znika, nie odparowuje i dlatego ta osoba bierze na siebie odpowiedzialność za całą sytuację, która ją spotkała. „On na pewno jest dla mnie taki wymagający, bo ja się ciągle z czymś się nie wyrabiam. Zasłużyłam na to”.

Często ze złością miesza się strach. Dlatego że sytuacje, w których ktoś narusza nasze granice, mogą wywoływać w nas obie te emocje.

 

Czy trudno nam odróżniać swoją złość od innych emocji?

Często ze złością miesza się strach. Dlatego że sytuacje, w których ktoś narusza nasze granice, mogą wywoływać w nas obie te emocje. Na przykład szef informuje nas o ryzyku zwolnienia. Ta wiadomość może budzić w nas równocześnie strach (bo boimy się o swoją pozycję i status życiowy) i złość (zastanawiamy się „Dlaczego ja? To niesprawiedliwe, on jest taki wredny”). Kiedy strach albo smutek będą się mieszać ze złością, to tak naprawdę nie będziemy mogli do końca wyrazić i przeżyć żadnej z tych emocji. I dlatego złość ma dla nas tak fatalne skutki wewnętrzne. Strach i smutek nakazują nam się wycofać, odizolować od ludzi i sytuacji, a złość jest emocją skierowaną w przeciwnym kierunku – by z nimi się skonfrontować. Złość mówi: „Powalcz, pokrzycz, powiedz, co ci nie pasuje”, a smutek przeciwnie: „Nie, nie mów, zajmij się sobą, pomyśl jaki jesteś bezradny i bezsilny, jak tęsknisz za jakąś pomocą od innych”. Wtedy człowiek jest w potrzasku.

Jak sobie pomóc?

Należy porozdzielać te emocje. Pozwolić sobie w pełni przeżyć smutek związany z daną sytuacją, strach i wreszcie złość. Kolejność zajmowania się tymi emocjami u każdego będzie trochę inna. Żeby można było je przeżyć, trzeba dać im akceptację i uświadomić sobie: 1) „Mogę sobie pozwolić wypłakać się, aż się będę trząść i szlochać i całkowicie obejmie mnie smutek”, 2) „Uświadomię sobie, że się boję, nazwę, czego się boję, posiedzę 2 lub 3 dni w oddaleniu, trochę się poddam swojemu strachowi, powiem komuś, że się boję, albo zrobię coś dla siebie, co będzie mnie zabezpieczało, żeby strach zmalał”, 3) „Zajmę się złością – ponarzekam na osobę, która mnie zraniła, powściekam się”.

Czy złość trzeba wyrazić słownie czy warto na przykład odreagować ją fizycznie, na siłowni, boksując worek treningowy itp.?

Okazuje się, że pomęczenie się na siłowni czy poboksowanie, jako wyrzucenie z siebie agresji, niestety nie działa. Pokazują to badania przeprowadzone na zawodnikach rugby. Sprawdzano, czy ci z wyższym poziom agresji przed meczem będą mogli się w czasie jego trwania „wyżyć” i zmniejszyć jej poziom. Okazało się, że nic takiego nie następuje. Wysiłek, walka – nawet w bliskim kontakcie fizycznym z drugą osobą – niestety nie pomaga zmniejszyć poziomu agresji, a czasami go wręcz zwiększa. Co najwyżej można zmęczyć się fizycznie, a wtedy siła mięśni będzie słabsza i w związku z tym człowiek nie będzie miał siły czy możliwości dalej walczyć, złościć się.

Nie można jednak jednoznacznie powiedzieć, że aktywność fizyczna będzie nieskuteczna. Będą takie osoby, które ze względu na swoją strukturę psychiczną i strukturę osobowości, nie będą miały możliwości dostępu do swojej agresji czy złości. A zaznaczmy, że złość to emocja, a agresja to stan i zachowanie. U tych ludzi ruch będzie tym czynnikiem, który uprawdopodobni to, że uda im się „dokopać” do swojej złości, dotknąć jej, odczuć ten stan, co pozwoli im wreszcie doświadczyć tej emocji i okazać ją na zewnątrz.

W psychosomatyce ze złością często wiążą się dolegliwości bólowe – szczególnie głowy, karku i brzucha. Złość jest bardzo intensywną i aktywizującą emocją i jeśli nie pozwalamy sobie na jej realizację, to będzie „w nas siedzieć”, objawiając się na przykład bólem głowy.

 

Czy racjonalne i polubowne rozwiązywanie sporów, gdzie nie okazujemy naszej złości i poirytowania działaniem drugiej osoby, może być dla nas nie do końca dobre?

Można złościć się racjonalnie i dopuszczać swoją złość – a można też w drugą stronę. Już sama konfrontacja polubowna czy asertywna, np. „Musimy tę sprawę dogadać do końca, bo nie mam jasności”, a nawet inicjatywa rozmowy, wymaga napędu złości. Pójście w kierunku otwartego wyjaśnienia sytuacji jest skanalizowaniem naszej złości i wtedy zaczyna się ona wyrażać. I ta rozmowa nie musi się przerodzić w ostrą dyskusję lub kłótnię, intensywność nie jest istotna. Chyba że osoba podczas takiej konfrontacji ulegnie i powie: „Dobrze, rzeczywiście masz rację, nie ma problemu, zapomnijmy o sprawie”, wypierając swoją złość i unieważniając ją. Wtedy pozostajemy z jakąś formą złości, bo ta emocja została zaprzeczona. I wtedy – jak dobrze podaje mądrość ludowa – „złość wychodzi bokiem”.

Będzie się objawiać psychosomatycznie – różnymi dolegliwościami?

W psychosomatyce ze złością często wiążą się dolegliwości bólowe – szczególnie głowy, karku i brzucha. Złość jest bardzo intensywną i aktywizującą emocją i jeśli nie pozwalamy sobie na jej realizację, to będzie „w nas siedzieć”, objawiając się na przykład bólem głowy. Zahamowanie aktywności związanej ze złością to tak jakbyśmy biegli kilometr bardzo szybkim tempem i nagle się zatrzymali i dalej już nie ruszali. Wtedy ból głowy gwarantowany. Zatrzymanie działania może ujawnić się również w sytuacjach społecznych – w formie: złośliwości, złośliwych żartów, sarkazmu skierowanych do innych ludzi.

Przekierowujemy swoją złość na inne, bogu ducha winne osoby, bo tak naprawdę nie przeżyliśmy swojej złości związanej z jakąś sytuacją z przeszłości?

Tak. Wtedy łatwiej nam się złościć. Na przykład, kiedy naszej złości nie możemy zrealizować, bo wywołana jest w relacji społecznej – źródłem złości jest szef, a my zależymy od niego w pracy, wiemy, że nie możemy mu się w żaden sposób przeciwstawić – to odreagowujemy na inne sposoby. Bywa tak, że wracamy do domu i wyładowujemy złość na bliskie osoby – partnerkę/partnera, a istnieje też ryzyko, że na dzieci albo zwierzęta domowe. Bo one są najbardziej bezbronnymi obiektami. Wtedy złość jest niszcząca.

Złość można skutecznie wyrazić szukając wsparcia społecznego, np. w przypadku trudnej sytuacji z szefem złość „wychodzi bokiem” w formie obgadywania go w środowisku, które nas rozumie. I to pozwala nam zmniejszyć nasz poziom niepożądanej emocji.

Człowiek patrzy na świat przez swój świat psychiczny i jeśli czuje złość, to zakłada okulary z filtrem, przez które widzi, że ludzie są złośliwi i że robią wiele niewłaściwych rzeczy.

 

Są też osoby, które są wiecznie poirytowane, marudzą albo ciągle są na coś lub na kogoś złe lub poprawiają innych. Za przykład podajmy pokrzykujących na siebie w niecenzuralnych słowach kierowców.

To rodzaj złości, która jest rozłożona na wiele mniejszych kawałeczków i jest chroniczna. Irytacja jest zwykle bardziej rozłożona w czasie, niż samo złoszczenie się, bo złość jest emocją gwałtowną, która pojawia się, wybucha i zmniejsza nasilenie. Taka przedłużająca się irytacja może wynikać z tego, że złość nie została wyrażona.

Możemy projektować naszą złość na innych. Człowiek patrzy na świat przez swój świat psychiczny i jeśli czuje złość, to zakłada okulary z filtrem, przez które widzi, że ludzie są złośliwi i że robią wiele niewłaściwych rzeczy.

Co zrobić, by lepiej „zarządzać” swoją złością?

Bardzo ważne jest, żeby dopuszczać ją do głosu. Jako społeczeństwo nie mamy wyrobionej tej umiejętności, bo nasze normy kulturowe mówią, że „człowiek musi się spokojnie zachowywać” i że nie można dawać się ponosić emocjom. A emocją, która może nas ponieść najbardziej ze wszystkich, i będzie widoczna społecznie, jest właśnie złość. Dlatego już od najmłodszych lat uczymy się, by złości nie pokazywać i w związku z tym – żeby jej nie czuć.

Uświadamiajmy sobie swoją złość, pozwalajmy się jej ujawniać, ale nie bądźmy agresywni. Pilnujmy, by złość wyrażała nas i nasz wewnętrzny stan w sposób bezpieczny dla nas samych i dla innych. Emocja złości jest bardzo ważna w relacjach – jeśli tylko nie pozwolimy jej przerodzić się w niekontrolowaną agresję, pozwala – paradoksalnie – budować bliską relację, bo przez złość uświadamiamy sobie swoje granice, pokazujemy, na co się zgadzamy, a na co nie. Jeśli jesteśmy dla siebie cały czas mili i kulturalni, rozmawiamy ze sobą tylko z zasadami savoir-vivre’u – wtedy nie wiadomo co się dzieje z naszymi trudnymi emocjami. Kiedy złość pokazujemy, ukazujemy cały wachlarz naszego człowieczeństwa i nasza relacja jest bardziej prawdziwa.

258 agnieszka mosciska teske

dr Agnieszka Mościcka-Teske – psycholożka, psychoterapeutka Gestalt, interwentka kryzysowa w sprawach o mobbing i molestowanie, wykładowczyni Uniwersytetu SWPS w Poznaniu. Zajmuje się problematyką stresu i sposobów radzenia sobie z nim, z uwzględnieniem czynników indywidualnych i środowiskowych, które chronią przed jego negatywnymi skutkami. Jest autorką szeregu artykułów naukowych na temat stresu zawodowego i mobbingu.

Obejrzyj webinar „Złość – ważna i potrzebna emocja”

Pojawia się, kiedy ktoś nas zawiedzie, okłamie, wykorzysta, obrazi, stawi opór, wywrze presję. Złość jest emocją, która pozwala nam stawiać granice, wyrażać nasze potrzeby, mówić czego chcemy, a czego nie. Jak jej używać z korzyścią dla siebie? Jakie oblicza przybiera? Czym się różni złość od agresji? Przygotowaliśmy dla Was spotkanie online, na którym psycholog Joanna Gutral gości psycholog dr Elżbietę Zdankiewicz-Ścigałę.

„Rozwój osobisty – instrukcja obsługi”

Cykl tematyczny: Maj 2019
Hasło miesiąca: Miłość
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/chc%C4%99-motyle-w-brzuchu-czyli-co-robi%C4%87-by-zwi%C4%85zek-kwit%C5%82/id1437994794?i=1000440134765
  • https://open.spotify.com/episode/0fjSYcgc4Y4FKd2Aoix66s
  • https://soundcloud.com/swpspl/chce-motyle-w-brzuchu-czyli-co-robic-by-zwiazek-kwitl-dr-hab-wojciech-kulesza
  • https://lectonapp.com/pl/audiobook/57437be7-a3f7-4aca-aaf2-e3d30c39d0b2?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Po latach związku nic już nie jest jak na początku. Zmieniamy się my, zmienia się nasz partner/partnerka. Satysfakcja z relacji może spadać. Co zrobić, by „motyle w brzuchu” z pierwszych randek wróciły? Jakimi metodami wzmacniać naszą relację? Jak rozwiązywać kryzysy? O tym co robić, by związek kwitł, mówi psycholog społeczny dr hab. Wojciech Kulesza, prof. Uniwersytetu SWPS.

Odbudować więź

Częstą przyczyną kryzysu w związku jest to, że jedna ze stron zaczyna czuć emocjonalną pustkę. Nic już nie jest jak na początku relacji, „motyle w brzuchu” dawno uleciały, tęsknimy za romantyzmem, miłosnymi uniesieniami, porozumieniem dusz. Zadbajmy więc o nasz związek i go uzdrawiajmy, zamiast z góry zakładać, że jakaś magiczna procedura go zbuduje. Kiedy jesteśmy w długiej relacji, zapominamy o rozmowach. Rano przez przynajmniej dwie minuty porozmawiajmy z naszym partnerem o tym, jak będzie wyglądał jego dzień. Jeśli od wielu lat dzielimy z sobą życie, pytanie „Co u ciebie?” może wydawać się drugiej osobie podejrzane. Ale to świetny punkt wyjścia, by dowiedzieć się, co partner czuje, jakie ma trudności, co przeżywa. Jakie inne techniki i metody pomogą nam odbudować głęboką więź?

 

Prelegent

258 kulesza wojtek

dr hab. Wojciech Kulesza, prof. Uniwersytetu SWPS – psycholog społeczny. W pracy naukowej zajmuje się zjawiskiem mimikry, czyli naśladownictwa zachowań, gestów i mowy ludzi. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się także na zagadnieniach psychologii miłości. Jest autorem wielu publikacji dotyczących efektu kameleona, m.in. książki pt. „Efekt kameleona. Psychologia naśladownictwa” (2016), w której skupił się na analizie naśladownictwa i zysków oraz strat, jakie niesie to zjawisko. Publikuje w naukowych czasopismach zachodnich i krajowych. Wiele uwagi przywiązuje również do publikacji popularnonaukowych (których napisał kilkadziesiąt m.in. dla tygodnika „Polityka” i „Gazety Wyborczej”). Stara się również stosować wiedzę z zakresu psychologii społecznej w praktyce. Stypendysta tygodnika „Polityka”. Był przewodniczącym i członkiem Zespołu Interdyscyplinarnego do spraw działalności upowszechniającej naukę powołanym przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Barbarę Kudrycką. W latach 2012-2013 stypendysta w USA na Florida Atlantic University.

Obejrzyj webinar „Złość – ważna i potrzebna emocja”

Pojawia się, kiedy ktoś nas zawiedzie, okłamie, wykorzysta, obrazi, stawi opór, wywrze presję. Złość jest emocją, która pozwala nam stawiać granice, wyrażać nasze potrzeby, mówić czego chcemy, a czego nie. Jak jej używać z korzyścią dla siebie? Jakie oblicza przybiera? Czym się różni złość od agresji? Przygotowaliśmy dla Was spotkanie online, na którym psycholog Joanna Gutral gości psycholog dr Elżbietę Zdankiewicz-Ścigałę.

„Rozwój osobisty – instrukcja obsługi”

Cykl tematyczny: Czerwiec 2019
Hasło miesiąca: Złość

Złość jest jak znak zakazu wjazdu – dalej państwo już nie pojadą, proszę się zatrzymać, to moje terytorium. Ta podstawowa emocja wyzwala się, gdy nasze granice są zagrożone, a potrzeby niezaspokojone. Dlaczego tak trudno wyrażać złość w konstruktywny sposób, zwłaszcza w związku? Czy instrukcji obsługi złości można się nauczyć? Jak to zrobić? – podpowiada psycholożka i seksuolożka Aleksandra Żyłkowska.

Możesz krzyczeć, zaciskać pięści, tupać nogą. Oskarżać partnera lub partnerkę, że sprawy znowu poszły nie po twojej myśli i że spotkała cię niezawiniona krzywda. Albo możesz zamilknąć i tylko czasem wyniosłym milczeniem i naburmuszoną miną dawać sygnał, że coś nie daje ci spokoju. Potem będziesz mieć wyrzuty sumienia, że twoja reakcja była nieadekwatna do sytuacji. Najbliżsi znowu ucierpieli. Ty zresztą też. Czy tak właśnie chcesz wyrażać swoją złość? – Na nieumiejętność konstruktywnego wyrażania złości wpływ może mieć rodzina i wychowanie. W jednych rodzinach dzieci mogą się pozłościć, wyrazić tę emocję wprost. W innych złość jest tematem tabu. Powinno się ją zdusić. Tak kumulowana złość z czasem da o sobie znać. W nieoczekiwanym momencie może nastąpić jej wybuch. Wtedy ucierpią nie tylko adresaci złości, ale też jej nadawca. Warto przemyśleć, czy wyrażając złość w nadmiarowy sposób, nie powielamy w swoim związku rodzinnych schematów. To wymaga oczywiście otwartości i odwagi – zaznacza Aleksandra Żyłkowska.

Złość to jedna z podstawowych emocji, będąca naturalnym wyposażeniem każdego człowieka. Ma zarówno obronny, jak i niszczący potencjał. Wyrażana w sposób asertywny i adekwatny do sytuacji pomaga bronić swoich granic, autonomii, praw i dobrego samopoczucia. Jest jak znak zakazu wjazdu – dalej państwo już nie pojadą, proszę się zatrzymać, to moje terytorium. Złość niekontrolowana i artykułowana w agresywnej formie odsłania swój niszczący potencjał. Jak się przed nim uchronić? Czy można się nauczyć instrukcji obsługi złości?

Zatrzymaj się. Odkryj swoje niezaspokojone potrzeby

Złościsz się, ale czy wiesz, że twoje zachowanie ma drugie dno? Emocja ta informuje cię, że prawdopodobnie twoje potrzeby nie zostały zaspokojone. Może czujesz strach? Odrzucenie? Smutek i rozczarowanie, ponieważ oddalasz się od założonego celu, którego realizacja była twoim priorytetem? Złościsz się, po partner nie informuje cię o swoich decyzjach zawodowych. Ale czy u podstaw tej reakcji nie kryje się lęk o waszą wspólną przyszłość? Może powoduje tobą strach, że partner się od ciebie oddala?

Zmierzenie się z niezaspokojonymi potrzebami może być trudne i bolesne, ale często to jedyny sposób, aby zrozumieć i oswoić złość. – Pod emocją złości przeważnie kryje się coś więcej. Żona złości się na męża, że traci pieniądze na bzdury, więc ciągle cierpią na ich brak. Z kolei mąż ma złe żonie, że znowu zarysowała samochód, ale nie mówi o tym wprost, lecz zgryźliwie komentuje jej umiejętności kierowania pojazdem. Co się kryje pod złością małżonków? Głęboki niepokój o brak odpowiedzialności. W tej sytuacji dobrze zatrzymać się i zastanowić, jakie drugie dno ma złość. Oczywiście powiedzenie w trakcie kłótni: „Słuchaj, tak bardzo mnie złościsz. Potrzebuję chwili, żeby się uspokoić”, wymaga dużej dojrzałości. Warto się jednak na nią zdobyć, bo ciągłe kłótnie o to samo wyniszczają związek – podkreśla Aleksandra Żyłkowska.

Stało się, wybuch złości spustoszył nas i otoczenie. Co robić? – Gdy mimo wszystko nie udaje się powstrzymać wybuchu złości, najlepiej poczekać, aż emocje opadną i wtedy na spokojnie prześledzić proces pojawiania się złości. Warto zastanowić się, co ją wywołało, jakie inne emocje jej towarzyszyły, jakie myśli przychodziły wtedy do głowy. Może się okazać, że przyczyna złości tkwi zupełnie gdzie indziej i że może być efektem nierozwiązanych spraw z przeszłości – wyjaśnia.

Nie myśl, że dzięki szybkiemu i gwałtownemu wyładowaniu złości poczujesz się lepiej. Hipoteza o efekcie katharsis, który pozwala oczyścić się ze złości i innych emocji, to mit. Autorzy książki „50 wielkich mitów psychologii popularnej” podkreślają, że wyładowywanie złości na kimś bezpośrednio lub pośrednio (np. na przedmiocie) prowokuje do dalszej agresji. Wybuch złości przynosi krótkotrwałą ulgę, ale nie rozwiązuje problemu.

Potraktuj złość jako szansę, a nie problem. Dzięki niej możesz rozpoznać swoje autentyczne potrzeby.

Przeczytaj także: Złość jest zła? To mit

Przeanalizuj sytuację. Przyjrzyj się swoim przekonaniom i interpretacjom

Złość wyzwala subiektywne poczucie zagrożenia. To emocja, która podpowiada: walcz albo uciekaj. Co może być zagrożeniem? Kłótnia w związku, napięcie w pracy, problemy finansowe, kłopoty z dziećmi. Wszystko, co uniemożliwia realizację planów oraz zaspokojenie potrzeb.

Tu rodzi się pytanie, czy sytuacja, którą odbierasz jako zagrożenie, rzeczywiście taka jest. Dziecko wybucha płaczem i tupie nogą, gdy odmawiasz mu kupna słodyczy w supermarkecie. Wybuchasz złością, pod którą może kryć się lęk, że nie radzisz sobie z wychowywaniem dziecka, nie jesteś wystarczająco dobrym rodzicem. Albo stoisz w korku i wiesz, że spóźnisz się na spotkanie w pracy. Kierujesz złość na siebie („mogłem wyjechać godzinę wcześniej, czy ja w ogóle myślę?! Dlaczego zawsze mi się to przydarza?”) i innych kierowców („co za ludzie, kto im dał prawo jazdy!, cały świat znowu przeciwko mnie”). Może boisz się, że stracisz opinię solidnego i punktualnego pracownika? Albo czujesz, że przez takie sytuacje tracisz kontrolę nad swoim życiem, nie masz wpływu na rzeczywistość?

Zastanów się, co wpływa na to, że prozaiczne, codzienne sytuacje odbierasz jako zagrożenie. Pomyśl, jaki był bodziec, który je wywołał. Czy faktycznie miał on tak duże znaczenie, jakie mu przypisujesz? I czy w związku z tym twoja reakcja była adekwatna do sytuacji? – Jeśli nie wiemy, skąd biorą się emocje, odczuwamy dyskomfort, bo nie rozumiemy, dlaczego zachowujemy się w taki, a nie inny sposób. Zadajmy sobie pytanie – choć nie jest to łatwo w momencie silnego wzburzenia – czy złość jest adekwatna, czy nie. Możemy złościć się na wyrost. Projektować na drugą osobę złość na to, co się dzieje. W takich sytuacjach warto też wsłuchać się w sygnały z otoczenia. Może najbliżsi i współpracownicy dają nam do zrozumienia, że złościmy się nieadekwatnie do sytuacji? – wyjaśnia Aleksandra Żyłkowska.

Nieadekwatne do sytuacji reakcje mogą być także podyktowane złością, która pozostaje poza obrębem świadomości. – Trudno wprost wyrażać złość, która jest nieuświadomiona. Nie ma do niej dostępu. Złość jednak się kumuluje i szuka ujścia innymi kanałami. Rzutuje na zdrowie fizyczne i psychiczne, wpływa też na sferę seksualną. Kiedyś zgłosił się do mnie pacjent, który miał problemy z utrzymaniem erekcji. Z czasem wyszło na jaw, że on nigdy się nie złości, na wszystko zgadza, zawsze uśmiecha. Taki miły, spokojny człowiek. Jednak pod tą powłoką aż wrzało. Tłumiona przez niego złość znajdowała ujście w sferze seksualnej. Znowu, w takich sytuacjach warto posłuchać, jakie sygnały daje nam otoczenie. Bez pomocy terapeuty może się nie obejść – wyjaśnia Aleksandra Żyłkowska.

Obserwuj swoje ciało. Ono dostarczy ci wielu informacji na temat stanu emocjonalnego, w którym się znajdujesz. – Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że wszyscy zgodziliby się ze stwierdzeniem, że emocje wyprzedzają reakcje. Na przykład krzyczysz na partnera (reakcja), ponieważ czujesz w stosunku do niego złość (emocja). Jednak ponad sto lat temu psycholog i filozof William James dowodził, podobnie jak wiele wcześniej Arystoteles, że sekwencja ta jest odwrotna – odczuwasz emocję dopiero po tym, jak twoje ciało zareagowało. Jaka ujął to James, „Przykro nam, ponieważ płaczemy, czujemy złość, ponieważ bijemy, boimy się, ponieważ drżymy”. Pogląd, że źródłem emocji są informacje zwrotne z ciała, stał się znany jako teoria emocji Jamesa-Langego – zaznacza Żyłkowska.

Złość wyzwala subiektywne poczucie zagrożenia. To emocja, która podpowiada: walcz albo uciekaj. Co może być zagrożeniem? Kłótnia w związku, napięcie w pracy, problemy finansowe, kłopoty z dziećmi. Wszystko, co uniemożliwia realizację planów oraz zaspokojenie potrzeb.

Ćwicz asertywne komunikowanie swojej złości

To zadanie równie trudne jak zmierzenie się z swoimi niezaspokojonymi potrzebami. Ale trening już z niejednej osoby uczynił mistrza. Więc do dzieła. Zacznij od skonfrontowania się z głęboko uwewnętrznionymi przekonaniami, że złość jest zła, piękności szkodzi, grzeczne dzieci się nie złoszczą i że to nie wypada. Otóż nie, złość to emocja, który służy temu, by nie przekraczano twoich granic. Stoi na straży twoich potrzeb. Dba o twoją sprawczość.

Ćwicz asertywne wyrażanie złości. Zachowanie partnera lub partnerki wzbudziło w tobie złość? Powiedz jej/mu o tym wprost. Wyraź to jednak w sposób, który nie zrani drugiej osoby, z szacunkiem dla niej. Pamiętaj, że twoim celem jest zakomunikowanie swoich uczuć, a nie wyżycie się i odreagowanie złości.

Na zakończenie jeszcze jedna wskazówka: – Złość jest zdrowa i warto się złościć. Jest ona naturalną reakcją fizjologiczną człowieka. Jej konstruktywne wyrażanie pozwala zachować komfort psychiczny – podkreśla Aleksandra Żyłkowska. – Pamiętajmy jednak, że granica złości kończy się tam, gdzie zaczyna się drugi człowiek.

258 Aleksandra Zylkowska

mgr Aleksandra Żyłkowska – psycholog, psychoterapeuta, seksuolog. Wiceprezes i współzałożyciel Stowarzyszenia Centrum Psychoedukacji i Rozwoju. Prowadzi własną działalność gospodarczą, w której zajmuje się praktyką kliniczną i psychoedukacyjną. Pracuje na Uniwersytecie Humanistycznospołecznym SWPS, gdzie prowadzi warsztaty, wykłady dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz studentów. Współpracuje z Instytutem Psychoterapii i Seksuologii w Katowicach. Ukończyła specjalizację z seksuologii klinicznej na podyplomowych studiach seksuologia kliniczna na Uniwersytecie SWPS w Katowicach. Jest w trakcie czteroletniego Kursu Systemowej Terapii Rodzin w Ośrodku Psychoterapii w Krakowie. Kurs posiada rekomendację Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Zgodnie z wymogami Polskiego Towarzystwa Psychologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, swoją pracę poddaje stałej superwizji u osób posiadających tytuł superwizora PTP oraz PTS. Prywatnie miłośniczka podróży backpackerskich, od lat zauroczona Skandynawią.

Tekst: Ewa Pluta

Obejrzyj webinar „Złość – ważna i potrzebna emocja”

Pojawia się, kiedy ktoś nas zawiedzie, okłamie, wykorzysta, obrazi, stawi opór, wywrze presję. Złość jest emocją, która pozwala nam stawiać granice, wyrażać nasze potrzeby, mówić czego chcemy, a czego nie. Jak jej używać z korzyścią dla siebie? Jakie oblicza przybiera? Czym się różni złość od agresji? Przygotowaliśmy dla Was spotkanie online, na którym psycholog Joanna Gutral gości psycholog dr Elżbietę Zdankiewicz-Ścigałę.

„Rozwój osobisty – instrukcja obsługi”

Cykl tematyczny: Maj 2019
Hasło miesiąca: Miłość
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/wzorce-relacji-kt%C3%B3re-wnosimy-w-nasze-zwi%C4%85zki-magdalena/id1437994794?i=1000439129209
  • https://open.spotify.com/episode/2hxALgLjXf3jKn5rWhxuYF
  • https://soundcloud.com/swpspl/wzorce-relacji-ktore-wnosimy-w-nasze-zwiazki-magdalena-sekowska
  • https://lectonapp.com/audiobook/06e0eeb1-c7ea-4632-9c8a-01492fde2a02?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Chcemy dobrze. Wchodzimy w związek z pozytywną intencją, ale często nam on nie wychodzi. Czy mogą za tym stać wzorce związków utrwalone w naszej rodzinie, które nieświadomie powielamy? Dlaczego mogą nas ograniczać i doprowadzać do przyjmowania sztywnych postaw lub podejmowania zupełnie irracjonalnych zachowań wobec partnera/partnerki? Jak poznać schematy wyniesione z domu i odmienić nasze relacje na lepsze? Mówi o tym podczas swojego wykładu mgr Magdalena Sękowska – psycholog, psychoterapeuta i coach z Uniwersytetu SWPS.

Miłość w rodzinnej sieci

„Pokaż mi swoich dziadków, a powiem ci jaki jesteś”, mówił twórca analizy transakcyjnej, Eric Berne. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to właśnie do nich, a nie do naszych rodziców, będziemy w swoim postępowaniu bardziej podobni. Nasi rodzice buntowali się przeciwko swoim rodzicom i my buntujemy się przeciwko swoim – w rezultacie często powielamy postawy najstarszego pokolenia. Pewne skrypty międzypokoleniowe naszej rodziny nosimy w sobie, nie wiedząc o tym. Nasze zachowania, oczekiwania co do relacji, rozumienie bliskości, sposób komunikacji, podświadomie powtarzamy. Sposoby, w jaki w naszych rodzinach rozwiązywało się trudne sytuacje, kiedyś miały swój sens, ale nie zawsze mają go w naszym życiu dziś. Warto to zrozumieć i uświadomić sobie, że wchodzimy związek ze swoimi indywidualnymi oraz rodzinnymi historiami, które będą oddziaływać na nasz związek.

Pamiętajmy, że związek nie jest sumą cech dwojga ludzi, lecz jest relacją, która powstaje między ludźmi. Złoży się na niego to, co w niego włożymy i co stanie się w dynamice między nami. Dlatego Carl Gustav Jung porównywał go do substancji chemicznej – złożą się na niego dwa pierwiastki, które stworzą osobny, nowy związek.

 

Prelegentka

258 magdalena sekowska

mgr Magdalena Sękowska – psycholog, psychoterapeuta, trener, konsultant, coach, dyrektor Kliniki Uniwersytetu SWPS. Jest członkiem ITAA (International Transactional Analysis Association) oraz prezesem PITAT (Polskie Integratywne Towarzystwo Analizy Transakcyjnej). W latach 2009-2016 pełniła funkcję Wiceprezydenta EATA (European Association for Transactional Analysis), którego jest dziś członkiem.

Obejrzyj webinar „Złość – ważna i potrzebna emocja”

Pojawia się, kiedy ktoś nas zawiedzie, okłamie, wykorzysta, obrazi, stawi opór, wywrze presję. Złość jest emocją, która pozwala nam stawiać granice, wyrażać nasze potrzeby, mówić czego chcemy, a czego nie. Jak jej używać z korzyścią dla siebie? Jakie oblicza przybiera? Czym się różni złość od agresji? Przygotowaliśmy dla Was spotkanie online, na którym psycholog Joanna Gutral gości psycholog dr Elżbietę Zdankiewicz-Ścigałę.

„Rozwój osobisty – instrukcja obsługi”

Cykl tematyczny: Maj 2019
Hasło miesiąca: Miłość
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-i-jej-tajemnice-prof-katarzyna-popio%C5%82ek/id1437994794?i=1000438657534
  • https://open.spotify.com/episode/6OPBv9fVLUoTdI7nC28iZI
  • https://soundcloud.com/swpspl/milosc-i-jej-tajemnice-prof-katarzyna-popiolek
  • https://lectonapp.com/audiobook/20c66b0b-fe64-4e4a-b1b1-01c38bdf0986?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Miłość to tajemnica. Próbują ją rozwikłać psychologowie, pisarze, lekarze, artyści, antropolodzy, neurokognitywiści – z różnym skutkiem. Jest źródłem szczęścia, ale może być również przyczyną udręki. Wszyscy jej jednak pragniemy. W końcu Mickiewicz pisał: „Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy, i noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy”. Czego od miłości oczekujemy, a co nam przynosi? Dlaczego ten stan „cudownego oszołomienia” i przyciągania nie może – i nie powinien – trwać wiecznie? Jak mądrze stworzyć związek i wypracowywać porozumienia? Zagadki miłości odkrywa przed nami psycholog z Uniwersytetu SWPSprof. Katarzyna Popiołek.

Kochajmy sercem, ale i głową

„Miłość sama w sobie jest nie do pojęcia, ale dzięki miłości możemy pojąć wszystko”, pisał poeta ks. Tischner. Ma ona wielką moc. Chcielibyśmy na siłę zatrzymać ten piękny stan miłosnego uniesienia, które odczuwamy, kiedy jesteśmy zakochani. Ale, jak wskazują naukowcy, „miłosna amfetamina”, która utrzymywałaby się w naszym organizmie długo, mogłaby prowadzić nawet do naszej śmierci. Kierowanie się w wyborze partnera jedynie jego powierzchownością, pozytywnym pierwszym wrażeniem, „motylami w brzuchu”, które pojawiają się na etapie zauroczenia, może być ślepą uliczką w drodze do naszej miłości. Aby kochać szczęśliwie i być spełnionym w miłości, powinniśmy kochać przede wszystkim mądrze. Jak to robić?

 

Prelegentka

258 Katarzyna Popiolek

prof. Katarzyna Popiołek – psycholog społeczny. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół problematyki relacji międzyludzkich, sposobów udzielania pomocy i wsparcia, uwarunkowań funkcjonowania w bliskich związkach – jak zmienia je czas, model kariery, odczuwany konflikt roli zawodowej i rodzinnej, specyficzne charakterystyki i doświadczenia partnerów. Prowadzi także badania nad percepcją czasu i jej konsekwencjami. Wiele uwagi poświęca zachowaniom człowieka w sytuacjach kryzysowych. Organizatorka interdyscyplinarnych spotkań naukowych pod hasłem „Kryzysy, katastrofy, kataklizmy”, które zaowocowały cyklem publikacji poruszających kwestie zagrożeń, jakie pojawiają się współcześnie w życiu jednostek i społeczności, ze szczególnym uwzględnieniem dyskryminacji i wykluczenia. Jest autorką ponad 100 publikacji naukowych. Angażuje się w rozwiązywanie trudnych spraw Śląska i jego mieszkańców, za co została nagrodzona w roku 2012 „Platynowym laurem Pro Publico Bono”. W 2016 r. w plebiscycie na najbardziej wpływową kobietę regionu znalazła się w pierwszej dziesiątce. Jest współzałożycielką Fundacji Pomocy „Gniazdo”, Instytutu Współczesnego Miasta i Stowarzyszenia Zrównoważonego Rozwoju Śląska LIBRA, a także członkiem zarządu Fundacji Gieche.

Obejrzyj webinar „Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Dlaczego wobec swojej drugiej połówki mamy oczekiwania, których nie ma ona możliwości lub obowiązku spełnić? Jak to się dzieje, że tkwimy w schematach związku naszych rodziców czy naszych poprzednich relacji? Czy dobrze jest przekładać potrzeby swojego partnera/partnerki ponad swoje? Zapraszamy do obejrzenia spotkania online, na którym psycholog Joanna Gutral gości dr Katarzynę Waszyńską – psychologa i seksuologa klinicznego z Uniwersytetu SWPS.

„Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Cykl tematyczny: Maj 2019
Hasło miesiąca: Miłość

Miłosne uniesienia, zakochanie, wielkie nadzieje, a później często… bolesne rozstanie. Drogi miłości bywają kręte. Co wnosimy z poprzednich związków i relacji w kolejne? Czy miłosny zawód i rozczarowanie to porażka i trwałe zranienie czy wspaniała lekcja i szansa na lepszą przyszłość? Dlaczego popadamy w schematy i ciągle „trafiamy” na tę niewłaściwą osobę? Odpowiedzi na te pytania szukamy z ekspertami z Uniwersytetu SWPS – psycholog prof. Katarzyną Popiołek i psychoterapeutką Bożeną Borutą-Gojny.

Marta Januszkiewicz: Jak doświadczenie odrzucenia i złamanego serca we wczesnej młodości wpływa na późniejsze tworzenie związków?

Prof. Katarzyna Popiołek: To boli i zostawia trwały ślad. Ktoś odrzucony w bardzo młodym wieku przez kogoś, kogo kochał i komu wyjawił miłość, często później przestaje jej szukać. Bo stracił pewność siebie, uznał, że się nie nadaje do związków, że jest za mało atrakcyjny.

A jak zaważy na naszych przyszłych związkach niespełniona miłość?

K.P.: Niezrealizowany związek to coś zupełnie innego niż odrzucenie i jak się go przeżywa, zależy w dużej mierze od naszej osobowości i okoliczności życiowych. U jednych wywoła poczucie straty i niespełnienia, u innych pozostawi piękny ślad we wspomnieniach. Może także pobudzać przyjemne marzenia (co nie znaczy, że namawiam czytelników do takich związków). Brak realizacji związku z powodu na przykład tego, że mężczyzna był dużo młodszy od kobiety i nie był gotowy na założenie rodziny, może sprawić, że on dalej ją podziwia z daleka, a ona wspomina go jako kogoś czarującego, kto obdarował ją uwielbieniem. Kiedy mają czasem okazję się spotkać, to moment ten ma specyficzny urok, towarzyszy mu nutka łagodnej nostalgii. Ta relacja niczego nie niszczy, a wręcz przeciwnie – nadaje wielu chwilom życia wdzięk.

Bożena Boruta-Gojny: Poczucie odrzucenia, a niezrealizowanie związku to skrajnie różne doświadczenia, które wpływają na nasze zasoby emocjonalne, ocenę własnych walorów, kompetencji partnerskich, a nade wszystko rozwoju talentów do kreowania następnego związku. Wspomnieniom towarzyszą wzruszenia, uniesienia lekkość ducha i ciała. Natomiast nawet bardzo dojrzałym osobom absolutnie nie towarzyszy refleksja o tym, że przecież spełnienie przyniosłoby zapewne także znużenie, rozczarowania, złość i łzy. Pamięć o niespełnionych związkach może pełnić rolę „wewnętrznego terapeuty”, krzepi energetyzującą nadzieją korespondencyjnego kochanka – „niechaj piękne będzie to, czego nie ma, albowiem wszystko jeszcze być może”.

Odrzucona miłość może tworzyć sztywne przekonania, na przykład o tym, że nie ma trwałych związków, że mężczyźni poszukują tylko coraz to nowych doświadczeń seksualnych.

 

Z poczuciem odrzucenia żyje się gorzej. Może mieć ono silnie destrukcyjny wpływ na nastawienie do siebie i świata zewnętrznego, a także na oczekiwania wobec nowych relacji. Odrzucona miłość może tworzyć sztywne przekonania, na przykład o tym, że nie ma trwałych związków, że mężczyźni poszukują tylko coraz to nowych doświadczeń seksualnych, a kobiety kierują się jedynie powierzchownością i pozycją potencjalnego kandydata na partnera. Równocześnie bolesny zawód może tworzyć negatywne nastawienie do siebie „jestem beznadziejna/beznadziejny, brzydka, głupia” itd. Przy kolejnej próbie skutkuje to nieufnym, podejrzliwym nastawieniem, sztywnym, nienaturalnym zachowaniem. Równocześnie oczekiwania wobec nowego związku mogą pozostawać takie same jak poprzednio, a, co gorsza, bywa, że rosną. W efekcie oczekiwania i nastawienie rozjeżdżają się, a możliwość spełnienia maleje. Niektórzy jednak porzucenie wykorzystują w kolejnym związku na swoją korzyść. Nie ulega wątpliwości, że każde doświadczenie ma wpływ na następne, ale też nie zapominajmy, że nawet do pierwszej relacji wchodzimy z jakimś nastawieniem i jakimś bardziej lub mniej uświadomionymi oczekiwaniami.

Skąd bierzemy te pierwsze oczekiwania i nastawienie?

B.B.-G.: Z relacji z ojcem, z matką, najbliższą rodziną, z przyjaciółmi. Z tego, jak budujemy obraz własnej osoby, co jest wynikiem wzorów przywiązania, obcowania, okazywania sobie uczuć, które przyswoiliśmy w dzieciństwie w procesie wychowania. U kobiety szczególną rolę pełni ojciec. Jest pierwszym mężczyzną, który patrzy na swoją córeczkę jak na kochane dziecko i jako na przyszłą kobietę. To, co od niego usłyszy, zostanie w niej. I z takim nastawieniem względem siebie wchodzi w pierwsze relacje romantyczne, doświadcza pierwszych „motyli w brzuchu”. Jest pewna swojej wartości, ma odwagę formułować oczekiwania, jakie ma względem tej pierwszej relacji. Albo przeciwnie – jest w niej zagubiona, zadziwiona i niepewna.

A co się dzieje, kiedy byliśmy już w kilku nieudanych związkach?

B.B.-G.: Zdarza się, że w miarę coraz większej liczby związków oczekiwania i nastawienie rozjeżdżają się, o czym wspomniałam już wcześniej. Oczekiwania często rosną, a nastawienie się psuje; pojawia się myślenie „i tak nie spotkam nikogo”, „znowu skończy się tak jak poprzednio” albo „ja się nie nadaję”. Skutkuje to nieświadomą demonstracją tych postaw i zniechęca obie strony. Nieudane powtórki doprowadzają jednak czasem do zadawalającej rekonstrukcji oczekiwanego modelu związku, na przykład w takiej wersji, którą można by nazwać „trochę razem – trochę osobno”. Dla wielu osób jest to wersja pozytywnych skutków wcześniejszych niepowodzeń.

Mężczyźni bardzo często tkwią w patriarchalnym modelu. Mówią: „oczywiście, niech żona się rozwija i robi karierę, nie mam broń boże nic przeciwko temu”, ale jednocześnie wymagają by była sprawną sprzątaczką i niezawodną, samodzielną menedżerką życia rodzinnego.

 

K.P.: Znam mężczyznę, który kierował się jedynie prostym wzorem, według którego wybierał partnerki – musiała być posiadaczką długich nóg i długich ciemnych włosów. Później narzekał: „o rany, jaka ona płytka”, więc poradziłam mu – „to może zmień kryteria”. Jak się okazało, wzór miał swoje źródło: była nim piękna siostra, która przy okazji była jednak równocześnie mądra i interesująca, o czym nasz bohater zapomniał. Kierując się wydumanymi, sztywnymi wzorcami, możemy spowodować, że odrzucimy naszego „księcia z bajki”, bo przyjechał nie na białym koniu, tylko na łaciatym. Kopciuszkowi zechcemy obciąć piętę, by weszła w bucik, który oczywiście nosimy ze sobą, i nie zauważymy kogoś, kto nie pasuje do naszego szablonu, a jest wartościowy.

Dlaczego wpadamy w błędne koło pewnych schematów, które powielamy? „Mam pecha, znów spotkałam takiego samego, złego faceta”.

K.P.: Bo wybieramy te same osoby. Podświadomie szukam dominującego mężczyzny, bo taki wydaje się bardzo męski, a potem boleję nad tym, że chce nade mną panować. Tłumaczymy to potem: „mam pecha”.

B.B.-G.: Powtarzalność pewnych błędów korzeniami sięga relacji w rodzinie, w której się wychowywaliśmy. Na przykład kobieta w relacji z mężczyzną przemocowym lub uzależnionym ma problem, by wyplątać się z tej toksycznej relacji, co wynika najczęściej z jej osobowości zależnej ukształtowanej w toksycznej rodzinie. Często bywa tak, że kiedy uwalnia się ona od swojego partnera-prześladowcy, wkrótce poznaje mężczyznę, który początkowo wydaje się jej zupełnie inny… i powtarza się ten sam model związku. Aby wyjść z błędnego koła, należy rozpocząć psychoterapię. Kobieta, która ją podejmie, najprawdopodobniej nie powieli już złych schematów.

Przeczytaj także: Obrazy związku

A mężczyźni?

K.P.: Bardzo często tkwią w patriarchalnym modelu. Mówią: „oczywiście, niech żona się rozwija i robi karierę, nie mam broń boże nic przeciwko temu”, ale jednocześnie wymagają by była sprawną sprzątaczką i niezawodną, samodzielną menedżerką życia rodzinnego. Mężczyzna ma oczywiście poczucie, że jest partnerski, a z całą mocą tkwi w utartym schemacie i w ten sposób wiąże żonie ręce.

Skąd się bierze tzw. zazdrość wsteczna, czyli zazdrość o wcześniejsze związki naszego partnera/partnerki? Wiele osób wypytuje o byłych albo o nich opowiada, próbuje znaleźć o nich informacje, by się z nimi porównać, co obniża jakość relacji.

K.P.: To jeden z przepisów na to, jak zepsuć dobry związek. Najlepiej, żeby było jak w piosence: „Każda miłość jest pierwsza, najgorętsza, najszczersza, wszystkie inne usuwa w cień. Każda miłość jest siłą, która niszczy co było, zanim nastał dzisiejszy dzień”.

B.B.-G.: Kierujmy się złotą regułą: zamknij jeden związek zanim otworzysz następny. Jeśli jednak osoba wprowadza przeszłość do związku, robi to z jakiegoś powodu. Jeśli to mężczyzna, to prawdopodobnie oczekuje, że nowa partnerka będzie leczyła jego rany albo modelowała się na tamtą kobietę – w sensie obyczajowym, psychologicznym czy nawet wizualnym. U kobiet może to wynikać z kiepskiego obrazu własnego „ja” – może czuć się mało atrakcyjna i niezdolna do tego związku. Przyczyny mogą też mieć bardziej złożoną psychologiczną głębię, jednak niezależnie od nich, jest to niszczące i chore. Taki związek wymaga terapii.

Każde doświadczenie uczy, ale nie można powiedzieć, że w nowym związku uda się wykorzystać wszystkie dobre doświadczenia, a złe ominąć.

 

Na pewno warto uczyć się na przeszłych błędach, ale czy w miłości jest to realne?

B.B.-G.: Tak, to jest realne. Wymaga jednak przyłożenia trochę większej wagi do trwałości związku, przywiązania, wspólnoty i woli pracy w sytuacjach kryzysowych. Terapia, modlitwa, wspólna droga przez ból i łzy przynosi często nadspodziewane dobro, sublimuje miłość, wznosić ją na wyższy poziom.

K.P.: Moim zdaniem ludzi można podzielić na dwie grupy. Jedni stale popełniają w kolejnych związkach te same błędy, bo nie zastanawiają się nad tym, czy zrobili coś nie tak, lecz uważają, że „co złego to nie ja, to partner jest winny”. To syndrom zjawiska: „nowa żona, stare kłopoty”. Ci należący do drugiej grupy potrafią uczyć się na błędach. Myślą np. „powinnam była nie tak szybko wyrzucać go za drzwi, kiedy się pokłóciliśmy”, „może za łatwo wybuchałam”, albo przeciwnie – „powinnam była więcej żądać i wymagać, a byłam cicha i posłuszna, na tym przegrałam”. Można też zacząć unikać partnerów o pewnych cechach – mężczyzn autorytarnych, oglądających się za kobietami albo zbytnio poświęcających się pracy.

W zakochaniu trudno jednak o racjonalność.

K.P.: Pięknie to powiedział psycholog Jacek Santorski: „Po etapie zakochania, kiedy działała mózgowa amfetamina i wszystko wydawało się bliskie ideału, przychodzi czas, kiedy spadają różowe okulary i wtedy trzeba na nowo poznać dotychczasowy obiekt uwielbienia i ponownie wyjść mu naprzeciw”. Jeśli nas na to nie stać, nigdy nie przekroczymy progu miłości i będziemy uciekać w kolejne stany oszołomienia.

Czy wnoszenie doświadczenia w następny związek daje gwarancję, że będzie lepszy niż poprzedni?

B.B.-G.: Gwarancja będzie tu tylko co do tego, że ten związek jest nowy, że jest ożywczą zmianą i szansą. Każde doświadczenie uczy, ale nie można powiedzieć, że w nowym związku uda się wykorzystać wszystkie dobre doświadczenia, a złe ominąć. Czy spłynie mądrość, czy zastąpi ją nieuchronność złych nawyków? Po każdym doświadczeniu relacji – radosnym czy bolesnym – jesteśmy trochę inni i z takim większym lub mniejszym entuzjazmem wchodzimy w nową relację. Bezpieczniej i zdrowiej wydaje się żyć w związku opartym na przekonaniu „dopóki śmierć nas nie rozłączy”. W szczególnych sytuacjach można wszakże „śmierć” rozumieć metaforycznie, a wewnętrzny terapeuta podpowie: „Choć miłość umarła, żyjesz”.

K.P.: Aby kolejny związek był lepszy – to wymaga dużej dojrzałości. A dziś jesteśmy w biegu i nie mamy czasu na głębsze zastanawianie się nad naszymi związkami. Często też towarzyszą nam obawy przed niepowodzeniem, jak w piosence Jonasza Kofty: „Czasu coraz mniej do odjazdu, coraz większy lęk przed złą gwiazdą”. Jeśli boimy się, że nowy związek źle się dla nas skończy, może się to okazać samosprawdzającą się przepowiednią. Osoba pełna negatywnych uczuć inaczej odbiera i reaguje na zachowanie partnera. Złe doświadczenia w bliskich relacjach mogą też spowodować tak dużą obawę przed kolejnym zranieniem, że przestaniemy szukać miłości i nawet gdyby pojawiła się szansa, to z niej zrezygnujemy.

Mówiąc o wpływach przeszłości na teraźniejsze związki, możemy brać pod uwagę poprzednie bliskie relacje, doświadczenia, jakie z nich wynieśliśmy, wzory, w jakich się wychowaliśmy, i ideały, którymi chcemy się w życiu kierować. Musimy jednak być również świadomi tego, że każdy związek ewoluuje i my też się w nim zmieniamy, bo „Podróżą każda miłość jest”. Posiadany wzór „szczęśliwego związku”, do którego koniecznie chcemy dopasować nasz obecny, może nam skutecznie psuć naszą relację. Algorytm idealnego związku nie istnieje, bo jak powiedział Pierre La Mure: „Miłość niejedno ma imię”.

258 Katarzyna Popiolek

prof. Katarzyna Popiołek – psycholog społeczny. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół problematyki relacji międzyludzkich, sposobów udzielania pomocy i wsparcia, uwarunkowań funkcjonowania w bliskich związkach, znaczenia odczuwanego konflikt roli zawodowej i rodzinnej. Prowadzi także badania nad percepcją czasu i jej konsekwencjami. Wiele uwagi poświęca zachowaniom człowieka w sytuacjach kryzysowych. Jest autorką ponad 100 publikacji naukowych. Angażuje się w rozwiązywanie trudnych spraw Śląska i jego mieszkańców, za co została nagrodzona w roku 2012 „Platynowym laurem Pro Publico Bono”. W 2016 r. w plebiscycie na najbardziej wpływową kobietę regionu znalazła się w pierwszej dziesiątce. Jest współzałożycielką Fundacji Pomocy „Gniazdo”, Instytutu Współczesnego Miasta i Stowarzyszenia Zrównoważonego Rozwoju Śląska LIBRA, a także członkiem zarządu Fundacji Gieche.

258 Boruta Gojny

Bożena Boruta-Gojny – psycholog, psychoterapeuta. Posiada certyfikat EPC oraz PFP. Kierownik Studium Coachingu i Mentoringu na katowickim wydziale Uniwersytetu SWPS. Współautorka metody i trener intermentoringu pracowniczego. Zajmuje się psychoterapią indywidualną, grupową i rodzinną. Wieloletni organizator i kierownik ośrodków pomocy psychologicznej, terapii, szkolenia i doradztwa. Współautorka i trener metody intermentoringu oraz podręcznika dla trenerów tej metody. Łączy pracę psychoterapeutyczną, coachingową i mentoringową z dydaktyką.

Cykl tematyczny: Maj 2019
Hasło miesiąca: Miłość

Każdy człowiek ma potrzebę nawiązania emocjonalnej relacji z drugą osobą. Daje to poczucie bezpieczeństwa i buduje odczucie bycia ważnym dla innych. Psychologowie są zgodni co do tego, że potrzeba ta nie zanika wraz z wiekiem chronologicznym – bliskość i kontakt emocjonalny z innymi to stałe potrzeby naszego życia wyznaczające jego jakość. Małe dziecko potrzebuje bezwarunkowej akceptacji i miłości, by przeżyć w sensie fizycznym i psychicznym. Dorosły człowiek potrzebuje bliskości, relacji, więzi – by potwierdzać swoje znaczenie, spełniać siebie i rozwijać się.

O tym, że bliskość z drugą osobą jest nieodzowne dla naszego życia opowiada Magdalena Sękowska, psycholog, dyrektor Kliniki Uniwersytetu SWPS.

Wyobrażenie vs rzeczywistość

Rozwój polega na tym, że wraz z dojrzałością separujemy się od pierwotnie bliskich osób, by nawiązać bliską relację z osobami, które sami wybierzemy na naszych partnerów. Kiedy myślimy o tym, z kim się zwiążemy w naszym życiu, często uruchamiamy kategorie idealizujące: „musi być dobry, musi być przystojny, ważne by był wysoki, ważne by umiała gotować, ważne by była brunetką, najważniejsze, aby nie palił” itp. Wszystkie kategorie, którymi opisujemy nasz obraz partnera, często mają charakter statyczny i dotyczą bardziej wyobrażenia niż realnego opisu osoby wchodzącej w relację z drugą osobą. Ludzie często próbują odpowiedzieć sobie na pytanie: „jaki partner/partnerka będzie dla mnie najlepszy?”. Tak, jakby istniała jakaś pula przypisanych wyborów dla jednej osoby. Podobnym tokiem myślenia podążają też eksperci polskich i zagranicznych programów, w których dobiera się pary na podstawie analizy ich cech. Bo wszystkim nam się wydaje, że można przewidzieć, jak będzie wyglądała rzeczywistość.

Co wpływa na nasze wyobrażenia o partnerze?

Do oczekiwań dotyczących tego, kim ma być przyszły partner czy partnerka dokładają się rodzinne, wielopokoleniowe przekazy typu: „u nas wszyscy mężczyźni są silni i dbają o kobiety”, „w naszej rodzinie kobiety rządzą, a mężczyźni przynoszą pieniądze”, „u nas trzeba sobie zasłużyć na uznanie, pamiętaj abyś wzięła sobie za męża odpowiedniego mężczyznę”, „pamiętaj, by twój facet spodobał się ojcu”, „jak kobieta teraz nosi złoto, to co potem jej będziesz musiał kupować”, „czy jesteś pewna, że jego chcesz sobie wybrać na całe życie?”. Rodzinne przekazy mają tym większą siłę oddziaływania, im silniejsze więzi zależnościowe są pomiędzy osobą wkraczającą w dorosłe życie a jej rodziną. Przekazy te działają jak silny nakaz, gdy z pokolenia na pokolenie zyskują potwierdzenie w dokonywanych przez młodych ludzi wyborach partnerów. Wyjście poza obszar tych nakazów wymaga od młodej osoby autonomii do podejmowania swoich decyzji bez względu na reakcje pierwotnego systemu rodzinnego. A to oznacza też umiejętność znoszenia frustracji z powodu reakcji niezadowolenia ze strony członków rodziny. Zarówno silne podporządkowanie się tym nakazom, jak i bunt wobec nich i wybór przeciwstawnych wzorców – mogą to być przejawy niskiego stopnia autonomii młodej osoby. Ponieważ uległość i bunt to oblicza tej samej zależności wobec więzi pierwotnych. Dojrzałe wybory oznaczają wybory dokonywane ze względu na swoje potrzeby i wartości, a nie pod siłą presji i nacisku bądź chęci tylko przeciwstawienia się.

Tak naprawdę nie ma kategorii do przewidzenia dobrego związku. Nie można założyć, że cechy stwierdzone u jednej osoby będą pasowały do cech drugiej osoby, gdyż tworzenie związku ma charakter dynamiczny i nie jest sumą części składowych związku –czyli sumą cech indywidualnych obu partnerów. Gdy ktoś myśli o przyszłym partnerze, że „powinien być wyrozumiały”, to trudno jest sobie założyć, jak taka cecha ma się przejawiać we wzajemnej relacji obojga młodych ludzi. Wyrozumiałość może dla jednych być pobłażaniem i nie zwracaniem uwagi na drobne kłamstwa, niejasności w komunikacji ze strony partnera. Dla innych może to oznaczać zdolność rozumienia, że każdy z nas popełnia błędy i nie musi to oznaczać złych intencji ze strony partnera. Nawet wybierając jako ważną jakąś cechę przyszłego partnera, trudno jest przewidzieć jak ona będzie się przejawiała w jego funkcjonowaniu oraz jak my będziemy na nią reagować już w realnych sytuacjach.

Gdy młodzi ludzie bardziej poszukują potwierdzenia swoich oczekiwań dotyczących partnerów, tym większe jest zagrożenie frustracją w związku. Im większa świadomość tego, że o wyborze partnera będzie decydować to, jak będziemy się z nim czuć, jak on będzie funkcjonować w realnych sytuacjach, jaka będzie zgodność tego, co deklaruje z tym, czego doświadczamy w kontakcie z nim, tym bardziej możemy ufać temu, że wybrany partner będzie bardziej odpowiedzią na nasze dojrzałe potrzeby, niż na posiadane przez nas wyobrażenie o nim.

Najczęstsze małżeństwo – ich czworo: on, ona, jej wyobrażenie o nim, jego wyobrażenie o niej. (Claude Roy)


Miłość – od marzeń do rozczarowań

Jola była najstarszą z córek w rodzinie i choć miała 27 lat, to ciągle jeszcze nie miała tego „chłopaka naprawdę”. Co jakiś czas spotykała się z jakimiś kolegami, ale były to bardziej koleżeńskie spotkania, niż te, które miałyby doprowadzić do jakiegoś poważniejszego związku. Jola była lubiana w zespole – bo potrafiła słuchać, nie narzucała swojego zdania, zawsze chętnie pomagała zarówno w sprawach zawodowych, jak i w sprawach prywatnych. Lubili ją ludzie, bo przychodziła do pracy uśmiechnięta i nigdy na nic nie narzekała. Chodziła z kolegami na piwo, często też wychodzili w całej grupie na kręgle, ale żaden z kolegów Joli nawet nie myślał o niej w kategoriach swojej przyszłej dziewczyny. Jola czuła, że coś nie jest w porządku z jej relacjami – miała wielu kolegów, ale nie miała tego jedynego bliskiego mężczyzny. Ze strony swojej rodziny czasami słyszała, że „już czas się z kimś związać, bo to jakoś dziwnie tak być samą w tym wieku”. Mama Joli co jakiś czas dawała jej do zrozumienia, że „powinna bardziej kobieco się ubierać”, co doprowadzało Jolę do złości i wtedy jeszcze z większą pasją wkładała na siebie wyciągnięte swetry i nie zważała na swój wygląd. Potajemnie marzyła o bliskości z mężczyzną, ale też się jej bała, bo nie wiedziała na czym polega „bycie blisko”. Jej rodzice od dawna przestali zachowywać się jak para. Ojciec spał w innym pokoju niż matka, rzadko ze sobą rozmawiali, dużo pracowali, a po pracy każde z nich zajmowało się swoimi sprawami. Nie kłócili się i nawet czasami wspólnie coś robili, ale Jola nie widziała między nimi ani żadnej namiętności, ani nawet podstawowego zainteresowania. „Byli poprawni”, ale wobec siebie nieobecni.

O związku – o tym jaki on jest i na ile jest dla nas zaspokajający, satysfakcjonujący – przekonamy się, gdy w taki związek wejdziemy. Gdy doświadczymy tego wspólnego bycia, tworzenia, gdy poczujemy wzbudzające się w nas emocje, gdy rozpoznamy emocje przeżywane przez partnera. Dwoje ludzi, którzy wiążą się ze sobą, musi wypracować własny styl wzajemnych relacji. Taki styl relacji może być dla partnerów źródłem radości, rozwoju a niekiedy też źródłem napięcia i niekorzystnych interakcji. Gdy oboje partnerzy podejmują jednakową odpowiedzialność za tworzenie związku – jest szansa na wspólne „dotarcie się” i wspólne wsłuchiwanie się we własne i partnera potrzeby. Gdy jednak w związku jeden z partnerów chce przerzucić odpowiedzialność za jakość związku na drugą osobę „ty powinieneś się troszczyć”, „to ty musisz zrozumieć, że ja potrzebuję wolności w związku”, „powinieneś szybciej działać”, „czemu muszę Ciebie o coś prosić” – to związek może stać się przestrzenią na gry małżeńskie mające rozstrzygnąć, kto ma rację i moc w związku.

Jola marzyła o tym, by być „z dobrym mężczyzną”. Jej problem polegał na tym, że każdy mężczyzna, który się nią zainteresował wydawał jej się też interesujący. Drobne koleżeńskie gesty odbierała jako wyrazy silniejszego zainteresowania sobą – bo wszystko, co było inne niż „nijakość zachowań ojca wobec matki” wydawało jej się zapowiedzią przyszłego związku. Nikt z otoczenia Joli nie wiedział, że momentami jest najszczęśliwszą osobą na świecie, a potem zamyka się w swoim nieszczęściu. Wzbudzane przez nią samą oczekiwania przynosiły olbrzymią radość. Jednak miejsce radości zajmowało bardzo szybko rozczarowanie, gdy któryś z kolegów zaczynał opowiadać o swojej dziewczynie oczekując od Joli rady na rozwiązanie trudnej sytuacji.

Jak mogą potoczyć się losy Pani Joli? Czy jest ona zdana na pozostawanie w ciągłym kręgu uniesień i rozczarowań? Czy może „znienawidzi” mężczyzn – trochę „za matkę” i pozostanie w roli singielki? Czy może jest szansa na weryfikację wzorca relacji, w jaki wchodzi z mężczyznami, których spotyka w swoim życiu? Może też Pani Jola wybierze lojalność wobec matki i pozostanie przy niej, by ochronić ją przed pustką i samotnością, jaka istnieje w związku pomiędzy jej rodzicami?

Jakie ryzyko niesie za sobą tworzenie wyobrażeń o związku idealnym?

Z jednego doświadczenia możemy stworzyć wiele scenariuszy. Raz doświadczane ograniczenie, niemożność, powtórzenie – nie oznacza naszego przeznaczenia. Im większą posiadamy świadomość samych siebie, tym więcej możemy decydować i wybierać w naszym życiu. Zmiana czy weryfikacja dotychczasowych nawyków czy wzorców może następować w każdej fazie naszego życia.

Wyobrażenie i nierealistyczne oczekiwania tym więcej zajmują miejsca w naszym umyśle, im mniej mieliśmy okazji, by eksperymentować ze sobą, z innymi, ze światem. Wyidealizowany obraz partnera tym częściej będzie stanowić dla nas odniesienie w próbach tworzenia związku, im mniej mieliśmy możliwości uczenia się tego, co znaczy „być w związku” poprzez obserwację rodziców czy innych osób znaczących. Paradoks naszego życia polega na tym, że nie da się go przeżyć bez przeżywania go. Im więcej mamy możliwości sprawdzania naszych wyobrażeń, weryfikowania wizji stwarzanych przez inne osoby, doświadczania tego, co się dzieje w przestrzeni pomiędzy nami a innymi ludźmi, tym realniejszy powstanie obraz nas samych oraz tych, z którymi jesteśmy w relacji.

Znaczenie fazy narzeczeństwa

Dla rozwoju relacji partnerskiej olbrzymie znaczenie ma faza narzeczeństwa. Faza ta jest okresem uczenia się wzajemnego kontaktu i budowania więzi między partnerami. To czas, w którym partnerzy nieświadomie chcą zaprezentować siebie jak najlepiej oraz spostrzegać partnera także w jak najbardziej pozytywny sposób. Początkiem tej fazy jest wspólna deklaracja i decyzja partnerów, że chcą być razem. Partnerzy są już po fazie rozpoznania siebie, swoich potrzeb, często też również po wspólnych doświadczeniach pożycia seksualnego. Niektóre pary już w tym okresie decydują się na wspólne zamieszkanie, ale też są takie, które utrzymują wzorzec spotkań poprzez randki. Na to, jak ten okres zorganizują sobie partnerzy mają wpływ czynniki związane z rytuałami rodzinnymi, z filozofią życia (kwestie światopoglądowe), możliwościami finansowymi, aktualną modą społeczną.

Z moich doświadczeń w pracy z parami wynika, że niekiedy ta faza ulega skróceniu albo wręcz „jest przeskoczona” przez parę. Skrócenie fazy narzeczeństwa oznacza, że para szybko podjęła decyzję o małżeństwie. I nie miała możliwości wcześniejszego „próbowania” bez podejmowania decyzji o małżeństwie. Takie pary często wchodzą w fazę małżeństwa bez wcześniejszych doświadczeń bycia razem, zarządzania gospodarstwem, tworzenia własnego stylu realizacji czasu wolnego itd. Efektem takiej sytuacji może być silne napięcie, nieporozumienia i konflikty – ponieważ zabrakło fazy „próbowania” a potem wspólnego ustalania – czym faktycznie jest faza narzeczeństwa.

Gdy faza ta jest „przeskoczona” przez parę – najczęściej ze względu na przyjście dziecka na świat - to prędzej czy później owo „przeskoczenie” odbije się na relacji małżonków. Gdy partnerzy decydują się na bycie razem, to pierwszym etapem ich związku powinno być umocnienie granic ich związku – w relacji do rodzin pochodzenia i w relacji do świata. To umocnienie granic oznacza, że partnerzy w tym czasie uzgadniają i kontraktują swoje role w domu, swoje zobowiązania, swoje sposoby realizacji zobowiązań oraz sposoby rozwiązywania sytuacji konfliktowych czy trudnych. Partnerzy robią to ze względu na swoje potrzeby i swoje możliwości. Wzmocnienie granic pary jest tym bardziej potrzebne, im więcej „uwikłań psychologicznych” w postaci nakazów ( „my, Kowalscy musimy walczyć o naszą rację”) i zakazów ( „nie pytaj”, „nie wyrażaj”) jest w rodzinach pochodzenia.

Jola jest ostatnio bardzo szczęśliwa. Pół roku temu, podczas delegacji we Włoszech, spotkała swojego wymarzonego Paulo – starszego od siebie o 10 lat mężczyznę, który jest „dobrym człowiekiem” i jest zakochany w Joli. Zakochanie swoje Paulo prezentuje poprzez częste przyjazdy do Polski, częste rozmowy telefoniczne z Jolą oraz nacisk, by szybko ten związek sformalizować, bo Jola „jest jego Panią”. Paulo jest bardzo związany ze swoją rodziną, co nie dziwi Joli, bo „Paulo jest przecież taki sam, jak każdy Włoch”. Paulo wcześniej miewał jakieś partnerki, ale o tym się w rodzinie nie rozmawia, bo to nie było coś poważnego, jak mówią wszyscy z rodziny Paulo. Ten silny związek z rodziną to też przesłanka do decyzji Joli i Paulo, by jednak zamieszkali we Włoszech. Ekspresyjność rodziców Paulo oraz ich duża otwartość typu „jaka jesteś piękna”, „musisz być uczciwa, że do tej pory czekałaś na Paulo”, „mamy nadzieję, że będziesz do nas przyjeżdżać co niedzielę” – na razie zachwyciła Jolę. Czuje się ona ”jak w jakimś romantycznym filmie”. Na razie para zdeklarowała się, kiedy chcą się pobrać – za pół roku. Są bardzo zajęci teraz przygotowaniami do wesela: zastanawiają się jak wielu gości zaproszą, gdzie urządzą przyjęcie, jak będzie wyglądać ceremonia ślubna.

Tworzenie związku to proces dynamiczny – nie jest to realizacja recepty. Za tym stoi odpowiedzialność obojga partnerów – co chcemy i jak chcemy tworzyć. Aby odpowiedzieć na te pytania, potrzeba czasu. Potrzeba czasu dwukrotnie:

- by samemu wiedzieć: czego pragnę, jak chcę żyć, z kim chcę żyć,
- by wiedzieć razem: czego chcemy, jak chcemy, po co sięgamy i na co się godzimy a na co nie godzimy się.

Faza narzeczeństwa (ponieważ aktualnie duża część osób nie decyduje się na małżeństwo – to możemy tu mówić o fazie początkowej związku) stanowi ważny czas w procesie tworzenia związku. Nie powinna być ani skracana (do kilku miesięcy), ani wydłużana (do kilku lat). W tej fazie partnerzy powinni uwzględnić to, że być razem oznacza wspólnie przejść od momentów idealizacji do momentów rozczarowań. Podejmowanie decyzji o pozostaniu w związku powinno być decyzją uwzględniającą nasze zasady, wartości, wizję życia oraz przeżywane wobec partnera emocje, zaspokojenia i frustracje. Ani w momentach idealizacji, ani w momentach rozczarowań takie decyzje nie będą oparte na realnym doświadczeniu. Niebezpieczeństwem wielu związków jest nadmierne skupianie się w fazie narzeczeństwa na przygotowaniach do ślubu, do ceremonii weselnej.

Budowanie relacji jest niekiedy zastępowane działaniami zewnętrznymi. A do kontaktu ze sobą samym potrzebujemy wewnętrznej przestrzeni – możliwości postawienia sobie wielu pytań i odwagi na usłyszenie swoich odpowiedzi. Im szybciej partnerzy urealnią własne obrazy samych siebie, im więcej wypracują strategii radzenia sobie z sytuacjami konfliktowymi i trudnymi, im szybciej stworzą granice swojego związku i ochronią związek przed zbyt intensywnymi wpływami z zewnątrz – tym bardziej te doświadczenia ich połączą. Ale zawsze warto mieć na uwadze też to, co stwierdził Samuel Rogers: „Nie ma znaczenia, z kim się człowiek żeni: nazajutrz po ślubie okaże się on kimś innym”. Ciekawe kogo „nazajutrz po ślubie” zobaczy Pani Jola…

Tekst został opublikowany w "Magazynie Wesele", 4/48/2017, s. 96-98.

 

258 magdalena sekowska

O autorce

Magdalena Sękowska – psycholog, psychoterapeuta, trener, konsultant, coach, dyrektor Kliniki Uniwersytetu SWPS. Jest członkiem ITAA (International Transactional Analysis Association) oraz prezesem PITAT (Polskie Integratywne Towarzystwo Analizy Transakcyjnej). W latach 2009-2016 pełniła funkcję Wiceprezydenta EATA 2009-2016 (European Association for Transactional Analysis).

Cykl tematyczny: Marzec 2020
Hasło miesiąca: Trenuj Mózg
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/neuro-nauka-o-mi%C5%82o%C5%9Bci-dr-olga-kami%C5%84ska-i-mgr-leon-ciechanowski/id1437994794?i=1000437527744
  • https://open.spotify.com/episode/4xGYIHibOIMi9FpbE2afeh
  • https://soundcloud.com/swpspl/neuronauka-o-milosci-dr-olga-kaminska-i-mgr-leon-ciechanowski
  • https://lectonapp.com/audiobook/9aea3d68-8d97-4191-8a0c-e3d51c593f13?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Czym jest miłość z biologicznego punktu widzenia? Po co się zakochujemy i kochamy? Jak na nasze dobieranie się w pary wpłynęła ewolucja? Okazuje się, ze możemy patrzeć na miłość przez pryzmat nie tylko antropologii, lecz także nauki o zwierzętach i ich zachowaniach. O miłości z perspektywy neuronauki opowiadają psycholog dr Olga Kamińska oraz filozof i kognitywista mgr Leon Ciechanowski z Uniwersytetu SWPS.

Miłość – romantyzm czy biologiczna kalkulacja?

„Małżeństwo nie zaczyna się od oświadczyn ani nawet od pierwszego spotkania. Zaczyna się znacznie wcześniej, gdy rodzi się idea miłości, a konkretniej marzenie o spotkaniu drugiej połówki”, pisał Alain de Botton, nawiązując do powszechnego w naszej kulturze platońskiego mitu. Z jednej strony, czekamy na dzień, kiedy poznamy tę jedyną osobę, z którą zwiążemy się na zawsze, a z drugiej – nasze pragnienie miłości pojawia się dużo wcześniej, niż sama reakcja mózgu na bodziec, jaki odbieramy pod wpływem drugiej osoby. Miłość w dużym stopniu uwarunkowana jest kulturowo.

Często nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo na naszą „miętę” do drugiej osoby wpływa dobór naturalny i reakcje biologiczne zapisane w procesach ewolucyjnych. Dobieranie się w pary warunkuje cały koktajl hormonów pojawiający się w naszym organizmie. Jak ich poziom zmienia się w czasie pierwszych randek, jak w czasie trwania związku i podczas rozwodu? Dlaczego, kiedy jesteśmy zakochani produkują się hormony stresu? Dlaczego atrakcyjną osobę o ładnej, symetrycznej twarzy z góry uważamy za miłą, przyjacielską i silną?

 

Prelegenci

258 Olga Kamińska 2

dr Olga Kamińska – psycholożka, pedagożka i animatorka kultury, studentka studiów podyplomowych z seksuologii. Ukończyła szkolenie trenerów dla par w Instytucie Gottmana, jednym z najbardziej wpływowych ośrodków badawczych w zakresie relacji romantycznych. W trakcie studiów magisterskich odbyła staże w wielu prestiżowych jednostkach badawczych, takich jak Uniwersytet w Getyndze, Uniwersytet w Charleston (Stany Zjednoczone) oraz Uniwersytet Nowej Południowej Walii w Sydney. W swojej pracy łączy wyniki badań naukowych z praktyką. Prowadzi zajęcia i warsztaty z zakresu miłości, bliskich związków, szczęścia w organizacji, emocji i technologii. Prywatnie jest wielbicielką turystyki aktywnej, kwiatów i rozmów o miłości.

258 leon ciechanowski

mgr Leon Ciechanowski – kognitywista, filozof, kulturoznawca. Absolwent Philosophy Studies in English, Kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim, a także Międzyuczelnianych Studiów w „Akademii Artes Liberales” (Kognitywistyka UMK). Zajmuje się Human-Computer Interaction, fenomenologią oraz poczuciem sprawstwa i kontroli. Pracuje nad doktoratem z psychologii na Uniwersytecie SWPS w Warszawie, gdzie pracuje również jako badacz i dydaktyk. Prowadzi tekąze zajęcia na Akademii Leona Koźmińskiego. W wolnym czasie popularyzuje (neuro)naukę w ramach Fundacji „Mózg!”.

Obejrzyj webinar „Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Dlaczego wobec swojej drugiej połówki mamy oczekiwania, których nie ma ona możliwości lub obowiązku spełnić? Jak to się dzieje, że tkwimy w schematach związku naszych rodziców czy naszych poprzednich relacji? Czy dobrze jest przekładać potrzeby swojego partnera/partnerki ponad swoje? Zapraszamy do obejrzenia spotkania online, na którym psycholog Joanna Gutral gości dr Katarzynę Waszyńską – psychologa i seksuologa klinicznego z Uniwersytetu SWPS.

„Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Cykl tematyczny: Maj 2019
Hasło miesiąca: Miłość
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/psychologia-randki-dr-konrad-maj/id1437994794?i=1000437310391
  • https://open.spotify.com/episode/6nasw0lilfw6QO3WtchEbO
  • https://soundcloud.com/swpspl/psychologia-randki-dr-konrad-maj
  • https://lectonapp.com/audiobook/4ab69491-f60e-4441-9b69-56019f6e16b9?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Pierwsza randka – nastrój tego spotkania będzie prognostykiem tego, w jaki sposób rozwinie się dalsza znajomość. Dlaczego chcemy i potrzebujemy się z kimkolwiek wiązać? Na co podczas randki zwracają uwagę kobiety, a na co mężczyźni? Co się składa na naszą atrakcyjność i jak efektywnie szukać drugiej połówki? O randkowaniu z naukowej perspektywy mówi dr Konrad Maj – psycholog z Uniwersytetu SWPS.

„Swój ciągnie do swojego”?

Wiele osób wierzy w miłosną magię – że pewnego dnia spotka na swojej drodze kogoś, komu popatrzy głęboko w oczy i się w nim z miejsca zakocha, a z dnia na dzień powstanie związek. Dlaczego dobrze jest podejść do szukania drugiej połówki jak do szukania pracy? Warto, by w wyborze życiowego pratnera/partnerki sercu pomogła też... głowa.

Badacze udowodnili, że wybieramy osoby podobne do nas, o porównywalnej atrakcyjności fizycznej i interpersonalnej. W drugiej osobie zwracamy uwagę na takie czynniki, jak wiek, wykształcenie, rasa, religia. Dobrze mieć proównywalne cechy osobowości, temperament, w podobny sposób wyrażać emocje. Co ciekawe, na samym początku znajomości w drugiej osobie szukamy nie tyle podobieństw, co różnic. Łatwiej nam zrobić tzw. selekcję negatywną. Wiemy wtedy, kogo uniknąć i z kim nie kontynuować znajomości, która ma duże prawdopodobieństwo porażki. Będąc w dłuższej relacji, w związku, czy przebywając długo z drugą osobą, swoimi zachowaniami wzajemnie upodabniamy się do siebie. Badacze nazwają to „efektem kameleona”. Po jego obecności możemy poznać, że nasza randka się udała i druga osoba jest nami zainteresowana – wtedy kopiuje ona nasze zachowania niewerbalne.

 

Prelegent

258 konrad maj

dr Konrad Maj – psycholog społeczny. W pracy naukowej koncentruje się na zagadnieniach związanych z wpływem społecznym (głównie perswazją językową). W tym kontekście analizuje różnice między wpływem społecznym a manipulacją. Zajmuje się także skuteczną komunikacją i procesami grupowymi. Prowadził projekt dotyczący budowania zaufania do wymiaru sprawiedliwości oraz problemów wynikających z chuligaństwa stadionowego. Interesuje się też psychologią miłości oraz relacjami w bliskich związkach. Popularyzator nauki. Jest kierownikiem Centrum Innowacji na Uniwersytecie SWPS, w ramach którego prowadzone są badania aktualnych trendów społecznych i technologicznych.

Obejrzyj webinar „Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Dlaczego wobec swojej drugiej połówki mamy oczekiwania, których nie ma ona możliwości lub obowiązku spełnić? Jak to się dzieje, że tkwimy w schematach związku naszych rodziców czy naszych poprzednich relacji? Czy dobrze jest przekładać potrzeby swojego partnera/partnerki ponad swoje? Zapraszamy do obejrzenia spotkania online, na którym psycholog Joanna Gutral gości dr Katarzynę Waszyńską – psychologa i seksuologa klinicznego z Uniwersytetu SWPS.

„Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Cykl tematyczny: Maj 2019
Hasło miesiąca: Miłość

Trudno się ze sobą zgadzać zawsze i we wszystkim. Scysje z naszą drugą połówką mogą być bardzo trudnymi przeżyciami, dlatego warto wiedzieć, jak dobrze i konstruktywnie się kłócić. Badania amerykańskich psychologów H. Markmana i S. Stanley’a pokazują, że edukacja i nabywanie nowych narzędzi do prowadzenia dyskusji może zadziałać na nasz związek zbawiennie – pary, które przeszły szkolenie dotyczące tego, jak dobrze się kłócić, o połowę rzadziej rozstawały się i rozwodziły, niż osoby w grupie, która nie odbyła tego kursu. Czy nie ma miłości bez sprzeczek i awantur? Sposoby na dobrą kłótnię w związku odkrywamy z dr Bartoszem Zalewskim – psychologiem i psychoterapeutą par z Uniwersytetu SWPS.

1. Nie taka kłótnia straszna, jak ją malują. Pogódźmy się ze sporem

Dlaczego się kłócimy z partnerem/partnerką? Bo zależy nam na naszej drugiej połówce i relacja z nią nie jest nam obojętna. Dyskusja, spór i wyjaśnienie go pozostają więc naturalną częścią każdej bliskiej relacji. Nieporozumienia mogą mieć wiele dobrych stron. – Dzięki kłótni dowiadujemy się od siebie nawzajem, czego w związku chcemy, a czego nie, jakie są nasze granice i potrzeby. Daje ona możliwość żywego kontaktu, mówienia o rzeczach trudnych, ale dla nas ważnych. Spierając się, wyrażamy nasze frustracje i potrzeby, domagamy się czegoś, bo coś nas zraniło – mówi psycholog i psychoterapeuta dr Bartosz Zalewski.

Kłótnia nie oznacza, że nasz związek jest niedobry lub nie ma już przyszłości. – Przychodzą do mnie pary ze stwierdzeniem: „wszystko było między nami wspaniale – do pierwszej kłótni, a potem wszystko się zepsuło”. Kłótnia rani w samym momencie jej trwania. Jednak wiele par jest przerażonych, że po kłótni nie ma już nic, a jej konsekwencje są nieodwracalne: bo usłyszymy słowa, których nie wybaczymy drugiej osobie, które zniszczą nasz związek i sprawią, że nie będzie już miejsca na miłość – zauważa dr Zalewski. – Będąc w bliskim związku, zgadzamy się na to, że druga osoba nas na co dzień rani, dlatego że… nie jest idealna, cudowna, że ma inne cechy, niż byśmy chcieli, że robi głupie rzeczy. Pogódźmy się z tym, że kłótnie są, ale nie pozwolmy na to, aby były codziennie. Spierajmy się np. raz w tygodniu – dodaje dr Bartosz Zalewski.

2. Pozwól się wypowiedzieć i słuchaj

Podczas kłótni następuje żywa wymiana zdań. Jesteśmy pochłonięci emocjami i trudno o konstruktywną dyskusję. Dlatego warto zastosować metodę, w której każda z osób mówi przez 5 minut. Takie rozwiązanie daje partnerom przestrzeń zarówno do dłuższej wypowiedzi, jak i wysłuchania siebie nawzajem. – To pozwala nam podejść z rezerwą do tego, że ktoś nas oskarża i atakuje, i lepiej zrozumieć, czego tej osobie brakuje i czego druga strona potrzebuje. Czy mogę jej to dać, czy jednak nie. Może się okazać, że chce czegoś, czego nie dam rady dać, czy nie da rady dać w związku – i wtedy pojawia się złość, która sprawia, że stawiamy granice – mówi dr Bartosz Zalewski.

Kiedy każdy ma określony czas na wypowiedź, rozmowa może być bardziej rzeczowa, ale wszystko się komplikuje, kiedy w grę wchodzą uczucia. – Ta metoda jest bardzo dobra, ale może być trudna do zastosowania w emocjach. Warto więc ją ćwiczyć, np. na innych tematach, i zobaczyć, czy uda się ją uruchomić również w kłótni. Kiedy pojawiają się emocje, ludzie często zaczynają się sprzeczać o to, jak się kłócą lub jak coś powiedzieli, zamiast mówić o przedmiocie sporu – zauważa dr Zalewski.

3. Reaguj natychmiast

Spory dobrze jest rozwiązywać na bieżąco. – Jak mówią badania, jedną z gorszych rzeczy jest odwlekanie rozwiązania problemu i wyjaśnienia go. Powoduje to różne kłopoty i dyskomfort. Lepiej robić mini kłótnie częściej niż jedną dużą awanturę rzadziej – mówi dr Zalewski.

Nierozwiązany spór z czasem narasta. Żale kumulują się, co działa tylko na niekorzyść związku i osłabia bliskość w relacji. – Pary, które deklarują wysoką jakość swojego związku, przeprowadzają kłótnie na bieżąco i są to kłótnie o niskich emocjach. Przeciwnie dzieje się, kiedy pielęgnujemy urazy, trzymamy je w sobie – emocje zwiększają się do kwadratu – zauważa dr Bartosz Zalewski.

4. Mów o swoich uczuciach

Zamiast wypunktowywać swojego partnera/partnerkę, wyliczać jego błędy – mówić o nim – lepiej mówić o sobie i swoich uczuciach. – Lepiej powiedzieć, że jest mi z czymś źle, że czegoś mi brakuje, bo na coś liczyłam, niż to, że „ty mnie zawiodłeś”. Łatwiej się komunikować, kiedy mówimy o sobie, ponieważ, oskarżając drugą osobę, pozostawiamy jej jedynie obronę przed atakiem – twierdzi dr Zalewski. – Nie używajmy zwrotów: „ty zawsze…”, „ty wszędzie...”. Podczas kłótni następuje pewne stopniowanie oskarżeń, od: „ty zrobiłeś…”, przez „ty zawsze to robisz”, „ty wszędzie jesteś taki”, po „ty masz taką cechę wrodzoną” i „ty i cała twoja rodzina tacy jesteście”. Bądźmy tego świadomi. Kiedy nauczymy się dobrze kłócić, będziemy wiedzieli, na jakim poziomie tej wyliczanki się zatrzymać – mówi dr Zalewski.

5. Nie stosuj gróźb i ocen, lecz przekonuj, namawiaj

Negowanie, obelgi, a nawet groźby są dla drugiej osoby bardzo krzywdzące i stosowanie ich nie przyczyni się do rozwiązania problemu, którego kłótnia dotyczy. – Lepiej używać bardziej konstruktywnych metod wpływu, jak przekonywanie, mówienie o swoich emocjach, namawianie, reklamowanie czegoś, zapraszanie. Obrażanie się, straszenie np. odejściem, czy tzw. „strzelanie focha” tylko zaostrza konflikt. Zamiast wykrzykiwać „odchodzę”, warto powiedzieć, że mam czegoś dość w tej relacji lub czegoś dość w tej rozmowie. Chcemy odejść, bo nie chcemy już jakiegoś uczucia – mówi dr Bartosz Zalewski.

Kiedy nie słyszymy wskazówek, co do sposobów zmiany sytuacji, lecz oceny i obelgi, reakcją na nie będzie tylko złość i pragnienie odwetu. – Podczas scysji zawsze poczujemy się urażeni i będziemy chcieli drugiej osobie oddać. Ludzie w kłótniach wytrzymują jednak zwykle dosyć dużo zarzutów i urazy, a grozimy komuś dopiero wtedy, kiedy zostaje przekroczona granica krytyczna, kiedy mamy już dość – mówi dr Zalewski.

6. Bądź otwarty na przeprosiny i przebaczenie

– Już rozpoczynając sprzeczkę, warto wiedzieć, że ze swoim partnerem/partnerką postaramy się niedługo nasz konflikt naprawić i że możemy sobie w tej kwestii ufać. Wprawdzie kłócąc się wiemy, że teraz psujemy tę relację, ale obojgu będzie nam zależało na tym, żeby ją szybko naprawić. Ludzie w tzw. związkach o wysokiej satysfakcji wiedzą to – kiedy dzieje się źle, nie zostawiają tego na później, ich uwagi nie zajmuje pielęgnowanie urazy. Aktywnie podchodzą do prób zmiany swojego związku na lepsze – zauważa dr Bartosz Zalewski.

bartosz zalewski

dr Bartosz Zalewski – psycholog, psychoterapeuta, wykładowca Uniwersytetu SWPS. Naukowo zajmuje się badaniem skutecznych metod kształcenia psychologów klinicznych. Interesuje się także komunikacją w bliskich związkach, szczególnie w rodzinach i parach. Certyfikowany psychoterapeuta Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, pracuje w Ośrodku Terapeutyczno-Szkoleniowym Kontrakt w Warszawie, gdzie prowadzi terapię par i małżeństw oraz terapię indywidualną w podejściu systemowym i psychodynamicznym.

Obejrzyj webinar „Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Dlaczego wobec swojej drugiej połówki mamy oczekiwania, których nie ma ona możliwości lub obowiązku spełnić? Jak to się dzieje, że tkwimy w schematach związku naszych rodziców czy naszych poprzednich relacji? Czy dobrze jest przekładać potrzeby swojego partnera/partnerki ponad swoje? Zapraszamy do obejrzenia spotkania online, na którym psycholog Joanna Gutral gości dr Katarzynę Waszyńską – psychologa i seksuologa klinicznego z Uniwersytetu SWPS.

„Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Cykl tematyczny: Maj 2019
Hasło miesiąca: Miłość

Mają nas kochać erotycznie czy ślepo i bez pamięci? Dawać bliskość i wsparcie czy dominować? Czego chcemy: rozwagi czy romantyzmu? Na uczucie miłości składają się różne oczekiwania każdej ze stron. Zawierają one świadome i nieświadome potrzeby, które wpływają nie tylko na to, jak kochamy, ale też jak czujemy się kochane. O tym, jacy są mężczyźni w miłości do kobiet, pisze dr Bartosz Zalewski, psycholog z Uniwersytetu SWPS.

Artykuł pochodzi z magazynu „Newsweek Psychologia Extra 1/17”

Jeśli kobiety są uczuciowe, a mężczyźni racjonalni, to prawdziwie kochać powinny tylko one. A przecież to mężczyzn literatura często opiewa jako uosobienie romantyzmu w postaciach kochanków. Podobna logika dotyczy też kuchni – niby jest domeną kobiet, bo prawdziwy mężczyzna garnków nie dotyka, a najlepszymi kucharzami świata ponoć są mężczyźni. Jak więc jest z miłością mężczyzn do kobiet: są w niej rozważni czy romantyczni?

Miłość mamuta

Wśród psychologów trwa dyskusja dotycząca tego, ile różnic międzypłciowych wynika z natury biologicznej kobiet i mężczyzn, a ile z aktualnej i zmiennej kultury. Część badaczy – niewielka – przypisuje dominującą rolę czynnikom biologicznym, przede wszystkim ewolucyjnym. Według nich celem męskiej miłości do kobiety jest spłodzenie lub – w nowszej wersji tych teorii – spłodzenie i obowiązek zadbania o przetrwanie potomstwa.

Ewolucjonistów nie dziwią kobiece skargi na mężczyzn za słabo zaangażowanych w związek. Mężczyzna kocha przecież tak, jak umie najlepiej – starając się wytrwać przy jednej partnerce, chociaż jest nieustannie kuszony przez inne kobiety (w tym oporze pomaga mu religia). Taka miłość jest na swój sposób płochliwa – okazywanie partnerce czułości i przywiązania mężczyzna traktować może jako wiernopoddańcze składanie na ołtarzu jednej kobiety wszystkich swoich pragnień i ciągot. Miłość w takiej wersji przeżywana jest jako cierpienie – a partnerka postrzegana jako sadystka, która czerpie satysfakcję z obserwowania, jak on wyzbywa się pragnień i niczym niewolnik deklamuje miłosne formułki. Możliwe, że tak kochający mężczyźni się zdarzają, ale trudno uznać, żeby dominowali w populacji.

Ewolucjoniści podkreślają, że niezależnie, czy na stałe, czy na chwilę, mężczyźni mają kochać kobiety głównie erotycznie. Składanie hołdów kobiecej atrakcyjności jest jednym z ich żelaznych obowiązków, bezwzględnie egzekwowanych przez społeczność kobiet. W myśl tej teorii mężczyzna, aby czuł się mężczyzną i jako taki został rozpoznany przez swoją partnerkę, powinien być zdobywcą, podziwiać ją i pragnąć, zakochując się bez pamięci. Na szczęście, dzisiaj kobiety też mogą pragnąć i odczuwać nieskrępowaną przyjemność w sferze erotycznej, dzięki czemu nikt już nie musi być uwiązany biologią płci i prymatem przetrwania gatunku. Mężczyźnie coraz częściej wypada kochać kobietę nie tylko za przymioty prokreacyjne, ale też za inne jej cechy.

Na szczęście, dzisiaj kobiety też mogą pragnąć i odczuwać nieskrępowaną przyjemność w sferze erotycznej, dzięki czemu nikt już nie musi być uwiązany biologią płci i prymatem przetrwania gatunku.

Miłość znormalizowana

W psychologii dominują jednak nurty, które podkreślają rolę socjalizacji w kształtowaniu charakteru jednostek. Socjalizacja w naszej kulturze ponoć kieruje mężczyzn ku nieokazywaniu uczuć, co jednak nie oznacza, że ich nie mają. W tej wersji kobiety są kochane zapewne głęboko i prawdziwie, chociaż mężczyzna ma kłopot z wyrażaniem uczuć. Kobiecie powinno zatem wystarczyć śledzenie ich ukrytych przejawów, a do wyrażania ich wprost wystarczy przycisnąć partnera od czasu do czasu, np. przy okazji rocznic. Szczęśliwie ten stereotyp przełamuje dzisiaj wiedza, że mężczyźni mają wiele uczuć i można z nimi tworzyć złożone emocjonalnie, ekscytujące, rozwijające się związki. I że współcześnie mają do dyspozycji wiele społecznych narzędzi konwersacyjnych, aby wyrażać różne aspekty swojej miłości, w tym takie, jak np. chęć fizycznego podobania się kobiecie, przejmowanie się jej sprawami, zainteresowanie tym, co ona myśli i czuje.

Istnieją też teorie, na których opierają się główne i sprawdzone metody psychoterapii (psychoanalityczna, poznawczo-behawioralna, humanistyczna oraz systemowa). Wskazują one, że mężczyźni kochają na wiele sposobów, podobnie jak kobiety, a sposoby te mogą mieć wersję zdrową lub nadmiarową.

Nadmiarowość może na przykład przemieniać wsparcie, bliskość i opiekę w dominację, a wtedy mężczyzna z dbającego zmienia się w ograniczającego. Miłość może być zaborcza w różnym stopniu, od narzucania kobiecie stylu życia, spędzania czasu, rodzaju kariery, poprzez promowanie tzw. tradycyjnego podziału ról w rodzinie, aż po przypadki skrajne, obejmujące przemoc. Aaron Ben-Ze'ev, czołowy badacz psychologii emocji, wraz z Ruhamą Goussinsky w swojej książce „W imię miłości – uczucie romantyczne i jego ofiary", próbują zrozumieć przyczyny zabójstw kobiet przez ich mężów. Wykazują, że owa skrajna zaborczość składa się z szeregu połączonych elementów: uznawania miłości za sens życia, nadwrażliwości na każdy sygnał autonomii kobiety, żądania natychmiastowego ukojenia cierpienia, wynikającego z samego faktu kochania i niemożności zlania się z drugą osobą w jedność oraz wiary, że miłość wszystko wybacza i przenosi góry, co jest podstawą żądania, by kobiety intuicyjnie, bez słów odczytywały i zaspokajały potrzeby swoich partnerów...

Motywowane kochanie

Można tworzyć katalogi typów mężczyzn i ich romantycznych uczuć do kobiet. Można wymieniać Piotrusiów Panów, domowych dyktatorów, wiecznych romantyków, dziarskich racjonalizatorów itd. Psychologowie przekonują jednak, że na uczucie miłości i jego dynamikę składają się różnorodne motywy oraz oczekiwania każdej ze stron. Zawierają one świadome i nieświadome potrzeby oraz schematy dotyczące tego, co jest możliwe, moralne czy wartościowe. Schematy te wpływają na to, jak kochamy, ale też, jak czujemy się kochani. Takie postawienie sprawy otwiera przed nami nową perspektywę – to, jak kobieta czuje się kochana, nie zawsze zależy tylko od jej partnera. Nie bez znaczenia jest to, jak kobieta interpretuje jego działania – czyli jakiej dokonuje atrybucji znaczenia jego zachowań oraz stojących za nimi intencji.

Psychologia narracyjna bada, poprzez jakie opowieści przeżywamy świat. Jest częścią szerszej dziedziny psychologii poznawczej, która od dekad coraz dokładniej pokazuje, że rozumiemy rzeczywistość zewnętrzną poprzez to, czego pragniemy, a nie że odbieramy ją taką, jaką jest. Arie W. Kruglanski, twórca teorii tzw. motywowanego poznawania, mówi, że to, jak interpretujemy zachowania innych, sterowane jest przez nasze aktualne uczucia do nich. Innymi słowy: widzimy to, co chcemy (nieświadomie) widzieć.

Dlatego studentom psychologii mówi się: nie rób żadnych testów osobowości swojej ukochanej osobie. Zobaczysz w wynikach tylko to, co do niej aktualnie czujesz. Jeśli jesteś zakochany – zobaczysz ideał, jeśli rozczarowany – zło wcielone. W myśl tej teorii to, jak kobieta czuje się kochana przez mężczyznę, zależy w dużej mierze od tego, jak przeżywa ona jego miłość.

Jak przeżywasz jego miłość

Weźmy dwie panie. Pani A. z powodu ciągu szczęśliwych okoliczności w jej życiu jest w stanie doświadczać różnorodnych uczuć, dość dobrze toleruje wieloznaczność, niepewność i frustrację oraz posiada zestaw przekonań, który pozwala jej wierzyć, że ludzie są generalnie dobrzy, a od bliskiego związku można oczekiwać głównie dobrych przeżyć. Ma zatem zaufanie i jest odporna na rozczarowania. Pani A. w miłości będzie zapewne przeżywała zachowania partnera jako przejaw dobrych uczuć, będzie czuła, że może na nim polegać, że jest odrębna, samodzielna i tak traktuje ją partner. W jego słowach i gestach nierzadko będzie widziała czułość, chęć bycia blisko oraz pożądanie jej jako atrakcyjnej kobiety. Co się dzieje, gdy oczekiwana te rozmijają się z rzeczywistością? Opisany przykład ilustruje osobę z tzw. bezpiecznym wzorcem przywiązania. Badania pokazują, że osoby te wiążą się najczęściej z ludźmi o tym samym bezpiecznym wzorcu przywiązania. Innymi słowy, jest mała szansa, że pani A. zwiąże się z mężczyzną, którego zachowanie wyklucza powyższe interpretacje. Szansę tę możemy określić mianem przypadku.

Pani B. może czuć, że  jest mało wartościowa, ale partner, którego spotkała – wspaniały. To on nadaje jej wartość, on daje siłę do pokonywania słabości, on będzie oparciem w trudnych czasach. Pani B. nie wie jednak o sobie tego, że ma np. wysoką potrzebę domknięcia poznawczego wraz z niską kompetencją w domykaniu, niską tolerancję frustracji oraz wysokoreaktywny układ nerwowy z impulsywnym pobudzaniem oraz powolnym wygaszaniem emocji.

Te przykładowe właściwości wraz z doświadczeniami życiowymi mogą przenosić się na sposób interpretacji zachowań partnera oparty na idealizacji i rozczarowaniach. Zachowania partnera nie zaspokajają jej potrzeb – w jej odczuciu jest za mało wspierający. Czuje, że on stale ją zawodzi. A zachowania wskazujące na odrębność partnera przeżywa jako zdradę, ponieważ zgodnie z „wdrukowanym” w nią standardem zachowań w relacji miłosnej kochający mężczyzna każdą chwilę spędza ze „swoją kobietą”. Jeśli tego nie robi, to znaczy, że jej nie kocha i nie potrzebuje. A ona bez niego jest bezwartościowa. Zachowania partnera poddane takiej interpretacji prowadzą panią B. do jedynego możliwego wniosku: jej mężczyzna jej nie ceni ani nie kocha, a przecież to właśnie on miał potwierdzić jej wartość. Pani B. czuje się zatem kochana miłością niszczącą, podporządkowującą, rozczarowującą i w efekcie odrzucającą. Niestety badania sugerują, że pani B. znajdzie mężczyznę, którego zachowania prawdopodobnie tak właśnie dadzą się zinterpretować.

Pytania o to, czy mężczyzna kocha rozważnie, czy romantycznie, jest zatem źle postawione. Twórca najbardziej znanej teorii miłości, Robert Sternberg, po latach uznał, że ludzie „uprawiają” miłość zgodnie z jednym z 21 wzorców narracyjnych. Wśród nich są wzorce romantyczne, rozważne oraz wiele innych. Może wzorców tych jest więcej, może mężczyźni kochają na wiele różnych sposobów, a kobiety czują się różnorodnie kochane – w jakimś stopniu zależnie od tego, co mężczyzna robi, a w innym zależnie od tego, jak ona tę miłość przyjmuje.

Artykuł pochodzi z magazynu „Newsweek Psychologia Extra 1/17”
Czasopismo dostępne na stronie »

O autorze

258 bartosz zalewski

dr Bartosz Zalewski – psycholog, psychoterapeuta, wykładowca Uniwersytetu SWPS. Naukowo zajmuje się badaniem skutecznych metod kształcenia psychologów klinicznych. Interesuje się także komunikacją w bliskich związkach, szczególnie w rodzinach i parach. Certyfikowany psychoterapeuta Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, pracuje w Ośrodku Terapeutyczno-Szkoleniowym Kontrakt w Warszawie, gdzie prowadzi terapię par i małżeństw oraz terapię indywidualną w podejściu systemowym i psychodynamicznym.

Obejrzyj webinar „Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Dlaczego wobec swojej drugiej połówki mamy oczekiwania, których nie ma ona możliwości lub obowiązku spełnić? Jak to się dzieje, że tkwimy w schematach związku naszych rodziców czy naszych poprzednich relacji? Czy dobrze jest przekładać potrzeby swojego partnera/partnerki ponad swoje? Zapraszamy do obejrzenia spotkania online, na którym psycholog Joanna Gutral gości dr Katarzynę Waszyńską – psychologa i seksuologa klinicznego z Uniwersytetu SWPS.

„Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Cykl tematyczny: Kwiecień 2019
Hasło miesiąca: Szczęście
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/szcz%C4%99%C5%9Bcie-w-nieszcz%C4%99%C5%9Bciu-jak-odnale%C5%BA%C4%87-dobre-strony/id1437994794?i=1000436442568
  • https://open.spotify.com/episode/5I1gDwJnDsXLzsqDc0HnGm
  • https://soundcloud.com/swpspl/jak-odnalezc-dobre-strony-trudnych-doswiadczen-dr-ewa-woydyllo-osiatynska
  • https://lectonapp.com/audiobook/2398f772-a317-406d-b93b-9054e1577b8e?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

Do szczęścia przywiązujemy wielką wagę. Czym byłby sens życia, gdyby nie to, że dążymy do szczęścia, ścigamy je, łapiemy. W jego poszukiwaniu wciąż błądzimy. Gdy jesteśmy smutni, doświadczymy porażki czy stracimy coś dla nas ważnego, pochłonięci przez trudne emocje, negujemy nasze przyszłe poczucie szczęścia. Jak je skutecznie przy sobie zatrzymać? Jak budować swoje szczęście po negatywnych doświadczeniach, cierpieniu i traumach? Dlaczego warto się nauczyć koncentrowania na tym, co w życiu dobre? Odpowiedzi na te pytania szukamy razem z psycholog dr Ewą Woydyłło-OsiatyńskąUniwersytetu SWPS.

Jak wykorzystać nieszczęście na swoją korzyść?

„Coś mnie boli, coś wyszło inaczej, niż sobie zaplanowałam, ktoś ode mnie odszedł – jakie to nieprzyjemne, ile mam powodów, by czuć zagrożenie dla mojego życiowego szczęścia”. Z naszym trudnym doświadczeniem zmagamy się, nie możemy się pozbyć obsesyjnych wspomnień urazu, trudno nam powrócić do „smakowania” życia. To nie jest łatwe. Dlaczego dobrze jest zdyscyplinować swój umysł, by nie rozpamiętywać straty, krzywdy, choroby i zacząć patrzeć na przyszłość z nadzieją i entuzjazmem? Jak działać na własną korzyść, zamiast na niekorzyść? Czy wyrażanie wdzięczności za wszelkie dary od losu przybliży nas do szczęścia?

 

Prelegent

258 ewa osiatynska woydyllo

dr Ewa Woydyłło-Osiatyńska – doktor psychologii i terapeuta uzależnień. Ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie A. Mickiewicza w Poznaniu oraz podyplomowe studium dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim. Wykształcenie psychologiczne zdobyła w Antioch University w Los Angeles, doktorat z psychologii zyskała na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Autorka wielu książek, m.in.: „Wybieram wolność, czyli rzecz o wyzwalaniu się z uzależnień”, „Zaproszenie do życia”, „Podnieś głowę: Buty szczęścia”, „Sekrety kobiet”, „My – rodzice dorosłych dzieci”, „W zgodzie ze sobą”, „Rak duszy”, „O alkoholizmie”, „Poprawka z matury”. Spopularyzowała w Polsce leczenie oparte na modelu Minnesota, bazującym na filozofii Anonimowych Alkoholików. Otrzymała wiele odznaczeń za osiągnięcia w dziedzinie terapii i profilaktyki uzależnień: Medal św. Jerzego przyznany przez „Tygodnik Powszechny”, odznaczenie Ministra Sprawiedliwości za pracę z uzależnionymi w więzieniach oraz Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski nadany przez Prezydenta RP.

Obejrzyj webinar „Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Dlaczego wobec swojej drugiej połówki mamy oczekiwania, których nie ma ona możliwości lub obowiązku spełnić? Jak to się dzieje, że tkwimy w schematach związku naszych rodziców czy naszych poprzednich relacji? Czy dobrze jest przekładać potrzeby swojego partnera/partnerki ponad swoje? Zapraszamy do obejrzenia spotkania online, na którym psycholog Joanna Gutral gości dr Katarzynę Waszyńską – psychologa i seksuologa klinicznego z Uniwersytetu SWPS.

„Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

 

Cykl tematyczny: Kwiecień 2019
Hasło miesiąca: Szczęście
  • https://podcasts.apple.com/us/podcast/szcz%C4%99%C5%9Bcie-jak-je-osi%C4%85gn%C4%85%C4%87-spotkanie-online-maciej-frasunkiewicz/id1437994794?i=1000436572596
  • https://open.spotify.com/episode/6ZObw0q7pCAVVqi2ezuhl6
  • https://soundcloud.com/swpspl/szczescie-jak-je-osiagnac-spotkanie-online-maciej-frasunkiewicz-i-joanna-gutral
  • https://lectonapp.com/audiobook/da7d32a1-3007-41f4-97c2-287da6406a0a?_lst&catalog=e9425407-77fe-43bc-ab68-1aaeb3ec6033

„Być szczęśliwym – trzeba się tego nauczyć”, pisał Eurypides. Jak się okazuje, szczęście rzadko przychodzi do nas samo i można skutecznie pracować nad tym, by wzmacniać w sobie jego poczucie. Czy szczęście się osiąga i zatrzymuje przy sobie? A może szczęśliwe są jedynie chwile? Jak na nasze poczucie szczęścia wpływa porównywanie się z innymi i dzisiejsza „kultura szczęścia”? Podczas spotkania online rozmawiają o tym psycholog i psychoterapeuta Joanna GutralMaciej Frasunkiewicz – psycholog z Uniwersytetu SWPS.

Chcesz być szczęśliwy? Działaj!

W internecie mnożą się recepty na szczęście, nie wiemy jednak dokładnie, co to właściwie znaczy – być szczęśliwym. Czy to codzienne odczuwanie zadowolenia? Czy raczej nieodnoszenie porażek, nieprzeżywanie smutku, złości, lęku i i innych trudnych emocji? Czy jesteśmy świadomi, co i dlaczego sprawia, że MY czujemy się szczęśliwi?

Jeśli chcemy polepszać nasz dobrostan emocjonalny, nie możemy tak po prostu stać w miejscu i czekać na pomyślność losu. Osiąganie szczęścia polega na dążeniu do danego celu, ciągłego wyznaczania sobie ścieżki rozwoju, realizacji potrzeb. Kiedy stwierdzimy, że osiągnęliśmy już wszystko, czego pragnęliśmy, i nic więcej już nas nie interesuje i nie ciekawi, trudno, żeby nasze szczęście kwitło. Niektórzy negatywne wydarzenia, porażki i trudne emocje, które są naturalną częścią życia, traktują jako ostateczne przeszkody do odczuwania szczęścia. Czy wszystko przez współczesną „kulturę szczęścia”, która nie pozwala nam na potknięcia i słabsze momenty, i sprawia, że wszelkie porażki rozpamiętujemy i przeżywamy zbyt mocno?

 

Prelegenci

258 Maciej Frasunkiewicz

Maciej Frasunkiewicz – psycholog. Zajmuje się zachowaniami społecznymi dzieci i młodzieży, wykorzystywaniem nowych technologii oraz gier wideo w edukacji i wychowaniu. Naukowo interesuje się relacjami rówieśniczymi, budowaniem szczęścia, poczucia pewności siebie, wychowaniem pozytywnym, a także relacjami i tworzeniem więzi pomiędzy rodzicami i dziećmi. Pracuje jako psycholog szkolny, prowadzi zajęcia indywidualne i grupowe z dziećmi, poradnictwo dla rodziców oraz tworzy warsztaty psychoedukacyjne. Doświadczenie zawodowe zdobywał w strukturach organizacyjnych związanych z zarządzaniem zasobami ludzkimi, opiekując się wielowymiarowo kwestiami dotyczącymi HR. Na Uniwersytecie SWPS prowadzi zajęcia z zakresu wychowania i edukacji dzieci i młodzieży.

258 joanna gutral

Joanna Gutral – psycholog, doktorantka na Wydzale Psychologii Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich Uniwersytetu SWPS w Warszawie, psychoterapeutka w trakcie certyfikacji w Podyplomowej Szkole Psychoterapii Poznawczo Behawioralnej pod kierunkiem dr A. Popiel i dr E. Pragłowskiej na Uniwersytecie SWPS.

Od lat zajmuje się psychoedukacją organizując warsztaty i spotkania, które uświadamiają, że psychoterapia to metoda oparta na dowodach naukowych. Jest współzałożycielką portalu Zdrowa Głowa i organizatorką kampanii społecznej „Mam Terapeutę”. Pracuje dydaktycznie na Uniwersytecie SWPS w Warszawie.

Obejrzyj webinar „Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Dlaczego wobec swojej drugiej połówki mamy oczekiwania, których nie ma ona możliwości lub obowiązku spełnić? Jak to się dzieje, że tkwimy w schematach związku naszych rodziców czy naszych poprzednich relacji? Czy dobrze jest przekładać potrzeby swojego partnera/partnerki ponad swoje? Zapraszamy do obejrzenia spotkania online, na którym psycholog Joanna Gutral gości dr Katarzynę Waszyńską – psychologa i seksuologa klinicznego z Uniwersytetu SWPS.

„Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Cykl tematyczny: Maj 2019
Hasło miesiąca: Miłość
  • https://podcasts.apple.com/ua/podcast/nieodwzajemniona-mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-dr-tomasz-grzyb/id1437994794?i=1000423396821
  • https://open.spotify.com/episode/6U00aPKLVpsmQk0L9kZKww
  • https://soundcloud.com/swpspl/nieodwzajemniona-milosc-dr-tomasz-grzyb
  • https://lite.lstn.link/audiobook/4409ee66-957c-4756-a3b5-0bb98786ca36?shareSource=details

Myślenie o miłości jako o czynniku, który zmienia wszystko, jest bardzo powszechne, ale raczej złudne. Mit miłości romanycznej i naszej drugiej połówki, która żyje gdzieś na świecie, powodują, że gdy ją już odnaleziemy, całkowicie się zatracamy w swoim zauroczeniu, zadurzeniu i namiętności. W rezultacie cierpimy. Co się dzieje, kiedy jesteśmy zakochani? Jak radzić sobie z odrzuceniem? Jak uwolnić się od natrętnych wspomnień związanych z ukochaną osobą i odzyskać spokój? Dr hab. Tomasz Grzyb, prof. Uniwersytetu SWPS zdradza sposób na nieodwzajemnioną miłość i złamane serce.

Miłość w różowych okularach

„Miłość, co wprawia w ruch słońce i gwiazdy” – to ostatnie słowa „Boskiej Komedii” Dentego Alighieri. Według klasycznej literatury pięknej i filmów romantycznych miłość jest cudowna, wzniosła, daje życiowe spełnienie i trwałe szczęście. Ale czy na pewno? I czy na zawsze? Dlaczego tak usilnie jej poszukujemy? Musimy pogodzić się z tym, że miłosne porażki są częścią naszego życia i pojawiają się równie często jak miłosne uniesienia.

Złamane serce to jedno z najdotkliwszych emocjonalnie doświadczeń. Dlatego warto przyjrzeć się miłości i etapom związków z różnych perspektyw naukowych. Czy można być zakochanym przez całe życie? Po co jest miłość? Dlaczego kochamy i chcemy być kochani?

 

Prelegent

258 Tomasz Grzyb

dr hab. Tomasz Grzyb, prof. Uniwersytetu SWPS – psycholog. Zajmuje się psychologią wpływu społecznego. Interesuje się metodologią badań psychologicznych, marketingiem i nowymi technologiami. Pracę naukową łączy z praktyką marketingową. Prowadzi szkolenia w dziedzinie psychologii społecznej, manipulacji i perswazji. Od 2013 roku kształci oficerów NATO i krajów stowarzyszonych w zakresie technik wpływu społecznego. Autor licznych publikacji, w tym książki „Psychologiczne aspekty sytuacji kryzysowych” (2011). Redaktor wielu artykułów naukowych i popularnonaukowych, m.in. w „Journal of Applied Psychology” oraz „Marketing i Rynek”. W 2014 roku otrzymał Certificate of Appreciation od Dowództwa Operacji Specjalnych NATO w Afganistanie. 

Obejrzyj webinar „Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Dlaczego wobec swojej drugiej połówki mamy oczekiwania, których nie ma ona możliwości lub obowiązku spełnić? Jak to się dzieje, że tkwimy w schematach związku naszych rodziców czy naszych poprzednich relacji? Czy dobrze jest przekładać potrzeby swojego partnera/partnerki ponad swoje? Zapraszamy do obejrzenia spotkania online, na którym psycholog Joanna Gutral gości dr Katarzynę Waszyńską – psychologa i seksuologa klinicznego z Uniwersytetu SWPS.

„Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Cykl tematyczny: Wrzesień 2019
Hasło miesiąca: Samotność
  • https://podcasts.apple.com/sg/podcast/trudne-czasy-dla-bliskich-zwi%C4%85zk%C3%B3w-prof-katarzyna-popio%C5%82ek/id1437994794?i=1000420974589
  • https://open.spotify.com/episode/65jp0j2RaSPKNYs3XKAb9X
  • https://soundcloud.com/swpspl/trudne-czasy-dla-bliskich-zwiazkow-prof-katarzyna-popiolek-strefa-psyche-swps
  • https://lectonapp.com/audiobook/9447cc6c-6ef2-400a-bb7e-44707f4b7539?_lst&shareSource=details

Pokutuje dziś stereotyp, że miłość to ślepy strzał kupidyna i nie mamy wpływu na to, w kim się zakochujemy i z kim wiążemy. Okazuje się jednak, że na nasze wchodzenie w relacje wpływa wiele kwestii, których nie jesteśmy do końca świadomi, np. wolimy osoby z tej samej warstwy społecznej, o podobnym wykształceniu i dochodach, pełniące podobne role na scenie społecznej.

Współczesna rzeczywistość zmienia się jak w kalejdoskopie, przekształcające się normy i obyczaje, wolność wyboru i wielość opcji na życie utrudniają nam nawiązywanie bliskich relacji. Czy swoboda wyboru nie zmienia się dziś w „tyranię wyboru”? Jakie pułapki zastawia na nasze związki współczesność? Dlaczego stabilizację rozumiemy jako przeszkodę w drodze do szczęścia? Na te i inne pytania odpowiada podczas swojego wykładu prof. Katarzyna Popiołek – psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS.

Nieznośna lekkość braku wyboru

Czy nie za szybko decyduję się na stały związek lub małżeństwo? Czy to ta właściwa osoba? Czy nie znajdę lepszej, bardziej wartościowej, piękniejszej, ciekawszej? Współczesny świat jest tak otwarty i oferuje tak wiele, że trudno nam się na coś zdecydować raz na zawsze. Małżeństwo zaczyna więc budzić lęk jako rodzaj stabilizacji, który zamyka inne drogi życiowe i odbiera wolność. Dlatego młodzi coraz częściej wybierają luźniejsze związki, które nie dają poczucia, że miłość to decyzja raz na zawsze.

Tego typu lęk przekłada się również na inne decyzje życiowe – wybór pracy, miejsca zamieszkania. W efekcie, brak nam poczucia bezpieczeństwa, które jest podstawowym składnikiem budowania bliskiej relacji. Kiedy zrozumiemy, jakie pułapki zastawia na nasze związki nowoczesna cywilizacja, łatwiej nam będzie radzić sobie z kłopotami, które napotykamy.

 

Prelegentka

258 Katarzyna Popiolek

prof. Katarzyna Popiołek – psycholog społeczny. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół problematyki relacji międzyludzkich, sposobów udzielania pomocy i wsparcia, uwarunkowań funkcjonowania w bliskich związkach – jak zmienia je czas, model kariery, odczuwany konflikt roli zawodowej i rodzinnej, specyficzne charakterystyki i doświadczenia partnerów. Prowadzi także badania nad percepcją czasu i jej konsekwencjami. Wiele uwagi poświęca zachowaniom człowieka w sytuacjach kryzysowych. Jest autorką ponad 100 publikacji naukowych. Angażuje się w rozwiązywanie trudnych spraw Śląska i jego mieszkańców, za co została nagrodzona w roku 2012 „Platynowym laurem Pro Publico Bono”. W 2016 r. w plebiscycie na najbardziej wpływową kobietę regionu znalazła się w pierwszej dziesiątce. Jest współzałożycielką Fundacji Pomocy „Gniazdo”, Instytutu Współczesnego Miasta i Stowarzyszenia Zrównoważonego Rozwoju Śląska LIBRA, a także członkiem zarządu Fundacji Gieche.

Obejrzyj webinar „Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Dlaczego wobec swojej drugiej połówki mamy oczekiwania, których nie ma ona możliwości lub obowiązku spełnić? Jak to się dzieje, że tkwimy w schematach związku naszych rodziców czy naszych poprzednich relacji? Czy dobrze jest przekładać potrzeby swojego partnera/partnerki ponad swoje? Zapraszamy do obejrzenia spotkania online, na którym psycholog Joanna Gutral gości dr Katarzynę Waszyńską – psychologa i seksuologa klinicznego z Uniwersytetu SWPS.

„Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Zdjęcie: Alex Iby, Unsplash

Cykl tematyczny: Maj 2019
Hasło miesiąca: Miłość
  • https://podcasts.apple.com/sg/podcast/mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-i-jej-przemiany-prof-dr-hab-bogdan-wojciszke/id1437994794?i=1000421508817
  • https://open.spotify.com/episode/7h1t0DBsWh1Y4fOcJ4S0uW
  • https://soundcloud.com/swpspl/milosc-i-jej-przemiany-prof-dr-hab-bogdan-wojciszke
  • https://lectonapp.com/audiobook/97ba1152-c965-4550-a5c6-20625a95b72e

„Miłość niejedno ma imię”. Każdy przeżywa ją inaczej, można kochać romantycznie czy swoich bliskich. Miłość z czasem zmienia swoje oblicze. Jaka jest dynamika bycia w bliskim związku na przestrzeni miesięcy i lat? W jakie pułapki wpadają dojrzałe związki? Dlaczego osoby kochające i wzajemnie się wspierające żyją dłużej? Mówi o tym podczas swojego wykładu psycholog prof. dr hab. Bogdan WojciszkeUniwersytetu SWPS.

Dynamika miłości

Miłość posiada trzy składniki, z których każdy ma odrębną, swoistą dynamikę – to intymność, namiętność i zaangażowanie. Przy założeniu, że każdy z tych elementów może się pojawiać (lub nie) z ponadprogowym natężeniem, powyżej którego wpływa na charakter związku, sformułować można sześciofazowy model bliskiego związku. Kolejne fazy miłości to: zakochanie (tylko namiętność), romantyczne początki (dołącza intymność), związek kompletny (dołącza zobowiązanie), związek przyjacielski (zanika namiętność), związek pusty (zanika intymność) i rozpad (zanika zobowiązanie). Czy powinniśmy być gotowi na to, że romantyczne uniesienia nie są dane raz na zawsze?

 

Prelegent

258 wojciszke bogdan

prof. dr hab. Bogdan Wojciszke – psycholog, prodziekan ds. nauki w Wydziale Zamiejscowym Uniwersytetu SWPS w Sopocie. Zajmuje się badaniami z zakresu spostrzegania i oceniania ludzi, dynamiki bliskich związków uczuciowych, psychologii władzy, postawy Polaków wobec przekształceń własnościowych, produktywności i godności jako wartości etycznych współczesnego społeczeństwa polskiego. W ramach staży naukowych przebywał na Uniwersytecie w Aberdeen, w Max-Planck-Institut w Berlinie, w Paryżu i Oxfordzie. Stypendysta Fundacji Humboldta. Uzyskał liczne nagrody, m.in. Ministerstwa Edukacji Narodowej, Polskiej Akademii Nauk i Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Autor poczytnych książek: „Alfabet miłości” (2015), „Kobieta zmienną jest” (2012), „Psychologia społeczna” (2011), „Człowiek wśród ludzi: zarys psychologii społecznej” (2002), „Psychologia miłości: intymność, namiętność, zaangażowanie” (1994), „Procesy oceniania ludzi” (1991) oraz wielu artykułów naukowych, publikowanych w prestiżowych czasopismach polskich i zagranicznych.

Obejrzyj webinar „Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Dlaczego wobec swojej drugiej połówki mamy oczekiwania, których nie ma ona możliwości lub obowiązku spełnić? Jak to się dzieje, że tkwimy w schematach związku naszych rodziców czy naszych poprzednich relacji? Czy dobrze jest przekładać potrzeby swojego partnera/partnerki ponad swoje? Zapraszamy do obejrzenia spotkania online, na którym psycholog Joanna Gutral gości dr Katarzynę Waszyńską – psychologa i seksuologa klinicznego z Uniwersytetu SWPS.

„Miłość – komunikacja, oczekiwania, schematy”

Cykl tematyczny: Kwiecień 2019
Hasło miesiąca: Szczęście

Wydawać by się mogło, że najważniejszym czynnikiem budującym nasze szczęście zawodowe są zarobki. W rzeczywistości, choć wynagrodzenie jest ważne, to okazuje się, że nie jest kluczowe przy wyborze miejsca zatrudnienia. Od czego w takim razie zależy nasze zadowolenie z pracy? Mówi o tym dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholog emocji i motywacji z Uniwersytetu SWPS.

Relacje i kultura w organizacji

Coraz więcej firm zdaje sobie sprawę, że poziom satysfakcji z wykonywanej pracy wpływa na wydajność pracowników. Im są szczęśliwsi, tym bardziej efektywni w realizacji zadań. Dlatego korporacje skupiają się na budowaniu pozytywnej atmosfery i tworzeniu dobrych relacji. Z badania „Najbardziej pożądani pracodawcy w opinii specjalistów i menedżerów” wynika, że klimat panujący w firmie, styl zarządzania, a także kultura organizacyjna mają znaczenie zarówno dla osób stawiających pierwsze kroki w na rynku pracy, jak i doświadczonych menedżerów. Poza relacjami istotna jest również marka. Najbardziej pożądani pracodawcy to firmy, które wieloletnie doświadczenie i tradycje łączą z innowacyjnymi rozwiązaniami. Takie przedsiębiorstwa inwestują w komunikację wewnętrzną oraz system zarządzania. Dzięki temu, zapewniają pracownikom stały rozwój, szkolenia, wysoką kulturę i przyjazne środowisko zawodowe.

Wysokość pensji znalazła się dopiero na piątym miejscu powodów, dla których menedżerowie i specjaliści starają się o zatrudnienie - wykazały wyniki 6. edycji badania „Najbardziej pożądani pracodawcy w opinii specjalistów i menedżerów” przeprowadzonego przez Antal. Wyższą liczbę wskazań niż poziom wynagrodzenia miały m.in. wielkość i prestiż firmy, styl zarządzania i kultura organizacyjna, a także innowacyjność i stabilność zatrudnienia.

Lubić to, co się robi

Ponad kwestiami związanymi z firmą – jej wizerunkiem, kulturą, innowacyjnością czy stabilnością – ważną rolę w budowaniu satysfakcji z pracy pełni jej treść, czyli to, co robimy. Nawet jeśli jesteśmy zatrudnieni w cieszącej się doskonałym wizerunkiem, nowoczesnej korporacji, ale wykonujemy czynności, które nie sprawiają nam przyjemności, to przestajemy być zmotywowani. Wówczas komfortowa atmosfera, dobry kontakt z zespołem, wysokie zarobki, pakiet benefitów, dogodna lokalizacja czy nowoczesne biuro przestają być istotne. Każdy dzień staje się męczący i odbiera energię. Dzieje się tak ze względu na zadania, które nas nie interesują, są dla nas żmudne i pozbawione sensu. Zatem mimo, że inne czynniki próbują nam zrekompensować mało interesującą treść pracy, to nie potrafimy się tym cieszyć. Czasem wydaje nam się, że nadmiar trudnych obowiązków demotywuje nas i unieszczęśliwia - faktycznie tak bywa.

Ale często dzieje się odwrotnie, gdy mamy niewiele do zrobienia, a dodatkowo czynności są drobne i nieciekawe to odraczamy ich wykonanie. Przez to zalegamy z wieloma zadaniami, a nasza efektywność spada. Czy to oznacza, że jeśli nuży nas praca, którą wykonujemy powinniśmy od razu szukać innego zatrudnienia? Niekoniecznie. Istnieją także możliwości w obrębie obecnego pracodawcy. Nie zawsze zresztą chodzi o awans – można zmienić stanowisko, aby móc wypróbować inne zadania na tym samym szczeblu zatrudnienia, ale w innym dziale. Takie działanie można określić psychologiczną zasadą płodozmianu. Są osoby, które latami wykonują te same obowiązki i wciąż są relatywnie szczęśliwe. Jednak większość z nas po jakimś czasie zaczyna doświadczać zmęczenia, wówczas warto pomyśleć o przełamaniu rutyny. Wymaga to jednak wyjścia poza strefę komfortu – ujawnienie się przed szefem może wiązać się z pewnymi lękami. Mimo wszystko pokonanie swoich obaw i podjęcie próby zmiany może się opłacić, gdyż zapobiega wypaleniu zawodowemu, z którym radzenie sobie jest trudniejsze.

Identyfikacja z wartościami firmy

Innym ważnym czynnikiem pobudzającym naszą motywację wewnętrzną, a więc takim, który pozytywnie wpływa na satysfakcję z pracy, jest identyfikacja z wartościami firmy. Jeżeli misja przedsiębiorstwa realizuje nasze życiowe postawy lub idee, wówczas jesteśmy zmotywowani do tego, aby pracować nawet jeśli nie mamy najwyższego uposażenia czy reprezentacyjnej siedziby firmy.

Efekt ten działa niestety także w drugą stronę – jeśli nasza praca zakłada konieczność podjęcia działania sprzecznego z naszymi zasadami czy normami, wówczas nawet wysokie zarobki nie dadzą nam satysfakcji. Poza tym, bardzo szybko doświadczymy wypalenia bieżących zasobów i kontynuacja pracy będzie dla nas obciążająca.

Atmosfera i relacje w zespole

Nie bez znaczenia dla zadowolenia z pracy pozostają także relacje w zespole. Rzecz jasna im milsza atmosfera, tym bardziej ma się ochotę przyjść do biura. Jednak bliskie relacje w pracy mają także wady. Dotyczy to w szczególności sytuacji podległości służbowej. Kiedy kontakt z naszym podwładnym jest zbyt bliski, to trudniejsze staje się delegowanie na niego zadań – pojawiają się opory w stawianiu i egzekwowaniu wytycznych względem jego pracy. W konsekwencji może dojść do znacznego pogorszenia relacji, w którymś momencie bowiem nasza frustracja wzrośnie i możemy wybuchnąć w najmniej spodziewanym momencie. Zatem dbajmy o życzliwe relacje, zachowując zdrowy dystans.

Pozytywna priorytetyzacja

Szczęście zawodowe uzależnione jest od różnych czynników. To, co istotne z punktu widzenia osiągania dobrostanu, to rola własnej aktywności – działań, które każdego dnia podejmujemy, aby być zadowolonymi. To aktywne podejście zwane pozytywną priorytetyzacją. Polega ona na włączaniu w swoje codzienne obowiązki działań, które dają nam radość. Mogą to być drobnostki, takie wypicie dobrej kawy czy zjedzenie ciasta. Może to być poczucie wdzięczności wobec kogoś, kto nam pomógł lub okazanie życzliwości obcej osobie. Kluczem wydaje się tu uzyskanie poczucia kontroli nad swoim życiem i tym, czego doświadczamy. Czy można być szczęśliwym w pracy? Tak, jednak jak wszystko, co dobre, także i to wymaga od nas wysiłku i wytrwałości.

 

centrum prasowe uniwersytetu SWPS

O autorce

dr Ewa Jarczewska-Gerc – zajmuje się psychologią motywacji, efektywnością i wytrwałością w działaniu oraz symulacjami mentalnymi. Na Uniwersytecie SWPS prowadzi seminarium magisterskie oraz zajęcia z zakresu psychologii emocji i motywacji, psychologii różnic indywidualnych, zdrowia behawioralnego, stresu i rozwoju kompetencji społecznych i osobistych. Jest praktykiem łączącym w swojej pracy wiedzę naukową z doświadczeniami wynikającymi z bezpośredniego kontaktu z rzeczywistością biznesową. Posiada ponad 10-letnie doświadczenie w prowadzeniu badań (naukowych, rynkowych, opinii społecznej). Doświadczenie zdobywała w agencjach badawczych (AC Nielsen, Grupa IQS).

Obejrzyj webinar „Szczęście – jak je osiągnąć?”

Czy istnieje przepis na szczęście? Jak na jego poczucie wpływa porównywanie się z innymi i social media? Czy trudne emocje niosą NIEszczęście? Psycholog i psychoterapeutka Joanna Gutral rozmawia o tym z dr. Maciejem Frasunkiewiczem – psychologiem społecznym z Uniwersytetu SWPS.

„Szczęście – jak je osiągnąć?”

Cykl tematyczny: Kwiecień 2019
Hasło miesiąca: Szczęście

Czy życzliwość okazana innym może uczynić nas samych szczęśliwymi? Dlaczego bycie życzliwym jest ważne i pomocne w dbaniu o psychiczny komfort i dobre samopoczucie? Jak budować pozytywne relacje oparte o postawę życzliwości i otwartości na innych? Odpowiedzi na te pytania szukała popularna psycholożka i terapeutka mgr Maria Rotkiel. W nawiązaniu do takich zagadnień z dziedziny psychologii, jak psychologiczna teoria życzliwości, teoria nadinterpretacji, teoria pozytywnej relacji czy inteligencja emocjonalna i społeczna, omawiała istotę życzliwości i jej wpływ na nasze funkcjonowanie.

Prelegent

mgr Maria Rotkiel – psycholog, terapeutka rodzinna, trenerka motywacyjna rozwoju zawodowego, certyfikowana terapeutka poznawczo – behawioralna European Association for Cognitive and Behavioural Therapies, certyfikowana terapeutka Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej, specjalistka public relations, trenerka biznesu, dydaktyk, doradca zawodowy i osobisty, publicystka. Od kilkunastu lat prowadzi praktykę terapeutyczną i trenerską. Specjalizuje się w nurcie poznawczo-behawioralnym oraz systemowym i motywacyjnym prowadząc terapię uzależnień oraz terapię zaburzeń nastroju i terapię rodzinną w nurcie poznawczo-behawioralnym. Prowadzi warsztaty i wykłady z zakresu rozwoju zawodowego i osobistego, treningi kompetencji wychowawczych dla rodziców i pedagogów, szkolenia z zakresu mediacji i negocjacji oraz psychologii biznesu, zarządzania zespołem, interwencji kryzysowej, terapii poznawczo – behawioralnej, terapii grupowej oraz terapii par i rodzinnej. Więcej informacji na stronie: www.mariarotkiel.pl

Obejrzyj webinar „Szczęście – jak je osiągnąć?”

Czy istnieje przepis na szczęście? Jak na jego poczucie wpływa porównywanie się z innymi i social media? Czy trudne emocje niosą NIEszczęście? Psycholog i psychoterapeutka Joanna Gutral rozmawia o tym z dr. Maciejem Frasunkiewiczem – psychologiem społecznym z Uniwersytetu SWPS.

„Szczęście – jak je osiągnąć?”

Cykl tematyczny: Kwiecień 2019
Hasło miesiąca: Szczęście

W dzisiejszym konsumpcjonistycznym świecie sądzimy, że szczęście może nam przynieść „coś” lub „ktoś”. Traktujemy je jako jeden z naszych wielu życiowych celów i zapominamy, że w największej mierze to nie rzeczy zewnętrzne odpowiadają za jego poczucie, lecz my sami – nasze cechy charakteru i wartości. Tylko my jesteśmy panami własnego życia, a więc i własnego szczęścia.

Jak się okazuje, wzmacnianie naszego subiektywnego poczucia szczęścia można ćwiczyć i wzmacniać. Jak dostrzegać jasne strony otaczającej nas rzeczywistości? Jakie cechy i związane z nimi wartości budują w nas tendencję do odczuwania szczęścia? Czy szczęście jest dane raz na zawsze? Odpowiedzi szukamy razem z Maciejem Frasunkiewiczem – psychologiem z Uniwersytetu SWPS.

1. Miłość

Miłość jest jednym z najpiękniejszych, najsilniejszych doznań w naszym życiu. Zdolność do kochania, budowania bliskich relacji i cenienie bliskich nam ludzi, rodziny, przyjaciół, znajomych, budzi w nas troskę, która jest później wobec nas odwzajemniana. – Pojęcie miłości możemy rozumieć w różny sposób – zauważa psycholog Maciej Frasunkiewicz. – Jako związek romantyczny z drugą osobą czy opiekowanie się najbliższymi lub zwierzęciem. Możemy też jednak kochać samo życie. Kiedy doceniamy jego trud, jego wystarczalność, kochamy to, że po prostu jesteśmy i cieszymy się z tego, co mamy. Wtedy łatwiej nam odczuwać szczęście. Niestety bardzo często porównujemy się z innymi i stawiamy siebie niżej od nich, przez co tracimy tę miłość do siebie samych – mówi Maciej Frasunkiewicz.

Kochając, jesteśmy szczerzy, możemy wyrażać to myślimy i czujemy w sposób zgodny naszą z rzeczywistością, co toruje nam drogę do szczęścia. Chęć bycia blisko, dzielenie się swoimi emocjami, problemami, szukanie wsparcia, zadziała zbawiennie nasz dobrostan emocjonalny. Podobnie jak życzliwe dbanie o innych, wyświadczanie im przysług czy robienie dobrych uczynków. – Warto być świadomym tego, że dobro wraca. To, że jesteśmy na co dzień serdeczni, pomocni, otwarci na innych – i że ludzie się nam później odwdzięczają i odwzajemniają – sprawia, że również sami też czujemy się lepiej – zauważa Maciej Frasunkiewicz.

2. Wdzięczność

Szczęście odczuwamy, gdy jesteśmy świadomi nie tych złych, lecz dobrych rzeczy, które nam się przydarzają i jesteśmy za nie wdzięczni. Warto też poświęcić czas, by wyrazić swoje podziękowania wobec osób, którym możemy wiele zawdzięczać.

Nawet jeśli w naszym życiu pojawiają się sytuacje trudne i nieprzyjemne, powinniśmy traktować je jako zadanie i mimo wszystko przyjąć postawę pozytywną – bo wnioski wyciągnięte z negatywnego doświadczenia w przyszłości mogą przyczynić się do naszego lepszego odczuwania szczęścia. – Warto być wdzięcznym za to, co się niedobrego stało. Porażki nas uczą. Gdyby nie one, nie doszlibyśmy do miejsca, gdzie jesteśmy. Chodzi o to, by przeanalizować, co niedobrego się stało i jak można temu zapobiec w przyszłości – twierdzi Maciej Frasunkiewicz.

– Trzeba uważać na swoje pragnienia, szczególnie jeśli chodzi o posiadanie danych dóbr – dodaje. – Aby nie przejęły one nad nami kontroli. Materialne podejście do życia jest niestety promowane dziś w mediach i nie warto się na nim wzorować. Cieszmy się tym, co mamy.

Przeczytaj także: Czy praca daje szczęście?

3. Nadzieja

Nasza nadzieja i optymizm sprawi, że będziemy oczekiwać, że przyszłość przyniesie to, co najlepsze. Przez pesymistyczną i zalęknioną postawę, to, co sie dzieje wokół nas, będziemy interpretowali na swoją niekorzyść. W życiu każdy musi i będzie musiał stawić czoła wielu wyzwaniom i przeszkodom, warto więc budować optymistyczne nastawienie – wkładać wysiłek w to, by pielęgnować swoje potrzeby i osiągać cele. Nie warto mieć wszystkiego w pełni obmyślonego i realizować określony plan, plan również na dojście do pełni szczęścia. Jak wskanują naukowcy, to mrzonka. – Wierzmy, że dobra przyszłość jest czymś, co możemy osiągnąć. Nie nastawiajmy się na to, że mamy przed sobą coś złego czy niewiadomą. Stawiajmy sobie wyzwania, róbmy nowe rzeczy, w myśl zasady: kiedy ostatnio zrobiłeś coś po raz pierwszy? – podkreśla Maciej Frasunkiewicz.

4. Ciekawość

Uważanie wielu rzeczy za interesujące, fascynujące, eksplorowanie i odkrywanie nowego, zaciekawienie tym, czego się doświadcza, bycie otwartym – to wszystko może utorować nam drogę do szczęścia. – Warto się rozwijać, odkrywać świat, odkrywać siebie, a nie siedzieć w miejscu, bo stagnacja nie sprzyja szczęściu. Cel życia polega właśnie na poszukiwaniu. Zdobycie doświadczeń, nowych wspomnień i przeżyć tylko nas ubogaci, a także wiele nauczy na przyszłość – zauważa Maciej Frasunkiewicz.

Przeczytaj także: W pogoni za (nie)szczęściem

5. Entuzjazm

Entuzjazm ma istotny wpływ na jakość naszego życia. Jak jednak patrzeć na przyszłość z pasją i zapałem, kiedy znów odnieśliśmy porażkę? Często niełatwo z niej się podnieść. – I może nam się znowu coś nie udać. Zaakceptujmy to i bądźmy na to gotowi. Nie róbmy niczego na siłę, czasem warto się poddać i odpuścić, bo to może nam pomóc – mówi Maciej Frasunkiewicz. Często entuzjazmu brakuje nam w pracy zawodowej. – Za często się spinamy, walczymy o swój status w pracy, zarobki i gubimy siłę radości. Cieszmy się z tego, co robimy, bądźmy świadomi, dla kogo to robimy i dlaczego, a nie walczmy o to, by być jakąś osobą i zdobyć określoną rzecz. Takiemu nastawieniu będzie sprzyjać nasze poczucie humoru i radość – bycie zbyt poważnym nigdy nie sprawi, że staniemy się szczęśliwsi – twierdzi Maciej Frasunkiewicz.

6. Mądrość

Rozsądek i otwartość umysłu pomoże nam wnikliwiej rozważać rzeczy i badać zagadnienia z wielu stron. To zaś sprawi, że będziemy podejmować mądrzejsze decyzje, bo będziemy zdolni zmienić swoje poglądy w obliczu dowodów. Również pasja do zdobywania wiedzy, poszerzanie horyzontów umysłowych i działania kreatywne skutecznie pomogą nam poczuć się szczęśliwszymi. – Poza tym, że tworzymy jakieś dzieło, coś trwałego, z czego możemy się później cieszyć, z twórczością wiąże się odrzucenie porażki przed robieniem nowych rzeczy – zauważa Maciej Frasunkiewicz. Człowiek kreatywny odkrywa nowe, efektywne sposoby robienia danej rzeczy. – Nowe rozwiązania i pobudzenie kreatywności można później wykorzystać w różnych dziedzinach życia – dodaje.

7. Uważność

Skupienie się na sobie, własnych uczuciach, przeżyciach i wyciąganie z nich lekcji sprawi, że będziemy bardziej świadomie postrzegać siebie i swoje życie, a więc i własne poczucie szczęścia. Świadomość motywów swoich działań i pozwoli nam lepiej poczuć się „tu i teraz”. – Trzeba być uważnym na swoje życie. W czasach sprzed cywilizacji każdy dzień był dla człowieka celebracją, a dziś wszystko robimy w biegu, ze smartfonem w ręku, podłączeni do sieci. Warto zwolnić – mówi Maciej Frasunkiewicz.

Dzisiejsze „życie online” nas rozprasza. Szczególnie social media mają swoją ciemną stronę. – W sieci kreujemy swoje „ja” wirtualne, czyli swoją wersję upiększoną, formę pośrednią między „ja” idealnym a „ja” realnym. Porównujemy się później z fałszywymi wizerunkami innych, w internecie widzimy tylko „dobre życia” innych – pozbawione niepowodzeń, porażek, konfliktów, które są naturalną częścią życia każdego z nas. Prowadząc relacje online, mamy również pozorne wrażenie, że jesteśmy z ludźmi cały czas, co jest tak naprawdę złudzeniem – zauważa Maciej Frasunkiewicz. – Cieszmy się więc z tego, co mamy, doceniajmy to, nie czujmy wewnętrznego przymusu. Wtedy możemy się poczuć wolni – dodaje.

Ćwiczmy nasze szczęście

Okazuje się, że wymienione wyżej cechy z powodzeniem możemy w sobie wzmacniać i je ćwiczyć. – Szczęście możemy rozwijać, to tylko kwestia podejścia i tego, jak myślimy o życiu i o sobie. Na każdym etapie życia możemy postrzegać daną rzecz, zdarzenie, relację w inny sposób, inaczej ją odczuwać, nawet jeśli w danym momencie nie do końca to do nas trafia. Może jeszcze to nie jest nasz czas – twierdzi Maciej Frasunkiewicz.

Pamiętajmy, że nie musimy być szczęśliwi i nie dążmy do niego na siłę. – Szczęście to coś, co przychodzi i odchodzi. Można mieć ogólne poczucie szczęścia, rozumiane jako zadowolenie ze swojego życia, ale cały czas szczęśliwi nigdy nie będziemy. Zresztą smutek też jest nam bardzo potrzebny – wtedy możemy docenić te momenty, w których byliśmy szczęśliwi – stwierdza Maciej Frasunkiewicz.

258 Maciej Frasunkiewicz

 

Maciej Frasunkiewicz – psycholog. Zajmuje się zachowaniami społecznymi dzieci i młodzieży, wykorzystywaniem nowych technologii oraz gier wideo w edukacji i wychowaniu. Naukowo interesuje się relacjami rówieśniczymi, budowaniem szczęścia, poczucia pewności siebie, wychowaniem pozytywnym, a także relacjami i tworzeniem więzi pomiędzy rodzicami i dziećmi. Pracuje jako psycholog szkolny, prowadzi zajęcia indywidualne i grupowe z dziećmi, poradnictwo dla rodziców oraz tworzy warsztaty psychoedukacyjne. Doświadczenie zawodowe zdobywał w strukturach organizacyjnych związanych z zarządzaniem zasobami ludzkimi, opiekując się wielowymiarowo kwestiami dotyczącymi HR. Na Uniwersytecie SWPS prowadzi zajęcia z zakresu wychowania i edukacji dzieci i młodzieży.

Obejrzyj webinar „Szczęście – jak je osiągnąć?”

Czy istnieje przepis na szczęście? Jak na jego poczucie wpływa porównywanie się z innymi i social media? Czy trudne emocje niosą NIEszczęście? Psycholog i psychoterapeutka Joanna Gutral rozmawia o tym z dr. Maciejem Frasunkiewiczem – psychologiem społecznym z Uniwersytetu SWPS.

„Szczęście – jak je osiągnąć?”

Cykl tematyczny: Kwiecień 2019
Hasło miesiąca: Szczęście
  • https://itunes.apple.com/pl/podcast/jak-uczy%C4%87-dziecko-szcz%C4%99%C5%9Bliwie-%C5%BCy%C4%87-joanna-stroemich/id1437994794?i=1000422027185&l=pl&mt=2
  • https://open.spotify.com/episode/2AgEOoUFTKQQO2S0MGs24Q
  • https://soundcloud.com/swpspl/jak-uczyc-dziecko-szczesliwie-zyc-joanna-stroemich
  • https://lite.lstn.link/audiobook/47a57ac3-4806-480b-abf1-1f3e5b1a7947?shareSource=grid&country=PL

Czym skorupka za młodu nasiąknie… – tak brzmi początek przysłowia. Rodzice, wychowawcy dokładają starań, aby wpajane wzorce zachowań, przynosiły jednak owoc pozytywny. W jaki zatem sposób nauczyć dziecko radości z życia? Czy poczucie samozadowolenia w życiu to również relacje z bliskimi, pozytywne myślenie? Na te i szereg innych pytań odpowiadała podczas wykładu Joanna Stroemich, dyrektor Niepublicznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej przy Uniwersytecie SWPS w Poznaniu.

Prelegentka

258 joanna stroemich

Joanna Stroemich – psycholog, psychoprofilaktyk i psychoterapeuta, dyrektor Niepublicznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej przy Uniwersytecie SWPS w Poznaniu. Posiada doświadczenie w prowadzeniu terapii, diagnozy psychologicznej, interwencji kryzysowej, grupowych zajęć terapeutycznych i psychoedukacyjnych z uczniami, studentami, rodzicami i nauczycielami.

Obejrzyj webinar „Szczęście – jak je osiągnąć?”

Czy istnieje przepis na szczęście? Jak na jego poczucie wpływa porównywanie się z innymi i social media? Czy trudne emocje niosą NIEszczęście? Psycholog i psychoterapeutka Joanna Gutral rozmawia o tym z dr. Maciejem Frasunkiewiczem – psychologiem społecznym z Uniwersytetu SWPS.

„Szczęście – jak je osiągnąć?”

Cykl tematyczny: Kwiecień 2019
Hasło miesiąca: Szczęście

„Mam doła”, „wstałam lewą nogą”, „mam zły dzień” – słyszmy to i doświadczamy na co dzień. Smutek to wyjątkowo nieproszony gość naszego życia, stanowi jednak nieodzowną część wyposażenia emocjonalnego każdego człowieka. W trudnych chwilach wiemy, że są wokół nas ludzie, dla których nasz los nie jest obojętny i którzy będą chcieli wyciągnąć do nas pomocną dłoń. Nastrój smutku i przygnębienia daje nam znak, że potrzebujemy życzliwego i nieobojętnego systemu wsparcia: kręgu przyjaciół, którzy nie pozwolą naszemu samopoczuciu zjechać po równi pochyłej – wprost w czeluści depresji.

Przyjaźń znaczy szczęście

Smutek pokazuje niechcianą stronę nas samych i dlatego nie jest łatwo dzielić się nim z innymi. Kiedyś na krąg najbliższych nam ludzi składała się rodzina. Dziadkowie, rodzice i dzieci tworzyli wielopokoleniową rodzinę, mieszkali blisko siebie lub często w jednym domu. Relacje rodzinne były więc silniejsze, ktoś pełnił funkcję głowy rodziny lub mentora, każdy bardziej zależał od siebie nawzajem. Można było zatem liczyć w trudnych chwilach na szybkie wsparcie i poradę. Osoby związane z nami więzami krwi i wychowane w podobnym środowisku są też z natury rzeczy podobne do nas, dobrze nas znają, wiedzą, czego nam potrzeba i jak nas pocieszyć. We współczesnym świecie, kiedy rodzina zwykle mieszka daleko od siebie, trudniej o pielęgnowanie wzajemnych relacji. Dlatego trzeba szukać ludzi w swoim bezpośrednim otoczeniu – osób, którym na nas zależy, czyli przyjaciół. Przyjaźń, to element życia, dzięki któremu wiemy, co to jest szczęście.

Znamy się tylko z widzenia…

Już tak zwani „znajomi-nieznajomi” wpływają zbawiennie na nasze samopoczucie. To ludzie, których możemy nawet nie znać z imienia – sklepikarz, dozorca, fryzjerka. Ktoś, kto się cieszy na nasz widok, nawiązuje rozmowę, jest powierzchownie miły, zaciekawiony nami. Już to daje nam poczucie więzi, więzi z ludźmi w ogóle, i poczucie bezpieczeństwa. Zaczynamy być przekonani, że cokolwiek się zdarzy, nie będziemy sami. To zwiększy naszą pewność siebie i poczucie wartości.

Przyjaciel – rozszerzone „ja”