Utknąć we wczoraj, bać się jutra. O młodych dorosłych, czasie i ryzyku drop outu
Młoda dorosłość miała być czasem wolności: studia, pierwsza praca, związki, samodzielne mieszkanie, decyzje „na własny rachunek”. W praktyce coraz częściej przypomina jednak żonglowanie wieloma talerzami naraz. Jeden talerz to uczelnia, drugi — praca, trzeci — relacje, czwarty — oczekiwania rodziny, piąty — pytanie, czy i kiedy uda się naprawdę usamodzielnić. A pod spodem tyka jeszcze wewnętrzny zegar: „Czy nie jestem spóźniony?”, „Czy inni są dalej?”, „Czy dam radę?”.
Właśnie temu, jak młodzi dorośli przeżywają czas, przygląda się grant Instytutu Psychologii Uniwersytetu SWPS, realizowany w zespole Wydziału Psychologii i Prawa z Poznania, kierowanym przez dr. Mateusza Zatorskiego. Zebrane dane są nadal analizowane — także ich szczególnie ciekawa część jakościowa. Dlatego nie jest to jeszcze opowieść o ostatecznych rozstrzygnięciach ani „raport z wyników”. To raczej pierwsze spojrzenie na fragment rzeczywistości polskich młodych dorosłych. Mimo braku spektakularnych efektów warto już teraz wspomnieć o kilku obserwacjach, które mogą być ważne dla studentów, uczelni i osób udzielających wsparcia psychologicznego.
Dorosłość nie zaczyna się jednego dnia
Psychologia opisuje ten etap życia jako czas „pomiędzy”: już nie adolescencja, ale jeszcze nie stabilna dorosłość. To okres sprawdzania różnych dróg, budowania tożsamości, podejmowania pierwszych zobowiązań i konfrontowania marzeń z realiami. W polskim kontekście dochodzą do tego koszty utrzymania, trudności mieszkaniowe, konieczność łączenia studiów z pracą i przeciążenie rolami. Młody człowiek ma podejmować dorosłe decyzje, choć często nie ma jeszcze dorosłych zasobów: stabilnych dochodów, przewidywalnej pracy, bezpiecznego miejsca zamieszkania czy spokojnej pewności, że obrana ścieżka ma sens.
W którym czasie utknęły emocje?
Temporalność nie oznacza tu punktualności ani sprawnego prowadzenia kalendarza. Chodzi o psychologiczny sposób przeżywania czasu: o to, jak człowiek nosi w sobie przeszłość, jak czuje teraźniejszość i jak wyobraża sobie przyszłość. W modelu Mello i Worrella, na którym oparto badania grantowe, perspektywa temporalna obejmuje nie tylko to, czy ktoś częściej myśli o wczoraj, dziś lub jutro, ale także to, jak emocjonalnie ocenia te trzy obszary życia.
Wstępne wyniki projektu pokazują ważny niuans: nie wystarczy zapytać młodego człowieka, czy myśli o przyszłości. Trzeba zapytać, jaką emocją ta przyszłość jest zabarwiona. Częstsze wracanie do przeszłości wiązało się z mniej korzystnym profilem emocjonalnym, natomiast większe zakotwiczenie w teraźniejszości częściej łączyło się z emocjami pozytywnymi. Szczególnie istotna wydaje się pozytywna ocena „tu i teraz” oraz przyszłości.
Czy to znaczy, że młodzi dorośli powinni mniej analizować przeszłość i mniej planować przyszłość?
Nie. Problemem nie jest samo wspominanie ani planowanie. Przeszłość może być magazynem doświadczeń, a przyszłość — mapą działania. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy przeszłość zmienia się w salę sądową, w której ciągle zapada ten sam wyrok: „mogłem zrobić lepiej”, a przyszłość staje się ekranem do wyświetlania lęków.
To rozróżnienie ma bardzo praktyczne znaczenie. Student, który oblał egzamin, może potraktować przeszłość jako informację: „uczyłem się za późno, następnym razem zacznę wcześniej”. Może też uznać ją za dowód własnej beznadziejności. W pierwszym przypadku przeszłość pomaga regulować zachowanie. W drugim — zasila wstyd, lęk i unikanie. Podobnie przyszłość: może uruchamiać planowanie, ale może też paraliżować. „Wiem, jaki będzie mój następny mały krok” działa inaczej niż „jeśli teraz nie wybiorę idealnie, zmarnuję życie”.
Od kryzysu do drop outu — kiedy czas zaczyna ciążyć
Ten mechanizm jest ważny także w kontekście drop outu, czyli rezygnacji ze studiów. Nie każda rezygnacja jest porażką. Czasem bywa rozsądną korektą drogi: zmianą kierunku, uczelni, trybu życia albo decyzją o przerwie. Ale czasem drop out jest finałem przeciążenia, samotności, problemów finansowych, lęku, wstydu i utraty poczucia wpływu.
W polskich analizach Ośrodka Przetwarzania Informacji zwraca się uwagę, że rezygnacja ze studiów jest zjawiskiem częstym i wieloczynnikowym. Wątki zdrowia psychicznego studentów pojawiają się także w badaniach Magdaleny Talarowskiej i współpracowników, którzy opisywali obciążenia psychiczne studentów po pandemii. Z kolei Tomasz Zając i współpracownicy, analizując dane administracyjne z Australii, pokazali, że studenci leczeni z powodu problemów zdrowia psychicznego częściej przerywali studia.
Z perspektywy temporalności drop out można więc rozumieć nie tylko jako problem organizacyjny, lecz także jako moment, w którym młody człowiek traci poczucie, że jego czas da się jeszcze poukładać. Przeszłość zaczyna mówić: „ciągle zawodzisz”. Teraźniejszość: „nie ogarniasz”. Przyszłość: „i tak się nie uda”. To bardzo obciążający wewnętrzny dialog.
Co z tych obserwacji może wynikać dla uczelni, psychologów i osób wspierających studentów?
Warto pytać nie tylko: „co czujesz?”, ale też: „w którym czasie utknęły twoje emocje?”. Co z przeszłości wraca? Co w teraźniejszości daje choć odrobinę wpływu? Jaka przyszłość wydaje się możliwa, a nie idealna? Czasem młody człowiek nie potrzebuje od razu wielkiej wizji życia. Potrzebuje odzyskać najbliższy tydzień.
Temporalność działa jak wewnętrzny montaż filmu o własnym życiu. Można zmontować go tak, że przeszłość jest pasmem błędów, teraźniejszość chaosem, a przyszłość zagrożeniem. Można też — nie naiwnie, ale realistycznie — zobaczyć w przeszłości lekcje, w teraźniejszości sprawczość, a w przyszłości kierunek. To nie rozwiązuje wszystkich problemów młodej dorosłości: kosztów życia, przeciążenia pracą, samotności czy presji sukcesu. Może jednak pomóc przejść przez kryzys bez poczucia, że całe życie dzieje się naraz i wymyka z rąk.
Podsumowanie wyników grantu trzeba formułować ostrożnie: dane są nadal opracowywane, a część jakościowa może jeszcze znacząco pogłębić obraz. Mimo braku prostych, efektownych odpowiedzi już teraz widać jednak coś ważnego. Młodym dorosłym nie wystarczy mówić: „planuj przyszłość”. Trzeba pomagać im budować taki kontakt z czasem, który nie odbiera energii. Przeszłość ma nie więzić, teraźniejszość ma nie przytłaczać, a przyszłość ma nie straszyć. Dobrze przeżywany czas nie jest luksusem. Jest jednym z warunków radzenia sobie z dorosłością, która często przychodzi szybciej niż poczucie gotowości.
Poznaj autora badań